Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 marca 2017

[ZAPOWIEDŹ WYDAWNICZA] "Ironia losu" – Katarzyna Misiołek


Silny głos w literaturze kobiecej. Ironia losu Katarzyny Misiołek porusza emocje, pokazuje nadzieje i obawy, które kryją się w każdym z nas. Decyzje Marzeny (i ich brak) zmienią jej beztroskie życie bardziej, niż mogła się tego spodziewać. Premiera już 22 marca.

Niejedna kobieta zazdrości Marzenie spokoju i szczęścia, pięknego domu i kochającego męża. Fakt, że Marzena ma młodszego o osiem lat kochanka, niczego nie zmienia. Tak przynajmniej jej się wydaje. Mąż jest lekarzem, więc długie godziny spędza na szpitalnych dyżurach. Dzięki temu Marzena może bezpiecznie widywać się z Jackiem, bez obawy, że zostaną nakryci. Jednak z każdym spotkaniem kochanek staje się bardziej nachalny i zajmuje coraz więcej miejsca w poukładanym życiu Marzeny.
Namiętny, ale toksyczny związek zmusza kobietę do kłamstw, przez które traci kontakt z najbliższymi. Marzena chce opuścić kochanka, lecz niezaspokojona potrzeba bliskości nie pozwala jej odejść. Mąż, choć nieświadomy zdrady, dostrzega zmiany w nastroju i zachowaniu żony. Miłosny klincz trojga bohaterów musi w końcu doprowadzić do tragedii.

Ironia losu Katarzyny Misiołek to przejmująca historia o ludzkiej potrzebie szczęścia i szczerości. Napisana z niezwykłą wrażliwością powieść ukazuje losy trojga dorosłych bohaterów, którzy chcą poczuć spełnienie w miłości. Autorka przedstawia uniwersalną opowieść o zawiedzionych nadziejach, kolejny raz potwierdzając, że ludzka natura nie ma przed nią tajemnic. Dzięki niebywałej wnikliwości Misiołek pokazuje nie tylko dramat bohaterów, ale również wpływ zdarzeń na ich rodzinę i bliskich. Ironia losu w sugestywny i realistyczny sposób przedstawia prawdę, że tragedia rzadko kiedy dotyka tylko jednej osoby.


Katarzyna Misiołek od debiutu literackiego w 2014 roku umacnia swoją pozycję, jako nowy głos literatury kobiecej. Jej powieści Niekochana, Ostatni dzień roku oraz Dziewczyna, która przepadła wprowadzają nowy typ bohaterek – silnych kobiet, które jednak bardzo łatwo można zranić. Autorka nie boi się tematów trudnych i kontrowersyjnych, czego dowiodła w bestsellerowej dwuczęściowej opowieści o losach kobiety porwanej przez psychopatę (Ostatni dzień roku oraz Dziewczyna, która przepadła). Najnowsza książka Ironia losu to historia osobistych dramatów, które dzieją się tuż obok nas.

Katarzyna Misiołek – krakowianka i filolog polski z wykształcenia. Przez kilka lat mieszkała w Rzymie. Po powrocie do kraju rozpoczęła współpracę z wydawnictwami prasowymi, wcześniej bywała tłumaczką, radiową pogodynką i hostessą. Interesuje się turystyką, psychologią, medycyną niekonwencjonalną i tarotem. W wydawnictwie MUZA dotychczas ukazały się jej trzy powieści: Niekochana (2014), Ostatni dzień roku (2015) oraz Dziewczyna, która przepadła (2016).


Ogromnie się cieszę! Będę miała przyjemność przeczytać i zrecenzować dla Was najnowszą powieści Katarzyny Misiołek. Liczę na potężną dawkę emocji bowiem Autorka doskonale porusza się po zakamarkach ludzkiej psychiki, czuję, że to będzie znakomita lektura! Skusicie się? 

czwartek, 9 marca 2017

[ZAPOWIEDŹ WYDAWNICZA] "Powrót do starego domu" – Ilona Gołębiewska


Dom, w którym czas się zatrzymał

wtorek, 24 stycznia 2017

[RECENZJA] "Latarnia umarłych" – Leszek Herman

Kategoria: literatura sensacyjna

Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-287-0394-0
Liczba stron: 608

Moja ocena: 6,5/10

„Ludzie są, byli i będą źli, a w sprzyjających ku temu okolicznościach 
zamieniają się w potwory…”


Latarnia umarłych Leszka Hermana to kolejna obszerna publikacja, napisana z wyjątkową dbałością o szczegóły, w której wyczuwa się niebanalną historyczną wiedzę twórcy. Jakiś czas temu miałam przyjemność przeczytać debiutancką powieść autora, już wtedy dostrzegłam, że zarówno wykształcenie, jak i doświadczenie pisarza mocno odznaczają się w jego twórczości. To kolejna publikacja, w której historia sztuki, miłość do architektury, zabytków oraz tajemnic odwołujących się do okresu II wojny światowej, a nawet epoki średniowiecza, są motywem przewodnim pozwalającym drobiazgowo wyrazić niewątpliwą pasję artysty. Czy słuszne jest porównywanie jego książek do dorobku twórczego Dana Browna, osobiście nie lubię tego typu zestawień, i w mojej opinii to kolejna publikacja, którą czytało mi się zupełnie inaczej, jak powieści wspomnianego popularnego mistrza prozy sensacyjnej.

