Kategoria: kryminał
|
"Świat byłby nudny, gdybyśmy wiedzieli, co jest nam
pisane. Życie stałoby się nieznośnie przewidywalne. Wiara, nadzieja i marzenia
nie byłyby nic warte".
Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że było to moje pierwsze spotkanie z
twórczością Jørna Liera Horsta, piszę o tym bez kozery bowiem stanowi to istotną informację dla tych czytelników, którzy również nie mieli
styczności z cyklem Williama Wistinga. Mimo iż nie czytałam poprzednich części cyklu, nie miałam najmniejszego problemu, aby wgryźć się w fabułę tej
książki, ukazana historia stanowi zupełnie odrębną opowieść, a szczegóły z prywatnego
życia głównego bohatera nie mają większego znaczenia dla przedstawionej
intrygi. Ponadto w Polsce seria wydawana jest
bez zachowania chronologii, niemniej jednak ta mała niedogodność zupełnie nie
wpływa na odbiór niniejszego cyklu.
Proza skandynawska intryguje mnie już od jakiegoś czasu, do tej pory miałam
przyjemność poznać jedynie twórczość Jo Nesbo, który stał się moim
bezwarunkowym guru wśród twórców skandynawskich kryminałów. Po pierwszej
przygodzie z Jørnem Lierem Horstem moja miłość do J. Nesbo absolutnie
nie przeminęła, niemniej jednak Jørn Lier Horst z całą pewnością
dołączy do czołówki moich ulubionych mistrzów pióra.