Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbiór opowiadań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbiór opowiadań. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 grudnia 2016

[RECENZJA] Księgarenka przy ulicy Wiśniowej – opracowanie zbiorowe.

Kategoria: literatura współczesna / obyczajowa

Wydawnictwo: FILIA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-8075-153-8
Liczba stron: 424

Moja ocena: 7/10

„Ludzkie sumienie jest jedną z tych rzeczy, które nie poddają się woli większości”. Harper Lee


Lubicie sięgać po antologię? Księgarenka przy ulicy Wiśniowej to zbiór świątecznych opowiadań napisanych przez plejadę polskich twórców literatury rozrywkowej, takich jak: Liliana Fabisińska, Gabriela Gargaś, Agnieszka Krawczyk, Remigiusz Mróz, Marta Obuch, Alek Rogoziński oraz Magdalena Witkiewicz. Każda z opowieści została napisana przez innego autora, każda opowiada inną historię — historię, która znajduje odniesienie w klasyce literatury światowej. Ten zbiór nasycony jest książkami, szelestem kartek, ich zapachem i płynącą z nich mądrością. Punktem wspólnym wszystkich opowiadań jest kameralna księgarenka, a przede wszystkim jej sympatyczny właściciel Alojzy, który swą niezwykłą osobowością tworzy magiczny, niepowtarzalny klimat, którego tak bardzo brakuje w sieciowych księgarniach. Antoni jest też doskonałym obserwatorem, umiejącym dostrzec w swoich klientach radość i melancholię, a także odkryć wady i zalety, następnie wyszukać odpowiednią powieść, która może stanowić drogowskaz na ich dalsze życie…

Alojzego poznajemy w chwili, kiedy postanawia zamknąć swą księgarnię, miejsce, w którym każdy z odwiedzających czytelników znajduje nie tylko wymarzoną książkę, ale także spokój, ukojenie i kameralne miejsce, pozwalające ukryć się przed codziennością, zatopić w wyimaginowanym świecie literackich bohaterów. W ramach pożegnania dla stałych klientów Alojzy przygotował podarunki w postaci książek, które wręcza im tuż przed świętami. Każda z nich jest idealnie dopasowana do przyszłego właściciela, ma nie tylko sprawić mu przyjemność, ale także pomóc w rozwiązaniu problemów oraz wskazać właściwą drogę. Jaki jest prawdziwy powód, dla którego Alojzy postanowił porzucić wieloletnią pasję, dzięki której jego księgarnia stała się tak niecodziennym miejscem? Czy magia świąt pomoże wyjawić skrywaną tajemnicę i rozwiać dylematy Alojzego?

Rozpoczęłam czytać tę książkę jeszcze przed świętami i już po lekturze pierwszych opowiadań poczułam niezwykły nastrój zbliżającego się Bożego Narodzenia. Dopiero w okresie świątecznym udało mi się znaleźć czas, aby dokończyć ten zbiór i był to dla mnie idealny moment na tego typu literaturę. Książka bowiem wprowadziła mnie w wyjątkowy klimat, swoisty spokój, dostarczyła także wielu emocji i skłoniła do refleksji. Chociaż niektóre opowiadania poruszają niełatwe tematy, to jednak napisane są z doskonałym wyczuciem i subtelnością, która pozwala poczuć w sercu odrobinę smutku, wzruszenia, ale przede wszystkim radości bowiem każda z tych opowieści zawiera pełne optymizmu zakończenie, pozwala także wyłuskać odpowiedni morał.

Bohaterowie pochodzą z różnych środowisk, zmagają się z rozmaitymi problemami, każda z ich opowieści jest inna, naznaczona niejednolitymi emocjami, które z różną mocą przekładają się na czytelnika, chwilami pozwalają utożsamić z wykreowanymi postaciami, odnaleźć wśród nich własne cechy, czy też trapiące nas dylematy. Każdy rozdział poprzedza cytat z książki, która stanowi odnośnik dla danej opowieści. Ten zbiór ociera się o takie dzieła jak Mały Książę, Zabić drozda, Alicja w Krainie CzarówOpowieści wigilijneWielka księga Kubusia Puchatka, czy też Błękitny zamek Lucy Maud Montgomery. Moje ulubione opowiadania to Sędzia Remigiusza Mroza, Oswoić szczęście Gabrieli Gargaś oraz Nikt nie powinien być sam w taki wieczór Magdaleny Witkiewicz.

