czwartek, 9 kwietnia 2015

"Sędzia od Świętego Jerzego" - M. Tequila - Społeczeństwo nie ufa politykom. Nie znosi ich!


Kategoria: kryminał psychologiczno-obyczajowy
Wydawnictwo: NOVAE RES
Data wydania: marzec 2015
Liczna stron: 116





"Sędzia od Świętego Jerzego" - Michael Tequila



"Najbardziej nie odpowiada im rząd. Uważają, że jest niekompetentny i skorumpowany, że dba tylko o siebie i najbogatszych".
Polityka przetaczała się przez moje życie odkąd pamiętam i to bynajmniej nie za sprawą mojej pasji do niej, lecz za pośrednictwem mojego taty, dla którego ekonomia, polityka, czy historia to motywy przewodnie każdej dyskusji. Toteż podczas wszelkich spotkań rodzinnych temat szeroko pojętej sceny politycznej oraz działalności polityków był wątkiem przewodnim naszych dialogów. Moje wszelkie próby odejścia od tego nudnego i bardzo irytującego dla mnie tematu kończyły się fiaskiem. W efekcie końcowym za każdym razem wywiązywała się żarliwa dyskusja. Mimo tych wieloletnich rozważań na tematy polityczne i ekonomiczne naszego kraju, nigdy nie zafascynowałam się polityką, ani gospodarką, zaciekawiła mnie jedynie historia. Nasuwa się pytanie, skąd zainteresowanie powieścią, której fabuła porusza się wokół sceny politycznej? Otóż książka zaliczana jest do kategorii powieści psychologiczno-obyczajowej z wątkiem kryminalnym w tle, a taki gatunek jest w moim guście czytelniczym, do tego przeczytałam kilka pochlebnych recenzji, a sam autor pisze o niej w bardzo zachęcający sposób. Dlatego postanowiłam zmierzyć się z tym niewątpliwie budzącym wiele wątpliwości zagadnieniem. Czy było warto? O tym za chwilę…
W pierwszej kolejności chciałabym napisać kilka słów o samym autorze, który niestety dotąd nie był mi znany. Michael Tequila jest poetą i pisarzem polsko-australijskim, w swoim dorobku literackim posiada trzy tomiki wierszy: "Współczesność, czyli kontestacje antypodów", "Klęczy cisza niezmącona" i "Oniemiałość" , a także powieść, która została wydana w postaci e-booka pt.: "Plener zagubionych uczuć". Oprócz tego autor prowadzi cieszący się dużą uwagą blog na swojej stronie autorskiej www.MichaelTequila.com. Z wykształcenia jest doktorem nauk ekonomicznych i ma za sobą bardzo urozmaiconą karierę zawodową, piastował takie stanowiska jak np.: nauczyciel akademicki, psychoterapeuta czy zawodowy tłumacz polsko-angielski. Przez wiele lat przebywał poza granicami naszego kraju, między innymi w Grecji, Kolumbii i Australii, obecnie mieszka w Polsce.
Bohaterowie, którzy stali się kluczowymi postaciami tej powieści, to: Orlando - sędzia sportowy, człowiek o niezłomnym charakterze, bardzo szlachetny i nieskorumpowany, który przez wiele lat przebywał poza granicami naszego kraju, Leon Garalis - przywódca największej partii opozycyjnej - Nowych Kreacjonistów, bardzo nieprzewidywalny, oskarżycielski, niezwykle porywczy i ostry gracz polityczny, oraz Leon Słabosilny - Premier należący do Partii Ewolucjonistów, polityk o łagodnym usposobieniu, zrównoważony i unikający publicznych konfliktów.
Orlando vel.  Sędzia, został podstępem zmuszony do objęcia stanowiska głównego sędziego Igrzysk Sportowych Partii i Organizacji Politycznych, jak poradzi sobie w tej nietypowej dla niego roli? Jak potoczą się losy bohaterów podczas igrzysk,  czy Sędzia odniesie spektakularny sukces, czy też zupełną porażkę, i jaką rolę w czasie igrzysk odegrają najważniejsi przywódcy wspomnianych partii? Tego dowiedzcie się sami sięgając, po tę nietuzinkową i bardzo przenikliwą powieść.
Autor wykreował niezwykle przejrzyste i frapujące postaci, przedstawił świat polityki w bardzo oryginalny i wyrafinowany sposób. Styl, jakim posługuje się Michael Tequila jest szalenie estetyczny, autor dba o wszelkie szczegóły, posługuje się piękną polszczyzną, przyłapałam się nawet na tym, że w trakcie czytania opisu stadionu byłam nim zauroczona i niezwykle skupiona na tekście, a takie detale, które często nic nie wnoszą w powieść, zazwyczaj czytam mało uważnie, bez większego zainteresowania.  Tym razem było zupełnie inaczej, bo lektura tej powieści odbywała się w zupełnej ciszy i skupieniu, chłonęłam każde słowo. W moim odczuciu autor charakteryzuje się lekkim i przejrzystym piórem, co powoduje, że nawet tak trudny i dla wielu ciężki temat, jakim jest polityka staje się całkiem przyjemny w odbiorze, bowiem podany jest z w prześmiewczy sposób, jakby w krzywym zwierciadle, jednocześnie ukazując w bardzo jasny i zrozumiały sposób obecne realia. Michael Tequila jest bystrym obserwatorem, jego spostrzeżenia na temat sceny politycznej są niezwykle trafne i w doskonały sposób obnażają jej wszelkie wady i bolączki. Ponadto autor znakomicie ukazuje współczesną rzeczywistość oraz dylematy, z jakimi zmagają się przeciętni mieszkańcy naszego kraju. Z mojego opisu wynika, że książka nie posiada żadnych wad, otóż posiada, ale w moim odczuciu tak małe, że nie mają większego wpływu na moją ocenę tej powieści.

