Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura wojenna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura wojenna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 kwietnia 2016

"Śmierć frajerom" - Grzegorz Kalinowski

Kategoria: powieść przygodowo-sensacyjna z wojną w tle 

Wydawnictwo: Muza SA
Cykl: Śmierć frajerom - tom I
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-7758-917-5
Liczba stron: 528

Moja ocena:  8/10
„[…] bo życie jest przygodą, czyż nie?


Przyznam się, że z ogromną ciekawością sięgałam po tę książkę, przede wszystkim z uwagi na czas umiejscowienia akcji, dawno nie czytałam powieści, której fabuła osadzona jest w klimatach pierwszego ćwierćwiecza XX wieku, do tego w polskich realiach. Jak widać, kolejny raz nie zawiodła mnie intuicja bowiem niniejsza powieść, okazała się dla mnie nie tylko fascynującą przygodą, ale także wskrzeszeniem dawnych lekcji historii, swoistym repetytorium, dzięki któremu wygrzebałam z zakamarków mojej pamięci zdarzenia, które dla nas Polaków, są niezwykle ważne, i o których nie powinniśmy zapominać.

środa, 30 marca 2016

"Miłość w czasach zagłady" - Hanni Münzer

Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Insignis
Tłumaczenie: Łukasz Kuć
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-65315-26-7
Liczba stron: 488

PREMIERA: 30.03.2016


Moja ocena:  8/10
„Człowiek odnosi w życiu wiele ran. Najgorszymi spośród nich są te, których nie widać, gdyż pozostają ukryte na dnie ludzkiej duszy…”.

Czy historia miłości naznaczonej piętnem holokaustu widziana oczami niemieckiej pisarki może dla nas, Polaków, stać się wytworem godnym uznania i aprobaty? Czy te ciężkie, bolesne i ciągle dla nas drażliwe kwestie zobrazowane na podstawie faktów historycznych oraz niewątpliwie sprawnej wyobraźni Hanni Münzer mogą wywołać w nas poruszenie i skłonić do chwilowej zadumy? Po lekturze publikacji „Miłość w czasach zagłady” jestem przekonana, że niniejsza lektura poruszy struny wrażliwości niejednego czytelnika, przywoła bolesne wspomnienia, pozostawiając ślad w umyśle — czy trwały i bardzo bolesny? To już kwestia indywidualnej wrażliwości i odporności psychicznej. Bez wątpienia historia ukazująca losy kilku pokoleń kobiet na tle dramatycznych wydarzeń z okresu II wojny światowej opisana przez Hanni Münzer to bardzo intrygująca, zajmująca i niepokojąca opowieść, która na wiele godzin porwała mnie w daleką i bardzo emocjonalną podróż, ukazując wielopokoleniową rodzinę, na której wojna odcisnęła długotrwałą skazę, komplikując życie bohaterów jeszcze przez wiele lat…

niedziela, 28 czerwca 2015

"Żółte ptaki" - Kevin Powers



Kategoria: literatura wojenna
Wydawnictwo: Insignis  
Tłumaczenie: Michał Strąków
Rok wydania: 2012
ISBN 978-83-63944-12-4
Liczba stron: 285



Moja ocena: 9/10




"Świat wszystkich nas zmienia w kłamców".

"Żółte ptaki" Kevina Powersa to książka, o której jest mi niezwykle trudno pisać, bowiem nie sposób wyrazić emocji, które towarzyszyły mi w trakcie lektury tej nietuzinkowej i bardzo głębokiej powieści. Od pierwszej chwili zachwycił mnie wysmakowany styl, jakim posługuje się Kevin Powers, niezwykle poetycki, bardzo sugestywny, chwilami porażający i szalenie intymny. 

Kevin Powers jest magistrem sztuk pięknych. Jako siedemnastolatek zaciągnął się do armii Stanów Zjednoczonych. W latach 2004-2005 służył, jako strzelec karabinu maszynowego w armii amerykańskiej w Iraku, w miastach Mosul i Tal Afar. "Żółte ptaki" są debiutancką powieścią autora, książka została napisana na podstawie osobistych doświadczeń Kevina Powersa z okresu wojny w Iraku.

"Wojna próbowała nas zabić wiosną..."
Tymi słowami autor rozpoczyna swą opowieść o traumatycznych i dotkliwych przeżyciach żołnierzy biorących udział w bezsensownej wojnie rozgrywającej się na terenie Iraku, w mieście Tal Afar. Murphy oraz Bartle, główni bohaterowie tej książki są dwojgiem bardzo młodych i zagubionych w realnym świecie mężczyzn, zaciągają się do armii Stanów Zjednoczonych i wyjeżdżają na wojnę, która stanowi dla nich swoistą ucieczkę przed nieciekawą codziennością. Niestety w ich umysłach brakuje świadomości, jak trudną i wstrząsającą drogę obrali. W tych specyficznych okolicznościach, między Marphem, a Bartlem rodzi się niezwykła przyjaźń, jednakże te kilka miesięcy w Iraku zupełnie odmieni ich życie, zniszczy ich psychikę, odbierze godność i poczucie bezpieczeństwa, bowiem jeden z nich ginie, a drugi musi nauczyć się z tym żyć. Ale jak dalej trwać, jeżeli złożyło się obietnicę matce przyjaciela, że się wróci z nim do domu? I, co tak naprawdę wydarzyło się w Iraku, że tak trudno otrząsnąć się ze wspomnień i wyrzutów sumienia?

