Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść grozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść grozy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 sierpnia 2016

[RECENZJA] "Czarna samica kruka" - Dariusz Pawłowski

Kategoria: kryminał / thriller psychologiczny

Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-64307-48-5
Liczba stron: 274

Moja ocena: 7/10


„W jego umyśle narastał złowieszczy syk”.


Postać kruka posiada różnorodną symbolikę, jednak od chwili lektury oryginalnej publikacji Katarzyny Mlek Zapomnij patrząc na słońce — która mocno zapisała się w moim umyśle — przede wszystkim kojarzy mi się ze śmiercią i chorobą. Wywołuje swoisty niepokój, budzi strach, a nawet przerażenie. Wprawdzie w niektórych wierzeniach kruk jest także postrzegany, jako symbol słońca, nadziei, czy długowieczności jednak dla mnie pozostanie metaforą zła.

sobota, 18 kwietnia 2015

"Lśnienie" - Stephen King - Prawdziwe zjawisko psychiczne czy hipnoza grupowa?


Kategoria: powieść grozy/horror 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
ISBN 978-83-7648-809-7 
Liczba stron: 520 


"Lśnienie" - Stephen King 


"Na wprost - kto wie, jak daleko - strzela w niebo jeszcze wyższa góra, a jej poszarpany wierzchołek - zaledwie zarys - otaczała teraz aureola zachodzącego słońca. (…) W przejrzystym powietrzu wyobraźnia jakby nagle budziła się do życia i wymykała spod władzy rozumu, toteż osoba patrząca obserwowała bezradnie, jak sama spada coraz niżej i niżej, podczas gdy niebo i stoki zmieniają swe położenie, kręcąc powoli młynki, krzyk wypływa z ust niczym leniwy balonik, włosy i sukienka wydymają się…". str. 76

Moja przygoda z prozą Stephena Kinga nie trwa długo, bowiem nigdy nie byłam zwolennikiem gatunku grozy. Jednakże kolejny raz zaintrygowana bardzo pochlebnymi opiniami postanowiłam poznać powieść, która została okrzyknięta horrorem wszechczasów. Krótki opis mówiący o nawiedzonym hotelu i telepatycznych zdolnościach małego chłopca wydał mi się szalenie ciekawy. Nastawiłam się na dużą dawkę strachu, a nawet przerażenia. Może to zabrzmi kuriozalnie, ale chciałam się bać, odczuwać dreszcz na plecach, doświadczyć sił nadprzyrodzonych, które wprowadzą mnie w stan lęku, zburzą mój spokój i wywołają strach w nocnych ciemnościach. Tymczasem okazało się, że nie jest tak łatwo mnie przestraszyć, albo po prostu jestem już zanadto dorosła na tego typu książki? Ewentualnie nie powinnam zabierać się za gatunek, który nie do końca leży w moim guście czytelniczym? A może to tylko moje oczekiwania były za bardzo wygórowane? Zupełnie szczerze - nie wiem. Miałam ogromną ochotę na tę książkę, a w rezultacie czuję lekki niedosyt, bowiem powieść nie spełniła w pełni moich oczekiwań, jednakże absolutnie nie zawiódł niewątpliwy kunszt autora i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jest mi niezwykle trudno oceniać tę powieść, bowiem moje odczucia względem niej są dwojakie.

"Lśnienie" opowiada o skomplikowanych perypetiach trzyosobowej rodziny, w której skład wchodzi Jack Torrance, jego żona Wandy oraz syn Danny. Jack uzależniony od alkoholu pisarz, były nauczyciel języka angielskiego, w chwili życiowego niepowodzenia przyjmuje posadę dozorcy w górskim hotelu "Panorama", o który ma zadbać w okresie zimowego przestoju. Jackowi towarzyszy żona oraz jego pięcioletni syn Danny. Chłopiec obdarzony jest niezwykłą umiejętnością, która pozwala mu wnikać w ludzkie myśli, ten fakt chwilami bardzo niepokoi rodziców chłopca. Nawiedzony, odosobniony hotel, osadzony w surowym, górskim klimacie, zasypany śniegiem, zupełnie odcięty od świata wywołuje u Dannego osobliwy niepokój, wzbudza jego ciekawość, natomiast jego ojca doprowadza do niespotykanego obłędu.