"Ludzie tutaj są niby tacy sami jak gdzie indziej, a równocześnie inni. Wszyscy wyszli z ustroju, w którym władze wszystko organizowały: pracę, zaopatrzenie, mieszkanie, szkołę, wczasy. Teraz jest inaczej. Teraz obowiązuje zasada: radź sobie sam! Społeczeństwo podzieliło się. Ci, którym dobrze się powodzi, milczą, nie obnoszą się z tym. Większość jest zadowolona ze swojego życia, ale jest to milcząca większość. Pozostała część społeczeństwa, solidne kilkanaście procent, to ludzie nieszczęśliwi, jest im źle, fatalnie, parszywie". Str. 36

Reasumując, "Sędzia od Świętego Jerzego" to istotnie bardzo intrygująca satyra, która w wyśmienity i przystępny sposób obnaża fałszywy świat sceny politycznej, nieustanną walkę o władzę, wzajemne oskarżenia, kłamstwa i przepychanki. Ukazuje polityków, którzy mają na względzie wyłącznie własne korzyści, toteż nie bacząc na konsekwencje swoich poczynań oszukują, manipulują i przekraczają wszelkie granice moralności. Michael Tequila posługuje się doskonałym warsztatem pisarskim, jego niezwykła finezja, poczucie humoru, lekkość i zaskakujące zakończenie to znaczące walory tej niedługiej powieści. W mojej opinii ta krótka forma książki jest znaczącą zaletą, bowiem trudno byłoby mi śledzić losy bohaterów, tak mocno związanych z polityką i poglądami na jej temat, gdyby powieść była znacznie większej objętości. Te niewiele ponad sto stron, w zupełności wystarczyło, aby ukazać istotę zagadnienia. Lektura tej powieści była dla mnie ciekawym i nowym doświadczeniem, przeczytałam książkę, której tematem przewodnim jest scena polityczna, a mimo tego nie odczuwałam znużenia i bawiłam się wybornie. Warto było sięgnąć po tę niedługą, ale jakże, wartościową powieść. Polecam.


Moja ocena: 8/10



Za możliwość przeczytania powieści "Sędzia od Świętego Jerzego"
dziękuję autorowi książki Panu Michaelowi Tequila.

<źródło>



wtorek, 7 kwietnia 2015

Książka za recenzję - "Sędzia od Świętego Jerzego" - Michael Tequila



Moje plany czytelnicze musiały ulec drobnej zmianie. Dzisiaj otrzymałam od autora moją pierwszą książkę w wersji papierowej - "Książka za recenzję".
Z przyjemnością przeczytam i podzielę się z Wami moimi wrażeniami i przemyśleniami
na temat tej powieści
.

"Sędzia od Świętego Jerzego" - Michael Tequila
Kategoria: kryminał psychologiczno-obyczajowy
Wydawnictwo: NOVAE RES
ISBN 978-83-7942-566-2
Data wydania: marzec 2015
Liczba stron: 116


Opis: Premier i pretendent do jego stanowiska, Leon Garolis, postanowili zmierzyć się w organizowanych corocznie Sportowych Igrzyskach Partii i Organizacji Politycznych. Traf chciał, że do kraju po dłuższej emigracji wrócił zawodowy sędzia sportowy Orlando - człowiek o orientacji politycznej odmiennej od poglądów większości obywateli kraju. Wśród niespokojnych wydarzeń został on zmuszony do objęcia stanowiska głównego sędziego igrzysk, jedynej osoby bezstronnie oceniającej wydarzenia na wielkim stadionie. Sędzia okazał się ponadto człowiekiem z charakterem...
Intrygująca satyra, która w jaskrawy sposób punktuje wszystkie przywary i bolączki polityków oraz życia politycznego kraju. Zabawna i ironiczna, ale przede wszystkim bardzo prawdziwa. Być może, gdyby politycy rozwiązywali swoje porachunki na arenie sportowej, w końcu również do tego środowiska wkradłyby się zasady fair play.



Zatem zaczynam... :)




"Kryminalistka" - Joanna Jodełka ... Cichną sowy. Za chwilę będzie świt!

Kategoria: kryminał psychologiczny
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Liczna stron: 319


"Kryminalistka" - Joanna Jodełka

"A ty, jeśli nie masz dość empatii, odłóż natychmiast tę książkę! Oddaj ją komuś. Zostaw na śmietniku. Daj dziecku, niech porwie. Co mnie to obchodzi. Ale nie czytaj dalej. Po co masz mi się przyglądać? Nie będę ładna!"

