Kilka słów od autorki
Jest mi niezmiernie
miło, że znaleźli Państwo czas na napisanie pytań, które złożyły się na to interesujące
wyzwanie. Zadaliście mądre pytania i nie ukrywam, że z kilkoma miałam
niemały problem :). Przepraszam jednocześnie za drobne opóźnienie wynikłe
z przyczyn obiektywnych. Obiektywne przyczyny — nawiasem mówiąc — są
zawsze dobrą i wyrafinowaną wymówką lub usprawiedliwieniem na przykład
lenistwa :).
WYWIAD...
Anonimowy
(Iwona N.)
1. Jakie książki Panią ukształtowały i wpłynęły na wybór niełatwej pisarskiej drogi?
Anonimowy
(Katarzyna)
2. Jakie książki lubiła Pani czytać w dzieciństwie, czy
była ulubiona i czy to wpłynęło na Pani pasję pisarską?
Odpowiedź na pytania 1 i 2:
Pierwszą książką z
dużym i poważnym tekstem, którą samodzielnie przeczytałam, był poemat
Konopnickiej Na jagody. Piękny
początek czytelniczej drogi. Później była książka O krasnoludkach i sierotce Marysi. Te dwie książki kojarzę z bardzo
wczesnym dzieciństwem. Następnie pojawiały się lektury szkolne,
które przeczytałam, zanim znalazły się na mojej liście książek
obowiązujących w programie nauczania. Czytałam klasyków, bo nie miałam pojęcia,
że to klasycy i że to trudne i nudne.
W
okresie dojrzewania ważnymi dla mnie książkami były Martin Eden Jacka Londona i Cudzoziemka
Marii Kuncewicz. To pozycje, z którymi utożsamiłam się w bardzo
młodym wieku i chociaż nie pamiętam dokładnie treści, to do dzisiaj pamiętam emocje, jakie we mnie
wywołały.
______________________________________
Artystą trzeba się
urodzić. Genialni kompozytorzy, malarze, pisarze przychodzą na świat z
określonymi predyspozycjami i talentami. Cechy, które wpływają na
zdolności twórcze, to między innymi: zdolność dostrzegania problemów i
ich różnicowania, elastyczność, oryginalność myślenia, niekonwencjonalne
rozwiązania i krytycyzm. Im bardziej rozwinięte są te cechy, tym większa
możliwość stworzenia niekonwencjonalnego dzieła. Zostałam wyposażona w
konstrukcję psychiczną, z którą bardzo długo uczyłam się żyć. Z perspektywy czasu
za wyjątkowy dar uważam przede wszystkim inteligencję
emocjonalną, wyobraźnię i związaną
z nią refleksyjność. Nadwrażliwość i odwaga, wykraczanie poza utarte
schematy myślenia, kreowanie przeróżnych wizji i umiejętność perspektywicznego
myślenia, fantazja
bez wewnętrznej cenzury i ograniczeń
są niezmiernie istotne.
Nie
byłam tego od początku świadoma i wcale nie miałam wewnętrznej siły, żeby walczyć o siebie i swoją
wyjątkowość. Częściej myślałam, że jestem dziwna, żeby nie powiedzieć zaburzona
:).
Mimo
to miałam ogromną potrzebę kreowania własnego świata. Potrzeba tworzenia i wyrażania emocji była we
mnie tak wielka i zarazem tak naturalna, że jestem przekonana, iż nawet gdybym nie
miała szansy przeczytania zbyt wielu książek, to i tak znalazłabym sposób, żeby
wypowiedzieć się w jakichś
artystycznych kreacjach.
Długo
szukałam odpowiedzi na pytanie, kim jestem i dlaczego jestem taka, a nie inna.
Szukałam wszędzie, również w literaturze. Wypowiadałam się jako artysta na
różne sposoby: rysując, malując, projektując, fotografując, grając i pisząc. To
nie liczba przeczytanych
książek, ale określone predyspozycje sprawiają, że człowiek jest wyjątkowy. Nie
inteligencja, albowiem między inteligencją a twórczością związek jest słaby.
Potrzebowałam jedynie narzędzi w postaci słów, dźwięków, obrazów i doświadczeń,
którymi mogłabym się zainspirować. To przyszło z czasem. To dar i przekleństwo,
bo chociaż nauczyłam się z tym żyć, to jest mi czasem z tą wyjątkowością bardzo
ciężko ;).
