Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść podróżnicza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść podróżnicza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2015

"Otwórz oczy, zaraz świt" - Mateusz Czarnecki - Mniej znaczy więcej!


Kategoria: Literatura współczesna 
Wydawnictwo: Al Revès
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 214
ISBN: 978-83-64754-94-4



"Otwórz oczy, zaraz świt" - Mateusz Czarnecki 


"Przyszłości nie ma co ponaglać. I tak przyjdzie. A przeszłość to coś, co istnieje. Uwolnij się od niej". 
Do lektury tej powieści w zasadzie nikt nie musiał mnie szczególnie zachęcać, wystarczyła mi krótka informacja, że jest to książka o człowieku, który tracąc wszystko wyrusza do dalekich Indii, gdzie podejmuje próbę odnalezienia w sobie spokoju i harmonii. Jakiś czas temu przeczytałam niezwykłą książkę pt.: "Shantaram" G.D. Robertsa, była to powieść autobiograficzna tego autora, on także udał się do malowniczych Indii, gdzie w jeszcze bardziej niezwykły i intrygujący sposób poszukiwał zagubionej tożsamości. Książka urzekła mnie tak bardzo, że gdy nadarzyła się kolejna okazja, aby udać się w daleką podróż i na nowo odkrywać tajemnicze zakątki oraz odmienną kulturę tego nietuzinkowego kraju, nie miałam żadnych oporów. Teraz, kiedy jestem już po lekturze książki "Otwórz oczy, zaraz świt" autorstwa Mateusza Czarneckiego wiem, że był to kolejny, dobry wybór. Chociaż w porównaniu ze wspomnianą wcześniej książką, ta pozycja w znacznie mniejszym stopniu odzwierciedla Indie. Niniejsza powieść ma jednak zupełnie inną wartość, bowiem ukazuje losy człowieka, z którym można się w większym lub mniejszym stopniu identyfikować, bohater tej powieści jest jeszcze bardziej autentyczny i wiarygodny.

Mateusz Czarnecki autor tej książki jest podróżnikiem, przemierzył wiele kilometrów przez Indie, aby napisać tę powieść. "Kiedy mnie pytają, czy ta historia jest prawdziwa, zastanawiam się, czy powiedzieć prawdę. Tak. Ta historia jest inspirowana czymś, co sam przeżyłem".