"Kryminalistka" autorstwa Joanny Jodełki, to znakomita powieść, dzięki, której autorka stała się moim kolejnym, tegorocznym odkryciem wśród rodzimych pisarzy. Pomyśleć, że do tej pory tak rzadko sięgałam po książki polskich autorów. Obecnie mam sporo do nadrobienia, co absolutnie mnie nie martwi, gdyż wygląda na to, że przede mną sporo ciekawych doznań. Toteż życzę sobie, aby każda kolejna książka stanowiła dla mnie tak miłą niespodziankę, jaką niewątpliwie była najnowsza książka autorki.
Joanna Jodełka zaoferowała czytelnikowi bardzo tajemniczą i intrygującą powieść, którą tak naprawdę trudno jednoznacznie sklasyfikować, bowiem w moim odczuciu "Kryminalistka" absolutnie nie jest typowym kryminałem. W tej powieści można śmiało odnaleźć kilka gatunków, co powoduje, że książka ma szansę trafić w gusta znacznie większego grona czytelników. Nastawiłam się na tradycyjny kryminał, tymczasem otrzymałam coś zupełnie innego, co absolutnie nie wywołało mojego niezadowolenia. Dla mnie ta książka to w głównej mierze powieść psychologiczno-obyczajowa z intrygującym wątkiem kryminalnym w tle. Ponadto autorce udało się nakreślić bardzo ciekawy portret psychologiczny głównej bohaterki, która wcale nie jest tak jednolita, mdła i naiwna, jak wydawało mi się na początku. Na domiar tego powieść ma dość interesująco i obrazowo poprowadzony wątek miłosny, gdzie główni bohaterowie oddają się dosyć pikantnej przygodzie erotycznej. Przyznaję, że opisy tych aktów działają na wyobraźnię, chociaż osobiście nie przepadam za tego typu wątkami, jednak w tej książce bynajmniej mi to nie przeszkadzało. Niewątpliwie stało się tak za sprawą wyczucia i dobrego smaku autorki, przez co wątek erotyczny nie zdominował powieści i nie zmienił jej w typowe romansidło. 
Przyznam, że to dość nietypowy kryminał psychologiczny, który został napisany lekkim piórem, książkę czyta się bardzo przyjemnie i z ogromnym zainteresowaniem. W trakcie lektury "Kryminalistki" byłam zupełnie pochłonięta fabułą tej książki i w zasadzie nie istniałam dla nikogo, toteż nie docierały do mnie żadne bodźce zewnętrzne, całe szczęście tradycyjnie czytałam nocą, wobec tego nikogo nie uraziłam swoim brakiem zainteresowania, tym co dzieje się dookoła mnie. Bardzo lubię tego typu literaturę, wtedy naprawdę trudno oderwać mnie od lektury.
"Czy wtedy myślałam? Nie wiem, a jeśli, to chyba bezmyślnie". Str. 117

Główną postacią tej powieści jest Joanna, niedoceniona autorka przeciętnych kryminałów. Bohaterkę cechuje bardzo delikatna i wrażliwa natura, powiedziałabym, że wręcz bardzo naiwna, a momentami nawet irytująca i mdła. Joanna jest żoną Krzysztofa, autora bardzo poczytnych i popularnych poradników. Mąż Joanny to facet z dużym poczuciem własnej wartości, przemądrzały i nadęty elegancik odnoszący sukcesy zawodowe. Relacje małżonków są dość złożone i dalekie od ideałów.
Joannę poznajemy w chwili, kiedy brudna, z posklejanymi i zmierzwionymi włosami, w nienajlepszym stanie fizycznym i psychicznym siedząc na ławce w parku, analizuje ostatnie, traumatyczne przejścia w swoim życiu. Jednocześnie próbuje walczyć z własnymi słabościami i dylematami oraz znaleźć wyjście z bardzo skomplikowanej sytuacji, w jakiej się znalazła.

W tym miejscu muszę napisać o narracji, która w moim odczuciu jest genialnie poprowadzona. Albowiem nie jest jednolita, tylko stosowana naprzemiennie. Raz narratorem w pierwszej osobie jest Joanna, dzięki czemu czytelnik ma możliwość wniknąć w zagmatwany umysł bohaterki, ponadto otrzymujemy również narrację trzecioosobową, która ma charakter swoistej retrospekcji wszystkich zdarzeń. W moim odczuciu ten zabieg daje znacznie ciekawszy obraz całej fabuły, ukazuje losy bohaterów z różnej perspektywy, dzięki czemu książkę czyta się z jeszcze większym zaciekawieniem.

"Cały świat we mnie nie chce umierać. Wiem to. Jestem przecież planetą dla miliardów bakterii. Żyją we mnie i na mnie od zawsze. Żywię je. Co dwadzieścia minut nowe pokolenie. Żyją sobie, nie wiedząc, że czeka je zagłada. Mój koniec. Ich apokalipsa". Str. 190

Reasumując, jestem pod ogromnym wrażeniem prozy Joanny Jodełki. "Kryminalistka" wywołała u mnie szereg skrajnych emocji, szczególnie postać Joanny, głównej bohaterki tej powieści, której najpierw bardzo współczułam, następnie zaczęła mnie denerwować, jej naiwność była irytująca i nie do zaakceptowania, po czym zupełnie mnie zaskoczyła. Autorka wykreowała wiele ciekawych postaci, które są niezwykle barwne i zróżnicowane, ale nieprzerysowane. Każda postać odgrywa znaczącą rolę w całej fabule. Joanna Jodełka nie stosuje zbędnych i męczących opisów, intryga jest znakomicie skonstruowana i dobrze przemyślana, przez co powieść czyta się jednym tchem i w ogromnym napięciu. Byłam bardzo ciekawa jak autorka zakończy tę historię i przyznam, że udało się jej zupełnie mnie zaskoczyć, finał tej historii stał się dla mnie dużą niespodzianką . Mam nadzieję, że będzie kontynuacja tej powieści, gdyż odnoszę wrażenie, że nie wszystko zostało w stu procentach wyjaśnione i dopowiedziane.
"Ale jeśli dalej trzymasz ją w ręce… w pociągu, w łóżku, na fotelu w toalecie, gdziekolwiek, cofnij się ze mną w czasie. I nie zgaduj, co się ze mną stało. I nie myśl, że mnie poznasz. Ja sama nie poznaję tego kogoś, kto teraz jest mną". Str. 7

Czy polecam najnowszą powieść Joanny Jodełki pt.: "Kryminalistka"? Chyba Was nie zaskoczę, jeśli powiem, że tak, i to z pełnym przekonaniem! Jestem bardzo ciekawa innych książek autorki, toteż z pewnością niebawem po nie sięgnę. Mam nadzieję, że będą równie interesujące.
Moja ocena: 8/10

niedziela, 5 kwietnia 2015

Zajączek z niespodzianką!




