Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smak Słowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smak Słowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lutego 2017

[RECENZJA] "Syn szczęścia" – Herbjørg Wassmo


„Człowiek musi wiele sobie wybaczyć, żeby być zdolnym do przebaczenia innym”.


Kiedy czytałam Księgę Diny, stanowiącą pierwszy tom Trylogii Diny targały mną różnorodne emocje, a postać głównej bohaterki skłoniła do wielu przemyśleń, nieustannej analizy jej trudnej do jednoznacznego zdefiniowania osobowości. Nie udało mi się jej jasno określić, stała się dla mnie postacią literacką, którą darzę skrajnie różnorodnymi uczuciami, a jednak to Dina i jej zaburzony wewnętrzny świat skradł moje serce, toteż z wielką ciekawością sięgnęłam po Syna szczęścia, który jest kontynuacją wspomnianego cyklu.
„Człowiek miał pokusę, aby zadać sobie pytanie: po co się żyje? Czy tylko dla siebie? Czy żeby być przymusowym świadkiem, który niczego nie zdradzi?” (str. 164)
Dina, matka Beniamina, zraniona jako mała dziewczynka, z bliznami na duszy uporczywie podąża przez życie — szukając miłości, której nie zaznała — będąc dzieckiem. Jako żona, matka, kochanka, jednocześnie silna i wrażliwa, kierująca się w życiu własnymi zasadami kobieta, jest równolegle uosobieniem dobra i niepokorności, jest także szalenie niebezpieczna. Staje się dla Beniamina wielkim autorytetem i chociaż jest jego matką, to dla małego chłopca bywa postacią niedoścignioną. Dina nie poświęca chłopcu należytej uwagi, jest nieustannie skupiona na własnych emocjach. Beniamin otrzymuje ogromne wsparcie od innych mieszkańców Reinsnes, od Matki Karen, Stine, Tomasza, czy Andersa, ale to miłości Diny pragnie z całego serca, doszukuje się jej w każdym najdrobniejszym geście, spojrzeniu czy rozmowie. Często podąża śladami matki, tropi ją, obserwuje aż pewnego dnia, staje się mimowolnym świadkiem jej okrutnego czynu, który na zawsze odbija piętno w jego zagadkowej psychice. Dręczą go groteskowe, pełne lęku sny, staje się kolejną trudną do określenia postacią, która wzbudza u czytelnika zarazem żal, współczucie, jak i ogromną niechęć.
„Powietrze wydawało się szklanym pyłem, który musiałem wdychać. Ciągle byłem poza samym sobą. Byłem człowiekiem, którego nigdy nie znałem. Jeszcze niepomyślaną myślą. Jeszcze niewykorzystanym dziedzictwem, a zarazem bolesnym wrzodem winy”. (str. 390)
W drugim tomie Dina nieustannie przewija się przez kolejne karty, konsekwentnie dręcząc myśli dojrzewającego chłopca, następnie dorosłego mężczyzny. Jednak tę historię śledzimy już z perspektywy wyalienowanego, niespokojnego, o nietuzinkowej usposobieniu Beniamina, który najpierw zmaga się z duchem zamordowanego Rosjanina w XIX wiecznym Reinsnes, później wyjeżdża do szkoły w Tromsø, gdzie tęsknota i wyrzuty sumienia paraliżują jego umysł, czyniąc z niego osobliwego introwertyka. Następnie przenosimy się do Kopenhagi, gdzie Beniamin podejmuje studia medyczne, tam nawiązuje specyficzną nić porozumienia z Akselem, zaczyna ich łączyć przyjaźń pełna niepokornych emocji i hulaszczego trybu życia, a także swoistej rywalizacji o względy przekornej Anny. Beniamin ociera się także o realia wojenne, gdzie z pola bitwy przyjdzie mu przenosić rannych do lazaretu. Tam poznaje Karnę, która już na zawsze zajmie dotkliwe miejsce w jego sercu.
„Lazaret polowy przesycony był krwią, ropą i goryczą. Przenikały one kikuty nóg, gangrenę i okaleczone twarze. Więcej, przepajały nawet samą śmierć”. (str. 275)
Herbjørg Wassmo oczarowała mnie wysublimowanym, kunsztownym stylem i niecodzienną kreacją bohaterów, ich psychologiczną głębią, oryginalnością, niebanalnością, a także szalenie plastycznymi opisami, które przeniosły mnie na długie godziny do zamkniętego, surowego XIX wiecznego społeczeństwa w norweskim Reinsnes, a także do ówczesnego Berlina i Kopenhagi. Poznałam tamtejszych ludzi, ich mentalność i zwyczaje, posmakowałam wyjątkowo odmiennej od współczesnej, rzeczywistości. Urzekł mnie chwilami refleksyjny, ale i nasycony intensywnymi emocjami rytm powieści. Szalenie realne opisy oszałamiają, wywołują przyśpieszony rytm serca, chwilami zapierając dech. Autorka wykreowała kolejną skomplikowaną postać, która nieustannie dręczy myśli czytelnika, nie pozwalając jednoznacznie jej ocenić. Zarówno Księga Diny, jak i Syn szczęścia na długo zapadną w moją pamięć, w szczególności bohaterowie, tak nieszablonowi, enigmatyczni, błyskotliwi i wieloznaczni. Słowem, mistrzowskie kreacje, mocno odbiegające od nieustannie pojawiających się schematów, czy stereotypów w literaturze. Mam jednak świadomość, że jest to kolejna powieść autorki, która nie musi w identyczny sposób czarować każdego czytelnika bowiem fabuła nie jest łatwa i oczywista, a bohaterowie rodzą niejednolite emocje. 

