Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 listopada 2016

[RECENZJA] "Zanim się pojawiłeś" – Jojo Moyes

Kategoria: literatura współczesna / obyczajowa

Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2013
ISBN 978-83-7943-213-4
Liczba stron: 383

Moja ocena: 8/10

Zanim się pojawiłeś – Jojo Moyes to publikacja, którą przeczytałam kilka miesięcy temu. Minęło sporo czasu, zanim zdecydowałam się o niej napisać. Moje wątpliwości przede wszystkim wynikały z powszechnie pojawiających się opinii na temat niniejszej powieści obecnie trudno dodać coś odkrywczego. Chociaż książka w przewadze otrzymuje pozytywne recenzje, to jednak zdarzają się Czytelniczki, które definitywnie oceniły ją, jako kiepską powieść. Cóż ilu ludzi tyle gustów.

czwartek, 10 września 2015

"Inna bajka" - Kasia Bulicz-Kasprzak

Kategoria: literatura współczesna / obyczajowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-8031-089-6
Liczba stron: 271

Moja ocena: 8/10
[…] co komu pisane, to go nie minie". Str. 260



Macierzyństwo to najpiękniejszy okres w życiu każdej kobiety, ale czy może wnieść radość i wywołać entuzjazm, kiedy przychodzi zupełnie niespodziewanie, tym samym wywołując zdumienie i frustrację? Nieplanowana ciąża może stanowić nie lada wyzwanie dla młodej, do tego samotnej kobiety. Niewątpliwie przeraża, a także budzi wiele wątpliwości i w konsekwencji mocno zaburza dotychczasowe życie, skutecznie niwecząc plany na przyszłość. Jednakże czy musi stanowić istotny problem i prowadzić do trudnych wyborów, czy zupełnej rezygnacji z marzeń? Ciąża to długi okres, toteż w ciągu dziewięciu miesięcy w organizmie i psychice kobiety zachodzi wiele procesów, które znacząco wpływają nie tylko na jej wygląd i samopoczucie, ale także na umysł, który pomału ewoluuje, pobudzając instynkty i zachowania, które w rezultacie zupełnie odmieniają jej pierwotny sposób myślenia i postrzegania otaczającej rzeczywistości.

wtorek, 7 kwietnia 2015

"Kryminalistka" - Joanna Jodełka ... Cichną sowy. Za chwilę będzie świt!

Kategoria: kryminał psychologiczny
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Liczna stron: 319


"Kryminalistka" - Joanna Jodełka

"A ty, jeśli nie masz dość empatii, odłóż natychmiast tę książkę! Oddaj ją komuś. Zostaw na śmietniku. Daj dziecku, niech porwie. Co mnie to obchodzi. Ale nie czytaj dalej. Po co masz mi się przyglądać? Nie będę ładna!"