Do
pisarstwa trzeba po prostu dorosnąć lub – precyzując – dojrzeć. Człowiek, który
ukończy kurs kreatywnego pisania, może być dobrym rzemieślnikiem, nigdy zaś artystą.
Olga
Majerska
1. Jakie jest Pani zdanie na temat stanu
czytelnictwa w Polsce? Czy tak jak wielu pesymistów uważa Pani, że w
dzisiejszych czasach tylko nieliczni „tracą czas” na czytanie, czy też jest Pani bardziej optymistycznie
nastawiona?
Jestem spokojna o
stan czytelnictwa – zawsze będą jakieś instrukcje obsługi sprzętu domowego
do przeczytania :). To oczywiście żarcik. Czytelnictwo nigdy nie zaniknie.
Obawiałabym się raczej poziomu czytelnictwa, bo ten niestety bardzo się obniża.
Żyjemy
w czasach, w których media niemal od ręki stworzą z każdego beztalencia wzór do
naśladowania dla milionów. Wzorce te niestety są często bardzo powierzchowne.
Cieszę się, że
dorastałam w czasach kultu ludzi wybitnych, którzy na swoją pozycję musieli
ciężko pracować lub wyróżniać się szczególnym talentem lub umiejętnościami.
Tacy ludzie budzili zasłużony podziw i szacunek społeczeństwa. To były wzorce
do naśladowania, na których wychowywały się pokolenia.
Młode
pokolenie ma coraz częściej problem z czytaniem tekstu ze zrozumieniem i siłą
rzeczy unika wysiłku umysłowego. Czasami nie mogę uwierzyć, że książka o młodej
durnej na usługach bogatego i cwanego oceniana jest jako arcydzieło literatury,
zdobywając rzesze fanów. Mnie osobiście to przeraża.
Zapewniam,
że nie zaczynam dnia od Biblii i nie kończę na Gombrowiczu, ale doświadczając
głupoty, wiem, że to
głupota, i doświadczam jej
świadomie. Doświadczę, wzdrygnę się i zapomnę :).
Cieszę
się, że jest tyle blogów literackich, na których miłośnicy książek dzielą się
opiniami i wrażeniami z lektur. Polski miłośnik książek to wdzięczny i
wymagający czytelnik. Nie pobłażajmy nieuctwu i głupocie, chcąc,
żeby sztuka w Polsce utrzymała się na wysokim poziomie.
2. Gdyby miała Pani możliwość, by na jeden dzień
zamienić się z innym pisarzem (niekoniecznie lubianym i niekoniecznie żyjącym)
na ciała, kto by to był?
Nie zamieniłabym
się z nikim na ciała. Nie zazdroszczę ludziom ciał. Zazdroszczę ludziom tęgich
umysłów i tutaj znaleźliby się tacy, których – chociaż w części – umysły chciałabym posiąść.
Niekoniecznie pisarzy.
Edyta
Chmura
1. Napisała Pani na swojej stronie: „Nigdy nie jest za późno na przygodę z książką, ale najlepiej
zacząć ją od początku [...]”. Jakie trzy tytuły
poleciłaby Pani osobie, która chce rozpocząć tę przygodę, ale obawia się, że będzie to trudna i nudna
droga. Dlaczego właśnie te książki są odpowiednie na początek?
Dla dziecka, które
poznaje świat równie atrakcyjne są słowa wiadro
i cebrzyk lub cóżem, obskurant i kontenta.
Problem leży w dorosłych, którzy pokazują dziecku świat ograniczony i ubogi. W
konsekwencji wyrasta dorosły, dla którego przeczytanie Pana Tadeusza jest karkołomnym wyczynem.
Zadeklarowany
Nieczytający powinien rozpocząć przygodę z książką od krótkich i treściwych
pozycji klasycznych dedykowanych dzieciom, które jednak mają drugą – niedostępną dziecku –
płaszczyznę, na przykład Piotruś Pan i
Wendy, Alicja w Krainie Czarów, Tajemniczy ogród, Opowieści z Narni itp.
Nie
twierdzę, że człowiek, który poświęcił życie na odkrycie leku na raka – nie mając
przy tym czasu na czytanie książek innych niż naukowe publikacje – nie poradzi sobie
z literaturą poważną i wymagającą. Czemu jednak być uboższym o to,
co piękne i wcale nieproste.