Zajączek zaskoczył mnie bardzo tego roku...
Nie spodziewałam się, że mnie odwiedzi i zostawi tak miłą niespodziankę!
Dziękuję Zajączku! 



Z tej książki ucieszyłam się najbardziej... Uwielbiam twórczość Ericha Marii Remarque'a! To najnowsza powieść tego mistrza pióra! :) 


"Kochaj bliźniego swego" - E.E. Remarque 
Po ucieczce z nazistowskich Niemiec główni bohaterowie powieści - niemiecki polityk Josef Steiner, syn żydowskiego Fabrykanta Ludwig Kern i studentka Ruth Holland - próbują bezskutecznie zapuścić korzenie w sąsiednich krajach: ich przymusowa wędrówka pod groźbą wydalenia, czasem na skraju żebraczej egzystencji, biegnie przez Czechosłowację, Austrię, Szwecję i Francję, ale przebywając nielegalnie, często bez pracy, wszędzie spotykają się z obojętnością, perfidią i wyzyskiem, wbrew biblijnemu przykazaniu. Może w Ameryce, która części z nich zapewni schronienie, będzie inaczej. 

Czytałam książkę "Na zachodzie bez zmian" <Recenzja> to jedna z tych powieści, która bardzo głęboko zapadła w mojej pamięci i jest jedną z moich ulubionych tego autora. Ponadto miałam jeszcze przyjemność poznać inne powieści E.E. Remarque'a: "Noc w Lizbonie", "Łuk triumfalny", "Czas życia czas śmierci" oraz "Droga powrotna". Bardzo je wszystkie polecam! Czytałam już bardzo dawno temu, aktualnie nie podejmę się napisania recenzji, gdyż nie udałoby się już wiernie oddać fabuły i wartości tych książek, za dużo czasu minęło od ich przeczytania. 


A to zupełna niespodzianka, przyznam, że nie trafiłam jeszcze na tę książkę, nie jest mi znana autorka ani jej twórczość... 





"Ocalenie Atlantydy" - Z. Oryszyn 
Dramatyczna, wstrząsająca i jednocześnie zaskakująca czarnym humorem opowieść o powojennym życiu przesiedleńców z ziem wschodnich, którzy znaleźli się na nieznanym im poniemieckim Dolnym Śląsku i w nieznanym im ustroju. O ich sposobach przeżycia w nowej, absurdalnie niebezpiecznej rzeczywistości - w czasach gdy wszystko było takie polityczne światopoglądowe. 

Przyznaję, że jestem bardzo ciekawa tej powieści. 











Książka E.E. Remarque'a z pewnością pokrzyżuje moje plany na kwiecień, gdyż z pewności przeczytam ją jeszcze w tym miesiącu... teraz zmykam na świąteczny obiad w gronie najbliższych... Wam również życzę smacznego... 


Pozdrawiam Was serdecznie, mam nadzieję, że i Was w te Święta spotykają tak urocze niespodzianki... życzę Wam tego! 
Wesołych Świąt! 

Agnieszka 
Nie teraz - właśnie czytam... 



piątek, 3 kwietnia 2015

Życzenia świąteczne...


Wesołego Alleluja!




Drodzy Czytelnicy z okazji Świąt Wielkanocnych pragnę złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia, dużo miłość, nadziei oraz spełnienia Waszych pragnień. Oby te święta przyniosły ukojenie i radość, spędźcie je wśród najbliższych w spokoju i przyjemnej atmosferze. Życzę Wam, także abyście odnaleźli czas na chwilę refleksji i zadumy i oby udało się Wam pochylić głowy nad kolejną książką, aby zatopić się w cudownym i niezwykłym świecie ulubionych bohaterów... 


Wesołych Świąt!





Agnieszka Kolanowska
Nie teraz - właśnie czytam… 



"Moje życie z OCD" - Laura Akkot - Chaos i szaleństwo...niezwykła walka z chorobą!

Kategoria: literatura faktu / autobiografia 
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza 
Rok wydania: 2014 
Liczba stron: 56


"Moje życie z OCD" -Laura Akkot 


"… egzystuję, a nie żyję".


Do przeczytania książki Laury Akkot skłoniła mnie bardzo pochlebna opinia autorki, bloga Subiektywnie o książkach. 