"Kryminalistka" autorstwa Joanny Jodełki, to znakomita powieść, dzięki, której autorka stała się moim kolejnym, tegorocznym odkryciem wśród rodzimych pisarzy. Pomyśleć, że do tej pory tak rzadko sięgałam po książki polskich autorów. Obecnie mam sporo do nadrobienia, co absolutnie mnie nie martwi, gdyż wygląda na to, że przede mną sporo ciekawych doznań. Toteż życzę sobie, aby każda kolejna książka stanowiła dla mnie tak miłą niespodziankę, jaką niewątpliwie była najnowsza książka autorki.
Joanna Jodełka zaoferowała czytelnikowi bardzo tajemniczą i intrygującą powieść, którą tak naprawdę trudno jednoznacznie sklasyfikować, bowiem w moim odczuciu "Kryminalistka" absolutnie nie jest typowym kryminałem. W tej powieści można śmiało odnaleźć kilka gatunków, co powoduje, że książka ma szansę trafić w gusta znacznie większego grona czytelników. Nastawiłam się na tradycyjny kryminał, tymczasem otrzymałam coś zupełnie innego, co absolutnie nie wywołało mojego niezadowolenia. Dla mnie ta książka to w głównej mierze powieść psychologiczno-obyczajowa z intrygującym wątkiem kryminalnym w tle. Ponadto autorce udało się nakreślić bardzo ciekawy portret psychologiczny głównej bohaterki, która wcale nie jest tak jednolita, mdła i naiwna, jak wydawało mi się na początku. Na domiar tego powieść ma dość interesująco i obrazowo poprowadzony wątek miłosny, gdzie główni bohaterowie oddają się dosyć pikantnej przygodzie erotycznej. Przyznaję, że opisy tych aktów działają na wyobraźnię, chociaż osobiście nie przepadam za tego typu wątkami, jednak w tej książce bynajmniej mi to nie przeszkadzało. Niewątpliwie stało się tak za sprawą wyczucia i dobrego smaku autorki, przez co wątek erotyczny nie zdominował powieści i nie zmienił jej w typowe romansidło. 
Przyznam, że to dość nietypowy kryminał psychologiczny, który został napisany lekkim piórem, książkę czyta się bardzo przyjemnie i z ogromnym zainteresowaniem. W trakcie lektury "Kryminalistki" byłam zupełnie pochłonięta fabułą tej książki i w zasadzie nie istniałam dla nikogo, toteż nie docierały do mnie żadne bodźce zewnętrzne, całe szczęście tradycyjnie czytałam nocą, wobec tego nikogo nie uraziłam swoim brakiem zainteresowania, tym co dzieje się dookoła mnie. Bardzo lubię tego typu literaturę, wtedy naprawdę trudno oderwać mnie od lektury.
"Czy wtedy myślałam? Nie wiem, a jeśli, to chyba bezmyślnie". Str. 117

Główną postacią tej powieści jest Joanna, niedoceniona autorka przeciętnych kryminałów. Bohaterkę cechuje bardzo delikatna i wrażliwa natura, powiedziałabym, że wręcz bardzo naiwna, a momentami nawet irytująca i mdła. Joanna jest żoną Krzysztofa, autora bardzo poczytnych i popularnych poradników. Mąż Joanny to facet z dużym poczuciem własnej wartości, przemądrzały i nadęty elegancik odnoszący sukcesy zawodowe. Relacje małżonków są dość złożone i dalekie od ideałów.
Joannę poznajemy w chwili, kiedy brudna, z posklejanymi i zmierzwionymi włosami, w nienajlepszym stanie fizycznym i psychicznym siedząc na ławce w parku, analizuje ostatnie, traumatyczne przejścia w swoim życiu. Jednocześnie próbuje walczyć z własnymi słabościami i dylematami oraz znaleźć wyjście z bardzo skomplikowanej sytuacji, w jakiej się znalazła.

W tym miejscu muszę napisać o narracji, która w moim odczuciu jest genialnie poprowadzona. Albowiem nie jest jednolita, tylko stosowana naprzemiennie. Raz narratorem w pierwszej osobie jest Joanna, dzięki czemu czytelnik ma możliwość wniknąć w zagmatwany umysł bohaterki, ponadto otrzymujemy również narrację trzecioosobową, która ma charakter swoistej retrospekcji wszystkich zdarzeń. W moim odczuciu ten zabieg daje znacznie ciekawszy obraz całej fabuły, ukazuje losy bohaterów z różnej perspektywy, dzięki czemu książkę czyta się z jeszcze większym zaciekawieniem.

"Cały świat we mnie nie chce umierać. Wiem to. Jestem przecież planetą dla miliardów bakterii. Żyją we mnie i na mnie od zawsze. Żywię je. Co dwadzieścia minut nowe pokolenie. Żyją sobie, nie wiedząc, że czeka je zagłada. Mój koniec. Ich apokalipsa". Str. 190