Na uznanie zasługują także role Ewy Partyki i Ewy M. Bilińskiej, które przełożyły obie powieści z języka norweskiego, pięknie odzwierciedlając efektowny styl pisarki. Za każdym razem, kiedy sięgam po książki Wydawnictwa Smak Słowa, delektuję się starannością, znakomitą korektą — w tekście nie ma żadnych braków, niedociągnięć, czy innych błędów — lektura zaspakaja, koi czytelniczą duszę i daje uczucie znakomicie spędzonego czasu. 
„[…] proste, lecz niezbędne słowa należy wymówić nie po to, aby śmierć tego drugiego była lżejsza. Nie, one potrzebne są człowiekowi, żeby mógł kiedyś umrzeć spokojniej". (str. 408).
Syn szczęścia Herbjørg Wassmo to kolejna oryginalna powieść, skierowana do miłośników literatury skandynawskiej, pełna nieoczywistej treści, skłaniającej do głębokich refleksji, intensywnych emocji, wysublimowanej namiętności oraz wyjątkowo urzekającego klimatu, który działa na zmysły, sycąc intelektualne zmysły. Czytelnicy poszukujący nieszablonowych, kunsztownie podanych treści powinni poczuć się ukontentowani. Gorąco polecam i niecierpliwe czekam na trzeci tom!
„Tylko głupcy spędzają życie na praktykach wiary i modlitwach wymyślonych przez ludzi. Liczy się miłość. Jeśli masz miłość, to w niej spełniają się wszystkie modlitwy tej ziemi”. (str. 314)


__________________________________________________________________________________
Kategoria:
 literatura współczesna 
Wydawnictwo: Smak Słowa 

Seria: Arcydzieła Literatury Norweskiej 
Cykl: Trylogia Diny 
Tłumaczenie: Ewa M. Bilińska  
Rok wydania: 2017
ISBN 978-83-64846-84-7
Liczba stron: 558
Moja ocena: 8,5/10 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji 
serdecznie dziękuję:



sobota, 11 lutego 2017

[RECENZJA] "Księga Diny" – Herbjørg Wassmo


„Jam jest Dina. Która budzi się od krzyków. Uwięzły w mojej głowie. Czasami pożerają moje ciało”.