Leszek Herman, szczecinianin, z wykształcenia architekt. Od 1997 projektant i współwłaściciel szczecińskiej Pracowni Projektowej Konserwacji Zabytków. W latach 1993-1995 autor cyklu artykułów dla Gazety Wyborczej o niezwykłych budynkach i miejscach w Szczecinie i na Pomorzu, ilustrowanych własnymi odręcznymi rysunkami. Od 2005 prowadzi wraz z bratem Marcinem autorską pracownię projektową. Prywatnie miłośnik tajemnic historycznych i architektonicznych, historii sztuki, dobrej książki, roweru, jazdy konnej i spotkań przy piwie z przyjaciółmi. W 2015 roku w wydawnictwie MUZA ukazała się jego bestsellerowa powieść Sedinum. Wiadomość z podziemi.

W Latarni umarłych ponownie spotykamy trójkę sympatycznych, chwilami zabawnych bohaterów: dziennikarkę Paulinę, architekta Igora, oraz brytyjskiego arystokratę Johanna. To oni kolejny raz zostają wplątani w pogoń za wyjaśnieniem tajemnicy sięgającej nie tylko okresu II wojny światowej bowiem kulisy zagadki, odwołują się aż do średniowiecza. Paulina za sprawą enigmatycznej wiadomości od tajemniczego staruszka rozpoczyna prywatne śledztwo, w którym dociera do fragmentów pamiętnika ujawniających intrygujące wspomnienia. Niestety w międzyczasie jej informator zostaje zamordowany, a w jego domu policja odkrywa zwłoki sprzed kilkudziesięciu lat. Zaintrygowana dziennikarka postanawia nie przerywać własnego dochodzenia, do którego wplątuje Igora, Johanna oraz grupę jego brytyjskich przyjaciół. Śledztwo oraz archiwalne dokumenty pozostawione przez zamordowanego staruszka prowadzą do mrocznych wydarzeń, które w okresie II wojny światowej rozegrały się w ponurej, bardzo złowieszczej scenerii. Ekipa Pauliny wpada w coraz większe tarapaty, a morderca staruszka wydaje się śledzić każdy ich krok.

Historia Pomorza, tsunami i wraki leżące na dnie Bałtyku, nurkowie, starodawne mapy, tajemnicze cyfry i zabytkowe kościoły, Templariusze, tajna broń Hitlera, rodzinne tajemnice to wszystko okraszone humorem i dawką niebanalnej wiedzy historycznej. Na pierwszy rzut oka książka wydaje się być idealną propozycją rozrywki, jednak we mnie po lekturze pozostało mnóstwo ambiwalentnych emocji. Latarnia umarłych liczy ponad 600 stron, mnie jej fabuła zaciekawiła dopiero po przeczytaniu trzechsetnej strony. Zupełnie nie mogłam wgryźć się w treść, w której początkowo panował swoisty chaos. Nagromadzenie wątków i różnorodnych postaci, brak dynamicznie rozwijającej się akcji,  w konsekwencji wywołały u mnie poczucie znużenia. Obsesyjnie odkładałam książkę na bok i trudno było mi do niej wrócić. Na szczęście po przekroczeniu połowy powieści wreszcie poczułam się dostatecznie zaintrygowana fabułą, kolejne strony mijały błyskawicznie, a rozrzucone, wydawałoby się niepasujące do siebie wątki, zaczęły składać się niczym puzzle. Doceniam pracę autora, jego kreatywność, wyobraźnię, a także nietuzinkową wiedzę, wyczuwam ogromną miłość do historii sztuki, tudzież architektury. Ostatecznie uważam, że to poprawnie skrojona powieść, napisana z pietyzmem i ogromną drobiazgowością. Można rzec, że intryga została misternie skonstruowana, tylko czy każdy czytelnik będzie miał cierpliwość, aby przebrnąć przez te wszystkie strony, w których twórca daje upust swojej pasji? Słowem — dynamika, to jej najbardziej brakowało mi na kartach powieści... 

Leszek Herman posiada niewątpliwie dobry, lekki styl, mimo wszystko tym razem czuję spory niedosyt. Jednakowoż mam świadomość, że książka trafi w gusta wielu czytelników, dla których wolno rozgrywająca się akcja, oraz niebywała wielowątkowość stanowi swoisty atut. Miłośnicy opasłych tomów, w których fabuła cechuje się dopracowanymi opisami, mnogością postaci oraz tajemniczo zbudowaną intrygą, która w końcowym efekcie znajduje ciekawe połączenie nagromadzonych wątków, powinni poczuć satysfakcję. Jeśli jesteście gotowi na długie godziny podwodnej przygody, w której bohaterowie podążają za tajemnicami sprzed lat, sięgnijcie po Latarnię umarłych. Jesteście gotowi zaryzykować?