Stephen King w tej powieści stworzył niebanalne portrety psychologiczne postaci, poprowadził narrację w taki sposób, aby czytelnik mógł śledzić przedstawioną historię z punktu widzenia różnych bohaterów, ukazał świat widziany okiem zagubionego dziecka, które nie potrafi odnaleźć się w skomplikowanych relacjach dorosłych. Postacią Jacka wprowadził czytelnika w świat osoby uzależnionej od alkoholu, obnażył jego zagmatwaną psychikę, pozwolił czytelnikowi na samodzielne dokonanie diagnozy tej postaci, poprzez ukazanie jego skomplikowanych relacji z rodzicami oraz braku akceptacji. W zasadzie większa część tej powieści to opis życia rodziny Torrence'ów oraz przyczyn ich złożonych relacji, ich wzajemnych uczuć, przemocy i wewnętrznych dylematów. Dopiero mniej więcej od połowy powieść nabiera tempa oraz złowrogiej atmosfery, bohaterowie doświadczają dziwnych omamów, wszystko się komplikuje i wymyka spod kontroli, w życie rodziny wkrada się zupełny chaos, zaczynają prowadzić wewnętrzna walkę z demonami.


Reasumując, "Lśnienie" autorstwa S. Kinga to ciekawa powieść grozy z klaustrofobicznym i złowrogim klimatem, świetnie stworzonymi postaciami oraz dobrze skonstruowaną fabułą. Miłośnicy tego gatunku powinni być w pełni usatysfakcjonowani. Osobiście nie do końca potrafiłam się wczuć w ten klimat, ale wynika to chyba z tego, że nie jestem pasjonatem tego typu literatury, wolę książki o bardziej rzeczywistej treści. Mimo tego nie skreślam twórczości Pana Kinga i nadal małymi kroczkami, bez pośpiechu będę sięgać po kolejne jego dzieła, aby jeszcze lepiej poznać niepodważalny kunszt autora. W najbliższym czasie z pewnością przeczytam drugi tom cyklu. 

"Jack przecknął się z lekkiego, nieprzyjemnego snu, w którym olbrzymie, niewyraźne sylwetki gnały go po śnieżnych, bezkresnych połaciach ku czemuś, co wziął zrazu za kolejny sen: ku rozbrzmiałej nagle w ciemnościach mechanicznej kakofonii - połączeniu brzęków, szczęków, buczenia, trzeszczenia, klekotów i zgrzytów". Str. 342

Moja ocena: 7,5/10


czwartek, 2 kwietnia 2015

"Przejażdżka" - Jack Ketchum - Egocentryczne szaleństwo...czas zemsty!

Kategoria: literatura grozy
Wydawnictwo: Replika 
Rok wydania: 2015 
Liczba stron: 304 


"Przejażdżka" - Jack Ketchum  


"Nie można poruszać się w tym świecie, nie raniąc kogoś. Na każdym kroku. Wszystko to katastrofa". str. 7