"Poczułem się lepiej na myśl o tym, że zabijamy go wspólnie i że dzięki temu żaden z nas nie będzie miał pewności, że to właśnie on był tym, który rzeczywiście tego dokonał" str. 33

W moim odczuciu Kevin Powers stworzył szalenie realną, niezwykle emocjonalną i mądrą powieść, która wkrada się w umysł czytelnika z ogromną mocą, zapiera dech, paraliżuje i zdumiewa swoją treścią. O tej książce nie da się zapomnieć, trudno o niej pisać, bowiem, żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co czułam w trakcie czytania tej powieści. To bardzo osobliwa książka z gatunku literatury wojennej, która nie stanowi wyłącznie suchego opisu działań bojowych na terenie Iraku. Ta książka to przede wszystkim podróż w głąb ludzkiego umysłu, umysłu poharatanego dźwiękami i obrazami wojny, gdzie w okrutny i bezduszny sposób giną ludzie, gdzie strach i panika stają się bodźcem do popełniania błędów, wyzwalają złe zachowania i instynkty, które skłaniają do zabijania drugiego człowieka.  

"Weszliśmy w uliczki. Zobaczyliśmy szczątki nieprzyjaciół, zalegające w miejscach, w których wpadli w zasadzkę, popychaliśmy je butami, odsuwając od broni. Sztywne zwłoki puchły w słońcu, zmieniając się w siedliska zarazy. Niektóre leżały zgięte pod dziwnym kątem, z wykrzywionymi plecami, uniesionymi lekko nad ziemią, inne były karykaturalnie wręcz powykręcane, niczym poddane rozkładowi echo jakiejś makabrycznej geometrii".  Str. 157

Nie jest łatwo po tak traumatycznych i okrutnych doświadczeniach wrócić do normalnego i poukładanego życia. Kevin Powers w tej powieści w bardzo ekspresyjny i mistrzowski sposób ukazał wewnętrzną walkę i rozdarcie weterana wojennego, obnażył jak druzgocący i wyniszczający wpływ na ludzką psychikę ma wojna.  Dla mnie ta publikacja stanowiła wstrząsające, ale także głębokie przeżycie, bowiem w trakcie jej lektury miałam wrażenie, że z wielką intensywnością przenikam umysł bohatera tej powieści, wertuję jego najintymniejsze myśli, dotykam jego zranionej duszy, w której tkwią odłamki złych i bolesnych doświadczeń. Zdaję sobie sprawę, że ta książka nie na każdego wpłynie w podobny sposób, bowiem tak jak wspominałam wcześniej ta publikacja nie jest typową literaturą wojenną, która ukazuje sam konflikt zbrojny, jego przyczyny i dokładny przebieg. Osoby, które szukają tego typu treści mogą poczuć się rozczarowane. Mam wrażenie, że ta powieść to jedna z tych książek, które w różny sposób wpływają na czytelnika.  

"Czujesz się tak, jakby twoje życie było żerdzią wystającą poza krawędź klifu - posuwanie się naprzód jest niemożliwe, nie z powodu braku chęci, lecz z uwagi na brak miejsca. Perspektywa kolejnego dnia stoi w sprzeczności z prawami fizyki. Nie możesz też zawrócić. Chcesz więc spaść, odpuścić, poddać się, ale nie jesteś w stanie. I przypomina ci o tym każdy twój oddech. I tak to trwa". Str. 169
 "Nic nie czyniło nas wyjątkowymi. Ani życie, ani śmierć. Ani nawet przeciętność". str. 24
Reasumując, "Żółte ptaki" Kevina Powersa, to w moim odczuciu bardzo emocjonalne i liryczne dzieło, które z ogromną siłą porusza, wstrząsa, a nawet paraliżuje umysł czytelnika. Zachwyca stylem i sposobem wyrażania myśli. Nie pozwala o sobie zapomnieć, chwilami rzuca na kolana, zupełnie elektryzuje i dotyka z wielką siłą. Z pewnością skłania do refleksji, bowiem wojna uwalnia z człowieka najgorsze instynkty, dlatego w głowie pojawia się myśl, jak my zachowalibyśmy się w obliczu podobnych wydarzeń. 

"Żółte ptaki" to powieść o przyjaźni, wojnie i jej traumatycznych skutkach, o wewnętrznej drodze człowieka biorącego czynny udział w absurdalnym konflikcie zbrojnym, o ogromnych zagubieniu, którego powodem jest zwątpienie we własną godność i lojalność. 

Jeżeli macie ochotę na podróż w głąb zbłąkanego i poranionego ludzkiego umysłu, sięgnijcie po tę powieść, która z pewnością pozwoli Wam z dużą siłą poczuć ból i bezsilność byłego żołnierza. 
"Kiedy staram się naprawić wspomnienia, nie daję rady. Gdy usiłuję wyrzucić je z głowy, powracają tym szybciej i z jeszcze większą siłą. Nie osiągam spokoju. Co z tego. Zasłużyłem sobie na to". Str. 81


 Książka bierze udział w wyzwaniu: 



wtorek, 19 maja 2015

"Dziewczyny z Syberii" - Anna Herbich

Kategoria: literatura współczesna/wojenna/biografie
Wydawnictwo: Znak Horyzont 
Seria: Prawdziwe historie 
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-240-3053-8
Liczba stron: 301

Moja ocena: 8,5/10


"Dziewczyny z Syberii" - Anna Herbich 

"Gdyby Bóg zechciał wskrzesić wszystkich więźniów łagrów, to w całej Rosji podniosłaby się ziemia". Str. 100

Problem konfliktu zbrojnego jest tematem, który interesuje mnie od dawna, toteż lubię sięgać po książki, które ukazują dzieje ludzi, którym przyszło zmagać się z tak ciężkimi przeżyciami, jakie wywołuje wojna. Podziwiam ich odwagę i determinację, tak wielu obywateli zapisało się na kartach historii naszego kraju, o tak wielu nigdy nie słyszeliśmy i prawdopodobnie nigdy nie usłyszymy, tego typu publikacje są pewnego rodzaju hołdem zarówno dla tych, którzy zginęli, jak i dla tych, którym udało się przetrwać. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Herbich i z pewnością nie ostatnie, bowiem na mojej półce stoi już wcześniejsza powieść autorki pt.: "Dziewczyny z Powstania", po którą niewątpliwe w najbliższym czasie sięgnę.  