"Moje życie z OCD" autorstwa Laury Akkot, to niezwykle krótka książeczka, która jest bardzo specyficzną autobiografią autorki. Przyznam się, że nawet nie przypuszczałam, iż ta niewielkich rozmiarów lektura, w zasadzie bardziej przypominająca broszurkę może mieć tak silny i wyrazisty przekaz. Bowiem w tych kilku rozdziałach autorce udało się w bardzo przystępny i niezwykle sugestywny sposób ukazać ten szalenie istotny problem, jakim jest egzystencja ludzi zmagających się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi, mówiąc potocznie nerwicą natręctw. Jednakże o ile o nerwicy natręctw słyszałam i wydawało mi się, że doskonale orientuję się, na czym polega to zaburzenie, to jednak ta książka uświadomiła mi, że tak naprawdę zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z istoty problemu, moja wiedza rzekłabym była bardzo płytka i niewystarczająca. Cieszę się ogromnie, że trafiłam na tę książkę, gdyż dostarczyła mi ona wiedzy, dzięki której będę bardziej czujna, aby źle nie ocenić kogoś, kto być może zmaga się z tym zaburzeniem.  
"Papka z mózgu, nic nie wiem, nic nie pamiętam ze studiów, żadnego wykształcenia, żadnej wiedzy" str. 53
Powiem Wam zupełnie szczerze, że chwilami byłam wręcz zdumiona, jak irracjonalne i niezrozumiałe może być zachowanie osoby zmagającej się z tym kuriozalnym zaburzeniem, bo czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że mimo spierzchniętych i spuchniętych ust, czy wysuszonej i podrażnionej skóry nie sięgnięcie po krem nawilżający w obawie o to, że pozostawi na Was wyłącznie brud? Albo w sytuacji, kiedy trzeba sięgnąć do torebki, po bilet, nie zrobicie tego tylko, dlatego, że czujecie, iż Wasze ręce są brudne i tym samym ubrudzicie czystą torebkę? Czy też perspektywa spędzenia trzech godzin w łazience, gdzie poświęcacie się czynności związanej wyłącznie z myciem rąk? Dla osób, które każdego dnia nie mają do czynienia z nerwicą natręctw takie zachowania wydają się zupełnie nielogiczne i trudne do zaakceptowania.
"… jechałam gdzieś autobusem. Gdy wysiadłam, na twarzy usiadła mi mucha… i wsiadałam do najbliższego autobusu powrotnego, by umyć się w domu". Str. 30 
Laura Akkot tą krótką książką, uświadomiła mi i pokazała, jak ogromne brzemię nosi na swoich barkach osoba zmagająca się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. Z każdą kolejną przeczytaną stroną byłam coraz bardziej zszokowana, przerażona i zaskoczona, a w mojej głowie potęgował się osobliwy chaos, wynikający z trudnych, niezwykle przykrych i często absurdalnych doświadczeń autorki. Byłam pełna podziwu dla jej męża, który dzielnie znosił nielogiczne, wręcz paranoiczne zachowania bohaterki i niezłomnie wspierał ją niemalże każdego dnia. Podziwiam również autorkę za jej wolę walki i niezwykłą odwagę, aby podzielić się z czytelnikami tak dotkliwymi i ciężkimi przeżyciami. Najbardziej przerażała mnie jej bezsilność, która dla każdego z nas jest niezwykle deprymująca i zupełnie odbiera chęć do działania, bowiem, jak w chwilach zupełnej bezradności podnieść się i stawić czoło przeciwnościom losu? Kiedy całe życie, wszystkie jego aspekty podporządkowane są wyłącznie chorobie? Chorobie, która zupełnie odbiera godność, niszczy nie tylko zdrowie psychiczne, ale także fizyczne, pomału wyniszcza cały organizm i mocno destabilizuje wszystkie dziedziny życia codziennego. To szalenie trudne i ciężkie do zniesienia, dlatego tak ważne jest wsparcie ze strony bliskich, całe szczęście Laura Akkot mogła liczyć na pomoc i niezwykłą cierpliwość ze strony swojego męża, chyba bez niego jej życie zupełnie straciłoby sens.
"Nie myślę, bo myślenie boli, nie analizuję, nie czuję i dlatego mój nastrój jest lepszy". Str. 47
Reasumując, ta niewielkich rozmiarów książka, jest bardzo ważnym i swoistym apelem do nas wszystkich, abyśmy nie oceniali ludzi zbyt pochopnie, dobrze się zastanówmy, zanim osądzimy drugiego człowieka, bo być może jego dziwne zachowanie wynika nie z jego złego charakteru, ale z choroby, której zupełnie nie znamy. Z tą krótką, ale niezwykle emocjonalną książką powinien zapoznać się dosłownie każdy, to ważna i potrzebna lektura, która otwiera nasze umysły, w doskonały sposób uczy pokory, dostarcza niezbędnej wiedzy na temat samego zaburzenia, ale także pobudza do głębokiej refleksji i mocno zapada w pamięć. Gorąco zachęcam do jej przeczytania. Książka ma niespełna sześćdziesiąt stron, jej lektura zajmie Wam bardzo mało czasu, ale z pewnością poszerzy Wasze horyzonty i pozwoli wejść w głąb mocno zaburzonej psychiki, chociażby po to, aby się przekonać z jak ogromną udręką, każdego dnia zmaga się bohaterka tej książki. Jak niesłychanie niewdzięczna jest jej walka z chorobą, walka, która niestety nie daje gwarancji pełnego sukcesu. Mam wrażenie, że życie Laury Akkot, to prawdziwy koszmar, pasmo nieszczęść i udręki na granicy absurdu, to bardzo przykre i niezrozumiałe, że tak trudno jest leczyć to zaburzenie, bo leki niestety nie dają pełnego ukojenia, wyciszają natręctwa, ale działają przygnębiająco, powodują senność i apatię, takie życie to według mnie dramat. 

"Mam takie dziwne wrażenie, że okres "piekła" "wyczyścił mi pamięć", pozapominała wiele rzeczy, czuję się dokładnie tak, jakby mój mózg został pokrojony na drobne kawałki i je wymieszano, a moja wiedza i moja inteligencja gdzieś zniknęły. Tak jakby mnie wyczyszczono i muszę na nowo nauczyć się żyć". Str. 50
 "Leki - moje ukojenie, moje zniewolenie". Str. 54



Moja ocena: 8,5/10 


czwartek, 2 kwietnia 2015

Wstępny plan na kwiecień...