Reasumując, jestem pod ogromnym wrażeniem prozy Joanny Jodełki. "Kryminalistka" wywołała u mnie szereg skrajnych emocji, szczególnie postać Joanny, głównej bohaterki tej powieści, której najpierw bardzo współczułam, następnie zaczęła mnie denerwować, jej naiwność była irytująca i nie do zaakceptowania, po czym zupełnie mnie zaskoczyła. Autorka wykreowała wiele ciekawych postaci, które są niezwykle barwne i zróżnicowane, ale nieprzerysowane. Każda postać odgrywa znaczącą rolę w całej fabule. Joanna Jodełka nie stosuje zbędnych i męczących opisów, intryga jest znakomicie skonstruowana i dobrze przemyślana, przez co powieść czyta się jednym tchem i w ogromnym napięciu. Byłam bardzo ciekawa jak autorka zakończy tę historię i przyznam, że udało się jej zupełnie mnie zaskoczyć, finał tej historii stał się dla mnie dużą niespodzianką . Mam nadzieję, że będzie kontynuacja tej powieści, gdyż odnoszę wrażenie, że nie wszystko zostało w stu procentach wyjaśnione i dopowiedziane.
"Ale jeśli dalej trzymasz ją w ręce… w pociągu, w łóżku, na fotelu w toalecie, gdziekolwiek, cofnij się ze mną w czasie. I nie zgaduj, co się ze mną stało. I nie myśl, że mnie poznasz. Ja sama nie poznaję tego kogoś, kto teraz jest mną". Str. 7

Czy polecam najnowszą powieść Joanny Jodełki pt.: "Kryminalistka"? Chyba Was nie zaskoczę, jeśli powiem, że tak, i to z pełnym przekonaniem! Jestem bardzo ciekawa innych książek autorki, toteż z pewnością niebawem po nie sięgnę. Mam nadzieję, że będą równie interesujące.
Moja ocena: 8/10

piątek, 20 marca 2015

Miłość na szkle - B. Sęk - Projekt dziecko - niepłodność w pigułce okiem mężczyzny...

Kategoria: literatura współczesna 
Wydawnictwo Świat Książki 
Liczba stron: 328


"Miłość na szkle" Barbara Sęk 


„Dylematy etyczne mają tylko ci, którzy mają wybór”.

Skończyłam czytać tę książkę dzisiejszej nocy, a w zasadzie to nad ranem, gdy za oknem ćwierkały już pierwsze ptaki. Przyznam, że kiedy sięgałam po tę powieść nie miałam pojęcia, że ta pozycja zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. „Miłość na szkle” autorstwa Barbary Sęk to powieść, która w kontekście emocjonalnym była dla mnie wyjątkowym przeżyciem. Książka wydobyła ze mnie skrajne emocje, od głośnego śmiechu, poprzez złość i irytację, aż po wzruszenie i ogromne przejęcie losem głównych bohaterów. Zamysł ukazania tej niebanalnej historii z perspektywy mężczyzny, był zabiegiem bardzo odważnym i oryginalnym, ale w stu procentach trafionym i z całą pewnością znacznie podniósł wartość tej powieści.

„Miłość na szkle” to książka, w której autorka zwraca uwagę na bardzo trudny i skomplikowany problem, jakim jest niepłodność, w dodatku  zastosowała bardzo niekonwencjonalną technikę ukazania tego zagadnienia.  Ponadto Barbara Sęk w doskonały sposób obnażyła współczesne, młode małżeństwo, dla którego priorytetem jest dobre wykształcenie, które w konsekwencji pomaga osiągnąć wysoki status społeczny, dzięki czemu można realizować swoje marzenia i pragnienia, a rodzicielstwo odkładane jest na dalszy plan. Jednakże, jakie konsekwencje trzeba będzie ponieść, kiedy nagle okaże się, że posiadanie dziecka nie jest tak oczywistą i prostą sprawą? Kiedy czas zaczyna uciekać, a zegar biologiczny nieuchronnie tyka?

Aneta i Wojtek Raczyńscy, to właśnie takie małżeństwo, które zawodowo osiągnęło bardzo wiele, oboje piastują intratne stanowiska, odnoszą sukcesy, w pełni korzystają z życia, jednak Aneta raptem zauważa, że ma już 35 lat i jest to ostatni moment, w którym należałoby pomyśleć o rodzicielstwie. Małżeństwo zaczyna wdrażać plan posiadania dziecka i nagle ich spokojne i poukładane życie zamienia się pasmo niepowodzeń.