Lektura Księgi Diny była dla mnie niezwykłym doświadczeniem bowiem autorka stworzyła dzieło, które w moim odczuciu mocno odbiega od sztampowych opowieści, wywołując u odbiorcy mnóstwo niejednolitych emocji, nieustannie skłaniając do refleksji. Wszystko za sprawą szalenie enigmatycznej, niepokornej i trudnej do wyraźnego zdefiniowania bohaterki, która wciąga czytelnika w osobliwy, wyjątkowo surowy klimat XIX wiecznej Norwegii, gdzie losy bohaterów zmieniają się w bardzo nieoczekiwany sposób.

wtorek, 16 sierpnia 2016

[PRZEDPREMIEROWA RECENZJA] "Czcij ojca swego" - Ela Sidi

Kategoria: literatura współczesna 

Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-64846-65-6
Liczba stron: 312

Moja ocena: 9/10 


„Dlaczego ludzie, których kocham, odchodzą? Co ze mną jest nie tak? Może jestem jak zepsuta zabawka, którą ludzie bawią się wtedy, gdy nie mają innej?”

Czcij ojca swego Eli Sidi to publikacja, o której szalenie trudno pisać, niełatwo poddawać ją również ocenie. Ta książka pozostawia, głęboki ślad w psychice czytelnika bowiem ukazuje historię małej bezbronnej dziewczynki, krzywdzonej przez ludzi, którzy powinni stanowić dla niej oparcie, być fundamentem, pozwalającym czerpać pozytywne wzorce. Tymczasem wprowadzają chaos i cierpienie, burząc spokój w beztroskim świecie małego dziecka.

niedziela, 19 czerwca 2016

[RECENZJA] "Płyń z tonącymi" - Lars Mytting

Kategoria: literatura współczesna 

Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-64846-54-
Liczba stron: 470

Moja ocena: 9/10

„[…] moje życie było wydrążone przez pytania, których nigdy nie zadałem”.

Po przeczytaniu notatki reklamowej na obwolucie miałam przeczucie, że będzie to wyjątkowa książka, zachwyciła mnie minimalistyczną, enigmatyczną szatą graficzną, a opis wskazywał, że będzie to niezapomniana historia. Warto ufać własnej intuicji bowiem Płyń z tonącymi Larsa Myttinga to niebanalna, wielowymiarowa powieść, która dostarczyła mi niecodziennych emocji. Delektowałam się każdym słowem, ta historia bez wątpienia na długo zakotwiczy w moim umyśle — to jedna z lepszych książek, jaką miałam przyjemność przeczytać w tym roku.

czwartek, 17 września 2015

"Poza sezonem" - Jørn Lier Horst

Kategoria: kryminał
Wydawnictwo: Smak Słowa
Seria: Mroczny zaułek
Cykl: William Wisting (tom 7) 
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-64846-17-5
Liczba stron: 352

Moja ocena: 8/10

"Świat byłby nudny, gdybyśmy wiedzieli, co jest nam pisane. Życie stałoby się nieznośnie przewidywalne. Wiara, nadzieja i marzenia nie byłyby nic warte". 


Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jørna Liera Horsta, piszę o tym bez kozery bowiem stanowi to istotną informację dla tych czytelników, którzy również nie mieli styczności z cyklem Williama Wistinga. Mimo iż nie czytałam poprzednich części cyklu, nie miałam najmniejszego problemu, aby wgryźć się w fabułę tej książki, ukazana historia stanowi zupełnie odrębną opowieść, a szczegóły z prywatnego życia głównego bohatera nie mają większego znaczenia dla przedstawionej intrygi. Ponadto w Polsce seria wydawana jest bez zachowania chronologii, niemniej jednak ta mała niedogodność zupełnie nie wpływa na odbiór niniejszego cyklu.

Proza skandynawska intryguje mnie już od jakiegoś czasu, do tej pory miałam przyjemność poznać jedynie twórczość Jo Nesbo, który stał się moim bezwarunkowym guru wśród twórców skandynawskich kryminałów. Po pierwszej przygodzie z Jørnem Lierem Horstem moja miłość do J. Nesbo absolutnie nie przeminęła, niemniej jednak Jørn Lier Horst z całą pewnością dołączy do czołówki moich ulubionych mistrzów pióra.