Kwietniowa lista lektur obowiązkowych ;) 


Taki oto stosik przygotowałam sobie na kwiecień... do stosiku dołączy jeszcze "Ziarno prawdy" oraz "Gniew" Zygmunta Miłoszewskiego :) Ale dopiero po kwietniowych szaleństwach w internetowej księgarni ;) 
Czy uda się zrealizować moje plany czytelnicze? Zobaczymy... zazwyczaj w rękę wpada mi coś nowego i pod koniec miesiąca okazuje się, że plan pękł niczym bańka mydlana ;) 




1. "Kryminalistka" - Joanna Jodełka <Recenzja>
2. "Odłamki" - Ismet Prcić <Recenzja>
3. "Lśnienie" - Stephen King <Recenzja>
4. "Dlaczego ona?" - Barbara Sęk 
5. "Uwikłanie" - Zygmunt Miłoszewski 
6. "Otwórz oczy, zaraz świt" - Mateusz Czarnecki <Recenzja>
7. "Fosa" - Sylwia Siedlecka <Recenzja>
8. "Sekretne życie pszczół" - Sue Monk Kidd <Recenzja>
9. "Ene, due, śmierć" - M.J. Arlidge 
10. "Ziarno prawdy" - Zygmunt Miłoszewski 
11. "Gniew" - Zygmunt Miłoszewski 


Zacznę chyba od "Kryminalistki"... a potem zobaczymy... 

A może Wy mi coś doradzicie? Czekam na Wasze sugestie... :) 









Podsumowanie miesiąca... Marzec 2015









Podsumowanie miesiąca!


Marzec był pierwszym, pełnym miesiącem na moim blogu, toteż po raz pierwszy mogłam podsumować swoje dokonania ;) Udało mi się przeczytać 9 książek, nie jest to wynik, który w pełni mnie satysfakcjonuje, ale początki prowadzenia bloga są bardzo czasochłonne i pracochłonne, do tego dochodzą codzienne obowiązki i tak naprawdę to czytałam głównie nocami. Na koniec marca przypominałam trochę zombi, teraz przede mną szał przygotowań przedświątecznych, ale potem kilka wolnych dni, podczas których mam nadzieję odpocznę i w błogim spokoju pochylę głowę nad jakąś ciekawą lekturą ;) 

Książka, którą najbardziej pragnę wyróżnić w tym miesiącu, to najnowsza powieść Barbary Sęk "Miłość na szkle". Zdecydowania ta lektura wywarła na mnie największe wrażenie, zapadła mocno w pamięć, skłoniła do refleksji i dostarczyła całej gamy emocji. Kolejna powieść, która pozostawiła mocny ślad w mojej głowie to książka Piotra Matusiaka "Na marginesach życia. Zapiski kuratora sądowego". To bardzo mocna, napisana dosadnym językiem, bezkompromisowa i odważna lektura. Remigiusz Mróz również zainteresował mnie swoją prozą, bardzo przypadła do mojego czytelniczego gustu najnowsza powieść autora pt.:"Kasacja", która dostarczyła mi świetnej rozrywki, bawiłam się wyśmienicie czytając ten prawniczy kryminał. Magdalena Zimniak, także mocno zaciekawiła mnie swoją najnowszą powieścią "Białe róże dla Matyldy". Z pewnością niebawem nadrobię zaległości i sięgnę po wcześniejsze książki autorki.  Oczywiście każda z przeczytanych w tym miesiącu książek była dla mnie bardzo wartościowa, wszystkie przeczytane powieści skłoniły mnie do przemyśleń, dostarczyły nowych doświadczeń, nabrałam apetytu na kolejne książki wszystkich twórców, z których prozą miałam przyjemność obcować tego miesiąca. 


Książki, które udało mi się przeczytać i zrecenzować: 

1. "Pan Mercedes" - Stephen King (ocena: 7/10)Recenzja
2. "Na marginesach życia" - Piotr Matusiak (ocena: 10/10) - Recenzja  
3. "Białe róże dla Matyldy" - Magdalena Zimniak (ocena: 8/10)Recenzja
4. "Małe zbrodnie małżeńskie" - Eric Emmanuel Schmitt (ocena: 8/10)Recenzja
5. "Kasacja" - Remigiusz Mróz - (ocena: 8/10)Recenzja
6. "Miłość na szkle" - Barbara Sęk - (ocena: 10/10)Recenzja
7. "Opowiadania bez puenty" - Sławek Michorzewski (8/10)Recenzja
8. "Lardżelka" - Wanda Szymanowska (ocena:7/10)Recenzja
9. "Wieża milczenia" - Remigiusz Mróz (ocena: 7/10)Recenzja


  




Kiedy patrzę na tę listę to sama nie mogę uwierzyć, że w przewadze są książki rodzimych twórców, po których dotąd tak rzadko sięgałam. To się zdecydowanie zmieni, zamierzam czytać coraz więcej książek polskich autorów, w marcu dokonałam kilku odkryć i z pewnością przeczytam wszystkie książki Remigiusza Mroza oraz debiutancką powieść Barbary Sęk, która stoi już na mojej półce, z niecierpliwością także czekam na kolejne powieści autorki. Magdalena Zimniak też zalicza się do grona polskich twórców, której twórczość zamierzam poznać w najbliższym czasie. Czekam również na kolejną powieść Sławka Michorzewskiego, póki co przeczytałam wszystkie jego książki. Pani Wanda Szymanowska była pierwszą autorką, która zaproponowała mi przeczytanie swojej najnowszej książki pt.: "Lardżelka" - była to moja pierwsza recenzja na "zlecenie" ;) Bardzo dziękuję autorce za tę możliwość. 