Inaczej
ma się rzecz z osobami, którym trudność sprawia koncentracja na tekście długim
i wielowątkowym. Tym z całą pewnością warto wymodelować gust oraz uwrażliwić na
treść i formę,
podsuwając jakiś dziecięcy klasyk. Jeżeli ktoś
boi się trudu i znoju, twierdząc, że
każda książka jest trudna, nudna i głupia, należy zaproponować mu coś, co jest
zabawne i wartkie, pozostając jednocześnie pięknym i cennym. Trzeba przekonać potencjalnego
czytelnika, żeby uwierzył w swoje możliwości intelektualne.
Piotruś Pan i Wendy
„Nigdy więcej o tym
nie rozmawiały, ale od tego momentu Wendy wiedziała, że musi dorosnąć. Zawsze
się to wie, gdy się skończy dwa lata. Drugie urodziny to początek końca”. To jeden z moich ulubionych cytatów.
Książka
absolutnie fenomenalna! Mistrzowska narracja, wysmakowane poczucie humoru,
genialna fabuła. To tego typu książka, na którą natykasz się przy wielkich
porządkach i musisz do niej zajrzeć. Początkowo wolno wertujesz kartki, by po chwili zastygnąć
na długo z wypiekami i uśmiechem na twarzy. Arcydzieło!
Barrie
odstąpił od typowego schematu książki dla dzieci, która z założenia powinna
mieć charakter poznawczo-wychowawczy. Piotruś
Pan to powieść ironiczna z przerysowanym i wypaczonym obrazem dziecka,
które nie ponosi żadnych konsekwencji, nie ma żadnych obowiązków, niczego nie
czuje, niczego nie pamięta. Dziecka, które wszystkie uczucia wyraża drwiącym
śmiechem. No i Wendy, która odchodzi, mimo że kocha Piotrusia, wcale nie jak
matka, ale jak kobieta. Kocha go i mówi „dość”. Dorasta i kosztem
umiejętności latania otrzymuje cenne, chociaż bolesne doświadczenie.
Na
takich książkach kształtuje się wybredny gust literacki i później już nie można przeczytać Greya bez zażenowania. Nie chodzi o
kontrowersyjną treść książki pani James, ale o fatalny warsztat, który plasuje
tę książkę na liście grafomańskich powiastek.
Jak
powiedział Oskar Wilde: „Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki
dobrze lub źle napisane”.
2. „Prawie całe zło świata wywodzi się z faktu, że ktoś
się czegoś boi” – tak mówiła
Valancy w Błękitnym zamku Lucy Maud
Montgomery. Zgadza się Pani z tą opinią? Czego Pani się boi najbardziej?
Wszystko jest
relatywne. Prawda wcale nie musi być dobra, a kłamstwo złe. Strach z definicji także nie jest dobry lub
zły. Instynkt samozachowawczy działa,
opierając się na strachu, będącym
czymś pierwotnym. Bez niego nasz gatunek, który, paradoksalnie, bardzo kocha wojnę, dawno by wyginął :). W tym znaczeniu strach jest
dobry, pozwala bowiem nam zachować życie. Proszę sobie jednak wyobrazić
świat, w którym nikt niczego się nie boi i wyznaje zasadę, że wolno wszystko, co sprawia
człowiekowi radość. Nie obowiązuje „wolność od…”, ale „wolność do…”.
W
1935 roku
przyjęto w Niemczech ustawę o ochronie i czystości krwi niemieckiej, więc naziści tłumaczyli
swoje zbrodnicze działania jako zgodne z prawem państwowym. Jeżeli ten przykład
posłuży nam za punkt wyjścia i zaczniemy powoli spoglądać wstecz, to być może dojdziemy
do wniosku, że u źródła tej ustawy leżał strach jednostki. Strach przed
samotnością, odrzuceniem, brakiem akceptacji, miłości, strach przed
niespełnieniem itp. A więc strach nabyty na skutek traumatycznych doświadczeń. Widząc w ten sposób
problem, możemy przyjąć, że u źródła wielu – jednak nie wszystkich – zbrodni i zła w
ogóle leży strach. Celowo zaznaczam, że nie wszystkich, bowiem przyczyną zła może
być też brak strachu.