Warto zatopić się w tej antologii nie tylko w okresie świąt bowiem zawsze jest czas na historie nasycone niecodzienną magią, ale przede wszystkim ludzkimi, niezwykle realnymi emocjami, które znakomicie odzwierciedlają wspomniane dzieła. Nadal trwa zima, być może za oknem wreszcie zacznie prószyć śnieg  wtedy polecam ciepły koc, aromatyczną herbatę pachnącą pomarańczami i goździkami oraz Księgarenkę przy ulicy Wiśniowej, która bez wątpienia pozwoli oderwać myśli od codziennych obowiązków. Serdecznie polecam!



Za udostępnienie egzemplarza do recenzji
serdecznie dziękuję:


piątek, 15 stycznia 2016

"Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań" - zebrała Stephanie Perkins


Kategoria: literatura młodzieżowa 
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-7515-381-1
Liczba stron: 432

Moja ocena: 7/10
„[…] czasem trudno odróżnić magię od zwykłych złudzeń”.


Magia Świąt Bożego Narodzenia działa w szalenie wyjątkowy sposób na większość ludzi. Wyzwala swoistą euforię i wprowadza nas w cudowny i błogi nastrój, czujemy się szczęśliwsi, spokojniejsi, bardziej zrelaksowani — zaczynamy dostrzegać i doceniać bliskich, kochamy jakby mocniej. Oczywiście są wśród nas wyjątki — ludzie, dla których święta są przykrym bądź nudnym doświadczeniem — to bardzo smutne, a nawet bolesne, szczęśliwie są w zdecydowanej mniejszości…

środa, 30 września 2015

"Okna" - Katarzyna Grabowska

Kategoria: literatura współczesna

Wydawnictwo: Miasto Książek
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-7954-050-1
Liczba stron: 57
E-book


Moja ocena: 7/10



"Samotność jest cichym zabójcą. Otacza nas ze wszystkich stron i zaciska obręcz wokół naszych serc. Dusi, przytłacza, rozrywa".


"Okna" Katarzyny Grabowskiej to zbiór czterech, niepowiązanych ze sobą i szalenie poruszających opowiadań, których cechą wspólną jest bardzo apatyczny i nostalgiczny koloryt. Te opowieści wywołują ogromny smutek i ból bowiem nasycone są tragizmem, olbrzymią samotnością, poczuciem winy oraz pragnieniem szczęścia. Bohaterowie poszukują własnej drogi, sposobu na inne, lepsze życie, jednakże los nie zawsze bywa dla nich łaskawy. Nie toruje im łatwej drogi, lecz oferuje wyboistą i krętą ścieżkę życia, na której czeka ich wiele rozczarowań, smutku i cierpienia.
Tytułowe okna stanowią symbol, swoiste odzwierciedlenie egzystencji zwykłych i zatraconych we własnym smutku i dylematach ludzi. Ludzi uwikłanych w różnorodne doświadczenia, które skłaniają ich do rozważań nad kolejami losu, nad pragnieniami i marzeniami, do dokonywania trudnych wyborów, które mogą zupełnie odmienić lub pogrążyć ich dotychczasowe życie. Niektórym z nich za niewłaściwe decyzje przyjdzie zapłacić bardzo wysoką cenę.

poniedziałek, 23 marca 2015

"Opowiadania bez puenty" - Historie z życia wzięte pod czujnym okiem Sławka Michorzewskiego

Kategoria: literatura współczesna, zbiór opowiadań 
Wydawnictwo: Poligraf 
Liczba stron: 282