Aktualnie czekam na kolejną powieść, której autor zwrócił się do mnie z prośbą o recenzję. Kiedy już ją otrzymam, zdradzę nazwisko autora i tytuł książki ;) 

W tym miesiącu otrzymała również nominację do Coffe Book Tag <KLIK>

Za nominację bardzo dziękuję P. Rzemińskiej autorce bloga: 



Jeżeli chodzi o ilość kupionych książek, to na tym gruncie zdecydowanie mam się czym pochwalić - kupiłam ich, aż 34! Aż się przeraziłam podliczając :) Za to w mojej szafie nie pojawiła żadna nowa bluzka, buty czy inne tego typu gadżety. Cóż... coś za coś...! Miłość do książek jest znacznie większa! 


Oto podsumowanie mojego marcowego stosiku:



Matrasowe wyprzedaże: 

1. "Ucieczka z krainy wiecznego śniegu" -  S. Talty 
2. "Świat Judyty" - G. McCleen
3. "Naród, który nie zna strachu" - S. Boianiu






Prezenty od męża na Dzień Kobiet: 



1. "To ja Malala" - M.Yousafzai, Ch. Lamb 
2. "Żelazny dom" - J. Hart 





Wydawnictwo Znak - wyprzedaż - książki za 2,90 zł. 


1. "Uzależnieni. Jak narkotyki skrzywdziły moją rodzinę" - E. Burton-Philips  
2. "Zrozumieć bez słów" - N. Rossiter 
3. "Kometa i ja" - S.D. Wolf
4. "Marzenie Kate" - P. Callahen Henry   
5. "Nikt nie chciał słuchać" - I. Kerr, A. Kerr 
6. "Szukając Emmy" - S. Holmes 



Księgarnia internetowa Nieprzeczytane.pl :


1. "Kasacja" - Remigiusz Mróz
2. "Une Due Śmierć" - M.J. Arlidge 
3. "Wiem o Tobie wszystko" - Claire Kendal 
4. "Lśnienie" - Stephen King 
5. "Miłość na szkle" - Barbara Sęk 
6. "Althea & Olivier" - Cristina Moracho 
7. "Wolność urojona" - Edward Strun 
8. "Dwudziesta szósta ofiara" - Monika Siuda 
9. "Zabić drozda" - Harper Lee
10."Myszy i ludzie" - John Steinbeck 
11."Moje życie z OCD" - Laura Akkot
12."Dlaczego ona?" - B. Sęk 
13."Kryminalista"J. Jodełka 
14."Przejażdżka" - J. Ketchum 
15."Królestwo spokoju" - J. Ketchum 
16."Traktat o łuskaniu fasoli" - W. Myśliwski 
17."Odłamki" - I. Prcić
18."Sekretne życie pszczół" - S.M. Kidd
19."Jezioro tajemnic" - P. May
20."Fosa" - S. Siedlecka





Dyskont książkowy Aros.pl :

1. "Wieża Milczenia" Remigiusz Mróz
2. "Odwet" - Kristina Ohlsson 
3. "Dotknięcie pustki" - Joe Simpson



W marcu miałam 3701 wyświetleń, za co bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga. Mam nadzieję, że z każdym miesiącem będzie coraz lepiej, i że dołączy do mnie jeszcze więcej osób :) Będzie mi bardo miło! Serdecznie zapraszam! 

I tak w skrócie wyglądał pierwszy, kompletny miesiąc na moim początkującym blogu :) 


Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz bardzo dziękuję Wszystkim za odwiedziny i komentarze na moim blogu 
Nie teraz - właśnie czytam... :) 




PS. 
Teraz zmykam do kuchni, z której pewnie nie wyjdę do soboty... o rodzinkę też muszę zadbać... przede mną świąteczne wypieki oraz przygotowanie wielu innych smakowitych, świątecznych specjałów...  






"Przejażdżka" - Jack Ketchum - Egocentryczne szaleństwo...czas zemsty!

Kategoria: literatura grozy
Wydawnictwo: Replika 
Rok wydania: 2015 
Liczba stron: 304 


"Przejażdżka" - Jack Ketchum  


"Nie można poruszać się w tym świecie, nie raniąc kogoś. Na każdym kroku. Wszystko to katastrofa". str. 7