Terroryści się nie boją :).
Zatem
strach nie jest przyczyną, lecz raczej skutkiem naszych doświadczeń, ale jako skutek
może być przyczyną między innymi zła. Na szczęście nie każde zastraszane w szkole dziecko
wyrasta na psychopatycznego mordercę :).
Czego
się boję? Hmm… Może tego, że któregoś dnia mogłabym być nikomu niepotrzebna.
Monika
Bulatowicz
1. Skąd czerpie Pani inspirację do pisania?
Ania
K.
2.
W którym momencie życia postanowiła Pani napisać książkę? Co było głównym
bodźcem do działania?
Odpowiedź na pytania 1 i 2:
Żyję na granicy dwóch światów i nie jest mi z tym łatwo, bo
świat jest pomyślany na zupełnie innych bohaterów. Inspiracją są najczęściej
słowa i obrazy. Bywa też, że barwa głosu, jakiś gest lub mimika zrobią na mnie
ogromne wrażenie i zapamiętuję je na zawsze. Trudno wyjaśnić, dlaczego coś, co
jest dla kogoś zwykłe, bardzo przeciętne lub wręcz niewidzialne, staje się ucztą
dla moich zmysłów.

Na
ulicy, którą często chodzę, mijam niekiedy chłopaka kroczącego
w bardzo charakterystyczny sposób i chociaż mam słaby wzrok, już z daleka wiem,
że to on. Wyprostowany, nieruchomy korpus i rytmiczny ruch rąk i nóg. Bohater
mojej powieści otrzymał coś od tego zupełnie nieznanego mi człowieka.
Był
listopad, godzina 17.30. Wracałam do domu pustą uliczką. Było ciemno i
bardzo zimno. W odległości może stu metrów przede mną majaczyły sylwetki ludzi
czekających na tramwaj. Ktoś podszedł bezszelestnie z tyłu, otoczył mnie
ramionami i przyłożył nóż do gardła. To były ułamki sekund… Usłyszałam w głowie
rozkazy: „Krzycz”, a później „Walcz”. Może to wola życia stworzyła takie
wrażenie, a może coś zupełnie innego… :). Wtedy w każdym razie po raz pierwszy
pojawił się w mojej głowie mroczny Generał z włosami kołyszącymi się jak
powrozy.
Takie
historie też mnie inspirują i tak zaczęła się historia Złamanego pióra :).
izabela81
1. W jednej z recenzji Złamanego pióra przeczytałam, że pełno w niej metafor, synonimów,
symboli i pułapek. Osobiście lubię takie wyzwania literackie. Czy Pani celem
było, aby wyzwoliło to w czytelniku możliwość własnej interpretacji opisywanych
wydarzeń?
Przede wszystkim
nie byłam nastawiona na spektakularny efekt oparty na tanich chwytach. Wiele osób wróżyło mi zresztą
przegraną, bo książka nie wpasowywała się w panujące trendy inspirowane światowymi
bestsellerami wydawniczymi. Nie jestem i nigdy nie będę pisarką topową. Nie
szukam taniej popularności. To, co piszę, musi podobać się przede wszystkim
mnie. Jestem dla siebie największym krytykiem. Uważam, że jeżeli sama nie uwierzę w moją
pracę i jej sens, to nikogo nie zdołam do niej przekonać :).
Złamane pióro opowiada historię artystów, z których każdy jest inny
i wypowiada się, stosując zupełnie odmienne środki artystycznego wyrazu. Uznałam, że forma powinna
być spójna z treścią książki, stąd
artystyczny język i projekt okładki, którego podjął się mój syn. Na
okładce jest moja ręka, mój nóż i mój czarny demon ;). Okładka jest esencją
treści. Nie wszystkim się podoba… Cóż, wolałabym jednak przegrać tę rundę...
Emily
tworzy świat alegoryczny, pełen symboli, i przenosi doń swoje problemy.
Nie
wymagam od czytelnika, żeby rozszyfrował wszystko, co ukrywa książka, są bowiem
treści, których oprócz mnie nikt nie odczyta, ale obcięcie warkoczy jako rytuał
lub inicjacja symbolizująca dorastanie do bycia kobietą lub woda i ogień jako
symbole oczyszczenia są raczej czytelne dla wszystkich.