"Opowiadania bez puenty" - 
Sławek Michorzewski  


Sięgając po „Opowiadania bez puenty” Sławka Michorzewskiego, spodziewałam się kolejnej zabawnej historii. Tym czasem ta pozycja to zbiór opowiadań, które bywają zabawne, jednak przede wszystkim ich cechą charakterystyczną jest gorzki smak codzienności. Sławek Michorzewski w tych kilku opowiadaniach nakreślił rzeczywistość, z jaką mamy do czynienia niemalże każdego dnia, jednakże zrobił to w dość niekonwencjonalny sposób, czyli bardziej żartobliwy, a nawet groteskowy, często używając przy tym wyrazistego i soczystego języka.  

Autor na wstępie podaje, iż inspiracją do większości opowiadań były prawdziwe wydarzenia, tylko dwa opowiadania są tworem jego wyobraźni. W trakcie lektury tej książki chwilami zastanawiałam się, które z nich są wyłącznie pomysłem autora, gdyż wiele wydawało się mało prawdopodobnych, wręcz absurdalnych, jednakże faktem jest, że i nasza rzeczywistość często wydaje się bardzo niedorzeczna, toteż i losy bohaterów tych opowiadań w istocie mogą być prawdziwe. 

Każde opowiadanie zawarte w tej książce jest historią, która nie ma konkretnego zakończenia, czytelnik sam może domniemywać, jak potoczyły się dalsze losy bohatera. Toteż książka z pewnością pobudza wyobraźnię, skłania do refleksji, niejednokrotnie szokuje, ale także śmieszy. Autor w tych kilku opowieściach obnaża naiwność i głupotę ludzi, brak wyobraźni oraz niekompetencję, ale także ukazuje patologię i jej skutki, ubóstwo, bezrobocie, bezsilność, czyli krótko mówiąc - prozę życia.  
„Na nic nie miałem ochoty, nawet wizja odbycia stosunku z nieznaną panią z recepcji nie mogła mi poprawić humoru. Spałem z byłą żoną, której szczerze nie cierpiałem. Fuj! Co ta wódka potrafi zrobić z porządnego człowieka. Brzydziłem się samym sobą i swoim postępowaniem”. Str. 139 ("Kraków")
Reasumując, w tych kilku krótkich opowiadaniach pewnie nie jeden z czytelników odnajdzie odrobinę samego siebie, swoich bliskich, sąsiadów i ludzi, którzy są dookoła nas. Z pewnością jest to książka, dla osób z dużym dystansem i poczuciem humoru. Nie jest to zbiór opowiadań skierowany do każdego. Ludzie kochający literaturę piękną, pewnie nie odnajdą się w dość specyficznym i nietuzinkowym stylu Pana Michorzewskiego. Mnie jednak odpowiada taki styl, lubię od czasu do czasu obcować z tego typu literaturą, dość niekonwencjonalną, prześmiewczą i mocno nowoczesną. Toteż sami zdecydujcie, czy macie ochotę na tego typu rozrywkę. Ja absolutnie nie żałuję, chociaż to nie była rozrywka na poziomie „Wspulników” czy „Cyrku”, opowiadania były różne, jedne podobały mi się bardziej, inne mniej, niemniej jednak warto było poznać trochę inne oblicze twórczości autora. 
„Miałem miejsce obok Murzynki, wielkiej, grubej, tłustej Murzynki, której ramiona, fałdy, cyce, dupa i uda wlewały się na mój fotel. Z drugiej strony mojego siedzenia zobaczyłem monstrualnej wielkości księdza czy pastora o fizjonomii hipopotama, którego wielki brzuch spoczywał na kolanach. Grubas w służbie świętych sił nawet teraz, zanim samolot wzbił się w powietrze, wyciągnął z wielkiej torby czekoladowe marsy i połykał je jak pastylki. Wkładał je do swojej nieco wysuniętej paszczęki…” str. 215 ("Podróż do Vegas")
Tak zupełnie na marginesie, mam też pewnie podejrzenia, które z opowiadań były wyłącznie tworem wyobraźni autora, myślę, że to jedne z tych, które podobały mi się najbardziej ;) 


