Kategoria: literatura współczesna
Wydawnictwo: SOL
Rok wydania: 2013
ISBN 978-83-62405-30-5
Liczba stron: 271
Moja ocena: 8/10
|
"Trzeba się trzymać kurczowo tego, co dobre, bo możemy stracić nawet to".
Sięgając po debiutancką powieść Danuty Awolusi nie
przypuszczałam, że będzie to lektura, która tak bardzo pochłonie moją uwagę, już
od pierwszych stron zupełnie zatraciłam się w tej książce. Ta publikacja wyciągnęła
ze mnie całych wachlarz emocji, bowiem na przemian smuciła mnie, szokowała, ale
dawała mi także poczucie nadziei, radości oraz ogromnego wzruszenia.
Każdemu z nas dzieciństwo powinno kojarzyć się z okresem
beztroskiej zabawy, miłością oraz poczuciem bezpieczeństwa. Niestety życie
pisze różne scenariusze i nie każde dziecko ma to szczęście, aby przeżywać tak sielskie
i pełne radości chwile. Ania, mała bohaterka tejże książki odkąd sięga pamięcią
jest zmuszona, aby sama zadbać o własne bezpieczeństwo i radzić sobie w
trudnych sytuacjach. Odrzucona przez
rówieśników, bez wsparcia rodziców oraz grona nauczycielskiego, zagubiona i
zupełnie oderwana od rzeczywistości odnajduje spokój i zapomnienie w literaturze, dzięki uprzejmości znakomitej i obdarzonej niezwykłą empatią bibliotekarki. Pewnego
dnia poznaje chłopca imieniem Tobiasz, który mimo wspaniałych i kochających
rodziców sprawia wrażenie bardzo samotnego, przygnębionego i równie mocno wyobcowanego.
Ania zaprzyjaźnia się z chłopcem i odkrywa tajemnicę, która jest przyczyną
zachowania Tobiasza. Od tej chwili łączy ich wyjątkowa przyjaźń, która przynosi
im ukojenie, daje mnóstwo radości i ma na nich zbawienny wpływ.
"Dzieci takie jak Tobiasz nie były urocze ani słodkie, ani nawet rozczulające. Były żałosne i dostawały za to srogie baty od losu". Str. 92
Muszę przyznać, że ta niewielkich rozmiarów książka
sprawiła, że zupełnie zatraciłam się w świecie małych bohaterów tejże historii.
Danucie Awolusi udało się stworzyć szalenie autentyczną fabułę, chwilami tak
prawdziwą, że zaczęłam się zastanawiać, czy autorka nie napisała tej książki na
podstawie własnych wspomnień i doświadczeń. Książkę czyta się z niezwykłą
lekkością i przyjemnością, ale także z irytacją i oburzeniem. Chwilami miałam
ściśnięte gardło, a w moim oku zakręciła się nie jedna łza, byłam także
potwornie zła na obojętność rodziców Ani, oraz zachowanie nauczycieli. Aczkolwiek
w tej powieści występują także bardzo pozytywne postaci, które obdarzyłam ogromną
sympatią. Pokochałam Anię, za jej prostolinijność, siłę i odwagę oraz nietuzinkowy charakter, polubiłam
także postać Sabiny - bibliotekarki za jej mądrość, empatię i wyrozumiałość
oraz Maksymiliana, który stał się dla Ani autorytetem, kimś, kto okazał jej
uwagę i uzmysłowił istotę nauki i literatury.
Mimo, iż narratorem jest mała dziewczynka, to jednak jest to
książka, którą powinien przeczytać każdy, bez względy na wiek. Idealna dla
młodzieży, pedagogów oraz rodziców. Według mnie powinna być lekturą obowiązkową
w szkołach, bowiem ta książka ma w sobie niezwykłą wartość. Uczy pokory i
szacunku, ukazuje jak wielkie znaczenie w życiu każdego człowieka ma prawdziwa
przyjaźń, miłość, wsparcie, jak ważnym jest, aby dookoła nas byli ludzie,
którzy w chwili słabości wskażą nam właściwą drogę. To jedna z tych książek,
która mocno chwyta za serce, skłania do refleksji i nie pozwala o sobie
zapomnieć. Mimo trudnego i przykrego tematu ta publikacja nie pozostawia po
sobie wyłącznie uczucia smutku, bowiem ma w sobie wiele ciepła i cennych spostrzeżeń,
uczy wyrozumiałości i wrażliwości na ludzką krzywdę, ukazuje prawdziwe życie, ludzkie
radości i dramaty.
"Na wysokim niebie" to szalenie poruszająca powieść, po brzegi wypełniona ludzkimi emocjami. To książka o wielkiej samotności i odrzuceniu, ale także o istocie autorytetów, wspaniałej przyjaźni, miłości do literatury, o poszukiwaniu własnej drogi i o odkrywaniu samego siebie. To bardzo cenna i mądra lektura, którą powinien przeczytać każdy. Cieszę się, że ta książka stoi na mojej półce, niebawem przekażę ją mojej córce, mam nadzieję, że i dla niej będzie wspaniałym i cennym przeżyciem. Z czystym sumieniem polecam!
"Dzieci. Nikt nie potrafi nienawidzić tak paskudnie, jak dzieci. Młodość daje pewne przywileje - żadnego zakłamania i obłudy. Wszystkie demony są na wierzchu, odkryte aż do momentu, kiedy pojawia się przekonanie, że warto założyć maskę". str. 11
Książka bierze udział w wyzwaniu:
Przeczytam tyle, ile ma wzrostu! (+2,00)