Bohaterem tej powieści jest Teodor vel Teo, mieszkaniec Warszawy, człowiek o wysokim statusie społecznym, biznesmen, jeżdżący luksusowym samochodem, mieszkający w nowoczesnym i komfortowym mieszkaniu. Jednakże Teo czuje niedosyt, w jego życiu brakuje pełni szczęścia, miłości, zrozumienia, nie doświadcza całkowitej satysfakcji z własnych osiągnięć, dlatego w tajemnicy przed bliskimi postanawia wyjechać do odległych Indii. Tam, w hinduskiej wiosce przez kilka dni oddaje się medytacji, ćwiczy jogę i próbuje odnaleźć wewnętrzny spokój. Ta pierwsza, wyjątkowa podróż nie tylko do obcego kraju, ale przede wszystkim w głąb samego siebie w zupełności odmienia jego dotychczasowe życie.
(…) jakbym właśnie gdzieś między tymi medytacjami znalazł w sobie, głęboko w sobie jakieś pomieszczenie, jakiś pokój, do którego nigdy wcześniej nie zaglądałem, ba!, nawet nie miałem pojęcia, że w ogóle istnieje. Więc znalazłem ten pokój, dotarłem do niego i uchyliłem drzwi. Zaskrzypiały. W środku było zupełnie ciemno, a ja miałem ze sobą tylko małą… małą latareczkę z punktowym światłem. Na chwilę ją zapaliłem. Okazało się, że w pomieszczeniu coś jest, że nie jest puste. Coś w sobie odnalazłem. (...) Pędziłem torem, na który wpadłem, nie zadając sobie wcale pytania, czy podążam w tym kierunku, w którym chciałbym podążać. Wiem, że jest we mnie coś, co zakopałem głęboko w sobie, zaniedbałem, odepchnąłem. (…) zastanawiam się po prostu, czy ja na pewno robię to, co chciałem i chcę robić. Czy w którymś momencie nie wypadł mi ster z rąk, a ja nie popłynąłem tak, jak niósł mnie prąd". Str. 60
Wielu ludzi we współczesnym świecie zatraca się w dążeniu do osiągania coraz lepszego statusu społecznego, koncentrując się na zdobywaniu kolejnych dóbr materialnych i konsumpcji, nasze życie zdominowane jest przez szeroko pojęty kapitalizm. Współczesny człowiek ciągle gdzieś pędzi, uczestniczy w tzw. wyścigu szczurów, dba głównie o sferę materialną, przez co często nie znajduje czasu na refleksję, odrobinę ciszy i spokoju, aby wziąć pod lupę własne życie, zastanowić się nad własnymi marzeniami, zadbać o swoich bliskich, czy zwyczajnie pomyśleć o samym sobie.
"Zawsze miej odwagę by żyć. Nigdy nie bój się, że popełnisz błąd. Choćby nie wiem, co się wydarzyło, miej odwagę, by być sobą". Str. 150
Mateusz Czarnecki tą powieścią w pewnym sensie pobudza nas do krótkiej zadumy, do zastanowienia się nad istotą życia, zachęca do przewartościowania własnych dążeń. Przyznam się, że lektura tej książki skłoniła mnie do refleksji, zmusiła do tego, aby na chwilę zwolnić i rozejrzeć się dookoła. To jedna z tych książek, której treścią mogłam się delektować, czyta się ją niezwykle lekko, z ogromną przyjemnością i zaciekawieniem. Razem z bohaterem tej książki odkrywałam kolejne zakątki Indii, byłam w Goa, Bombaju, Kalkucie i wielu innych ciekawych miejscach, zajrzałam także do Tadż Mahal i spędziłam trochę czasu w buddyjskim klasztorze, gdzieś daleko w Himalajach i w pełni poczułam jego atmosferę. Bardzo lubię książki, które pozwalają mi przenieść się w nieznane miejsca, dzięki tej powieści kolejny raz znalazłam się w zupełnie innej rzeczywistości, to była wyjątkowa przygoda, która z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci.

Reasumując, "Otwórz oczy, zaraz świt" autorstwa M. Czarneckiego to ważna i potrzebna książka, która otwiera oczy na nas samych, pobudza do zadumy, skłania do przewartościowania własnych priorytetów. Autor tą powieścią w subtelny i zajmujący sposób ukazuje bolączki współczesnego świata, jednocześnie zabiera nas w niezwykłą podróż i pokazuje zupełnie inną kulturę. "Otwórz oczy, zaraz świt" to książka o poszukiwaniu i odkrywaniu zagubionej tożsamości, o dążeniu do upragnionego celu, odnajdywaniu w sobie utraconych marzeń, ale także o miłości i przyjaźni, która nadaje sens naszemu życiu, pozwala się przeobrazić i stać się lepszym człowiekiem. 

Polecam tę książkę każdemu, kto ceni sobie literaturę, która skłania do głębokich refleksji nie tylko nad własnym życiem, ale także nad otaczającym nas światem. 
"Kiedy byłem dzieckiem, na pewno wiedziałem. Czułem swoje potrzeby, miałem marzenia, wiedziałem, co lubię, czego nie. Dopiero później zgubiłem wszystko". Str. 122
 "Przegapiłem jakiś moment, zagłuszyłem siebie i pędzę cały czas w kierunku, o którym chyba nie do końca marzyłem. Przestałem to kontrolować". Str. 61

Moja ocena: 8/10 


niedziela, 22 lutego 2015

Shantaram - Gregory David Roberts

Literatura faktu - podróżnicza 
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 688