Moja ocena: 8/10 



niedziela, 8 marca 2015

Na marginesach życia... - Piotr Matysiak

Kategoria: Literatura faktu  
Wydawnictwo: Nakom
Rok wydania: 2014 
Liczba stron: 326



"Na marginesach życia.
Zapiski kuratora sądowego"

Piotr Matysiak

„Gdy mnie ktoś zapytał: „Kuratorze, czym jest margines życia, ale taki szczyt szczytów?, bez wahania przytoczyłbym tę sprawę. Katowanie dzieci i gwałcenie własnej matki – nie znam mocniejszych spraw, chyba  że duszenie na oczach dzieci”. 

„Na marginesach życia. Zapiski kuratora sądowego” autorstwa Piotra Matysiaka, to zbiór opowiadań, które powstały w oparciu o codzienną, niezwykle niewdzięczną pracę kuratora sądowego wydziału rodzinnego. Książka ta została napisana przez człowieka, który jest obdarzony niespotykanym powołaniem do niesienia pomocy ludziom znajdującym się na, tak zwanym marginesie życia. Ludziom, których codzienna egzystencja najczęściej opiera się wyłącznie o instynkt przetrwania, gdzie nie obowiązują żadne normy. Niestety nasze społeczeństwo przesiąknięte jest niewyobrażalną patologią. Piotr Matysiak tą niebanalną  publikacją ukazuje, jak bardzo dysfunkcyjne jest nasze społeczeństwo i robi to w bardzo dosadny i bezkompromisowy sposób, nie ubarwiając mocno zaburzonej ludzkiej egzystencji, ani własnych spostrzeżeń. Być może dla wielu osób ta książka przez bardzo wulgarny i wymowny styl wypowiedzi, będzie trudna do zniesienia, jednakże w mojej opinii bez takiego języka nie można było w sposób rzetelny i obiektywny ukazać beznadziejności naszego systemu, autentycznej patologii oraz bardzo trudnej pracy ludzi, wykonujących ten zawód. Gdyby książka została napisana pięknym i wysublimowanym stylem nie ukazałaby w miarodajny sposób zjawiska patologii. Autor często określa swoich podopiecznych mianem patoli czy meneli, można byłoby powiedzieć, że tym samym odziera ich z  godności i człowieczeństwa, ale jak mówić o ich godności i człowieczeństwie, jeżeli molestują seksualnie własne dzieci, stosują przemoc fizyczną i psychiczną względem swoich bliskich, kobiety będące w ciąży nadużywają alkoholu, nigdy nie trzeźwiejąc, tym samym skazując jeszcze nienarodzone dziecko na upośledzenie? Nie dziwię się, że autor tak dobitnie i soczyście wyraził swoje spostrzeżenia. Tylko taka forma oddaje prawdziwość i beznadziejność zjawiska, jakim jest całkowita demoralizacja społeczeństwa dotkniętego patologią. Niestety kurator odwiedzający domy swoich podopiecznych musi wykazać się wysoką kulturą osobistą i utrzymać swoje emocje na właściwym poziomie, chociaż bez wątpienia nie jest to łatwe zadanie.

„- Bo widzisz ona jest w ciąży. Czwarty miesiąc, a podobno chleje już od tygodnia – relacjonuje, co ustalił z sąsiadami. […]  to, że jest w ciąży, gówno ją obchodzi. Jak będzie rodziła to pewnie w amoku alkoholowym, a dziecko przyjdzie na świat z uzależnieniem od alkoholu i fasem, czyli alkoholowym zespołem płodowym – uszkodzone, upośledzone, zachlane jak mamusia. […] Dlatego jestem za przymusową sterylizacją takiego elementu. Mam w dupie poprawność polityczną i dziesięć przykazań”. Str. 133-134

Ten wysoce wymowny i bezwzględny zbiór mini reportaży w bardzo dosadny sposób ukazuje beznadziejność ludzkiego życia, olbrzymią przemoc, alkoholizm, molestowanie seksualne w każdej postaci, kazirodztwo, niewyobrażalne ubóstwo, ludzką bezradność i utopię, codzienną wegetację rodzin dysfunkcyjnych, krótko mówiąc całkowitą demoralizację oraz upośledzone ludzkie umysły. Mówiąc kolokwialnie - totalne bagno.