Dodam, że książka może stanowić ciekawe źródło wiedzy historycznej związanej z przeszłością Pomorza, a dla mieszkańców nadmorskich regionów może stać się intrygującą formą rozrywki... 



Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu:

sobota, 14 stycznia 2017

Wydawnictwo Muza gra z WOŚP!



Nowa powieść Zafóna do przeczytania przed polską premierą, imię i nazwisko w książce Katarzyny Bondy, spacer po Warszawie z Grzegorzem Kalinowskim i rysunki starego Szczecina autorstwa Leszka Hermana – takie literackie aukcje przygotowało wydawnictwo Muza na 25. finał WOŚP. Muza gra z Orkiestrą!

Przeczytaj nową powieść Carlosa Ruiza Zafóna przed premierą!

Autor bestsellerowego Cienia wiatru powraca. Już tej jesieni do rąk czytelników trafi Labirynt duchów.  Właśnie teraz wspierając WOŚP, można zapewnić sobie lekturę tej książki jeszcze przed oficjalną premierą. Saga o Cmentarzu Zapomnianych Książek na stałe zapisała się w kanonie światowej literatury, a nowa powieść autora przynosi jej wielki finał. W Labiryncie duchów czytelnicy odnajdą rozwiązanie kilku tajemnic z poprzednich tomów. Nowa powieść autora to hołd złożony sztuce opowiadania, który na długo pozostanie w pamięci.


Jeden z bohaterów nowej powieści Katarzyny Bondy może mieć Twoje imię i nazwisko!

Czerwony pająk to wielki finał przygód Saszy Załuskiej, nowa zagadka kryminalna i rozwiązanie wszystkich tajemnic z poprzednich części serii. To właśnie Twoje imię i nazwisko może pojawić się w czwartym tomie serii, któremu patronuje żywioł wody. Jesteś fanem Katarzyny Bondy? Kochasz kryminały? Dołącz do licytacji i wejdź w świat Saszy Załuskiej.




Zwiedź Warszawę z Grzegorzem Kalinowskim, autorem cyklu „Śmierć frajerom”!

„Kalinowski to mistrz warszawskich opowieści” pisze o autorze cyklu Śmieć frajerom Sylwia Chutnik. Fani łotrzykowskich powieści mają okazję wybrać się na wyjątkowy spacer z Grzegorzem Kalinowski. W programie gwarantowane zwiedzanie najciemniejszych zaułków Warszawy, degustacja pyz przy Brzeskiej i rozmowa warszawską gwarą.




Stary Szczecin na autorskim rysunku Leszka Hermana!

Miłośnicy Pomorza z pewnością zwrócą uwagę na unikatowe rynki starego Szczecina autorstwa Leszka Hermana. Autor bestsellerowych powieści Sedinum i Latarni umarłych na co dzień jest architektem. Swój talent i miłość do miasta przenosi na papier, zarówno w postaci książek, jak i niezwykłych rysunków. Właśnie teraz dwie ilustracje mogą się znaleźć w Twoim domu.




Wszystkie aukcje Muzy dla WOŚP: http://aukcje.wosp.org.pl/listing?sellerId=29241995


Zachęcam do licytowania! 

czwartek, 8 grudnia 2016

[RECENZJA] "Dziewczyna, która przepadła" – Katarzyna Misiołek

Kategoria: literatura współczesna / obyczajowa

Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-287-0420-6
Liczba stron: 464

Moja ocena: 8,5/10


„Nie ma gorszej rzeczy niż samotność. Człowiek pozostawiony sam na sam ze swoimi myślami prędzej czy później wariuje…”. 


Izolacja, samotność, tęsknota za bliskimi, wreszcie strach, ból, upokorzenie, zdumiewające okrucieństwo, które odbiera poczucie godności, kradnie umysł i duszę — to emocje, które towarzyszyły głównej bohaterce przez ponad osiem lat życia w odosobnieniu, wyłącznie w towarzystwie psychopaty, który każdego dnia czerpał radość z patrzenia na ponadludzką udrękę.