Każdy
znajduje w książce coś, czego akurat szuka. Jedni szukają miłości i znajdują tu romantyczną
historię, inni zaś odpowiedzi na ważne pytania, a jeszcze inni
z kolei odczuwają
potrzebę utożsamienia się z kimś, kto myśli i czuje podobnie. Każdy odkrywa w
świecie Emily coś dla siebie.
2. W Złamanym
piórze porusza Pani różne tematy – rasizm, religię,
miłość, wychowanie, pasję, pracę, życie. Który z tych tematów był największym
wyzwaniem?
Każdy z tych
tematów jest ważny, chociaż dla każdego będzie mniej lub bardziej interesujący.
Najtrudniej pisać o czymś, czego nie można zmierzyć, zdefiniować i ujednolicić. Znacznie łatwiej
tworzyć normy i zasady dotyczące równości i tolerancji, ale pisanie o miłości w
sposób wiarygodny i przekonywający, żeby nie powielać banałów, jest dużym
wyzwaniem. Miłość i jej brak są tematami głównymi w mojej powieści. Miłość w ogóle, nie tylko zwyczajowo
rozumiana jako uczucie między dwojgiem ludzi. Miłość do pracy, do rodziny, do
przyjaciół, rytuałów, miłość do siebie i do swojego życia. To trudny temat.
Kasia
Piwoda
1. Czy lubi Pani kończyć pisać książki, czy może wręcz
przeciwnie – odwleka moment
postawienia ostatniej kropki, bo podczas powstawania powieści tak związała się Pani z bohaterami, ich historiami,
relacjami, uczuciami, że żal ich opuścić?
Po skończeniu Złamanego pióra wpadłam w trzymiesięczną
depresję. Pisanie to taki haj, że nie pamiętam z tego okresu nic z wyjątkiem
kuchni Emily :). Wprowadziłam się w rodzaj transu, który po ukończeniu
pisania zaowocował objawami, jakie zapewne odczuwa narkoman po odstawienia narkotyków.
Pisanie
tego typu książki to ogromny wysiłek fizyczny i emocjonalny. Utrzymanie
poetyckiej formy, rytmu i melodii oraz konsekwencji wymaga ogromnej dyscypliny.
Jeszcze nie pożegnałam się z bohaterami, bowiem
wkrótce wyjdzie druga i zarazem ostatnia część historii Emily, zatytułowana Trajektoria
lotu.
Dla
mnie atrakcyjny jest tylko proces tworzenia. Atrakcyjny i uzależniający. Nie
wracam do tego,
co już zakończyłam. Nie odczuwam żalu – raczej ulgę, że udało mi się napisać wszystko, co
chciałam, i jest to
porównywalne z oczyszczeniem lub pozbyciem się ciężaru.
Klaudia
Cebula
1. Którego z polskich współczesnych (jednak wciąż
żyjących) pisarzy ceni Pani najbardziej?
Mało czytam
współczesnej literatury. W ogóle ostatnio mało czytam, bo nie mam na to czasu.
Aktualnie próbuję dokończyć lekturę
książki węgierskiego pisarza
Endre Fejesa Dobry wieczór lato, dobry
wieczór miłość.
Nie
daję sobie prawa do
oceniania współcześnie tworzących polskich pisarzy. Żeby jednak nie zostawić
pytania bez odpowiedzi, napiszę, iż bardzo się cieszę, że Wybory Literackie wygrał Andrzej
Sapkowski. To zasłużone wyróżnienie i jako miłośniczka gatunku fantasy szczerze
Panu Sapkowskiemu gratuluję. To pisarz przez wielkie „P”.
Bardzo dziękuję
Pani Agnieszce za zorganizowanie wywiadu i korzystając z okazji, życzę Państwu spokoju
i pokoju. Proszę pamiętać, że prawdziwy świat jest tylko w naszej wyobraźni.
Cieszę się ogromnie, że tak wielu czytelnikom moja książka przypadła do gustu.
Wiem, że gdzieś jesteście i ta świadomość mi wystarczy.
Niech moc Elronda, najpotężniejszego Pana Rivendell będzie z
Wami :).
Książki otrzymują: pani Izabela81 oraz - dodatkową, niezapowiedzianą
- pani Edyta Chmura.
Gratuluję zwycięzcom, a wszystkim serdecznie dziękuję za
udział w spotkaniu.