„Jest nerwowy, bo mało zarabia. Jakoś to znosiła. Nie przeczuwała, że z biegiem lat będzie coraz gorzej. Uderzenia z otwartej ręki. Później pięści. Nie pamięta nawet, kiedy ukrywała pierwsze siniaki. Za każdym razem wierzyła, że to już ostatni raz. Gdy chodziła poobijana, sąsiedzi i znajomi odwracali się. Każdy udawał, że nic nie widzi. […] Ksiądz na kazaniu często mówił, że małżeństwo jest w doli i niedoli, że trzeba cierpieć czasem, bo Bóg tak chce. Małżeństwo to sakrament, którego trzeba się trzymać za wszelką cenę. I ona nosiła to brzemię ofiary, modląc się do Boga żeby dał jej siłę, bo są dzieci i dla nich żyje […]”. Str. 23

Nie jest łatwo odnosić się do tego typu literatury, która traktuje o tak trudnym i bolesnym zjawisku, jakim jest szeroko pojęta patologia. To jedna z tych książek, podczas których od czasu do czasu należy się zatrzymać, aby odetchnąć, zdystansować się i zastanowić nad sensem życia oraz otaczającym nas światem. Ta publikacja całkowicie obnaża niezrozumiałą naturę człowieka, gdzie ludzkie okrucieństwo sięga samego dna. Dlatego w mojej opinii autorowi należy się uznanie i szacunek, nie tylko za napisanie tej książki, chociaż wykazał się niezwykłą odwagą, aby w tak bezkompromisowy sposób przedstawić ten olbrzymi problem. Aprobata i podziw należy się przede wszystkim za siłę i niezłomność umysłu do wykonywania tak trudnego i niestety niedocenianego zawodu, jakim jest praca kuratorów sądowych, szczególnie tych pracujących w wydziałach rodzinnych, gdzie ogromna odpowiedzialność jest gigantycznym obciążeniem dla psychiki.

„Dlaczego, kurwa, muszę udawać, że to nie robi na mnie żadnego wrażenia? Bo jestem, kurwa, jebany sąd, patrzący na wszystko z góry, mimo że nie zgadzam się z tym, co przewija mi się przed oczami każdego dnia? Niech jeden z drugim, zamiast czytać suche fakty i notatki, przyjdzie tu i sam popatrzy – jak wygląda prawdziwe życie. Bądź twardy, jebany kuratorze, bądź twardy. To twoja praca”. Str. 147

Bardzo dosadne, ale jakże prawdziwe. Każdy z nas jest istotą, która ma swoje granice wytrzymałości. W tym zawodzie przekraczane są one niemalże każdego dnia. Kurator wchodząc do domów swoich podopiecznych niejednokrotnie, jest narażony na przykry i obrzydliwy widok osób sprawujących opiekę nad małoletnimi, na widok brudnych, głodnych i całkowicie zaniedbanych, a także bitych dzieci, przy tym każdego dnia naraża swoje życie i zdrowie. Taka praca musi odbić się negatywnie na psychice. A jednak kuratorom nie jest obojętny los ich podopiecznych, dlatego każdego dnia, z pełnym poświęceniem i ogromnym zaangażowaniem wykonują tę żmudną i niewdzięczną pracę, często poświęcając im więcej czasu niż swoim bliskim.  Całe szczęście w tym zawodzie bywają również chwile radości, kiedy byli podopieczni spotkani po wielu latach okazują się ludźmi, którzy rozpoczęli życie zgodne z ogólnie przyjętymi zasadami społecznymi. Dla takich momentów warto wykonywać ten ciężką pracę. 