"Dziewczyny z Syberii" autorstwa Anny Herbich to zajmujący zbiór opowiadań, osobliwych autobiografii dziesięciu wyjątkowych Polek, których cechą wspólną są szalenie dramatyczne i poruszające doświadczenia, kobiet noszących w swoich sercach głębokie i bolesne rany, których siłą sprawczą jest niebywałe okrucieństwo, jakim dla wielu ludzi stała się II woja światowa.

Niezwykłe i odważne Polki, które są bohaterkami tej książki, to kobiety wywodzące się z wyższej klasy społecznej, które przed wojną zaznały szczęścia i poczucia bezpieczeństwa, dla których etap konfliktu zbrojnego oraz przymusowy pobyt w odległych i nieludzkich obozach pracy stał się czymś wyjątkowo przerażającym i trudnym do zniesienia.
"Nie byłyśmy przyzwyczajone do tak ciężkiej fizycznej pracy, szczególnie w ekstremalnych warunkach pogodowych. Śnieg sięgał po pas, było tak zimno, że zamarzały nam oddechy". Str. 60
Każda z bohaterek tej książki doświadczyła niezwykle traumatycznych wydarzeń, każda zasługuje na wyróżnienie, jednakże mnie szczególnie zapadła w pamięć historia Stefani Szantyr, która jako więzień polityczny wraz ze skazańcami kryminalnymi przebywała w sowieckim łagrze, gdzie została przegrana w karty. Pani Stefania na Syberii spędziła jedenaście ciężkich lat, była świadkiem morderstw, doświadczyła katorżniczej pracy, głodu i niebywałego okrucieństwa.  

"Jedenaście lat na samym końcu świata, gdzie zaspy śnieżne mają po kilka metrów, gdzie noc trwa pół roku, gdzie drogi prowadzą donikąd. Jedenaście lat w kraju wielkiego cierpienia, gdzie życie ludzkie nie ma żadnej wartości". Str. 45



W mojej pamięci zagnieździła się również historia Pani Zdzisławy, którą chciałabym zacytować:

"Nazywam się Zdzisława Wójcik i mam sto lat. Urodziłam się w 1915 roku w Krakowie, który wówczas znajdował się pod zaborem austriackim. (…) W swoim życiu dużo przeżyłam i wiele widziałam. Dwie wojny światowe, deportację w głąb Związku Sowieckiego, pobyt w więzieniach, Afrykę, Kanadę. Utratę, a potem odzyskanie niepodległości przez Polskę. (…) Od dwudziestu sześciu lat żyję w wolnym kraju. (…) Może właśnie dlatego, gdy doszło do katastrofy i nasz świat w jednej chwili rozpadł się na kawałki, udało mi się znieść wszystko, co zgotował los? Udało mi się przetrwać i nie stracić nadziei. Str. 265

Anna Herbich opisuje dzieje dziesięciu niezwykłych Polek, jednakże każda z opisanych historii zawiera w sobie tysiące niewinnych, ludzkich istnień. Te krótkie, ale jakże treściwe opowiadania wywołują przerażenie i ogromny smutek, budzą podziw i współczucie nie tylko dla bohaterek tejże książki, ale także dla tysięcy innych ludzi, którzy w okresie II wojny światowej doświadczyli potwornego okrucieństwa. Wielu z nich zginęło w okropnych męczarniach lub od jednego strzału, żyli w ciągłym strachu o siebie i o najbliższych, często rozdzielani, wywożeni w odległe zakątki Rosji, przebywali po kilka tygodni w bydlęcych wagonach, w towarzystwie chorób, głodu i wszechobecnej śmierci. Z objęć matek wyrywano dzieci, zabijano na ich oczach lub wywożono w nieznane, każdego dnia towarzyszyła im wszechobecna rozpacz i trwoga. Skazani na ciężką i nieludzką pracę w łagrach nieustannie walczyli o życie, o wolność i niezależność.
"Każdy dostał kulę w czoło, a potem w martwe ciała wpakowano jeszcze po serii z broni maszynowej. Rozebrane do naga, zmasakrowane zwłoki Sowieci rzucili przed bramę obozu. Tam leżały tydzień, ku przestrodze innych więźniów, którzy myśleli o ucieczce. Nocami obgryzały ich dzikie zwierzęta". Str. 139
Nie jest łatwo oceniać tego typu publikację, bowiem każda z opisanych przez Annę Herbich historii niesie za sobą ogrom cierpienia i okrutnych przeżyć, ukazuje bezmiar ludzkiej bezduszności, wywołuje współczucie i swoisty ból względem tych, którzy zmuszeni byli doświadczyć tak wielkiego bestialstwa, jakim rządziła się wojna. Wojna, która dawała przyzwolenie na tak nieludzkie i surowe traktowanie drugiego człowieka, gdzie honor i odwaga były wartością najwyższą, ale jakże srodze karaną. W trakcie lektury tej książki nieustannie towarzyszył mi smutek i żal, byłam wzruszona i niejednokrotnie zbulwersowana bezwzględnością ówczesnego reżimu oraz zezwierzęceniem ludzkich zachowań. W moim odczuciu autorce udało się oddać tragizm i cierpienie tych dziesięciu kobiet, ukazać ogrom ludzkiego dramatu oraz surowość i bezwzględność tamtych czasów. Cieszę się, że żyję w wolnym kraju, oby już nigdy nikt z nas nie musiał doświadczać tak wstrząsających wydarzeń. 