MM Borochowska
________________________________________________________________
Ja również dziękuję Pani Małgorzacie Marii Borochowskiej za poświęcony czas oraz bardzo przemyślane odpowiedzi, dzięki którym powstał tak niebanalny wywiad.
Natomiast wszystkim uczestnikom dziękuję za udział i Wasze interesujące pytania, laureatom serdecznie gratuluję wygranej, życzę Wam pasjonującej lektury :).
Podziękowania należą się także Cyrysi, autorce bloga Literacki Świat Cyrysi, za pomysł na wspaniałą ideę promowania rodzimych autorów.
Podziękowania należą się także Cyrysi, autorce bloga Literacki Świat Cyrysi, za pomysł na wspaniałą ideę promowania rodzimych autorów.
Serdecznie pozdrawiam,
Agnieszka K.
Bardzo obszerny wywiad, a pani Borochowska pięknie przyłożyła się do zadania :) Cieszę się, że autorzy chętnie biorą udział w podobnych inicjatywach, w końcu nigdy nie wiadomo jakie pytania się pojawią :)
OdpowiedzUsuńWszyscy powinniśmy dziękować Cyrysi, która wymyśliła ten sposób promowania autorów :)
Już zawsze będę wspominać Autorkę, jako niezwykle mądra i sympatyczną osobę :-)
OdpowiedzUsuńCzekałam na ten wywiad. Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi i nagrodę, która nie była zapowiedziana :) Bardzo się cieszę, że będę miała okazję poznać twórczość autorki.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy wywiad :). Chętnie skuszę się na tę książkę.
OdpowiedzUsuńNiezwykle interesujący wywiad. Autorka skutecznie zachęciła mnie do zapoznania się z jej twórczością.
OdpowiedzUsuńDziękuję z całego serca za wzmiankę o mnie. To bardzo miłe, że ktoś docenia to, co robię. Dziękuję raz jeszcze!
Warto było czekać! Dziękuję, wywiad bardzo interesujący :)
OdpowiedzUsuńInteresujące pytania, niebanalne odpowiedzi. Taki wywiad z chęcią się czyta! Gratulacje dla wszystkich współtwórców i zwycięzców tej konkursowej potyczki. :) Aga też dzielnie sobie poradziła z całą organizacją. Nic tylko chwalić!
OdpowiedzUsuńPozostaje również czekać na kolejne książki Autorki. :)
Dużo ciekawego dowiedziałam się o autorce. Fajny wywiad :)
OdpowiedzUsuńBardzo oryginalne i interesujące odpowiedzi :) Super się czytało :)
OdpowiedzUsuńInteresująca rozmowa
OdpowiedzUsuńTo świetnie, że autorka tak obszernie odpowiedziała na pytania :) Żałuję tylko, że nie doprecyzowałam swojego, bo wyraźnie źle mnie zrozumiała :/ No i gratulacje dla zwyciężczyń :)
OdpowiedzUsuńŚwietny wywiad. Dzięki niemu dowiedziałam się naprawdę dużo o tej autorce ;)
OdpowiedzUsuńWspaniały wywiad i niezwykle ciekawa pisarka. :-) Nie znałam wcześniej dobrze twórczości pani Borochowskiej, ale widzę, że będę musiała to nadrobić. Fajnie, że dałaś odnośnik do bloga Cyrysi, która (o ile się nie mylę) zapoczątkowała właśnie takie rozmowy czytelników z autorami. Przy okazji tego wywiadu, trochę sama powspominałam. :-) Również pamiętam z dzieciństwa "Na jagody" Konopnickiej oraz książkę "O krasnoludkach i sierotce Marysi" - dziecięce klasyki. :-) No i w końcu spotykam autorkę, która jest spokojna o stan czytelnictwa w Polsce. :-) Już kiedyś rozmawiałyśmy, że patrząc na naszą blogosferę, nie ma się w tej kwestii o co martwić. :-) Wspaniały cykl Agnieszko. Mam nadzieję,że nie jest to ostatni wywiad na Twoim blogu i będę mogła w przyszłości poznać u Ciebie innych, równie ciekawych pisarzy. Pozdrawiam ciepło. :-))
OdpowiedzUsuńBardzo dobre pytanie i świetne odpowiedzi - autorka wydaje się naprawdę przesympatyczną osobą. :)
OdpowiedzUsuń