Na końcu książki zawarta jest informacja, mówiąca o tym, że powstanie część druga, w której zawarte będą opowiadania o kurateli karnej. Mam nadzieję, że stanie się to w niedługim czasie, bez wątpienia po nią sięgnę. 

Czy polecam "Na marginesach życia" P. Matysiaka? Z całym przekonaniem tak, ale ostrzegam bowiem to bardzo trudna i szokująca pozycja. 

„Czym się różni kura od kuratora? Kura znosi jajka, a kurator zniesie wszystko”. Str. 321 

Moja ocena: 10/10 


„Sumienie. Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wygląda sumienie ludzi, dla których najważniejsze są instynkty – zwłaszcza przeżycia? Czy mają taki sam szacunek do zwierząt, jak wy? Czy szanują innych, tak jak wy to robicie? Nie. Ich postrzeganie świata jest specyficzne. To, co dla was jest złe, obrzydliwe i straszne – dla nich jest normą. Normą środowiska w którym przyszło im żyć. Str. 158-159 

wtorek, 24 lutego 2015

Nienawiść - Stanisław Srokowski

Kategoria: literatura faktu - historia, opowiadania kresowe 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Liczba stron: 263 



"Nienawiść" - Stanisław Srokowski 

„Moja pamięć, wyobraźnia i emocje rozwijały się i kształtowały w atmosferze wojny, gwałtu i straszliwych mordów. Od wczesnych lat dziecinnych wsłuchiwałem się w głosy, które mówiły o strachu, bólu i cierpieniu […] Mordy ukraińskich nacjonalistów, płonące wsie, gwałty i najokrutniejsze zbrodnie dokonywane na niewinnych ludziach były na porządku dziennym”. Str. 247

Aby napisać kilka słów o tej publikacji musiałam najpierw nabrać do niej trochę dystansu, gdyż książka ta całkowicie mnie przeraziła, zszokowała i totalnie poraziła swoją treścią. Zdecydowanie głęboko zapadnie w moją pamięć, zostawiając dotkliwą ranę w moim sercu. Czytanie tej książki wywoływało ból, dostarczało uczucia przerażenia, swoistej udręki, wprost raniło moją duszę.


„Nienawiść” autorstwa Stanisława Srokowskiego to książka, która jest świadectwem okrutnego ludobójstwa, jakie miało miejsce w okresie II wojny światowej na Wołyniu, Podolu i Pokuciu. Książka składa się z kilkunastu opowiadań, kolejne historie niosą za sobą coraz większe okrucieństwo oraz eskalację nienawiści. Ta lektura całkowicie odbiera wiarę w człowieka i podważa sens ludzkiego życia.  W książce przedstawione są prawdziwe wydarzenia, ale czym dalej brnęłam w te opowieści, tym bardziej nie mogłam uwierzyć, że coś tak okrutnego, barbarzyńskiego mogło wydarzyć się w naszym kraju. Autor opisuje niewyobrażalną nienawiść ukraińskich nacjonalistów względem ludzi mieszkających w latach 1939-1945 na polskich Kresach. W tamtym czasie dochodziło tam do dantejskich scen, palono całe wioski, w nieludzki, sadystyczny sposób mordowano mężczyzn, kobiety i dzieci.

„O świcie gruchnęła wieść, że wielu Polaków spalono żywcem, wielu zginęło od kul, a ich mienie poszło z dymem […] Wystraszeni ludzie biegali jedni do drugich, naradzając się, co robić. Domy ukraińskie nagle odgrodziły się od polskich zamkniętymi furtkami i głuchym milczeniem, jakby jakaś zaraza panowała”. Str. 129

W tamtym czasie na Kresach Polacy każdego dnia przechodzili przez gehennę, ukraińscy nacjonaliści przelewali każdego dnia wiele niewinnej krwi, robili to w wyjątkowo zwyrodniały, okrutny sposób, bez żadnych zahamowań, czy wyrzutów sumienia. Cierpienie, przerażenie ginących ludzi opisane przez autora jest porażające! 

„W gęstwinie zboża płonęli żywcem ludzie – kobiety, starcy i dzieci; nad polami niosły się przejmujące jęki i płacz. […] Ciemna i wielka skarga wzniosła się do Boga, lecz On milczał. Żywe żagwie biegały po polu, rzucały się na ziemię i tarzały między płomieniami. A z boków, gdzie stali z widłami i siekierami ponuro patrzący mężczyźni, rozległ się dziki rechot”. Str. 134

Stanisław Srokowski – poeta, prozaik dramaturg, krytyk literacki, tłumacz. Urodzony na Kresach, już dawno nosił się za zamiarem opublikowania zbioru opowiadań, w których bezkompromisowo i niezwykle szczerze opisuje wydarzenia, które miały miejsce  w latach 1939-1945 na Wołyniu, Podolu i Pokuciu. Jednakże publikacja została wstrzymana, gdyż w tamtym czasie inwigilacja działała w perfekcyjny sposób i książka została objęta cenzurą. W ówczesnych czasach Stanisław Srokowski wydał cykl kresowych eposów, jednakże z powodu cenzury nie udało mu się w nich zamieścić okrutnych zdarzeń, o których możemy przeczytać dopiero w tym zbiorze opowiadań. Na tę pozycję złożyły się historie, które wyrosły z relacji rodziców, dziadków, krewnych, znajomych i sąsiadów autora, ale także osób zupełnie mu nieznanych.

„Chodzili wokół niej jak zgłodniałe wilki, pytali czy nie rozumie, co czeka takie osoby jak ona, a ona na to, że chyba jej nie zamordują, tak jak mordują niewinne polskie dzieci, albo nie spalą jej żywcem, jak to robią z polskimi kobietami. Ani nie zgwałcą i piersi nie utną, jak to robią z Polakami”. Str. 145

Reasumując, treść zawarta na kartach tej publikacji jest wyjątkowo trudna w odbiorze, gdyż cechuje ją ogromne okrucieństwo względem niewinnych ludzi. Przedstawia świat nieprawdopodobnej nienawiści i zbrodni. Jak pisze autor polskie Kresy zrodziły takich gigantów literatury, jak Mickiewicz, Słowacki, Herbert i Miłosz, ale przede wszystkim stały się ziemią katorgi i straszliwych mordów. „Nienawiść” to chyba jedna z bardziej przerażających książek jakie miałam możliwość przeczytać, równie mocno wstrząsał mną chyba tylko reportaż Wojciecha Tochmana, który także odnosił się do zajadłego ludobójstwa, jakie miało miejsce w Rwandzie 1994 roku. Nie polecam książki osobom o wrażliwej psychice, delikatnej duszy, gdyż opisy mordów dokonywanych na niewinnych istotach są wyjątkowo brutalne i dosadne.  Książka z całą pewnością jest olbrzymim zastrzykiem wiedzy na temat tamtych wydarzeń, oddaje hołd bestialsko zamordowanym, niewinnym ludziom, ukazuje również mniej znaną historię naszego kraju, niezwykle bolesną i  trudną do przyswojenia.  

„Niestety, Europa nie ma pojęcia, co się działo na Kresach i prawie nic nie wie o wymordowaniu przez bandy UPA od 100 do 300 tysięcy obywateli polskich. Europa nic nie wie o kulminacji antypolskiej akcji w niedzielę 11 lipca 1943 roku, kiedy UPA zaatakowała na Wołyniu jednocześnie 167 miejscowości i wymordowała w ciągu kilku godzin tysiące Polaków. Ze szczególnym okrucieństwem dokonano serii mordów w Porycku. Była to akcja świadoma, dobrze zorganizowana i jedna z najokrutniejszych w dziejach człowieka.” Str. 251

Moja ocena: 8/10