Reasumując, "Dziewczyny z Syberii" Anny Herbich to w moim odczuciu szalenie poruszająca, wstrząsająca i ważna lektura, o niezwykłych kobietach, które dzięki swej determinacji, lojalności, odwadze oraz niezłomności charakteru przetrwały. Obecnie, po raz kolejny znalazły w sobie siłę, aby opowiedzieć o bolesnych doświadczeniach i ludzkim nieszczęściu oraz o bezmiarze okrucieństwa, jakim rządziła się II wojna światowa. Niektóre powróciły do kraju inne zamieszkały z dala od Polski, jednakże każda z nich nosi w sercu głęboką i dotkliwą ranę, która nie pozwala im zapomnieć o złych i bolesnych doświadczeniach oraz o tym, że największym wrogiem człowieka jest drugi człowiek.

Jeżeli nie jest Wam obojętny los ludzi, którzy przetrwali, bądź zginęli walcząc o naszą suwerenność, to sięgnijcie po "Dziewczyny z Syberii", bowiem ta książka w doskonały sposób ukazuje bezmiar ludzkiego nieszczęścia, odwagę i honor, ale także oddaje hołd niewinnym ludziom, którzy zginęli w nieludzkich i absurdalnych okolicznościach. Ta książka to także świadectwo na okrucieństwo i niedorzeczność wojny, to swoista szkoła życia, lekcja pokory, która skłania do refleksji i zapada głęboko w pamięć.

"Po naszym cierpieniu, po całym koszmarze sowieckiego ludobójstwa nie miał pozostać nawet ślad. Tak jakby to się nigdy nie wydarzyło. Ale przecież my pamiętamy. A po nas pamiętać będą kolejne pokolenia". Str. 157


Za możliwość przeczytania książki "Dziewczyny z Syberii" A. Herbich 
dziękuję Wydawnictwu: 



wtorek, 3 marca 2015

I boję się snów - W. Półtawska

Kategoria: Lietratura faktu - autobiografia
Wydawnictwo: Edycja Świętego Pawła  
Liczba stron: 206



"I boję się snów" - Wanda Półtawska  



Sięgnęłam po książkę Pani Wandy „I boję się snów”, ponieważ lubię czytać książki dotyczące historii zwłaszcza tej z okresu wojny, zachęciły mnie również pozytywne opinie na jej temat. Istotnie nie zawiodłam się na tej pozycji. 


Wspomnienia Pani Wandy Półtawskiej z okresu II wojny światowej są niesłychanie przejmujące i bardzo szokujace. Pani Wanda w genialny sposób obrazuje nam wydarzenia z tamtego okresu, do tego sama jest niezwykłą osobą o niebywałej odwadze i sile. Autorka w swoich wspomnieniach wnikliwie opisuje nam czas, kiedy przebywała w areszcie, gdzie była torturowana przez Gestapo, a następnie została zesłana do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Panowały tam makabryczne warunki i wszechobecna śmierć, a każdy dzień wydawał się wiecznością. Był to obóz dla kobiet, które każdego dnia musiały zmagać się z ciężką pracą fizyczną, strachem, zmęczeniem oraz notorycznym głodem. Ponadto przebywające tam więźniarki, jak również autorka były poddawane bestialskim eksperymentom medycznym. Jednakże w obliczu tej wszechobecnej pogardy i codziennego poniżania wśród więźniarek występowały przejawy niezwykłej serdeczności, która przywracała im wiarę w człowieka.

W trakcie czytania tej pozycji byłam mocno poruszona, zwłaszcza w chwilach, kiedy autorka opisywała nieludzkie doświadczenia, jakich dopuszczano  się względem kobiet. To zdumiewające, że wydarzenia opisane w tej książce są prawdziwe.  Niestety wojna to zgoda na bezlitosne okrucieństwo względem ludzkości. Cieszę się, że żyję w czasach, kiedy panuje pokój i mimo przeszkód, z jakimi muszę zmagać się każdego dnia doceniam, że żyję w wolnym kraju. Ludzie, którzy żyli w okresie, kiedy toczyła się wojna musieli wykazać niezwykłą siłę zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Podziwiam ich odwagę bowiem potrafili podjąć walkę, bronić własnej godności, człowieczeństwa, a także walczyć w obronie słabszych. Polecam przeczytanie wspomnień Pani Wandy Półtawskiej, to kolejna książka, która skłania do refleksji i uczy pokory względem otaczających nas ludzi i świata.

Moja ocena: 9/10


poniedziałek, 2 marca 2015

Wszystkim, których kochałem - M. Gray

Powieść biograficzna - wojenna 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Liczba stron: 416 



"Wszystkim, których kochałem" - Martin Gray 


Martin Gray już na wstępie podaje, iż książka przedstawia jego dzieje, które były wyjątkowo tragiczne i niesłychanie poruszające. 