Swoją przygodę z prozą Jacka Ketchuma rozpoczęłam za sprawą książki "Jedyne dziecko" <KLIK>, która okrutnie mną wstrząsnęła i bardzo długo nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Kolejną powieścią autora, po którą sięgnęłam była "Dziewczyna z sąsiedztwa" <KLIK>, ta książka również wywołała niezapomniane emocje, zszokowała mnie i przeraziła. Obie powieści inspirowane były prawdziwymi wydarzeniami, toteż tym mocniej odbiły się w mojej psychice. Jack Ketchum w swoich książkach często porusza tematy trudne i bolesne, i robi to w bezkompromisowy sposób. Niczego nie upiększa, nie boi się mocnych i dosadnych słów, przez co jego publikacje cechuje silny przekaz, są bardzo rzeczywiste i przekonujące. Autor nadaje swoim powieściom charakter grozy i dostarcza czytelnikowi emocji na najwyższym poziomie, ściska za gardło, szokuje do granic wytrzymałości, przeraża, zaskakuje i nie pozostawia obojętnym. Każda z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Jacka Ketchuma bardzo mocno, a nawet boleśnie mną wstrząsnęła, chwyciła za serce i nie pozwoliła o sobie zapomnieć, krótko mówiąc pozostawiła mnie w emocjonalnym osłupieniu.  
"Byli dziećmi. Czystą siłą stylu zamierzali zmienić świat. Nowiutcy apostołowie w farbowanych ręcznie koszulkach nieśli Słowo swoim pogańskim, zmęczonym światem starszym braciom. I oczywiście tym słowem była Miłość". Str. 131
"Miłość była furią - furią wywołaną strzałami w Kent State, śmiercią Martina Luthera Kinga. Bycie na haju to złe lekarstwo, które ciebie wypalało. Pokój szedł na wojnę z Wojną, obrywał pałką policyjną podczas jakiegoś marszu pokojowego…(...) jakby rzucić bombą zapalającą w policyjny wóz rozwalić parę łbów w samą porę na wieczorne wiadomości". Str. 132
Najnowsza powieść autora zatytułowana "Przejażdżka" kolejny raz dostarczyła mi bardzo intensywnych przeżyć, z każdą kolejną stroną potęgowała moje napięcie i strach, chwilami bolała, szokowała, a nawet powodowała niesmak. Jednakże kto bodaj odrobinę poznał prozę Jacka Ketchuma, doskonale wie, czym grozi czytanie jego powieści. Tym razem autor napisał książkę, której inspiracją były postaci autentyczne, przestępcy, którzy mocno zapisali się na kartach kryminalnych kartotek Ameryki. Oczywiście cała historia została misternie przez autora skonstruowana, dokładnie przemyślana, łącznie z miejscami kolejnych morderstw, które Jack Ketchum osobiście sprawdził i zmierzył. W związku z tym autorowi udało się stworzyć kolejną okrutną i wiarygodną historię, która przeraża i zdumiewa czytelnika do granic możliwości. Tak bynajmniej było w moim wypadku.

Głównym bohaterem "Przejażdżki" jest Wayne, barman oraz potencjalny morderca, dla którego ogromną podnietą jest zabijanie, jednak Wayne za każdym razem okazuje się zwykłym tchórzem i w ostatniej chwili wycofuje się z dokonania zabójstwa. Pewnego dnia, dziwnym trafem staje się świadkiem morderstwa popełnionego przez nieznaną mu kobietę i mężczyznę, w którym rozpoznaje klienta baru, gdzie na co dzień pracuje. Do czego skłoni go scena zabójstwa, czy rozbudzi w nim najgłębiej skrywane instynkty i pragnienia? Jakie konsekwencje poniosą mordujący, i co ich skłoniło do tak okrutnego czynu? Nic w tej powieści nie jest tak jasne, proste i oczywiste, jakby mogło wydawać się na początku. Ale o tym przeczytajcie sami sięgając po najnowszą powieść tego bezkompromisowego i bezsprzecznego mistrza grozy, którego stałym i wiernym czytelnikiem jest sam Stephen King.
"Był pszczołą. Świat był jego kwiatem. Zapylał świat, roznosił nasiona życia, lecąc szerokim kręgiem, spuszczając je na ziemię, gdzie zmiękną, zepsują się i w końcu otworzą, wydając mrowie robactwa, rój much, niekończący się łańcuch życia". Str. 176
Reasumując, powieścią "Przejażdżka" Jack Ketchum powtórnie udowodnił, iż jest niezaprzeczalnym mistrzem grozy, a jego kunszt za każdym razem stawia czytelnika nad swoistą przepaścią emocjonalną, powodując przerażenie i szok, po którym nie można zasnąć, bo trudno wymazać z pamięci okrucieństwo i bezduszność, którego głównym bohaterem po raz kolejny jest człowiek. Tą powieścią Jack Ketchum jeszcze raz obnażył nieudolny system karny oraz nieprzewidywalną ludzką psychikę, przedstawił jej najokrutniejsze oblicze, ukazał zezwierzęcenie ludzkiej duszy. Jack Ketchum w początkowym etapie tej powieści podaje czytelnikowi emocje małymi dawkami, ale z każdą kolejną stroną zaczyna przyspieszać, po to żeby na końcu uderzyć z pełną mocą, bowiem taka właśnie jest proza tego autora, jej zadaniem jest zszokować czytelnika i wprowadzić go w totalne osłupienie i to bez wątpienia autorowi udało się to osiągnąć. 