"Potwór o twarzy człowieka, człowiek o duszy potwora”. (str. 142)

Dziewczyna, która przepadła
Katarzyny Misiołek stanowi kontynuację niedawno recenzowanej przez mnie książki Ostatni dzień roku. Była to według mnie szalenie sugestywna powieść, której lektura naruszyła mój wewnętrzny spokój, wywołała szereg różnorodnych uczuć, skłaniając do wielu refleksji. Zabrała mnie do świata ludzi przeżywających udrękę związaną z tęsknotą, niepewnością, swoistą dezorientacją, życiem w ciągłym strachu na skutek zaginięcia bliskiej osoby. Dziewczyna, która przepadła bez wątpienia okazała się równie emocjonalną, jednak bardziej przerażającą historią bowiem odzwierciedla najbardziej niepokojące kobiece lęki. To kolejna intrygująco skrojona powieść, która w tym wypadku stanowi dobrze opracowany portret psychologiczny ofiary i jej kata, z tym że kata poznajemy wyłącznie z perspektywy ofiary. Gdyby autorka wprowadziła rozdziały, w których czytelnik miałby możliwość zgłębić postać oprawcy, śledząc wydarzenia z jego punktu widzenia, obnażające jego motywy postępowania, a także towarzyszące mu emocje, byłaby to dla mnie powieść idealna.

„Czuć nieograniczoną władzę nad drugim człowiekiem, to niemal stawiać się w roli Boga”. (str. 36).
Tym razem śledzimy wydarzenia z perspektywy zaginionej Moniki, która jak się dowiadujemy, została podstępnie porwana, a następnie przetrzymywana w domu na odludziu. Przez ponad osiem lat przeżywała potworną gehennę — odcięta od rzeczywistości, zamknięta w małym, obskurnym pokoju, każdego dnia maltretowana psychicznie i fizycznie przez obłąkanego szaleńca. Monika nosi w sercu także wstydliwą tajemnicę, która wywołuje wyrzuty sumienia, swego rodzaju złość, stanowiącą dla jej stłamszonej psychiki dodatkowe obciążenie.

Katarzyna Misiołek ponownie zabiera czytelnika w bardzo intymną podróż, ukazując poprzez narrację pierwszoosobową umysł kobiety stopniowo odzieranej z istoty człowieczeństwa, której ciało i dusza zostają wystawione na wielką próbę. Przez wiele lat okradana z godności i moralnych zasad, w konsekwencji doznaje trwałego okaleczenia. Wewnętrzna walka Moniki została zobrazowana w bardzo wiarygodny sposób, tym samym odzwierciedlając doskonały obraz zniewolonej ofiary, która mimo walki, nieustannie przegrywa ze swym oprawcą, nierzadko tracąc poczucie własnej wartości, szacunku. Rodzi się w niej wiele sprzecznych emocji, które wyzwalają w niej tęsknotę, złość, wstyd i poczucie zupełnej porażki.



Ta historia to wyłącznie fikcja literacka, jednak napisana w bardzo rzeczywisty sposób. Wiarygodne, plastyczne opisy, realistyczne dialogi, a także dobrze wykreowane postaci sprawiają, że książkę czyta się, jak opowieść opartą na prawdziwych wydarzeniach. Fabuła została podzielona na kilka rozdziałów, dzięki temu przed oczami odbiorcy wyłania się zróżnicowany obraz, ukazujący tę historię w szerszym wymiarze. Pisarka kreśli na kartach kilka portretów ofiary. Po pierwsze ilustruje kobietę, której zostaje odebrana wolność, która okrutnie dręczona zmaga się nie tylko z bezwzględnym oprawcą, ale przede wszystkim z wewnętrznym lękiem, narastającą paniką, chwilami obojętności, wkradającą się w jej umysł stagnacją, głębokim upokorzeniem, a także stopniowym odczłowieczeniem, odbierającym jej poczucie godności. Następnie pisarka doskonale rysuje portret pokrzywdzonej, odzwierciedlający trudny moment wyzwolenia, w którym uwaga otoczenia koncentruje się na jej sensacyjnym odnalezieniu. Zderzenie z rzeczywistością — mimo wielkiej euforii — okazuje się trudnym do zniesienia przeżyciem. Dodatkowo Monika wpada w kuriozalną pułapkę — w której mimo wolności — zaczyna ponowne czuć się więźniem, osobliwym zakładnikiem wstydliwej przeszłości. Czy zdoła wyswobodzić się z niewidzialnej złotej klatki i czy normalne życie, po tak traumatycznych doświadczeniach jest w ogóle możliwe? Wreszcie, czy jej bliscy zdołają wyrzucić z siebie uzasadniony lęk o jej przyszłość?
„W świecie, w którym czyhają na człowieka dosłownie setki zagrożeń, nie trzeba być ocalałą z piekła, żeby zrozumieć, że niepokój będzie nam towarzyszyć już zawsze…”. (str. 431). 
Jeśli lubicie wyraziste opowieści, które pozwalają wejść głęboko w psychikę bohatera, poczuć i zmierzyć się jego skomplikowanymi emocjami, koniecznie sięgnijcie po tę książkę, która w znakomity sposób odzwierciedla zawiłe, dotkliwe, chwilami szokujące doznania stłamszonej, poniżonej kobiety. Ponadto autorka za pośrednictwem ofiary kreśli wiarygodny portret zaburzonego oprawcy, a jego osąd pozostawia odbiorcy. 