„… chcę opisać swoje życie, nasze życie. Aby gdy wreszcie któregoś dnia pęknie mi czaszka, inni wiedzieli – i by życie moich bliskich pozostało żywe.” Str. 10

Przedstawione losy głównego bohatera i jego najbliższych w tej powieści rzeczywiście nieustannie mną wstrząsały i powodowały, że odczuwałam niemal fizyczny ból. Przykre, a nawet przerażające jest to, że niektórzy ludzie są zdolni do tak bezdusznych czynów względem drugiego człowieka.  Okres II wojny światowej był dla milionów ludzi czasem niebywale okrutnym. Marcin Grajewski urodził się w Polsce i był Żydem. Do 14 roku życia wiódł poukładane, bezpieczne i szczęśliwe dzieciństwo, które wraz z rozpoczęciem wojny zostało brutalnie przerwane. 

„Trzeba było żyć, nauczyć się walczyć o jedzenie i wodę, jak zwierzęta. Ulice roiły się od bestii.” Str. 16

Spędziłam nad tą książką każdą wolną chwilę. Mimo, iż znane są mi losy Żydów z okresu II wojny światowej byłam niejednokrotnie zdumiona i wstrząśnięta nieludzkim okrucieństwem. Wciąż zdumiewa mnie fakt, że wojna i wszelkie konflikty potrafią wyzwolić w ludziach najgorsze instynkty i całkowicie ich odczłowieczyć. Główny bohater nierzadko, aby ocalić własne życie, musiał znieczulić swoją psychikę na otaczające go bestialstwo względem drugiego człowieka. 

„To prawda, że stałem się nieczuły, że mogę nie zatrzymując się przejść obok umierającego. Bo zrozumiałem, że aby go pomścić, muszę żyć – ażeby żyć, trzeba umieć nie zatrzymywać się, nauczyć się patrzeć, jak on umiera. Znieczulica to jedyna broń, jaką rozporządzam.” Str. 60

Żydzi, to naród wyjątkowo udręczony w okresie II wojny światowej. Najpierw odebrano im wolność, następnie umieszczano w gettach, tam pozbawiano ich godności, traktowano gorzej jak zwierzęta, odebrano im najbliższych, a na koniec pozbawiano ich życia. Miliony Żydów zostało wywiezionych do obozów zagłady, gdzie bez sentymentów masowo ich wymordowano. Kobiety, dzieci, ludzie starsi od razu kierowani byli do komór gazowych, skąd wynoszono ich martwych, ograbiano jeszcze ze złotych zębów, a następnie zakopywano w zbiorowych mogiłach. Czy można gorzej potraktować drugiego człowieka?

Historia losów Martina Graya jest nieprawdopodobna. Sama książka rzeczywiście wstrząsa i to niezwykle mocno. Jeden człowiek i tyle nieszczęść? To zdecydowanie za dużo. Niemniej jednak Martin Gray przez cały okres trwania II wojny światowej niesamowicie sprytnie i sprawnie potrafił wyswobodzić się z każdej opresji. To istotnie zdumiewa i zakrawa na wyczyny wyjęte z dobrego filmu sensacyjnego z udziałem Jamesa Bonda. Zdania na temat prawdziwości wszystkich przedstawionych zdarzeń są podzielone. Część osób uważa, iż dzieje M. Graya nie do końca są prawdziwe ze względu na niezwykłe nagromadzenie zdarzeń, które wydają się nieprawdopodobne. Sama niejednokrotnie miałam poczucie, że główny bohater wydaje się osobą urodzoną w tzw. czepku, gdyż posiadał niebywałe szczęście w tym całym dramacie, którym była wojna. W moim odczuciu był wręcz superbohaterem, szczególnie wtedy, kiedy opisywał swój pobyt w getcie. Udawało mu się w niezwykły sposób przechytrzyć wszystkich strażników i każdego dnia opuszczać getto, by znów do niego powrócić. Jego ucieczki z Pawiaka, czy Szucha są zadziwiające.  O ile same dzieje M. Graya z okresu II wojny światowej wydają się być fikcją literacką lub połączeniem losów różnych ludzi z tego okresu, o tyle całe przedstawione tło historyczne związane z dziejami Żydów, gettem i obozami zagłady są szalenie prawdziwe, znane nam z lekcji historii czy pamiętników osób, którym udało się przeżyć.

Podsumowując, książka bez wątpienia warta przeczytania. Nie wszystko wydaje się być fikcją, jest w tej historii mnóstwo prawdy, ogromnego bólu i smutku. Ta książka niesłychanie wstrząsa, wręcz szokuje, otwiera oczy i powoduje, że trzeba się na chwilę zatrzymać, aby przemyśleć sens i istotę życia. 

„… psy tej samej rasy, tresowane, by zabijać, rzucały się na ludzi i rozdzierały im podbrzusza. Ale kto był dziką bestią, człowiek czy pies? Z psa, tak jak z człowieka, można zrobić wszystko. Nie ma rasy ani nikczemnych ludzi, ani psów, ale są ludzie, którzy stali się oprawcami, i ci, którzy ich tego nauczyli. Może istnieją społeczeństwa, które produkują więcej ludobójców niż inne.” Str. 168-169

Moja ocena: 7/10

Opowiem ci o wolności - W. Holewiński

Literatura współczesna - powieść wojenna 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron:  470 



"Opowiem ci o wolności" - Wacław Holewiński 

„Wojna niszczy ludzi, utwardza ich sumienia.” Str.90 

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Wacława Holewińskiego. Przyznam, że czas spędzony nad tą powieścią nie był czasem straconym. Książka jest fikcją literacką, jednakże daje nam olbrzymi zastrzyk wiedzy nie tylko na temat II wojny światowej i działającego wtedy podziemia, czyli Narodowych Sił Zbrojnych, ale także na temat czasu powojennego, kiedy to ludzi którzy walczyli w okresie wojny o suwerenność naszego kraju przesłuchiwano i bestialsko katowano przez UB.