Warto także wspomnieć, że w owej książce zamieszczono krótkie opowiadanie autora zatytułowane "Chwasty". Tymże właśnie opowiadaniem moja psychika została kompletnie dobita i zmiażdżona. Niezwykle perwersyjne i okrutne, bardzo mocne, bezwzględne i kontrowersyjne w przekazie, myślę, że niejednego zatwardziałego i wytrwałego czytelnika może oburzyć, zbulwersować i tęgo zaskoczyć. Wobec tego ostrzegam, szczególnie tych odbiorców, których cechą charakterystyczną jest wysoka wrażliwość i delikatność — przeczytajcie na własną odpowiedzialność! Książek tego mistrza nie można czytać jedna po drugiej, trzeba je sobie dawkować, małymi porcjami, w dużych odstępach czasowych, tak aby zdążyć —  się otrząsnąć i odetchnąć —  odrobinę zapomnieć bowiem historii napisanych przez Jacka Ketchuma zupełnie wymazać z pamięci stanowczo się nie da.

Powieść, a zwłaszcza końcowe opowiadanie polecam miłośnikom mocnej i szokującej, ale bardzo realistycznej literatury, zwolennikom książek grozy na najwyższym poziomie.

Dodam, że skończyłam ją czytać nocą, a w zasadzie bladym świtem, a później jeszcze bardzo długo nie mogłam przez nią zasnąć…

Moja ocena: 8/10 




środa, 25 lutego 2015

Dziewczyna z sąsiedztwa - Jack Ketchum

Kategoria: Thriller/ Powieść grozy  
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc 
Liczba stron: 301



"Dziewczyna z sąsiedztwa" - Jack Ketchum 

"Absolutnie szokująca... Nie jest jedynie obietnicą przerażenia, ale naprawdę w nie wprawia". Stephen King tak podsumował tę książkę. 

„Dziewczyna z sąsiedztwa” to druga przeczytana przeze mnie powieść Jacka Ketchuma i w pełni zgadzam się ze S. Kingiem, książka nie tylko szokuje, ale autentycznie przeraża i zdumiewa swoją treścią. 
Początek łagodny i spokojny, nic nie zapowiadało, że w dalszej części książka wywoła na mojej twarzy grymas bólu, bo ból odczuwałam niemalże fizycznie. Eskalacja ogromnej przemocy względem nastoletniej dziewczyny opisanej w tej książce była przerażająca i doprowadzała mnie do szaleństwa. 

„Dziewczyna z sąsiedztwa” czy „Jedyne dziecko” to nie są łatwe i przyjemne w odbiorze książki, przede wszystkim dlatego, że tematy w nich poruszane nie są wyłącznie fikcją literacką, czy chorą wyobraźnią samego autora. Z tak okrutnym światem spotykamy się często niemalże każdego dnia w świecie rzeczywistym, toteż historie przedstawiane w powieściach Jacka Ketchuma są nieludzko prawdziwe. Poruszają kwestie moralności, ludzkiego sumienia, empatii i pokazują najbardziej ponurą ludzką naturę, ogromną przemoc, gigantyczną nienawiść i niewyobrażalną paranoję. 

„…Byliśmy „tylko dziećmi”. Byliśmy własnością. Należeliśmy do naszych rodziców ciałem i duszą. To oznaczało, że czekała nas zagłada w obliczu każdego prawdziwego niebezpieczeństwa ze strony świata dorosłych, a także oznaczało to bezradność, upokorzenie i złość”. 

Od dawien dawna przemoc w rodzinie i maltretowanie dzieci jest na całym świecie tematem bardzo kontrowersyjnym i niestety trudnym do zwalczenia. Skutki takich zachowań są niewyobrażalnie trudne do zlikwidowania, często nawet w przypadku maltretowania prowadzą do śmierci, albo tak silnego urazu, który w konsekwencji doprowadza do całkowitego zdemoralizowania. 