To jedna z tych książek, które zmuszają do refleksji, stawiając przed czytelnikiem trudne pytania, czy istnieją przesłanki tłumaczące tak bezwzględne, nieludzkie traktowanie drugiego człowieka? Jak daleko można się posunąć, gnębiąc żywą, przerażoną istotę i jak wiele męki jesteśmy w stanie znieść?  Macie odwagę zmierzyć się z tak sugestywną, chwilami przerażającą, niepokojącą i okrutnie osobistą historią? Ja się odważyłam i chociaż wielokrotnie targała mną złość, a nawet nienawiść względem tak brutalnego dręczyciela, to przeżyłam także chwile wzruszenia, smutku i współczucia. Słowem Katarzyna Misiołek stworzyła kolejną powieść, która niemalże idealnie wpisała się w mój czytelniczy gust.  
„Toczy nas zgnilizna zwana życiem. Przeżera nam trzewia, sączy w nas truciznę, dzień po dniu odbiera marne resztki złudzeń […] Dostojewski powiedział kiedyś, że jeśli diabeł nie istnieje, a stworzył go człowiek, to stworzył go na własny obraz i podobieństwo”. (str. 107-108).

 Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu:

wtorek, 15 listopada 2016

[RECENZJA] "Ostatni dzień roku" – Katarzyna Misiołek

Kategoria: literatura współczesna / obyczajowa

Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-287-0180-9
Liczba stron: 448

Moja ocena: 8/10

„Ból był ostatnio moim najwierniejszym towarzyszem…”.


Subtelna, niezwykle kobieca okładka może sugerować pełną romantyzmu, pogodnych uczuć, powieść — nie dajcie się jednak zwieść bowiem w istocie książka, nasycona jest przejmującymi emocjami, które szokują, chwilami irytują, ogromnie niepokoją, wywołując swoisty ból i smutek. Ta publikacja na wiele godzin oderwała mnie od rzeczywistego świata, zaburzając mój wewnętrzny spokój, niosąc ze sobą rozmaite myśli, które nie pozwoliły obojętnie odłożyć jej na bok. Efektem była nieprzespana noc, a także burza refleksji — według mnie to bardzo błyskotliwa, poruszająca opowieść i chociaż stanowi fikcję literacką przedstawiona jest w wyjątkowo osobisty sposób.

wtorek, 2 sierpnia 2016

[RECENZJA] "Miłość, zbrodnia, kara" - Helena Kowalik

Kategoria: reportaż / literatura faktu

Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-287-0210-3
Liczba stron: 416

Moja ocena: 8/10

Zbiór reportaży Miłość, zbrodnia, kara Heleny Kowalik to publikacja, którą trudno poddawać swobodnej ocenie. Autorka przytacza szereg przestępstw, które na przestrzeni lat srodze zapisały się na kartach akt sądowych. Reportaże zawierają najbardziej sadystyczne, wstrząsające czyny karalne, zeznania ludzi — nierzadko pozbawionych wszelkich emocji — którzy dopuścili się zbrodni wyjątkowo okrutnych, nieprawdopodobnych, a także skrajnie wynaturzonych — słowem karygodnych! Jak poddawać ocenie książkę, która nie stanowi fikcji literackiej, która ukazuje autentyczne, do szpiku zwyrodniałe ludzkie życie?

piątek, 8 lipca 2016

[RECENZJA] "Nastoletnia panna młoda" – Cathy Glass

Kategoria: literatura faktu 

Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-287-0288-2
Liczba stron: 334

Moja ocena: 7,5/10

 "Milczenie wszystko pogarsza. Cierpienie rośnie w człowieku jak rak i pochłania wszystko, co powinno być przyjemne, tak że nigdy nie jest się naprawdę szczęśliwym". 

Zacznę od tego, że jest mi wyjątkowo trudno oceniać tego typu publikację. Nastoletnia panna młoda Cathy Glass to kolejna historia stworzona przez życie, niestety w wyjątkowo srogi, nieludzki sposób. Nie jest to, najbrutalniejsza opowieść, jaką miałam okazję przeczytać, jednak ta refleksja wynika ze sposobu ukazania tej historii. Autorka zachowała pewien umiar, opisując losy skrzywdzonej Azjatki przy użyciu dosyć subtelnych środków. Nie zmienia to faktu, że przedstawione zdarzenia z życia małej, bezradnej dziewczynki szokują i absolutnie nie da się ich zaakceptować. Pisarka nie wdawała się w detale, jednak czytelnik obdarzony dużą dozą empatii niejednokrotnie poczuje złość, niechęć i ogromny smutek.