Swoją przygodę z prozą Jacka Ketchuma rozpoczęłam za sprawą książki "Jedyne dziecko" <KLIK>, która okrutnie mną wstrząsnęła i bardzo długo nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Kolejną powieścią autora, po którą sięgnęłam była "Dziewczyna z sąsiedztwa" <KLIK>, ta książka również wywołała niezapomniane emocje, zszokowała mnie i przeraziła. Obie powieści inspirowane były prawdziwymi wydarzeniami, toteż tym mocniej odbiły się w mojej psychice. Jack Ketchum w swoich książkach często porusza tematy trudne i bolesne, i robi to w bezkompromisowy sposób. Niczego nie upiększa, nie boi się mocnych i dosadnych słów, przez co jego publikacje cechuje silny przekaz, są bardzo rzeczywiste i przekonujące. Autor nadaje swoim powieściom charakter grozy i dostarcza czytelnikowi emocji na najwyższym poziomie, ściska za gardło, szokuje do granic wytrzymałości, przeraża, zaskakuje i nie pozostawia obojętnym. Każda z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Jacka Ketchuma bardzo mocno, a nawet boleśnie mną wstrząsnęła, chwyciła za serce i nie pozwoliła o sobie zapomnieć, krótko mówiąc pozostawiła mnie w emocjonalnym osłupieniu.  
"Byli dziećmi. Czystą siłą stylu zamierzali zmienić świat. Nowiutcy apostołowie w farbowanych ręcznie koszulkach nieśli Słowo swoim pogańskim, zmęczonym światem starszym braciom. I oczywiście tym słowem była Miłość". Str. 131
"Miłość była furią - furią wywołaną strzałami w Kent State, śmiercią Martina Luthera Kinga. Bycie na haju to złe lekarstwo, które ciebie wypalało. Pokój szedł na wojnę z Wojną, obrywał pałką policyjną podczas jakiegoś marszu pokojowego…(...) jakby rzucić bombą zapalającą w policyjny wóz rozwalić parę łbów w samą porę na wieczorne wiadomości". Str. 132
Najnowsza powieść autora zatytułowana "Przejażdżka" kolejny raz dostarczyła mi bardzo intensywnych przeżyć, z każdą kolejną stroną potęgowała moje napięcie i strach, chwilami bolała, szokowała, a nawet powodowała niesmak. Jednakże kto bodaj odrobinę poznał prozę Jacka Ketchuma, doskonale wie, czym grozi czytanie jego powieści. Tym razem autor napisał książkę, której inspiracją były postaci autentyczne, przestępcy, którzy mocno zapisali się na kartach kryminalnych kartotek Ameryki. Oczywiście cała historia została misternie przez autora skonstruowana, dokładnie przemyślana, łącznie z miejscami kolejnych morderstw, które Jack Ketchum osobiście sprawdził i zmierzył. W związku z tym autorowi udało się stworzyć kolejną okrutną i wiarygodną historię, która przeraża i zdumiewa czytelnika do granic możliwości. Tak bynajmniej było w moim wypadku.

Głównym bohaterem "Przejażdżki" jest Wayne, barman oraz potencjalny morderca, dla którego ogromną podnietą jest zabijanie, jednak Wayne za każdym razem okazuje się zwykłym tchórzem i w ostatniej chwili wycofuje się z dokonania zabójstwa. Pewnego dnia, dziwnym trafem staje się świadkiem morderstwa popełnionego przez nieznaną mu kobietę i mężczyznę, w którym rozpoznaje klienta baru, gdzie na co dzień pracuje. Do czego skłoni go scena zabójstwa, czy rozbudzi w nim najgłębiej skrywane instynkty i pragnienia? Jakie konsekwencje poniosą mordujący, i co ich skłoniło do tak okrutnego czynu? Nic w tej powieści nie jest tak jasne, proste i oczywiste, jakby mogło wydawać się na początku. Ale o tym przeczytajcie sami sięgając po najnowszą powieść tego bezkompromisowego i bezsprzecznego mistrza grozy, którego stałym i wiernym czytelnikiem jest sam Stephen King.
"Był pszczołą. Świat był jego kwiatem. Zapylał świat, roznosił nasiona życia, lecąc szerokim kręgiem, spuszczając je na ziemię, gdzie zmiękną, zepsują się i w końcu otworzą, wydając mrowie robactwa, rój much, niekończący się łańcuch życia". Str. 176
Reasumując, powieścią "Przejażdżka" Jack Ketchum powtórnie udowodnił, iż jest niezaprzeczalnym mistrzem grozy, a jego kunszt za każdym razem stawia czytelnika nad swoistą przepaścią emocjonalną, powodując przerażenie i szok, po którym nie można zasnąć, bo trudno wymazać z pamięci okrucieństwo i bezduszność, którego głównym bohaterem po raz kolejny jest człowiek. Tą powieścią Jack Ketchum jeszcze raz obnażył nieudolny system karny oraz nieprzewidywalną ludzką psychikę, przedstawił jej najokrutniejsze oblicze, ukazał zezwierzęcenie ludzkiej duszy. Jack Ketchum w początkowym etapie tej powieści podaje czytelnikowi emocje małymi dawkami, ale z każdą kolejną stroną zaczyna przyspieszać, po to żeby na końcu uderzyć z pełną mocą, bowiem taka właśnie jest proza tego autora, jej zadaniem jest zszokować czytelnika i wprowadzić go w totalne osłupienie i to bez wątpienia autorowi udało się to osiągnąć. 

Warto także wspomnieć, że w owej książce zamieszczono krótkie opowiadanie autora zatytułowane "Chwasty". Tymże właśnie opowiadaniem moja psychika została kompletnie dobita i zmiażdżona. Niezwykle perwersyjne i okrutne, bardzo mocne, bezwzględne i kontrowersyjne w przekazie, myślę, że niejednego zatwardziałego i wytrwałego czytelnika może oburzyć, zbulwersować i tęgo zaskoczyć. Wobec tego ostrzegam, szczególnie tych odbiorców, których cechą charakterystyczną jest wysoka wrażliwość i delikatność — przeczytajcie na własną odpowiedzialność! Książek tego mistrza nie można czytać jedna po drugiej, trzeba je sobie dawkować, małymi porcjami, w dużych odstępach czasowych, tak aby zdążyć —  się otrząsnąć i odetchnąć —  odrobinę zapomnieć bowiem historii napisanych przez Jacka Ketchuma zupełnie wymazać z pamięci stanowczo się nie da.

Powieść, a zwłaszcza końcowe opowiadanie polecam miłośnikom mocnej i szokującej, ale bardzo realistycznej literatury, zwolennikom książek grozy na najwyższym poziomie.

Dodam, że skończyłam ją czytać nocą, a w zasadzie bladym świtem, a później jeszcze bardzo długo nie mogłam przez nią zasnąć…

Moja ocena: 8/10