Narratorem tej powieści jest mężczyzna, Wojtek Raczyński, który w pierwszym etapie tej historii wzbudzał moją ogromną sympatię, rozśmieszał i rozczulał mnie na przemian. W dalszej części przestał mnie bawić, a zaczął irytować, ponieważ nagle obnażył swoje płytkie oblicze, małego niedojrzałego chłopca, dla którego największym priorytetem w życiu jest wysoki status społeczny, dobry i szpanerski samochód, ładne i nieskazitelne mieszkanie, piękna, zadbana i inteligentna żona. Bardzo mnie to złościło, gdyż nagle z sympatycznego mężczyzny, przeobraził się w zwykłego snoba. Nie potrafiłam, zrozumieć, dlaczego inne czytelniczki odczuwały złość względem Anety. Jednakże, w dalszej części książki role nagle zaczynają się odwracać. Powieść wywołuje szereg różnorodnych emocji, aż trudno uwierzyć, że to wszystko znajduje się w tej niewielkich rozmiarów książce. Bohaterowie tej historii denerwowali mnie na przemian, ale nawet przez chwilę nie miałam ochoty odłożyć tej powieści na bok, gdyż pochłonęła mnie w zupełności, w trakcie jej czytania w zasadzie nie istniałam dla nikogo. W moim odczuciu, ta książka jest po prostu genialna!

Reasumując, powieść Barbary Sęk „Miłość na szkle”, to szalenie mądra, emocjonalna i genialna książka, która w znakomity sposób ukazuje czytelnikowi dylematy, z jakimi zmagają się małżeństwa, w których występuje problem niepłodności.  Ponadto obnaża niedoskonałości obecnego systemu, w którym ludzie pracujący w dużych korporacjach nie mogą liczyć na pomoc i wsparcie ze strony pracodawcy oraz współpracowników, co w przypadku Anety i Wojtka potęgowało i tak już ogromny stres związany z samym procesem leczenia niepłodności. Do całego problemu dochodzą jeszcze ogromne nakłady finansowe, które są niezbędne, aby poddać się diagnostyce i terapii. Autorka wskazuje również dylematy moralne związane z samym sztucznym zapłodnieniem, jakim jest inseminacja czy In vitro.
„Miłość na szkle. Miłość ryzykowną, bo z udziałem osób trzecich. […] Miłość pozbawioną bliskości. Miłość, którą trzeba wspomagać specjalistycznym sprzętem. Miłość, którą trzeba leczyć”. Str. 297
Ta książka jest szalenie refleksyjna i emocjonalna, w niezwykły sposób uczy pokory i otwiera nasze oczy na ten bardzo skomplikowany i trudny do przetrwania problem. "Miłość na szkle" to jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w ostatnim czasie. 

„Niepłodność boli? […] To prawda. Niepłodność przeszywa bólem najpierw ludzi, potem ich związki. Włazi w najintymniejsze zakamarki duszy i ciała. Bez wazeliny. Pogłębia pustkę w macicy i jądrach. Drąży pustkę w głowie. […] Przenika do łóżka. Jak brzuch ciężarnej z każdym kolejnym miesiącem rozpycha się pomiędzy małżonkami, oddalając ich od siebie”. Str. 292

Barbara Sęk wyznawczyni dewizy: Sęk w tym, by pisać tak, żeby odbiorca czytał trzy dni, a myślał o lekturze trzy lata. Z całą pewnością szybko nie zapomnę o tej książce. Cieszę się, że mam ją na własność, będę ją polecać każdemu bez względu na płeć czy poglądy. Było to moje pierwsze spotkanie z prozą tej autorki, ale z pewnością nie ostatnie, z ogromną przyjemnością sięgnę po wcześniejszą i każdą kolejną wydaną książkę tej niewątpliwie zdolnej, młodej pisarki. Chylę czoła nad jej talentem i pomysłowością, nietuzinkową narracją i genialnymi spostrzeżeniami. Z całym przekonaniem polecam.

Moja ocena: 10/10 










niedziela, 22 lutego 2015

Ocaliła mnie łza - Angéle Lieby

Literatura faktu - autobiografia 
Wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 190 

Moja ocena: 7/10



Ta książka to bardzo emocjonalna autobiografia autorki, ukazująca czytelnikowi niezwykle rzadką chorobę układu nerwowego, czyli zapalenie pnia mózgu Bickerstaffa. Przyznaję, że jako osoba niemająca wiele wspólnego z medycyną, nigdy wcześniej nie słyszałam o tym schorzeniu.  Angéle Lieby tą książką z pewnością przybliżyła mi przyczynę, przebieg i próbę powrotu do pełnej sprawności po przebytej chorobie Bickerstaffa. Niestety tą opowieścią obnażyła również nierzadką niekompetencję i bezduszność lekarzy oraz personelu szpitalnego.  Na szczęście autorka miła olbrzymie wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół, co dało jej ogromną wolę życia i chęć do podjęcia walki o własne zdrowie, a w konsekwencji i życie. Pocieszające jest to, że w szpitalach są jednak wśród lekarzy i całego personelu medycznego, także ludzie, którzy kierują się powołaniem i pragnieniem niesienia bezinteresownej pomocy ludziom.


Podsumowując autobiografia Angéle Lieby, to ujmująca, ale chwilami także przerażająca opowieść o ciężkiej chorobie, bólu, odbieraniu nadziei, ale i o olbrzymiej woli życia, walce, odwadze, o tym jak ważne jest wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół. Czytając tę niewielkich rozmiarów książkę, chwilami aż trudno było mi uwierzyć, że taka historia zdarzyła się naprawdę. To niewiarygodne, że tak okrutne i przykre w konsekwencjach schorzenie może dotknąć każdego z nas. Uczucie, że zostaliśmy żywcem pogrzebani we własnym ciele, jest koszmarem, który odbija się traumą na resztę życia. Jak zapomnieć o tak dramatycznych doświadczeniach, jak wrócić do normalnego życia? Ta książka pokazuje ciężką walkę, jaką podjęła autorka, czy wygrała i nauczyła się normalnie żyć? Tego dowiedzcie się sami czytając tę niezwykłą i poruszającą historię napisaną przez życie. Polecam. 


Shantaram - Gregory David Roberts

Literatura faktu - podróżnicza 
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 688



"Shantaram" - Gregory David Roberts

„W więzieniu przeżyć musi nie tylko ciało, muszą przetrwać także charakter i serce. Jeśli któreś z nich zostanie złamane lub zabite, pod koniec wyroku z więzienia wychodzi żywe ciało, lecz nie można powiedzieć, że wychodzi człowiek”. Str. 308.
„Shantaram” to książka olbrzymich rozmiarów. Treść, która wypełnia karty tej powieści jest porywająca i pozwoliła mi przenieść się na długie dni do świata, który w niczym nie przypomina miejsca, w którym żyję na co dzień. Gregory David Roberts, Australijczyk uzależniony od heroiny, osadzony za napad z bronią w ręku w australijskim więzieniu, z którego uciekł do Indii wykorzystując nieuwagę i rutynę strażników więziennych postanowił spisać swoją historię na kartach tej książki. Historię wyjątkową, przepełnioną ciekawymi, ale i niezwykle niebezpiecznymi zdarzeniami, złymi i dobrymi doświadczeniami, historię, która fascynuje, ale chwilami również niepokoi i szokuje. 


„Shantaram” to wyborna i szalenie intrygująca powieść o nietuzinkowej miłości i przyjaźni, o poszukiwaniu zagubionej tożsamości, o bolesnej i ciężkiej walce o utraconą wolność, o granicach przekraczania własnej moralności. Ta opowieść została napisana niezwykle barwnym językiem dzięki, któremu możemy poczuć zapach i smak Indii, technika wyrażania myśli, jaką posłużył się autor daje odbiorcy możliwość przeniesienia się na długie chwile do całkowicie innej rzeczywistości. G.D. Roberts ukazuje czytelnikowi zupełnie inną kulturę, przybliża nam Indie zarówno te bogate, jak i ubogie, odsłania ich zalety, ale i ogromne niedoskonałości.


Indie to kraj, gdzie olbrzymia ilość społeczeństwa żyje na granicy ubóstwa, autor w znakomity sposób opisał życie ludzi mieszkających w slumsach, zmagających się każdego dnia z olbrzymią biedą, nieczystością oraz chorobami, bezdomni ludzie są pozbawieni podstawowej opieki medycznej, nie mają możliwości zaspakajania podstawowych potrzeb. Brak bieżącej wody i tragiczne warunki sanitarne to problem, z którym mieszkańcy slumsów zmagają się każdego dnia. Ponadto Indie to kraj, w którym występują deszcze monsunowe, które sieją ogromne spustoszenie na ulicach i w slumsach, przyczyniając się również do rozwoju bakterii i chorób zakaźnych. Ludzi, którzy żyją w tej skrajnej nędzy wyróżniają niezwykłe cechy charakteru, takie jak: empatia, uprzejmość, zwykła życzliwość, oddanie, chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. 

„… istnieli ludzie – nieliczni – którzy mogli się do mnie zbliżyć, paru nowych przyjaciół nowego człowieka, którym uczyłem się być. […] bohaterzy chaosu, którzy podpierali rozchwiane miasto bambusowymi tyczkami i uparcie kochali swoich sąsiadów, choćby upadli niewiadomo nisko, choćby byli nie wiadomo jak połamani czy niepiękni. […] Ta zróżnicowana grupa, cnotliwi i przestępcy, starzy i młodzi; wydawało się, że łączy ich tylko jedno: budzili we mnie… uczucie”. Str. 249

Czarny rynek, prostytucja i ogromna korupcja to zjawiska dominujące w Indiach. Oprócz tego Indie to państwo, w którym roi się od uchodźców, przestępców, czarnorynkowych handlarzy, zbiegów pochodzących z niemal każdego zakątka świata oraz ogromnej ilości turystów, szukających wszelkich przygód i doświadczeń. Przy tym wszystkim Indie, to również ogromny przepych i świetnie prosperujący rynek filmowy tzw. Bollywood, który doskonale zaspokaja próżność i daje ogromne możliwości młodym aktorom, szukającym sławy i poklasku. Równocześnie autor tej powieści przybliża nam bezwzględny świat mafii i gangsterskich porachunków, gdzie brak lojalności karany jest w wyjątkowo okrutny i bezwzględny sposób. Ale mafia, to dla wielu również rodzina i poczucie bezpieczeństwa, ogromna władza i wysoki status społeczny. 


Podsumowując „Shantaram” G.D. Robertsa to wielowątkowa, niesamowita powieść, okraszona zabawnymi, ale i szokującymi wydarzeniami. Ta książka nie pozwala czytelnikowi na nudę, szalenie ciekawi, fascynuje, wzrusza ale chwilami również przeraża i zdumiewa. W niesłychany sposób pobudza wyobraźnię i skłania do przemyśleń. Dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się niniejszą pozycją, dla mnie czas spędzony nad tą książką był czasem wypełnionym ogromnymi emocjami. Autor ukazał mi Indie, których nie miałam okazji poznać osobiście, pokazał zupełnie inny obraz więzienia, gdzie bezwzględne tortury, ból, głód i karygodne warunki są na porządku dziennym, ale przeniósł mnie również oczami wyobraźni do niezwykłej, hinduskiej wioski, pokazał życie wspaniałych ludzi, którzy żyją z dala od cywilizacji, w zgodzie z naturą. Dzięki tej powieści przeniosłam się w miejsca, w których nigdy nie chciałabym się znaleźć, ale byłam także w pięknym zakątku świata, czyli wspomnianej małej hinduskiej wiosce, która zachwyciła mnie swoją prostotą i w której pewnie nigdy nie będzie mi dane być.

„… sprawiedliwość to nie tylko kara dla winowajców. To także sposób, w jaki staramy się ich ocalić”. Str. 172

Moja ocena: 10/10