Cathy Glass, jest brytyjską autorką bestsellerów piszącą pod pseudonimem. Od ponad dwudziestu pięciu lat prowadzi rodzinę zastępczą dla dzieci potrzebujących i skrzywdzonych. Na polskim rynku wydawniczym ukazało się kilkanaście publikacji tejże pisarki, traktujących o rozległym okrucieństwie względem nieletnich — te książki doskonale obnażają skrajną bezduszność, surowość ludzkiej duszy. Pisane przez nią opowieści, poruszają do głębi, bo wywodzą się z prawdziwego życia, czym wzbudzają jeszcze większy smutek, a nawet swoisty ból i udrękę.
„Prowadzenie rodziny zastępczej to wielkie poświęcenie — przez całą dobę, siedem dni w tygodniu — a jeśli dziecko wykazuje zaburzenia w zachowaniu — stres jest ogromny”. (str. 145)
Kolejna historia opowiedziana przez Cathy Glass tym razem ukazuje losy Azjatki imieniem Zeena. Dziewczynka urodziła się w Wielkiej Brytanii i jest jej pełnoprawną obywatelką, jednak rodzice Zeeny pochodzą z Bangladeszu, uosabiając bardzo konserwatywną rodzinę, której korzenie i tradycje mocno tkwią w kulturze azjatyckiej. Pewnego dnia mała Zeena występuje o rodzinę zastępczą, stawiając bezwzględny warunek, aby jej przyszli opiekunowie reprezentowali rasę białą. Dziewczynka trafia pod dach Cathy, która stopniowo odkrywa jej dotkliwie, głęboko ukrywane tajemnice. Okazuje się, że wczesne małżeństwo Zeeny nie jest najgorszym, co przytrafiło się jej nowej podopiecznej.
„W tradycyjnej azjatyckiej rodzinie honor i duma często są najważniejsze. […] Za przyniesienie wstydu rodzinie dziewczęta bywają skazywane na śmierć”. (str. 121). 
Kiedy czytałam tę książkę, odnosiłam wrażenie, że siedzę w wygodnym fotelu u Cathy Glass, a ona, zamiast raczyć mnie pyszną herbatą, przedstawia smutną opowieść, której bohaterką jest jej kolejna skrzywdzona wychowanka. W mojej opinii autorka uniknęła wdawania się w szczegóły okrucieństw dokonanych na bezbronnej Zeenie, co powoduje, że publikacja nie ma bezwzględnego, trudnego do zniesienia wyrazu — chociaż bez wątpienia bardzo porusza i budzi swoistą niechęć. Dawno temu czytałam historię porwanych dziewczynek, książka nosi tytuł Uprowadzone i została napisana przez L. Hoodles, C. Lunnon, oraz opowieść małej Vanessy opisanej w książce Ukarana przez V. Steel — te dwie publikacje zupełnie zdruzgotały moją psychikę, od tamtej pory nie miałam odwagi, aby sięgać po książki, w których ukazana jest krzywda wyrządzana małym, niewinnym, bezbronnym dzieciom. Po raz pierwszy od tamtego czasu odważyłam się sięgnąć po tego typu książkę i nie żałuję bowiem C. Glass, potrafi w prosty, poruszający i mądry sposób ukazywać bolesne historie. 

Takie książki mają dla mnie niebanalny przekaz, dodatkowo wzbudzają mój podziw względem ludzi, którzy obdarzeni tak wyjątkową empatią, jak pisarka potrafią pomagać, docierać do odległych zakamarków zranionej duszy, otwierać ją, aby wyzwolić skrzywdzone —  małe serduszka dzieci — od bólu i nieustannej udręki. Nie jest to łatwe zadanie, dlatego niezbędne jest wyjątkowe wyczucie, zaangażowanie, delikatność, cierpliwość oraz ogromne doświadczenie, tego Cathy Glass z pewnością nie brakuje. Ponadto książka odsłania nieludzką bezwzględność, gruboskórność, chłód, bestialstwo, w tym wypadku wynikające z kultury azjatyckiej, która dla mnie jest zupełnie niezrozumiała i niemożliwa do zaakceptowania.

Czy polecam lekturę Nastoletniej panny młodej? Tak, ale wyłącznie na Waszą odpowiedzialność. Jeśli macie odwagę sięgać po książki pisane przez życie — takie, które zapadają w pamięć przez obnażenie okrucieństwa ludzkiej natury, gdzie krzywda wyrządzana małym dzieciom sięga granicy, której nie powinien przekraczać nikt — przeczytajcie opowieść Zeeny, ukazaną oczami cenionej pisarki, jednocześnie wrażliwej, odważnej i mądrej kobiety — Cathy Glass. Zaryzykujecie? 
„[…] miliony dziewczynek na całym świecie, reprezentujących różne kultury i religie, zostały zmuszone do wyjścia za mąż jeszcze, jako dzieci, często za o wiele starszych od siebie mężczyzn. […] związki te zostały zaaranżowane przez rodziców, a ceremonię prowadziła jakaś osoba duchowna. W niektórych krajach zmuszano do małżeństwa nawet ośmio- czy dziewięcioletnie dzieci, czego skutkiem bywały okropne obrażenia wewnętrzne wywołane regularnymi gwałtami mężowskim…”. (str.225).



Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu:




czwartek, 30 czerwca 2016

[RECENZJA] "Pieczeń dla Amfy" - Salcia Hałas

Kategoria: literatura piękna / społeczno-obyczajowa

Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-287-0329-2
Liczba stron: 448

Moja ocena: 7/10

„Siedzimy pod falowcem, bo tu mieszkamy. […] Falowiec, i to, co wyrosło wokół, wystarcza nam do życia”.

Pieczeń dla Amfy to tak nietypowa publikacja, jak samo imię i nazwisko autorki. Salcia Hałas wpadła na pomysł, aby osadzić fabułę niniejszej książki w tak zwanym falowcu, który jest dziesięciopiętrowym blokiem o długości 860 metrów, znajdującym się w Gdańsku przy ulicy Obrońców Wybrzeża na osiedlu Przymorze — jest to budynek mieszkalny, którego bryła przypomina falę. Mieści około 6 tysięcy mieszkańców, prowadzących prozaiczny żywot, są wśród nich bezrobotni, alkoholicy, narkomani, ale także przyzwoici obywatele oraz ludzie głęboko wierzący.

Salcia Hałas — urodziła się w Przemyślu, skończyła filologię polską oraz ogrodnictwo w Gdańsku. Niegdyś mieszkała w falowcu. Od czternastu lat zajmuje się ogrodami. W swoim biogramie pisze: „Mam dziecko, faceta, psa sukę i dwie szynszyle”. Jest wolontariuszką w świetlicy środowiskowej. Zajmuje się street artem i pisaniem. Pieczeń dla Amfy to jej debiutancka powieść.

Bohaterki książki to: Maria Mania, wdowa po przejściach, wykonująca zawód florystki w kwiaciarni przy zakładzie pogrzebowym — właścicielka suki Amfy, oraz jej przyjaciółka Elwira, na co dzień pracująca w osiedlowym sklepie "Żabka”, dodatkowo zajmująca się strzyżeniem psów majętnych mieszkańców Trójmiasta. Obie panie jednoczy skłonność do związków z nieodpowiednimi mężczyznami oraz trudne dzieciństwo, z którego wyniosły złe wzorce. Łączy je także przyjaźń, która rozkwitła dzięki terapii dla kobiet wiążących się z niewłaściwymi partnerami, zorganizowanej przez Unię Europejską. Pojawia się jeszcze trzecia bohaterka — dziewczynka zombie, która jest postacią enigmatyczną, początkowo trudną do określenia, mogącą stanowić swoistą zagadkę dla czytelnika. Akcja rozgrywa się wokół gdańskiego falowca głównie w czasach współczesnych, jednak bywają chwile, w których pisarka przenosi czytelnika do odległych, bezbarwnych czasów Polski Ludowej.

Falowiec przy ul. Obrońców Wybrzeża na gdańskim osiedlu Przymorze.
Maria Mania i Elwirka, często spotykają się podczas spacerów z psami, przesiadują na ławce, palą skręty i zwierzają się ze swoich nędznych doświadczeń życiowych — obie uwikłane w skomplikowane związki, niedające poczucia beztroski i bezpieczeństwa, borykające się także z problemami natury finansowej — marzą o prawdziwej miłości, stabilizacji i szczęściu.

Pieczeń dla Amfy to wyjątkowo oryginalna publikacja, napisana bardzo specyficznym stylem, który początkowo mnie zachwycił, jednak im głębiej brnęłam w tę historię, tym większe odczuwałam zmęczenie. W mojej opinii sposób ukazania życia ludzi mieszkających w falowcu przywodzi na myśl twórczość Doroty Masłowskiej, czy też film w reżyserii Roberta Glińskiego Cześć, Tereska. Salcia Hałas w głównej mierze prezentuje prosty, wręcz surowy sposób wyrażania myśli, pełen wulgaryzmów, zwrotów zaciągniętych z popkultury, jednozdaniowych akapitów, potocznej, prostej mowy. Autorka stosuje także formy pisowni fonetycznej, to bez wątpienia pozwala pragmatycznie ukazać szarą polską rzeczywistość, jednostajną codzienność różnych grup społecznych. Jednakże prostota miesza się z odwołaniami do Biblii, kulturą antyczną i poezją. Ostatecznie lektura książki napisanej w tak chaotycznej, jednocześnie złożonej konstrukcji może wywołać uczucie znużenia, wewnętrznego zagubienia, a nawet zupełnego zniechęcenia — swoistej apatii, stagnacji. W trakcie lektury występuje też emocjonalny paradoks, bo mimo chwilowego odrętwienia, czytelnik może odczuwać również rozbawienie, gdyż niektóre perypetie bohaterek bywają śmieszne, jednak ostatecznie to bardzo osobliwy humor.
„Pada drobny śnieg i jest brzydko. Przyszedł człowiek w kształcie świni.W garniturze i płaszczu. Że z pogrzebu idzie, mówi, i że kwiat dla żony chciałby wziąć, bo się pokłócili, trochę przegiął i teraz przepraszać będzie. […] Bo mocno przegiąłem, hehe, cieszy się człowiek świnia”. (str. 119).
Pieczeń dla Amfy Salci Hałas to niełatwa w odbiorze opowieść poruszająca bieżące problemy społeczne, to historia o niespełnionych marzeniach, nie dającej satysfakcji miłości, o traumie z dzieciństwa, o braku perspektyw, ubogiej egzystencji, trudzie przystosowania się do twardych realiów życia, a także o miejskich legendach, klątwach i cudzie objawionym. Chwilami śmieszna, ale przede wszystkim bardzo prawdziwa, brutalna, gorzka — szalenie smutna.