Główne bohaterki tej opowieści to Maria Nachtman i Walentyna Stempkowska, które są postaciami autentycznymi. Na podstawie ich życiorysów, a w zasadzie strzępków informacji autor stworzył tę niezwykłą powieść. 

Wacław Holewiński opisuje losy dwóch niezwykłych kobiet, które w czasie II wojny światowej wstąpiły do walczącego podziemia, za co po wojnie zostały srodze ukarane, najpierw w katowniach UB, następnie w więzieniu. Wypuszczone na wolność musiały żyć w kraju opanowanym przez rządy komunistów, nieustannie inwigilowane i zastraszane, bez możliwości znalezienia godnej pracy.  Ludzie, którzy walczyli za nasz kraj, wielcy patrioci, po zakończeniu wojny żyli niby w suwerennej Polsce, ale niestety nadal nie naszej. Wyłapywani przez funkcjonariuszy UB, następnie katowani przed procesem, skazywani na karę śmierci i długoletnie kary pozbawienia wolności. Tym, którzy przeżyli i opuścili zakłady karne, nie stworzono możliwości do normalnego i godnego życia. 

„Bili ją strasznie. Dzień po dniu. Czasami, jak mówiła, miała wrażenie, że już na nic nie liczyli. Nie wierzyli, że się odezwie, powie cokolwiek, kogoś zdradzi. Bili, bo wychodziła z nich złość, że nic nie mogą, że jest silniejsza, twardsza od nich, że znalazł się ktoś, kto potrafił się przeciwstawić temu zezwierzęceniu, zbydlęceniu, odczłowieczeniu. W pewnym momencie chyba się przestraszyli, że nie dotrwa do procesu…”.

„Opowiem ci o wolności” to powieść o niezwykłym patriotyzmie, honorze, lojalności i odwadze, o niezwykłych kobietach, bez których poświęcenia, odwagi, determinacji i niezwykle silnego charakteru, podziemie nie byłoby w stanie przetrwać tylu lat. Gorąco polecam tę powieść, ja w trakcie jej czytania niejednokrotnie otwierałam szeroko oczy z podziwu dla odwagi i niezwykłej siły tych kobiet.

Moja ocena: 8/10



sobota, 28 lutego 2015

Dymy nad Birkenau - S. Szmaglewska

Literatura faktu - autobiografia, obozy koncentracyjne, II wojna światowa
Wydawnictwo: Książka i Wiedza 
Liczba stron: 287

"Dymy nad Birkenau"
Seweryna Szmaglewska
 


Jeszcze żadna z przeczytanych dotąd przeze mnie książek związanych z tematyką II wojny światowej oraz obozami koncentracyjnymi nie zostawiła tak wielkiego śladu w mojej psychice i nie dostarczyła tak szokujących doznań. 

„Dymy nad Birkenau” Seweryny Szmaglewskiej to bardzo trudna i szokująca lektura, o której niełatwo pisać. Autobiografia autorki jest szalenie smutna, wstrząsająca, wręcz makabryczna. Przedstawia losy milionów śmiertelników skazanych na pobyt w obozach koncentracyjnych na terenie Oświęcimia. Bardzo trudno zrozumieć i wyobrazić sobie codzienny koszmar ludzi, którzy zmuszeni byli przebywać w lagrach. Warunki, w jakich musieli bytować, były dramatyczne. W obozach panował brud, smród, głód, brak wody i sanitariatów oraz fachowej opieki medycznej. Ludzie każdego dnia zmagali się z takimi chorobami jak: tyfus plamisty, czerwonka, świerzb, zapalenie stawów, zapalenie płuc, gruźlica, malaria. Do tego notoryczny brak wody, przez który więźniowie nie mieli możliwości dbać o higienę osobistą czy czystość ubrań i bielizny powodował, iż skazani zmagali się z wszawicą i  plagą pluskiew. W trakcie czytania tej książki ciarki przechodziły po moich plecach, momentami odczuwałam wstręt, obrzydzenie i gniew, chciało mi się krzyczeć. Ciągły strach, walka o przetrwanie, ciężka praca ponad siły, choroby, insekty, wieczny głód i pragnienie oraz wszechobecna śmierć to koszmar z jakim przyszło zmagać się więźniom obozów koncentracyjnych każdego dnia. Tym ludziom odebrano człowieczeństwo i obdarto ich z godności. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia w takich warunkach, to potworne i przerażające. 

 „Przeciętna śmiertelność obu obozów kobiecych osiąga w okresie jesieni i zimy 1943/1944 liczbę trzystu zmarłych dziennie.” Str. 200

Z książki dowiadujemy się również o transportach milionów ludzi, głównie Żydów, w tym kobiet z małymi dziećmi, których najpierw ograbiono z wartościowych rzeczy, a następnie nieświadomych kierowano prosto do komór gazowych, po czym ich ciała palono w krematoriach.

„Nie można pomóc im, żeby przestali być stadem baranów pozwalających się zabijać, żeby rzucili się do gardeł, do oczu oprawców. Wolno jednak zbierać przedmioty zbytku, połamane tabliczki czekolady, zdeptane wianki fig. Nie mogąc być bratem, można być hieną.” Str. 217

Autorce w doskonały sposób udało się przedstawić wszystkie zatrważające fakty. Dzięki tej książce wszelkie zbrodnie popełnione przez nazistów nigdy nie zostaną zapomniane. W trakcie czytania tej lektury niejednokrotnie zapierało mi dech w piersiach, ta książka odbiera mowę, wstrząsa i niestety przygnębia. Śledząc wydarzenia opisane w tej pozycji odczuwałam ogromny ból, rozpacz, przerażenie i strach tych ludzi.  To bardzo ciężka lektura, o której nie można zapomnieć, to książka dla ludzi o bardzo odpornej psychice. Ja po przeczytaniu tej pozycji musiałam zrobić sobie przerwę z tematyką wojenną, ponieważ moja psychika i dusza została totalnie zmiażdżona i poraniona. 


Mimo tego, iż treść tej lektury jest bardzo trudna i szokująca, to jednak obowiązkowo należy się nią zapoznać, chociażby, po to żeby poszerzyć swoją wiedzę, ale przede wszystkim dlatego, aby nigdy nie zapomnieć o ludziach, którym przyszło zmierzyć się z okrucieństwem, jakim była II wojna światowa. Ta książka to świadectwo, które ukazuje okrucieństwo i niedorzeczność wojny, to hołd dla niewinnych ludzi, którzy zginęli w nieludzkich i absurdalnych okolicznościach. 

Moja ocena: 10/10 


wtorek, 24 lutego 2015

Nienawiść - Stanisław Srokowski

Kategoria: literatura faktu - historia, opowiadania kresowe 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Liczba stron: 263 



"Nienawiść" - Stanisław Srokowski 

„Moja pamięć, wyobraźnia i emocje rozwijały się i kształtowały w atmosferze wojny, gwałtu i straszliwych mordów. Od wczesnych lat dziecinnych wsłuchiwałem się w głosy, które mówiły o strachu, bólu i cierpieniu […] Mordy ukraińskich nacjonalistów, płonące wsie, gwałty i najokrutniejsze zbrodnie dokonywane na niewinnych ludziach były na porządku dziennym”. Str. 247

Aby napisać kilka słów o tej publikacji musiałam najpierw nabrać do niej trochę dystansu, gdyż książka ta całkowicie mnie przeraziła, zszokowała i totalnie poraziła swoją treścią. Zdecydowanie głęboko zapadnie w moją pamięć, zostawiając dotkliwą ranę w moim sercu. Czytanie tej książki wywoływało ból, dostarczało uczucia przerażenia, swoistej udręki, wprost raniło moją duszę.


„Nienawiść” autorstwa Stanisława Srokowskiego to książka, która jest świadectwem okrutnego ludobójstwa, jakie miało miejsce w okresie II wojny światowej na Wołyniu, Podolu i Pokuciu. Książka składa się z kilkunastu opowiadań, kolejne historie niosą za sobą coraz większe okrucieństwo oraz eskalację nienawiści. Ta lektura całkowicie odbiera wiarę w człowieka i podważa sens ludzkiego życia.  W książce przedstawione są prawdziwe wydarzenia, ale czym dalej brnęłam w te opowieści, tym bardziej nie mogłam uwierzyć, że coś tak okrutnego, barbarzyńskiego mogło wydarzyć się w naszym kraju. Autor opisuje niewyobrażalną nienawiść ukraińskich nacjonalistów względem ludzi mieszkających w latach 1939-1945 na polskich Kresach. W tamtym czasie dochodziło tam do dantejskich scen, palono całe wioski, w nieludzki, sadystyczny sposób mordowano mężczyzn, kobiety i dzieci.

„O świcie gruchnęła wieść, że wielu Polaków spalono żywcem, wielu zginęło od kul, a ich mienie poszło z dymem […] Wystraszeni ludzie biegali jedni do drugich, naradzając się, co robić. Domy ukraińskie nagle odgrodziły się od polskich zamkniętymi furtkami i głuchym milczeniem, jakby jakaś zaraza panowała”. Str. 129

W tamtym czasie na Kresach Polacy każdego dnia przechodzili przez gehennę, ukraińscy nacjonaliści przelewali każdego dnia wiele niewinnej krwi, robili to w wyjątkowo zwyrodniały, okrutny sposób, bez żadnych zahamowań, czy wyrzutów sumienia. Cierpienie, przerażenie ginących ludzi opisane przez autora jest porażające! 

„W gęstwinie zboża płonęli żywcem ludzie – kobiety, starcy i dzieci; nad polami niosły się przejmujące jęki i płacz. […] Ciemna i wielka skarga wzniosła się do Boga, lecz On milczał. Żywe żagwie biegały po polu, rzucały się na ziemię i tarzały między płomieniami. A z boków, gdzie stali z widłami i siekierami ponuro patrzący mężczyźni, rozległ się dziki rechot”. Str. 134

Stanisław Srokowski – poeta, prozaik dramaturg, krytyk literacki, tłumacz. Urodzony na Kresach, już dawno nosił się za zamiarem opublikowania zbioru opowiadań, w których bezkompromisowo i niezwykle szczerze opisuje wydarzenia, które miały miejsce  w latach 1939-1945 na Wołyniu, Podolu i Pokuciu. Jednakże publikacja została wstrzymana, gdyż w tamtym czasie inwigilacja działała w perfekcyjny sposób i książka została objęta cenzurą. W ówczesnych czasach Stanisław Srokowski wydał cykl kresowych eposów, jednakże z powodu cenzury nie udało mu się w nich zamieścić okrutnych zdarzeń, o których możemy przeczytać dopiero w tym zbiorze opowiadań. Na tę pozycję złożyły się historie, które wyrosły z relacji rodziców, dziadków, krewnych, znajomych i sąsiadów autora, ale także osób zupełnie mu nieznanych.