„… Byli czymś dużo gorszym. Przypominali bardziej sforę psów lub kotów albo rój morderczych, czerwonych mrówek… Byli jak kilka różnych gatunków zwierząt w jednym. Istotami rozumnymi, które tylko z pozoru przypominały ludzi, jednak nie miały dostępu do ludzkich uczuć…”

W trakcie czytania tej opowieści przypomniała mi się od razu książka D.J. Morrisa pt.: "Zwierzę zwane człowiekiem", którą czytałam dawno temu. Desmond Morris w tej pozycji przedstawia prawdziwą naturę człowieka, ukazuje w niej istotę ludzką, jako osobę, która ma głęboko zakorzenione instynkty i mechanizmy, których źródłem było zachowanie wywodzące się od zwierząt. Krótko mówiąc opisuje istotę ludzką, jako zwierzę, które tylko nazywa siebie człowiekiem, jednak ma w sobie mocno zagnieżdżone najgorsze, zwierzęce instynkty, których często nie potrafi pohamować, mimo iż jest istotą myślącą. Bohaterzy książki J. Ketchuma dokładnie pasują do tego opisu. 
Powieści Jacka Ketchuma, z którymi zdążyłam się zapoznać do tej pory, były dość trudne w odbiorze. Natomiast historie w nich przedstawione są bardzo autentyczne, pełne napięcia i dramatycznych wydarzeń. Jednakże mimo tego, iż przerażały i szokowały, to jednak trudno nie doczytać ich do końca, gdyż wciągają czytelnika, jak bagno. 


Podsumowując, „Dziewczyna z sąsiedztwa” to kolejna książka dla osób o mocnej psychice, ta pozycja zapada głęboko w pamięć, przeraża i ukazuje okrutny świat, jaki nas otacza. Dlatego nie polecam jej osobom o delikatnej naturze, książka jest chwilami drastyczna i przepełniona sadyzmem, wyłącznie dla osób lubiących mocną literaturę. 

Moja ocena: 9/10

Jedyne dziecko - J. Ketchum

Thriller/Powieść grozy 
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc 
Liczba stron: 324




"Jedyne dziecko" - Jack Ketchum 

To było moje pierwsze spotkanie z  twórczością Jacka Ketchuma i przyznam, że autor bardzo mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że to będzie tak mocna i szokująca lektura.  

W trakcie czytania tej powieści chwilami odbierało mi mowę, targały mną koszmarne odczucia, a kiedy dotrwałam do zakończenia byłam bardzo wzburzona i wstrząśnięta. Zaczynając czytać tę pozycję spodziewałam się dobrze napisanego kryminału, niemniej jednak, kiedy przeczytałam posłowie i dowiedziałam się, iż do napisania tej książki skłonił autora obejrzany na kanale HBO program dokumentalny, ścięło mnie z nóg. Okazuje się, opisane wydarzenia w tej pozycji inspirowane były prawdziwymi wydarzeniami. 

Nie będę opisywała fabuły tej książki. Napiszę tylko, że ta pozycja skłania do refleksji na temat prawa obowiązującego na całym świcie oraz kwestii związanych z wychowywaniem i znęcaniem się nad dziećmi, czyli wszechobecną patologią i przemocą w rodzinie. Jack Ketchum w tej książce doskonale przedstawił relacje panujące w wielu rodzinach, gdzie ojciec bywa okrutnym i bezwzględnym dyktatorem, natomiast reszta rodziny żyje w ciągłym napięciu i ogromnym stresie.  Ponadto autorowi świetnie udało się przedstawić zawiłości i bezduszne procedury związane z pracą sądów i prawników, Jack Ketchum w doskonały i bardzo realistyczny sposób przedstawił ten problem.

Podsumowując książka wstrząsnęła mną do granic możliwości. Polecam przeczytanie tej pozycji, jednakże przestrzegam, jest to lektura dla osób o mocnych nerwach. "Jedyna dziecko" to jedna z tych książek, które pozostawiły głęboki ślad w pamięci. 

