Kategoria: literatura współczesna
|
"Każdy głupi umie obiecać bogactwo, szczęście, zdrowie i miłość. Każda, nawet byle jaka wróżka. Nieszczęście to wyzwanie. Mało kto chce się z nim zmierzyć".
Czy wierzycie w sny? W ich proroczą
i często złowieszczą moc? W ich symbolikę i znaczenie? Moim zdaniem
odzwierciedlają głęboko skrywane wspomnienia skrzętnie zatarte w podświadomości.
W trakcie snów pomału wychylają się z zakamarków naszej pamięci, atakując,
dręcząc, aby uderzyć i przywołać bolesne, ale i bliskie sercu wspomnienia.
Niewątpliwie wpływ na jakość naszych snów, na to, czy są one przyjemne, czy
koszmarne mają doświadczenia, przeżycia, emocje, bodźce, które od chwili
narodzin towarzyszą nam każdego dnia. W tej kwestii chyba nie ma żadnych
wątpliwości. Jednak czy mogą być zwiastunem nadchodzącego dramatu?
Musicie przeczytać
tę opowieść bowiem autorka, wykazała się nieograniczoną wyobraźnią i odwagą,
ukazując dramaty patologicznej rodziny. Zrobiła to w bardzo szczególny,
chwilami metafizyczny sposób, kreując tajemniczą, złowrogą postać Kruka.
"Hanka zastanawiała się czasem, czy gdyby dobrze pogrzebała w pamięci, doszukałaby się wspomnień o samotności. Okrutnej samotności małego dziecka". Str. 75
"Nie znosiła tego osiedla. [...] Nienawidziła gęsto stojących bloków z wielkiej płyty, wystawionych na cześć nie wiadomo czego. Nie cierpiała wiecznie cuchnących lizolem zsypów. Obsranych trawników. Zdezelowanych placów zabaw. Ale najbardziej, najzacieklej nienawidziła wszędobylskich spojrzeń". Str. 36
Katarzyna Mlek młoda, ambitna i obiecująca pisarka popełniła bardzo specyficzną i nietuzinkową powieść, która wprowadza w umysł odbiorcy swoistą psychozę, burzy wewnętrzny spokój, wyzwalając olbrzymie emocje. Emocje, które ściskają serce i uderzają w nie niczym ciężki i złowrogi kafar. Przytłaczają, smucą, męczą i sieją w głowie zamęt. Dawno żadna książka nie skłoniła mnie do tak wielu refleksji, minęło kilka dni, odkąd ją przeczytałam, a ja nadal nad nią rozmyślam, próbując wyłuskać kwintesencję. Mam wrażenie, że ciągle błądzę wokół Kruka, który w tej powieści jest istotnym i nieokreślonym symbolem. Tylko, czego? Olbrzymiej traumy, choroby, obolałego i pokręconego umysłu? Czy zwyczajnie ma za zadanie ukazać wewnętrzne bolączki, skrywane myśli, przykre doznania małej, lękliwej dziewczynki, która w dorosłym życiu musi zmierzyć się z konsekwencjami rodzicielskich zaniedbań, niebywałego okrucieństwa, samotności i braku poczucia bezpieczeństwa? Nieustannie próbuję zdemaskować postać Kruka, odkryć jego prawdziwe oblicze i ciągle nie wiem, czego dokładnie symbolem był Kruk. Dochodzę do wniosku, że Kruka można interpretować na różne sposoby i tak naprawdę każdy czytelnik odbierze go zupełnie inaczej.

Katarzyna
Mlek, młoda, ambitna, obiecująca pisarka napisała bardzo specyficzną, nietuzinkową
powieść, która wprowadza w umysł odbiorcy swoistą psychozę, burzy wewnętrzny
spokój, wyzwalając olbrzymie emocje. Emocje, które ściskają serce, uderzają w
nie niczym ciężki, złowrogi kafar. Przytłaczają, smucą, męczą i sieją w głowie
zamęt. Dawno żadna książka nie skłoniła mnie do tak wielu refleksji. Minęło
kilka dni, odkąd ją przeczytałam, a ja nadal rozmyślam o fabule i problematyce
w niej zawartej, próbując wyłuskać kwintesencję. Mam wrażenie, że ciągle błądzę
wokół Kruka, który w powieści jest istotnym, nieokreślonym symbolem. Tylko,
czego? Olbrzymiej traumy, choroby, obolałego, pokręconego umysłu? Czy ma za
zadanie ukazać wewnętrzne bolączki, skrywane myśli, przykre doznania małej,
lękliwej dziewczynki, która w dorosłym życiu musi zmierzyć się z konsekwencjami
rodzicielskich zaniedbań, niebywałego okrucieństwa, samotności i braku poczucia
bezpieczeństwa? Nieustannie próbuję zdemaskować postać Kruka, odkryć jego
prawdziwe oblicze. Ciągle jednak nie wiem, czego dokładnie był symbolem Kruk.
Dochodzę do wniosku, że można go interpretować na różne sposoby i tak naprawdę
każdy czytelnik odbierze tę postać inaczej.
Książka Zapomnij patrząc na słońce
skradła moje serce, wdarła się do niego z wielką siłą i z pewnością pozostanie
tam na bardzo długo. Dlaczego? Bo uwielbiam powieści, mocne, psychodeliczne, które wyciskają ból, smutek, przerażenie, zgniatają,
przytłaczają treścią i skłaniają do zadumy. Takie emocje towarzyszyły mi
podczas lektury Zapomnij patrząc na słońce Katarzyny Mlek.
Powieść może wielu osobom się nie
spodobać. To jedna z tych książek, które trafiają do wybranej grupy
czytelników. Bardzo oryginalna i niebanalna publikacja, która traktuje o niebywałym
okrucieństwie względem małego dziecka, szeroko pojętej patologii,
konsekwencjach niewłaściwego traktowania i błędach wychowawczych, samotności
oraz braku poczucia bezpieczeństwa i wreszcie o ogromnym smutku, bólu, strachu,
który towarzyszy najpierw małej dziewczynce, a następnie dorosłej już kobiecie.
Książka wstrząsa i smuci, jest bardzo mroczna, nostalgiczna, nasycona
tragicznymi wydarzeniami.
"Każdy człowiek ma swój dyżurny koszmar…" str. 15
Książka bierze udział w wyzwaniu: