Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 listopada 2016

[RECENZJA] "Czarownica" – Patryk Majzel

Kategoria: kryminał

Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-64307-60-7
Liczba stron: 367
Moja ocena: 6,5/10

„Miałam przestać być ofiarą. Miałam być czarownicą!”.


Za każdym razem z ogromną przyjemnością sięgam po literackie debiuty, które wychodzą spod skrzydeł cenionego przeze mnie Wydawnictwa Oficynka. Już dawno pisałam, że Wydawca ma znakomite wyczucie do rozwojowo zapowiadających się pisarzy. Czy i tym razem czuję się usatysfakcjonowana lekturą debiutanta? Określiłabym swoje wrażenia słowem  ambiwalentne. Powieść bez wątpienia posiada zalety, ale pozostawia po sobie także pokaźny niedosyt.

środa, 10 sierpnia 2016

[RECENZJA] "Weź mnie za rękę" - Tove Alsterdal


Kategoria: kryminał

Wydawnictwo: Akurat

Tłumaczenie: Mariusz KalinowskiRok wydania: 2016
ISBN 978-83-7758-645-7
Liczba stron: 560

Moja ocena: 7/10

Lubię literaturę skandynawską, która charakteryzuje się niecodziennym, dosyć ponurym klimatem, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po szwedzki kryminał Weź mnie za rękę Tove Alsterdal. Tym bardziej że książka została okrzyknięta najlepszą szwedzką powieścią kryminalną w 2014 roku, czy i dla mnie taka była? Po lekturze mam niejednolite uczucia — bez wątpienia zabrakło mi dynamicznej akcji, jednak wartością tej książki jest jej niebanalne tło społeczne.

piątek, 5 sierpnia 2016

[RECENZJA] "Czarna samica kruka" - Dariusz Pawłowski

Kategoria: kryminał / thriller psychologiczny

Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-64307-48-5
Liczba stron: 274

Moja ocena: 7/10


„W jego umyśle narastał złowieszczy syk”.


Postać kruka posiada różnorodną symbolikę, jednak od chwili lektury oryginalnej publikacji Katarzyny Mlek Zapomnij patrząc na słońce — która mocno zapisała się w moim umyśle — przede wszystkim kojarzy mi się ze śmiercią i chorobą. Wywołuje swoisty niepokój, budzi strach, a nawet przerażenie. Wprawdzie w niektórych wierzeniach kruk jest także postrzegany, jako symbol słońca, nadziei, czy długowieczności jednak dla mnie pozostanie metaforą zła.

wtorek, 14 czerwca 2016

[RECENZJA] "Czarna wołga" - Maciej Żurawski

Kategoria: kryminał

Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-64307-81-2
Liczba stron: 182

Moja ocena: 7/10
"Czarna wołga pozostała w naszej pamięci...". 

Tym, którzy jeszcze pamiętają czasy PRL-u, pewnie kojarzą się one z trudną sytuacją ekonomiczną — brakiem towarów na półkach, ogromnymi kolejkami, w których stano od północy — z Baltoną i Peweksem, z samochodami marki trabant, wołga, syrena, fiat czy polonez, z pralką typu Frania i TV marki Neptun, z Donaldami, oranżadą, wyrobami czekoladopodobnymi, czy wodą z saturatora, z serialami Alternatywy 4 i Czterdziestolatek, ale także z ograniczeniem praw obywatelskich i stanem wojennym — słowem, z szarą, socjalistyczną rzeczywistością. Jednak doskonale pamiętam, że mimo tej przeciętności, uczuciu niedosytu i swoistej trwogi, tamtejsze społeczeństwo było radośniejsze, darzyło się życzliwością i sympatią, było skore do wszelkiej pomocy — kto w dzisiejszych czasach podąża do sąsiada pożyczyć szklankę cukru, czy odrobinę soli? Dziś jesteśmy bardziej anonimowi, skryci, zabiegani i niedostępni.

Maciej Żurawski — dziennikarz telewizyjny, dokumentalista, reżyser i wokalista podjął trud, aby fabułę Czarnej wołgi osadzić w trudnych i smutnych czasach Polski Ludowej, państwa totalitarnego, w którym władza odgrywała szczególną rolę, budziła wyłącznie respekt i strach. Chyba nikt żyjący w ówczesnych czasach nie posiada pozytywnych skojarzeń z tamtejszą Milicją Obywatelską, rodzącą w obywatelach wyłącznie trwogę i gniew.


Akcja Czarnej wołgi rozgrywa się we Wrocławiu w 1983 roku, kiedy to nad miastem rozpościera się złowroga atmosfera, jej powodem jest seria sadystycznych, okrutnych zabójstw. Ofiarami padają wyłącznie mężczyźni — ich okaleczone zwłoki każdorazowo odnajdywane są w windach. Do śledztwa przydzielony zostaje Kapitan Kazimierz Zgrobel, znużony, przygnębiony milicjant, którego życie prywatne trawi konflikt i brak porozumienia z żoną. Kapitan popada w coraz większą frustrację, odnajduje pocieszenie w używkach i kobietach lekkich obyczajów, tym samym żmudne śledztwo przenosi do okolicznych knajp, gdzie alkohol leje się strumieniami, a rozpusta sięga granicy ludzkiej moralności. Jednak pojawiają się kolejne, bestialsko potraktowane ofiary — Kazimierz Zgrobel podąża tropem zabójcy, który wydaje się tkwić w umyśle śledczego, zupełnie pogrążając jego skomplikowaną codzienność. Kim jest sadystyczny zabójca, czy podejrzenia kapitana znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, czy wskazówki tkwią w jego pamiętniku i do czego zdolny jest Zgrobelny, aby unieszkodliwić seryjnego zabójcę? Tego zdradzić Wam nie mogę, pozostaje mi jedynie polecić Waszej uwadze niepokojącą opowieść, która wprowadzi Was w ponury, brutalny i wyuzdany świat bohaterów Czarnej wołgi, tym samym ukazując niepokojące realia komunistycznego Wrocławia początku lat 80.
„[…] szedł przez zaśnieżony Plac Solny, gdzie zmarznięte kwiaciarki chuchały na zmrożone kwiaty. Rozglądał się i chłonął wieczorne miasto, a potem usiadł w zadymionej, zaszczanej i zarzyganej restauracji. […] Kazał podać pół litra wódki i dwie oranżady”. (str. 76)
Maciej Żurawski napisał nietypową, przytłaczającą, chwilami zaskakującą opowieść, w której doskonale oddał posępną atmosferę ówczesnego systemu, jak również specyfikę pracy tamtejszego wymiaru sprawiedliwości. Bez wątpienia są to szokujące i brutalne realia, ukazane bardzo soczystym, odważnym językiem — u niejednego czytelnika wywołają grymas odrazy. Według mnie Czarna wołga nie nosi znamion klasycznego kryminału, gdyż nie znalazłam w niej zawrotnej, brawurowej akcji oraz standardowego śledztwa. Odnoszę wrażenie, że fabuła toczy się bez większego pośpiechu, bohater kroczy tropem mordercy, jednocześnie pogrążając się we własnych słabościach, myślach, odczuciach i niełatwej przeszłości, którą nieustannie przywołuje za pomocą osobliwego pamiętnika, przytaczając szczegóły z odległych czasów. 

Czarna wołga Macieja Żurawskiego to interesujący, niebanalny debiut literacki, któremu warto poświęcić odrobinę wolnego czasu bowiem lektura tej niedużych rozmiarów książki, zajmie jedno popołudnie. To też swoiste studium psychologiczne głównego bohatera, podążającego śladem zabójcy, równolegle odkrywającego tajemnice skrywane przez wiele lat  subiektywne lęki, niepowodzenia, które odbiły bolesne piętno na jego życiu prywatnym. Dla tych, którzy pamiętają ówczesne czasy, powieść będzie stanowiła sentymentalną podróż do minionych, trochę zapomnianych lat, dla młodszego pokolenia będzie ciekawą lekcją, ukazującą skomplikowane, bardzo posępne realia Polski z początku lat 80. Autor stworzył doskonały klimat, znakomicie nakreślił zdumiewającą, chwilami okrutną, rozpustną, ale i dosyć osobliwą historię, która wywołuje niesmak, niepokój, wprowadzając czytelnika w ponury nastrój. Czuję się zaintrygowana twórczością Macieja Żurawskiego, dlatego czekam na kolejne odsłony. Mam nadzieję, że tym razem będzie to bardziej obszerna, rozbudowana forma, w której twórca w pełni rozwinie skrzydła, ukazując drzemiący w nim potencjał. Zachęcam do lektury!


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu: 

wtorek, 31 maja 2016

"SEDINUM. Wiadomość z podziemi" - Leszek Herman

Kategoria: sensacyjno-przygodowa
Wydawnictwo: MUZA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-287-0112-0
Liczba stron: 800

Moja ocena: 7/10
„Dla jednych Graal jest kielichem, który przyniesie im życie wieczne. Dla innych poszukiwaniem zaginionych dokumentów i tajnych wątków historii. A dla większości z nas Graal chyba jest po prostu wspaniałą ideą... Pełnym chwały, nieosiągalnym skarbem, który nawet w naszym świecie pełnym chaosu inspiruje nas i daje natchnienie”. (Dan Brown)


Książka Sedinum. Wiadomość z podziemi Leszka Hermana niejednokrotnie porównywana jest do twórczości Dana Browna, dlatego podczas lektury niniejszej powieści próbowałam doszukać się cech wspólnych. Czy je znalazłam? Mam wrażenie, że jeśli nawet takowe istnieją, to są one bardzo ogólne i można dostrzec je także w innych powieściach tego gatunku. Naturalnie, pojawiają się wątki historyczne, bohaterowie podążają śladami tajemnicy sprzed wielu lat, poszukują zaginionego skarbu, w którym śmiało, można doszukiwać się porównań do Świętego Graala, jednak wyłącznie w kontekście swoistej metafory. Dlatego w trakcie lektury niniejszej książki natychmiast przypomniał mi się cytat z Kodu Leonarda da Vinci Dana Browna, którym postanowiłam rozpocząć niniejszą recenzję. Jednak na tym kończy się wszelka analogia bowiem książka Leszka Hermana to według mnie zupełnie inna historia, odmienni bohaterowie, całkiem inne podłoże, natomiast Leszek Herman to świetnie zapowiadający się, intrygujący twórca, który nie potrzebuje porównań bowiem mimo kilku drobnych niedoskonałości, sam znakomicie broni się własnym pomysłem na niebanalną prozę. 

czwartek, 21 kwietnia 2016

"Morderstwo i cała reszta" - Marta Reich

Kategoria: powieść kryminalna 
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-64307-72-0
Liczba stron: 847


Moja ocena:  9/10
Pamiętam, kiedy przeczytałam pierwszą recenzję „Morderstwa i całej reszty”, wówczas moja intuicja natychmiast podpowiedziała mi, że to może być idealny kryminał dla mnie i chociaż książka liczy ponad 800 stron drobnego druku i każde spojrzenie na nią wywoływało we mnie pewne lęki i obawy  czy aby ta powieść, nie okaże się rozpisaną do granic możliwości nudnawą historią  to jednak nie mogłam oprzeć się pokusie, aby po nią sięgnąć. Wprawdzie nieustannie nurtowały mnie pytania, czy można stworzyć naprawdę intrygującą książkę, rozpisując fabułę na tak wielu kartach, i czy ta swoista cegiełka, aby nie okaże się nudną, monotonną i pełną frazesów powieścią, która w pewnym momencie może zniechęcić do dalszej lektury? Otóż Drodzy Czytelnicy, okazało się, że jednak można napisać powieść, która intryguje od samego początku, wzmagając z każdą przeczytaną stroną coraz większą ciekawość.

wtorek, 5 kwietnia 2016

"Przejście A8" - Tomasz Mróz

Kategoria: kryminał paranormalny
Wydawnictwo: Sumptibus
Cykl: Komisarz Wątroba / tom 1
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-64756-19-1
Liczba stron: 223

Moja ocena: 7/10
Zaczynając czytać tę książkę, w pewnym sensie nie do końca wiedziałam, z czym mam do czynienia bowiem zarówno opis od wydawcy, jak i tytuł brzmią bardzo tajemniczo i w gruncie rzeczy trudno się domyślić, co będzie tematem przewodnim niniejszego utworu. Tymczasem „Przejście A-8” Tomasza Mroza to bardzo nietypowa i osobliwa lektura, przyporządkowana do gatunku kryminału paranormalnego, jednak po lekturze tej publikacji śmiało mogę powiedzieć, że tej książki absolutnie nie można sklasyfikować w prosty i jednoznaczny sposób. W tym utworze mieszają się nie tylko rozmaite gatunki literackie, ale także różne style i formy wyrażania myśli.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

"Urzędnik" - Sławek Michorzewski

Kategoria: kryminał / czarna komedia  

Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: luty 2016
ISBN 978-83-7856-976-3
Liczba stron: 337

Moja ocena: 8/10

Twórczość Sławka Michorzewskiego jest mi znana od dawna, do tej pory miałam przyjemność przeczytać wszystkie powieści autora i nie ukrywam, że za każdym razem sięgam po nie z ogromną przyjemnością i ciekawością! Książki Pana Sławka są jak beczka z dynamitem, grożą głośnymi wybuchami śmiechu i obłędnym szaleństwem, słowem można się przy nich niesamowicie rozerwać! Dlatego, kiedy w moje ręce, trafiła kolejna publikacja autora, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że chcę ją przeczytać — niewątpliwie zaliczam się do grona fanek tak oryginalnego i niebanalnego stylu, jaki posiada ten utalentowany i bardzo kreatywny twórca.

wtorek, 8 marca 2016

"Persona non grata" - Piotr Liana

Kategoria: kryminał

Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-64307-54-6
Liczba stron: 663

Moja ocena: 9/10

„Jedno zwierzę drugiemu nie jest w stanie zadać więcej bólu niż człowiek zadaje człowiekowi”.


„Persona non grata” Piotra Liany dla wielu czytelników może stanowić nietuzinkowe wyzwanie, ta książka jest niczym słynny szczyt Mount Everest, trzeba wspiąć się na jej wyżyny z wielką pokorą, niezłomnością i oddaniem. „Persona non grata” rozpościera się przed oczami odbiorcy, wywołując swoisty niepokój, tym samym rodząc pełne wątpliwości pytania, czy książka tak obszernych rozmiarów może stanowić pełnowartościową i satysfakcjonującą lekturę? Czy nie zostanie przegadana w mało zajmujący sposób? Według mnie tak się nie stało, chociaż w pierwszej połowie bywały momenty, w których owa publikacja zaczynała mnie odrobinę niepokoić — mnogość opisów wyzwalała wrażenie osobliwego strachu, czy podałam lekturze tej obszernej, ale jakże nietuzinkowej powieści? Jednakże nie obawiajcie się Drodzy Czytelnicy bowiem całość, wyzwala uczucie absolutnie dobrze spędzonego czasu.

czwartek, 24 września 2015

"Ekspozycja" - Remigiusz Mróz

Kategoria: sensacja / kryminał
Wydawnictwo: FILIA
Cykl: Trylogia z komisarzem Forstem / tom 1
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-8075-021-0
Liczba stron: 474

Moja ocena: 7,5/10
"Chciwość napędza konflikt dobra ze złem".


Remigiusz Mróz wniknął w rynek wydawniczy z ogromną mocą i stał się jednym z bardziej gorących nazwisk we współczesnym świecie literackim. Od chwili, kiedy się pojawił, wywołał sporo dyskusji i zainteresowania, zwłaszcza wśród czytelników. Wydaje mi się, że wzniecił ogień w niejednym sercu, wzbudził czytelniczy niepokój oraz ogromne zainteresowanie. Młody, ambitny, inteligentny, pełen pasji i pomysłów, dobrze wykształcony, wszechstronny i do tego z intrygującym warsztatem literackim, który sprawia, że jego książki cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Jego kolejne powieści wyskakują z szuflady w zawrotnym tempie, dzięki czemu zwolennicy prozy Remigiusza Mroza mogą nieustannie czerpać przyjemność, czytając jego nowe powieści. To szalenie miłe i obiecujące, że wśród polskich, współczesnych pisarzy znalazł się tak młody i utalentowany twórca.

Po lekturze "Kasacji" poczułam się ogromnie zaintrygowana stylem Remigiusza Mroza, dlatego natychmiast sięgnęłam po debiutancką powieść autora "Wieża milczenia, która ostatecznie nie okazała się idealna, niemniej jednak wywołała mój czytelniczy niepokój i na mojej półce zaczęły pojawiać się kolejne powieści pisarza. Jednakże, kiedy na stronie Wydawnictwa FILIA ukazała się zapowiedź "Ekspozycji" tego autora, z bardzo klimatyczną i przyciągającą uwagę szatą graficzną marzyłam o dniu premiery. Doczekałam się i nie zwlekając długo, zabrałam się za jej lekturę, tym bardziej że książka była bardzo pochlebnie oceniana przez innych czytelników. Zresztą żadna, nawet najbardziej negatywna recenzja nie zniechęciłaby mnie do tejże publikacji.


Historia niniejszej powieści zaczyna się w samych Tatrach, gdzie na krzyżu stojącym u samego szczytu Giewontu zostają znalezione zwłoki powieszonego, nagiego mężczyzny. Na miejscu zdarzenia pojawia się komisarz Wiktor Forst wraz z asystującą mu brygadą dochodzeniową. Oczywiście nie może zabraknąć także ogromnej ilości ciekawskich gapiów oraz ekipy telewizyjnej z dociekliwą i nieugiętą dziennikarką na czele. Sprawy natychmiast się komplikują, a niecieszący się dobrą opinią komisarz postanawia niezwłocznie skorzystać z obecności dziennikarki Olgi Szrebskiej i posłużyć się jej medialnymi układami i wpływami, które mogą stanowić drogę do rozwiązania tajemniczego morderstwa. Za zagadką kryje się historia, która jak się wydaje, może zaburzyć spokój wysoko postawionym prominentom. Od tej pory życie Forsta oraz Szrebskiej przypomina wyścig, w którym najwyższą stawką staje się walka o własne bezpieczeństwo, wolność i oczyszczenie dobrego imienia, które za sprawą niewyjaśnionych okoliczności i tajemniczych osób zostało bardzo szybko naruszone. Jedynym i niezwykle opornym wyjściem z bardzo niekomfortowej sytuacji staje się wyjaśnienie tajemniczej śmierci kolejnych, brutalnie zamordowanych ofiar oraz zdemaskowanie sprawcy. Tylko jak tego dokonać nie mając pod ręką niezbędnych środków tudzież sprzymierzeńców?

"Ekspozycja" fascynowała mnie od samego początku, akcja pędziła w zawrotnym tempie, nie miałam czasu na nudę, z zaciekawieniem śledziłam błyskotliwe opisy i znakomicie rozbudowane dialogi, bohaterowie wzbudzali we mnie szereg różnorodnych emocji, książka na przemian bawiła mnie i niepokoiła, czasem irytowała, ale o tym za chwilę. Niemniej jednak zupełnie nie miałam ochoty odkładać jej na bok. Autor wplótł w fabułę szereg różnorodnych wątków, odniósł się do kwestii wiary oraz mało znanych faktów historycznych, które niezbicie podnoszą jej wartość. Mimo tego, że jest to kryminał, czyli gatunek, który przede wszystkim stanowi rozrywkę, to książka niewątpliwie ma bardzo wartościowy przekaz i być może skłoni niektórych czytelników do zgłębienia pewnych faktów historycznych. Mam taką nadzieję. Celowo nie ujawniam szczegółów i nie odnoszę się do konkretnych treści, aby nie zdradzić Wam niczego, co mogłoby zepsuć przyjemność odkrywania tej zawiłej intrygi. W niniejszej powieści nic nie jest tym, czym się wydaje, autor precyzyjnie plącze wątki, podsuwa kolejne intrygi, zwodzi i zaskakuje z każdą kolejną stroną i naprawdę trudno przewidzieć jak potoczą się losy bohaterów. Przeczytałam ją błyskawicznie, a zakończenie pozostawiło mnie w osłupieniu, nie mogłam uwierzyć, że na ostatniej stronie książki Remigiusz Mróz postanowi zafundować czytelnikowi tak olbrzymi szok, niedosyt i kompletne zdumienie. W tej kwestii pisarz przerósł moje oczekiwania, zaskoczył, zszokował i pobudził jeszcze bardziej moją ciekawość. Bez dwóch zdań "Ekspozycja" może zaliczać się do rozrywki na wysokim poziomie, intryga jest oryginalna i bardzo zajmująca, ogromnie podobał mi się pomysł na fabułę tej powieści, jestem pod jej ogromnym wrażeniem. Słowem Remigiusz Mróz stworzył niebanalną historię, która oczaruje niejednego miłośnika tego gatunku. 

A jednak nie obyło się bez zgrzytów i żeby nie było tak gładko, słodko i idealnie nie omieszkam odrobinę pomarudzić. Mianowicie mam zastrzeżenia do samego Forsta, który stał się postacią nadto pomysłową i niezwyciężoną. W trakcie śledzenia jego niewiarygodnych poczynań nieustannie kojarzył mi się ze słynnym i uwielbianym swego czasu, bohaterem sensacyjnego serialu, niestrudzonym superbohaterem MacGyverem. Forst jest niczym wspomniany heros, bez większego uszczerbku wychodzi z każdej, nawet tej beznadziejnej sytuacji. Nasuwa mi się też na myśl postać Roberta Langdona wykreowanego przez Dana Borwna, który to w powieści "Zaginiony symbol" był równie niezmordowanym i urodzonym w czepku bohaterem. Przez tę niezwykłą pomysłowość i umiejętności, które posiadają tylko supermeni, chwilami czułam irytację i niedowierzanie. Ostatecznie to tylko fikcja literacka i być może czepiam się niepotrzebnie, niemniej jednak Forst nie stał się moją ulubioną postacią. Zwyczajnie był mało autentyczny, jakby wyciągnięty z innego wymiaru, posiadał nadzwyczajną moc, która nasuwała mu najdziwniejsze i raczej niewykonalne rozwiązania. Aczkolwiek to jedyna niedogodność, bo mimo wyidealizowanego, wspomnianego już wcześniej Roberta Langdona moja miłość do twórczości Dana Browna nie zmienia się od lat, tak również w przypadku Remigiusza Mroza ten drobny mankament zupełnie nie skreśla autora w moich oczach. Moja sympatia nie maleje, a ja z niecierpliwością czekam na kolejną część przygód niestrudzonego komisarza Wiktora Forsta. 

Na uwagę zasługuje jeszcze inna, ważna postać, mianowicie dziennikarka Olga Szrebska, która stała się kolejną, po Joannie Chyłce postacią, którą obdarzyłam ogromną sympatią. Inteligentna, z ciętym językiem, umiejąca doskonale zaznaczyć swoją wartość, niestrudzona, no może odrobinę zbyt szalona i nad wyraz odważna, przez co chyba nie do końca wiarygodna, jednakże polubiłam ją ogromnie. Prozaicznie wzbudziła moją sympatię, dlatego śledziłam jej losy z zapartym tchem.

Reasumując"Ekspozycja" Remigiusza Mroza, to rozrywka na wysokim poziomie, przywołująca na myśl książki Dana Browna, błyskotliwa, pełna symboli, intryg i nieoczekiwanych zwrotów akcji, odnosząca się do ważnych faktów historycznych i szalenie zaskakująca. Śledząc losy bohaterów, nie ma czasu na znużenie, kolejne strony mijają z zawrotną prędkością, natomiast po lekturze niniejszej książki pozostaje niedosyt i pragnienie natychmiastowego sięgnięcia po kolejny tom. Niestety na to będziemy musieli chwilę poczekać, ale na pocieszenie, już w październiku ukarze się kolejna powieść Remigiusza Mroza o intrygującym tytule "Zaginięcie", która będzie stanowiła kontynuację "Kasacji" z pyskatą Joanna Chyłką na czele. Czekam na nią z niecierpliwością. Tymczasem polecam "Ekspozycję", książkę która z pewnością zaburzy Wasz spokój, skłoni do refleksji i zupełnie zaskoczy!

Książka bierze udział w wyzwaniu: 

czwartek, 17 września 2015

"Poza sezonem" - Jørn Lier Horst

Kategoria: kryminał
Wydawnictwo: Smak Słowa
Seria: Mroczny zaułek
Cykl: William Wisting (tom 7) 
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-64846-17-5
Liczba stron: 352

Moja ocena: 8/10

"Świat byłby nudny, gdybyśmy wiedzieli, co jest nam pisane. Życie stałoby się nieznośnie przewidywalne. Wiara, nadzieja i marzenia nie byłyby nic warte". 


Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jørna Liera Horsta, piszę o tym bez kozery bowiem stanowi to istotną informację dla tych czytelników, którzy również nie mieli styczności z cyklem Williama Wistinga. Mimo iż nie czytałam poprzednich części cyklu, nie miałam najmniejszego problemu, aby wgryźć się w fabułę tej książki, ukazana historia stanowi zupełnie odrębną opowieść, a szczegóły z prywatnego życia głównego bohatera nie mają większego znaczenia dla przedstawionej intrygi. Ponadto w Polsce seria wydawana jest bez zachowania chronologii, niemniej jednak ta mała niedogodność zupełnie nie wpływa na odbiór niniejszego cyklu.

Proza skandynawska intryguje mnie już od jakiegoś czasu, do tej pory miałam przyjemność poznać jedynie twórczość Jo Nesbo, który stał się moim bezwarunkowym guru wśród twórców skandynawskich kryminałów. Po pierwszej przygodzie z Jørnem Lierem Horstem moja miłość do J. Nesbo absolutnie nie przeminęła, niemniej jednak Jørn Lier Horst z całą pewnością dołączy do czołówki moich ulubionych mistrzów pióra.

środa, 16 września 2015

"450 stron" - Patrycja Gryciuk

Kategoria: kryminał
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-7976-3153
Liczba stron: 416
Moja ocena: 6,5/10

"Jestem emocjonalnym zombi. Nie mam serca. Niszczę wszystko, czego się dotknę. A już nie daj Boże, jak się zaangażuję… Apokalipsa gwarantowana"

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia Wasze miasteczko zalewa fala brutalnych i tajemniczych zbrodni, które łudząco przypominają te, o których czytaliście w najnowszej powieści. Brzmi dość złowieszczo i natychmiast wywołuje dreszcz emocji? Jednakże, czyż rzeczywistość nie bywa szalenie podobna do kreowanej przez wielu artystów fikcji? A może, właśnie fikcja bywa inspiracją dla nieobliczalnych ludzi? Czy to raczej otaczający nas świat podsuwa wiele wartych uwagi wydarzeń, na podstawie których kreuje się iluzję? Bez wątpienia działa to w obie strony.

Wiktoria Moreau jest mistrzynią kryminałów, której kolejne powieści odnoszą ogromny sukces. Jednakże, kiedy w miasteczku dochodzi do tajemniczych morderstw, a ona zostaje posądzona o plagiat, idealny i poukładany świat Wiktorii niespodziewanie zostaje wywrócony do góry nogami. Pojawia się zwątpienie, które szerzy masę problemów bowiem kto, stoi za tajemniczymi morderstwami i jakim sposobem nieopublikowana jeszcze powieść pisarki trafiła w ręce ogromnej korporacji, która notabene planuje wytoczyć jej proces o zniesławienie? Fikcja wydaje się zupełnie pochłaniać rzeczywistość, zatraca się jej granica a miasteczkowa społeczność, staje w obliczu zagrożenia, które wywołuje wyłącznie strach i frustrację.

sobota, 23 maja 2015

"Gniew" - Zygmunt Miłoszewski

Kategoria: kryminał
Wydawnictwo: W.A.B.
Cykl: Teodor Szacki 
Rok wydania: 2014
ISBN 978-83-280-0935-6
Liczba stron: 404

Moja ocena: 7,5/10

"Gniew" - Zygmunt Miłoszewski

"Bądźcie nieufni wobec wszystkich, którzy dużo mówią o sprawiedliwości". str. 176 

Moja przygoda z prokuratorem Szackim dobiegła końca, tymczasem odczucia, które się we mnie kotłują są nieco ambiwalentne, wobec czego jest mi niezwykle trudno ocenić ostatnią część trylogii Zygmunta Miłoszewskiego

Fabuła zaciekawiła mnie od samego początku, przede wszystkim porusza bardzo ważny i trudny temat, jakim jest przemoc domowa, tym samym skłania do refleksji. Humoru w moim odczuciu jest już znacznie mniej niż w poprzednich tomach, ale w końcu to kryminał, także nie jest to najistotniejszy element tego gatunku. Postać prokuratora w tej części stała się dla mnie trudna do zniesienia, przyznaję się, że z każdą kolejną stroną Szacki irytował mnie coraz mocniej, ale ostatecznie ten fakt nie spowodował, że powieść mnie zmęczyła. Absolutnie nie miało to większego wpływu na moją ocenę tejże książki, bowiem kontrowersyjny i budzący emocje bohater, według mnie świadczy o znakomitym warsztacie autora. Natomiast samo zakończenie kompletnie mnie rozczarowało i to przede wszystkim z jego powodu mam wątpliwości oceniając tę książkę. Zupełnie nie mogłam uwierzyć, że Zygmunt Miłoszewski w taki sposób postanowił zakończyć ową trylogię, nie wiem, jaki był zamysł autora, czy chciał mieć otwartą furtkę, czy też jego zamiarem było całkowite zaskoczenie oraz wzburzenie czytelnika? Ale od początku... 

W ostatniej części trylogii przenosimy się wraz z prokuratorem Szackim na mazury, do miasta jedenastu jezior. Olsztyn to kolejne, nieprzyjazne prokuratorowi miasto. Szacki tradycyjnie ma trudności z nawiązaniem pozytywnych relacji z miejscową społecznością. Ponadto ponura, listopadowa pogoda nie rozpieszcza głównego bohatera, daje uczucie nieprzyjemnego zimna i wzbudza jego niechęć do otoczenia. W tych mrocznych, złowieszczych i trudnych okolicznościach, w opuszczonym, poniemieckim bunkrze zostaje odnaleziony ludzki szkielet. Szczątki wydają się być pozostałością z okresu II wojny światowej, jednakże po szczegółowym zbadaniu przez miejscowego patologa sprawa staje się bardziej skomplikowana. Szacki podejmuje się kolejnego wyczerpującego śledztwa, sprawa zaczyna się gmatwać, pojawiają się kolejne pytania bez odpowiedzi. Natomiast, w między czasie prokurator przez swoją nieczułość i znużenie doświadcza niespodziewanej i kompromitującej porażki, która jeszcze bardziej utrudnia jego już i tak zawiłe relacje z otoczeniem.
"Niemcy, mordując Żydów, nie dokonywali zabójstwa, ponieważ Żydzi nie byli ludźmi, tylko Żydami". str. 234 
Zygmuntowi Miłoszewskiemu w tej części w doskonały sposób udało się poruszyć bardzo istotny i kontrowersyjny temat, jakim jest przemoc w rodzinie, ponadto ukazał żałosny system sprawiedliwości oraz obojętność społeczeństwa wobec osób noszących ślady przemocy, odsłonił skomplikowaną ludzką naturę, ukazał lepsze i gorsze cechy człowieczej osobowości. Autor pokusił się również na małą krytykę regionu warmińsko-mazurskiego, ale myślę, że nie wynika to z jego uprzedzeń do tego obszaru, a raczej z natury samego bohatera, który należy do grona osób o krytycznym usposobieniu, bowiem sarkazm, brak empatii i wyrozumiałości oraz ciągła frustracja, to cechy dominujące w osobowości prokuratora Szackiego. W pierwszej części "Gniewu" autor skupił się bardziej na wątku obyczajowym bohaterów i tutaj dostrzegam, iż Zygmunt Miłoszewski doskonale odnajduje się w tej materii, natomiast część druga zawiera już więcej akcji i napięcia. Całość bardzo spójna i przemyślana, odnoszę wrażenie, że autor dokładnie przeanalizował i skonsultował wszystkie aspekty tej powieści, co w rezultacie daje ciekawy i realny obraz przedstawionej historii. Osoba Pana Szackiego w ostatniej części trylogii zupełnie pogrążyła się w moich oczach, z pewnością nie będę tęsknić za tym bohaterem. Tymczasem zupełnie odmienne jest moje odczucie wobec prozy Zygmunta Miłoszewskiego, bowiem styl i fachowe podejście autora bardzo mnie urzekło, wobec tego z przyjemnością będę nadal sięgać po wcześniejsze i kolejne jego powieści.
"Tak czy owak, jakaś część mnie cieszyła się, kiedy bił, bo to oznaczało, że niedługo będzie wspaniale". 
Reasumując, ostatnia część trylogii z prokuratorem Szackim, to bardzo dobry i przemyślany kryminał psychologiczny z solidnym i przyciągającym uwagę wątkiem obyczajowym. Powieść budzi wiele emocji, intryguje, chwilami przeraża, ale także składnia do refleksji i zapada w pamięć. Jednakowoż samo zakończenie tak mocno mnie zaskoczyło i zarazem rozczarowało, że wręcz przeczytałam ostatni rozdział kolejny raz, bowiem nie dowierzałam, że autor pokusił się na takie rozwiązanie tej historii. To zdecydowanie obniżyło moją ocenę tej części, która miała być znacznie wyższa. Ostatecznie najbardziej spodobało mi się "Uwikłanie", "Ziarno prawdy" troszkę mniej od "Gniewu", ale to wyłącznie moje odczucia i z tego, co widzę większość jest innego zdania. Generalnie zachęcam do zapoznania się z całą trylogią, bowiem autor wykazał się niebanalnym warsztatem i zaoferował czytelnikowi rozrywkę na wysokim poziomie, cieszę się, że na rodzimym rynku są tak utalentowani współcześni twórcy. 


środa, 20 maja 2015

"Ziarno prawdy" - Zygmunt Miłoszewski

Kategoria: kryminał
Wydawnictwo: W.A.B.
Cykl: Teodor Szacki 
Rok wydania: 2014
ISBN 978-83-280-1434-3
Liczba stron: 365

Moja ocena: 7,5/10 



"Ziarno prawdy" - Zygmunt Miłoszewski 


"Ktokolwiek skaleczy bliźniego, będzie ukarany w taki sposób, w jaki zawinił. Złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb. W jaki sposób ktoś okaleczył bliźniego, w taki będzie okaleczony. Kto zabije zwierzę, będzie obowiązany do zwrotu. Kto zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią". Str. 223
Po bardzo udanej przygodzie w towarzystwie prokuratora Teodora Szackiego, którego miałam okazję poznać i obdarzyć sympatią czytając "Uwikłanie" Zygmunta Miłoszewskiego, niezwłocznie postanowiłam przeczytać następny tom cyklu. "Ziarno prawdy" okazało się kolejną świetną rozrywką, natomiast sam prokurator nie wzbudził we mnie już tak wielkiej sympatii, co absolutnie nie przyczyniło się do tego, że lektura tejże książki była dla mnie męcząca. 

W drugiej części wraz z prokuratorem Szackim przenosimy się w zupełnie nowe miejsce, tym razem mamy okazję przybliżyć sobie zaściankowy i urokliwy Sandomierz, bowiem właśnie w nim toczy się akcja tej powieści. Kiedy znudzony i pełen wewnętrznych rozterek prokurator obejmuje nowe stanowisko w sandomierskiej prokuraturze, wydaje się, że będzie to nudna i żmudna praca, bo i cóż nadzwyczajnego może wydarzyć się w małym i spokojnym mieście, w którym wszyscy się znają i wzajemnie popierają? Teodor Szacki wydaje się być zupełnie wyalienowany, budząc powszechną nieufność każdego dnia zmaga się z własnymi demonami. Cyniczny i zarozumiały, zupełnie pogubiony w sferze uczuciowej, podejmuje próbę rozwikłania zabójstwa, w którym ginie powszechnie szanowana i lubiana działaczka. W trakcie prowadzenia śledztwa na światło dzienne wychodzą miejscowe tajemnice i legendy, prokurator podąża dziwnym śladem, gdzie antysemityzm wydaje się być fundamentalnym czynnikiem zbrodni. Pojawiają się dziwne symbole i wskazówki, niczym z powieści Dana Browna, giną kolejne osoby, a śledztwo grzęźnie w martwym punkcie.

Zygmunt Miłoszewski i tym razem raczy czytelnika ciekawym pomysłem na fabułę, skutecznie wprowadza w umysł odbiorcy wiele wątpliwości, intryguje dozując napięcie, kreuje kilka nowych, wystarczająco barwnych i realnych postaci, wplata w tę historię wiele znaczących i ważnych dla nas treści, tym samym skłania do refleksji, wreszcie zupełnie zaskakuje zakończeniem. Chociaż "Uwikłanie" podobało mi się troszkę bardziej, to jednak "Ziarno prawdy" stanowiło dla mnie absorbującą i zadowalającą rozrywkę. Postać prokuratora w pierwszej części książki trochę mnie drażniła, niemniej jednak ostatecznie pokazał bardziej ludzkie i mniej przykre oblicze. Przyznaję, że początkowo Szacki irytował mnie swoim cynicznym i typowo samczym zachowaniem. Kolejna postać, która wywoływała we mnie wiele skrajnych emocji to prokurator Miszczak, którą ostatecznie obdarzyłam sympatią.
"(…) chciała się jak najwięcej dowiedzieć o swoim Bogu i swojej religii. A im więcej wiedziała, tym mniej stawała się wierząca. (…) Tak, wiedza była najbardziej zajadłym mordercą wiary i czasami żałowała, że ją zdobyła". Str. 147

Reasumując, kolejny tom trylogii Zygmunta Miłoszewskiego okazał się dobrą i niepokojącą rozrywką. Książka budziła we mnie wiele mieszanych uczuć, co ostatecznie według mnie dobrze świadczy o niewątpliwym kunszcie autora, bowiem przecież o to chodzi, aby wykreowane postaci były dla nas czynnikiem wywołującym nie tylko sympatię, ale także irytację. Dodatkowym atutem powieści jest dobry, ale umiarkowanie wpleciony w fabułę humor, co daje uczucie chwilowego odprężenia. Ponadto kryminał, który skłania także do refleksji stanowi dla mnie satysfakcjonującą rozrywkę. Bardzo żałuję, bowiem teraz sięgam już po ostatnią część cyklu i niebawem będę musiała pożegnać się z Szackim, który w tej części mnie wkurzał, ale ostatecznie chyba trochę już przywiązałam się do tego aroganckiego, ale inteligentnego typa. ;) 


niedziela, 10 maja 2015

"Uwikłanie" - Zygmunt Miłoszewski

Kategoria: kryminał
Wydawnictwo: W.A.B.
Cykl: Teodor Szacki 
Rok wydania: 2014
ISBN 978-83-280-1435-0
Liczba stron: 302

Moja ocena: 8/10



"UWIKŁANIE" - Zygmunt Miłoszewski 

Już od dawna przymierzałam się do lektury głośnej trylogii Zygmunta Miłoszewskiego, ostatecznie ciągle wybierałam inne książki. W pewnym stopniu obawiałam się tej przygody, bowiem cykl z prokuratorem Szackim cieszy się ogromnym uznaniem, wobec czego moje oczekiwania rosły z każdą kolejną pojawiającą się opinią. Chociaż nie zagłębiałam się w nie szczegółowo obawiając się spojlerów, to jednak średnia ocen jest dość wysoka i większość uznaje trylogię za rewelacyjną, jednak ja bałam się rozczarowania. W rezultacie wbrew swoim lękom postanowiłam sięgnąć po pierwszy tom tejże trylogii, aby się przekonać czy twórczość autora i mnie oczaruje. Po lekturze "Uwikłania" mam niedosyt, bowiem styl, jakim posługuje się Z. Miłoszewski bardzo przypadł do mojego gustu czytelniczego, nie będę również oryginalna, jeżeli napiszę, że postać Teodora Szackiego bardzo mnie zaintrygowała, toteż jestem bardzo ciekawa jego dalszych losów, teraz nie mam innego wyjścia, jak tylko sięgać po kolejne tomy cyklu.
   
W klasztorze w samym centrum Warszawy zbiera się grupa ludzi borykających się z różnorodnymi dylematami natury psychologicznej. Każdy z nich chce uczestniczyć w niekonwencjonalnej terapii ustawień prowadzonej przez psychoterapeutę Cezarego Rudzkiego. Niestety w trakcie terapii dochodzi do zaskakujących wydarzeń, które zmuszają uczestników do przerwania seansu. W tym samym dniu w klasztorze ginie w niezrozumiałych okolicznościach jeden z kuracjuszy. Na miejsce zdarzenia przybywa prokurator Szacki. Okoliczności zbrodni sprawiają wrażenie wielkiej niewiadomej, żaden z uczestników terapii nie potrafi wyjaśnić zaistniałej tragedii. W głowie prokuratora rodzą się pytania: czy istotnie wśród uczestników terapii nie ma mordercy?, czy może jednak to oni są odpowiedzialni za śmierć jednego z nich?, czy też przypadkiem zamordował ktoś z zewnątrz?, a może ofiara popełniła dość nietypowe samobójstwo? W trakcie śledztwa prokurator będzie musiał zmierzyć się z wieloma przeszkodami, odnaleźć klucz, który otwiera drzwi do niewygodnych i toksycznych informacji. Czy podoła z pozoru prostemu śledztwu? O tym przekonajcie się sami, sięgając po ten niewątpliwie niepokojący i tajemniczy kryminał. 
"Śmierć to czyste rozwiązanie. Często o wiele lepsze niż życie" str. 166
W moim odczuciu Zygmunt Miłoszewski wykazał się wspaniałym kunsztem, wykreował wyraziste, ale nieprzerysowane postaci. Bardzo polubiłam prokuratora Szackiego, który w mojej opinii jest postacią bardzo wiarygodną, człowiekiem z krwi i kości, który boryka się z wewnętrznymi dylematami zarówno natury osobistej, jak i zawodowej. Myślę, że wielu czytelników będzie mogło identyfikować się z tą postacią. Ponadto autorowi doskonale udało się ukazać obraz patologii w naszym kraju, odsłonił ciągle pojawiający się temat byłych służb PRL-u, zademonstrował bardzo ciekawą formę terapii ustawień Berta Hellingera i w moim odczuciu zrobił to bardzo rzetelnie. W trakcie lektury tej książki miałam wrażenie, że Zygmunt Miłoszewski solidnie przygotował się do napisania tej powieści, każdy wątek wydaje się być dobrze przemyślany i sprawdzony, dzięki czemu fabuła powieści jest bardzo klarowna i autentyczna. Bardzo podobał mi się także pomysł rozpoczęcia kolejnych rozdziałów krótkim podsumowaniem  ważniejszych wydarzeń na świecie z każdego dnia, to dawało jeszcze większe odczucie realizmu.
"Gwałt był zabójstwem, nawet jeśli zwłoki chodziły potem przez wiele lat po ulicach" str. 163.
Reasumując, "Uwikłanie" autorstwa Zygmunta Miłoszewskiego to inteligentny, pełen tajemnic i interesujących postaci kryminał z szeroko rozwiniętym wątkiem obyczajowym. Ponadto powieść nasycona jest sporą dawką dobrego humoru, dzięki czemu książkę czyta się lekko i przyjemnie. Z pewnością nie jest to kryminał, który charakteryzuje się dużą dozą okrutnych zbrodni i bardzo intensywnej akcji, niemniej jednak intryga jest zajmująca z wystarczającą dawką napięcia i zaskoczenia. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy prokuratora Szackiego, toteż bez wątpienia sięgnę po kolejne części tego cyklu. Cieszę się, bowiem kolejna przygoda z rodzimym, współczesnym twórcą okazała się strzałem w dziesiątkę. 

"Czy wszystko, czego doświadcza w pracy, w nim zostaje? Czy wszystkie te mordy i gwałty unoszą się wokół niego na podobieństwo roju pszczół, kąsając każdego, do kogo się zbliży? Bał się, że jest nosicielem nienawiści, że prątkuje agresją, infekuje swoją żonę i córkę tym, co w świecie najgorsze. Teraz tego nie widać, ale choroba w końcu się ujawni". Str. 168