Moja ocena: 9/10

sobota, 21 lutego 2015

Przebudzenie - Stephan King

Kategoria: powieść grozy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014
Liczba stron: 536



"Przebudzenie" - Stephan King 


„Hitler złożył miliony Żydów w ofierze fałszywemu bogu czystości rasowej. Miliony spalono, zastrzelono, powieszono, połamano kołem, otruto, zabito prądem i dano na rozszarpanie psom… wszystko w imię Boga”.  Str. 101

Szczerze mówiąc to dopiero drugie moje spotkanie z twórczością Stephana Kinga. Pewnie tym, którzy są wielkimi fanami tego twórcy wyda się to dziwne. Faktem jest, że ten autor od dawna kojarzył mi się wyłącznie z horrorami, książkami grozy, które mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nie jestem miłośniczką tego typu literatury. Owszem lubię kryminały i thrillery, czyli książki, które trzymają w napięciu, a nawet wywołują przerażenie, ale tylko takie, których treść i bohaterzy wydają się być autentyczni, a historie w nich przedstawiane mogą wydarzyć się w świecie realnym. Niemniej jednak skuszona pozytywnymi opiniami postanowiłam sięgnąć po najnowszą powieść Stephana Kinga pt.: „Przebudzenie” i muszę przyznać, że absolutnie się nie zawiodłam.  Ale ostrzegam osoby, które szukają w literaturze dynamicznej akcji, trupów, rozlewu krwi i uczucia ogromnego przerażenia, niestety nie znajdą tego w tej pozycji. Stephan King stworzył historię, która toczy się bardzo spokojnie, dla wielu pewnie wręcz nudno, bo przez około 500 stron nic upiornego się nie dzieje, makabryczne są jedynie wydarzenia związane ze stratą najbliższych wielebnego Charlesa Jacobsa. Powiedziałbym, że to taka obyczajówka połączona z kontrowersyjnymi poglądami na temat wiary w Boga i tym, co czeka nas po śmierci.
„Religia to teologiczny odpowiednik klasycznego przekrętu ubezpieczeniowego, polegającego na tym, że rok po roku wnosisz składki, po czym, kiedy chcesz ze swojej sumiennie opłacanej polisy skorzystać, dowiadujesz się, że firma, która brała od ciebie pieniądze, tak naprawdę nie istnieje”. Str. 102
Cała tajemnica związana z jednym z głównych bohaterów rozwiązuje się dopiero na ostatnich kartach tej powieści. Mi absolutnie to nie przeszkadzało, książkę czytało mi się wspaniale, chwilami miałam wrażenie, że śledzę autobiografię autora. Przedstawiona historia w tej powieści jest bardzo refleksyjna, tajemnicza chwilami nawet mroczna, ta historia bardzo mocno odwołuje się do kwestii wiary, nie tylko w Boga, ale i w naukę oraz nieograniczone możliwości ludzkiego umysłu, książka podąża również w kierunku tego, co czeka nas po śmierci, czy poza tym, co tu i teraz jest jeszcze coś innego, czego nie widać ludzkim okiem, czego nie możemy dotknąć? Czy po śmierci jest inny lepszy lub gorszy świat, a może piekło? A może nie ma już niczego?
„Nie ma żadnego dowodu, że jakiekolwiek zaświaty istnieją; żadnej podstawy naukowej; jest tylko suche zapewnienie, połączone z naszą silną potrzebą wiary, że to wszystko ma sens.” str. 102
Na całym świcie jest mnóstwo religii, a ludzie wierzą i wyznają różnego Boga. Dlatego rodzi się pytanie, który Bóg jest tym najważniejszym,Wszechmogącym? I czy w ogóle istnieje? Czy tylko my, ludzie wymyśliliśmy go, aby móc w coś wierzyć, aby łatwiej było nam żyć, by w momencie trwogi móc zwrócić się do kogoś potężniejszego? Kto z nas w chwili ciężkiej, nieuleczalnej choroby nie poddałby się wbrew swoim przekonaniom, nawet szarlatańskim metodom leczenia, jeżeli byłyby one ostatnią deską ratunku? Większość poniosłaby takie ryzyko. Właśnie takie pytania rodzą się w głowie w trakcie czytania tej powieści, dlatego polecam, zwłaszcza zwolennikom rozważań na temat wiary i otaczającego nas świata. Ci, którzy oczekują krwawego i przerażającego horroru, nie znajdą go w tej pozycji. 

 „Potrafi leczyć ciało, ale umysł? Nieszczególnie. A leczenie to proces, który w pewnej, może nawet w głównej części dokonuje się w głowie.” Str. 116 

Moja ocena: 8/10