Drodzy Czytelnicy jeśli macie ochotę na kardynalnie niekonwencjonalną prozę, mocno osadzoną w życiu realnym, paradoksalnie odrobinę fantasmagoryczną, ukazaną w formie cząstkowych historii, które bywają zabawne, straszne, ale i wyjątkowo przykre — sięgnijcie po debiutancką powieść Salci Hałas. Warto pochylić głowę nad tą publikacją, chociaż ogromnie trudną w odbiorze, jednak skłaniającą do wielu refleksji, zmuszającą do wyłuskania kwintesencji, swoistego rozwiązania tajemnicy mieszkańców falowca przy ulicy Obrońców Wybrzeża w Gdańsku. Odważycie się? 

„Strach jest ciemny. Szeroki i rozciągliwy. Czasami siada gdzieś dalej. W cieniu. Latem lubi siadywać w piwniczych okienkach. Chyba szkodzi mu słońce. Kiedy liście topoli pobrązowieją w kałużach, nadchodzi listopad długości trzech miesięcy, czas strachu, ciemności i długich godzin. ”. (str. 367).
Książka bierze udział w wyzwaniu: 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu:

wtorek, 31 maja 2016

"SEDINUM. Wiadomość z podziemi" - Leszek Herman

Kategoria: sensacyjno-przygodowa
Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-287-0112-0
Liczba stron: 800

Moja ocena: 7/10
„Dla jednych Graal jest kielichem, który przyniesie im życie wieczne. Dla innych poszukiwaniem zaginionych dokumentów i tajnych wątków historii. A dla większości z nas Graal chyba jest po prostu wspaniałą ideą... Pełnym chwały, nieosiągalnym skarbem, który nawet w naszym świecie pełnym chaosu inspiruje nas i daje natchnienie”. (Dan Brown)


Książka Sedinum. Wiadomość z podziemi Leszka Hermana niejednokrotnie porównywana jest do twórczości Dana Browna, dlatego podczas lektury niniejszej powieści próbowałam doszukać się cech wspólnych. Czy je znalazłam? Mam wrażenie, że jeśli nawet takowe istnieją, to są one bardzo ogólne i można dostrzec je także w innych powieściach tego gatunku. Naturalnie, pojawiają się wątki historyczne, bohaterowie podążają śladami tajemnicy sprzed wielu lat, poszukują zaginionego skarbu, w którym śmiało, można doszukiwać się porównań do Świętego Graala, jednak wyłącznie w kontekście swoistej metafory. Dlatego w trakcie lektury niniejszej książki natychmiast przypomniał mi się cytat z Kodu Leonarda da Vinci Dana Browna, którym postanowiłam rozpocząć niniejszą recenzję. Jednak na tym kończy się wszelka analogia bowiem książka Leszka Hermana to według mnie zupełnie inna historia, odmienni bohaterowie, całkiem inne podłoże, natomiast Leszek Herman to świetnie zapowiadający się, intrygujący twórca, który nie potrzebuje porównań bowiem mimo kilku drobnych niedoskonałości, sam znakomicie broni się własnym pomysłem na niebanalną prozę. 

środa, 11 maja 2016

"Bezpieczne kłamstwa" - Randy Susan Meyers

Kategoria: literatura współczesna / obyczajowa

Wydawnictwo: Muza 
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-287-0123-6
Liczba stron: 496

Moja ocena:  7/10
„Lepiej powiedzieć bolesną prawdę niż bezpieczne kłamstwo”.


Czy można zbudować własne szczęście na dramacie drugiego człowieka? Kłamstwo bywa wygodnym rozwiązaniem, swoistym unikiem i całkiem niezłym sposobem na ukrycie bolesnej i niewygodnej prawdy, ale czy warto korzystać z tej metody? Przecież każdy z nas ma świadomość, że oszustwo — prędzej, czy później — wyjdzie na jaw, a wtedy bywa bardziej bolesne i niesie za sobą dużo gorsze konsekwencje.