„Chodzili wokół niej jak zgłodniałe wilki, pytali czy nie rozumie, co czeka takie osoby jak ona, a ona na to, że chyba jej nie zamordują, tak jak mordują niewinne polskie dzieci, albo nie spalą jej żywcem, jak to robią z polskimi kobietami. Ani nie zgwałcą i piersi nie utną, jak to robią z Polakami”. Str. 145

Reasumując, treść zawarta na kartach tej publikacji jest wyjątkowo trudna w odbiorze, gdyż cechuje ją ogromne okrucieństwo względem niewinnych ludzi. Przedstawia świat nieprawdopodobnej nienawiści i zbrodni. Jak pisze autor polskie Kresy zrodziły takich gigantów literatury, jak Mickiewicz, Słowacki, Herbert i Miłosz, ale przede wszystkim stały się ziemią katorgi i straszliwych mordów. „Nienawiść” to chyba jedna z bardziej przerażających książek jakie miałam możliwość przeczytać, równie mocno wstrząsał mną chyba tylko reportaż Wojciecha Tochmana, który także odnosił się do zajadłego ludobójstwa, jakie miało miejsce w Rwandzie 1994 roku. Nie polecam książki osobom o wrażliwej psychice, delikatnej duszy, gdyż opisy mordów dokonywanych na niewinnych istotach są wyjątkowo brutalne i dosadne.  Książka z całą pewnością jest olbrzymim zastrzykiem wiedzy na temat tamtych wydarzeń, oddaje hołd bestialsko zamordowanym, niewinnym ludziom, ukazuje również mniej znaną historię naszego kraju, niezwykle bolesną i  trudną do przyswojenia.  

„Niestety, Europa nie ma pojęcia, co się działo na Kresach i prawie nic nie wie o wymordowaniu przez bandy UPA od 100 do 300 tysięcy obywateli polskich. Europa nic nie wie o kulminacji antypolskiej akcji w niedzielę 11 lipca 1943 roku, kiedy UPA zaatakowała na Wołyniu jednocześnie 167 miejscowości i wymordowała w ciągu kilku godzin tysiące Polaków. Ze szczególnym okrucieństwem dokonano serii mordów w Porycku. Była to akcja świadoma, dobrze zorganizowana i jedna z najokrutniejszych w dziejach człowieka.” Str. 251

Moja ocena: 8/10



poniedziałek, 23 lutego 2015

Na Zachodzie bez zmian - E.M. Remarque

Klasyka Literatury - Seria: Mistrzowie Literatury 
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis 
Liczba stron: 192


"Na Zachodzie bez zmian" - Erich Maria Remarque


Do przeczytania tej powieści zachęcił mnie mój tata, który swego czasu zapoznał się z twórczością E.M. Remarque'a i właśnie ta książka wywarła na nim największe wrażenie. 

"Na Zachodzie bez zmian" autorstwa E.M. Remarque'a to powieść, która w niesłychanie realistyczny i okrutny sposób ukazuje bezsens prowadzenia wojny. Autor w bardzo obrazowy sposób przedstawił codzienne życie w okopach, przerażające warunki, w jakich przebywali walczący na froncie młodzi ludzie, bród, głód oraz konających żołnierzy, ich męczarnię, jęki i ogromne cierpienie, które w konsekwencji prowadziło do śmierci bądź trwałego kalectwa, zarówno tego fizycznego, jaki i psychicznego.

Jeden z moich ulubionych cytatów z tej książki:

„Wypowiedzenie wojny powinno być czymś w rodzaju ludowego pikniku, z biletami wstępu i muzyką, podobnie jak walki byków. Potem na arenę powinni wyjść, ubrani w kąpielówki i uzbrojeni w kije, ministrowie oraz generałowie obu krajów i nacierać na siebie. Kto zostałby na placu, tego kraj by zwyciężył. Było by to bardziej proste i lepsze od tego tutaj, gdzie walczą ze sobą niewłaściwi ludzie.”

„Na Zachodzie bez zmian” E.M. Remarque’a to powieść o okrutnych dziejach młodego pokolenia, które zostało zniszczone przez wojnę, o ich bohaterstwie, o niedorzeczności wojny oraz trudach powrotu do normalności. Gorąco polecam, czytałam tę książkę już dawno, ale poruszyła mnie do głębi i na zawsze pozostanie w mej pamięci. Styl, jakim posługuje się autor przypadł bardzo do mojego gustu, toteż sięgnęłam po inne powieści Remarqu'a i warto było, bo autor dostarczył mi kolejnych niezwykłych przeżyć, zachwycił swoim warsztatem literackim i rozbudził chęć do sięgania po dalsze jego dzieła. Polecam również „Łuk triumfalny”, „Noc w Lizbonie” czy „Drogę powrotną”.

„Na Zachodzie bez zmian”, w mojej opinii to powieść, która zasługuje na najwyższą ocenę, na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę, na pewno sięgnę jeszcze po inne dzieła Ericha Marii Remarque’a! Gorąco polecam!

Kolejna powieść, która zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie...


Moja ocena: 10/10