"Shantaram" - Gregory David Roberts

„W więzieniu przeżyć musi nie tylko ciało, muszą przetrwać także charakter i serce. Jeśli któreś z nich zostanie złamane lub zabite, pod koniec wyroku z więzienia wychodzi żywe ciało, lecz nie można powiedzieć, że wychodzi człowiek”. Str. 308.
„Shantaram” to książka olbrzymich rozmiarów. Treść, która wypełnia karty tej powieści jest porywająca i pozwoliła mi przenieść się na długie dni do świata, który w niczym nie przypomina miejsca, w którym żyję na co dzień. Gregory David Roberts, Australijczyk uzależniony od heroiny, osadzony za napad z bronią w ręku w australijskim więzieniu, z którego uciekł do Indii wykorzystując nieuwagę i rutynę strażników więziennych postanowił spisać swoją historię na kartach tej książki. Historię wyjątkową, przepełnioną ciekawymi, ale i niezwykle niebezpiecznymi zdarzeniami, złymi i dobrymi doświadczeniami, historię, która fascynuje, ale chwilami również niepokoi i szokuje. 


„Shantaram” to wyborna i szalenie intrygująca powieść o nietuzinkowej miłości i przyjaźni, o poszukiwaniu zagubionej tożsamości, o bolesnej i ciężkiej walce o utraconą wolność, o granicach przekraczania własnej moralności. Ta opowieść została napisana niezwykle barwnym językiem dzięki, któremu możemy poczuć zapach i smak Indii, technika wyrażania myśli, jaką posłużył się autor daje odbiorcy możliwość przeniesienia się na długie chwile do całkowicie innej rzeczywistości. G.D. Roberts ukazuje czytelnikowi zupełnie inną kulturę, przybliża nam Indie zarówno te bogate, jak i ubogie, odsłania ich zalety, ale i ogromne niedoskonałości.


Indie to kraj, gdzie olbrzymia ilość społeczeństwa żyje na granicy ubóstwa, autor w znakomity sposób opisał życie ludzi mieszkających w slumsach, zmagających się każdego dnia z olbrzymią biedą, nieczystością oraz chorobami, bezdomni ludzie są pozbawieni podstawowej opieki medycznej, nie mają możliwości zaspakajania podstawowych potrzeb. Brak bieżącej wody i tragiczne warunki sanitarne to problem, z którym mieszkańcy slumsów zmagają się każdego dnia. Ponadto Indie to kraj, w którym występują deszcze monsunowe, które sieją ogromne spustoszenie na ulicach i w slumsach, przyczyniając się również do rozwoju bakterii i chorób zakaźnych. Ludzi, którzy żyją w tej skrajnej nędzy wyróżniają niezwykłe cechy charakteru, takie jak: empatia, uprzejmość, zwykła życzliwość, oddanie, chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. 

„… istnieli ludzie – nieliczni – którzy mogli się do mnie zbliżyć, paru nowych przyjaciół nowego człowieka, którym uczyłem się być. […] bohaterzy chaosu, którzy podpierali rozchwiane miasto bambusowymi tyczkami i uparcie kochali swoich sąsiadów, choćby upadli niewiadomo nisko, choćby byli nie wiadomo jak połamani czy niepiękni. […] Ta zróżnicowana grupa, cnotliwi i przestępcy, starzy i młodzi; wydawało się, że łączy ich tylko jedno: budzili we mnie… uczucie”. Str. 249

Czarny rynek, prostytucja i ogromna korupcja to zjawiska dominujące w Indiach. Oprócz tego Indie to państwo, w którym roi się od uchodźców, przestępców, czarnorynkowych handlarzy, zbiegów pochodzących z niemal każdego zakątka świata oraz ogromnej ilości turystów, szukających wszelkich przygód i doświadczeń. Przy tym wszystkim Indie, to również ogromny przepych i świetnie prosperujący rynek filmowy tzw. Bollywood, który doskonale zaspokaja próżność i daje ogromne możliwości młodym aktorom, szukającym sławy i poklasku. Równocześnie autor tej powieści przybliża nam bezwzględny świat mafii i gangsterskich porachunków, gdzie brak lojalności karany jest w wyjątkowo okrutny i bezwzględny sposób. Ale mafia, to dla wielu również rodzina i poczucie bezpieczeństwa, ogromna władza i wysoki status społeczny. 


Podsumowując „Shantaram” G.D. Robertsa to wielowątkowa, niesamowita powieść, okraszona zabawnymi, ale i szokującymi wydarzeniami. Ta książka nie pozwala czytelnikowi na nudę, szalenie ciekawi, fascynuje, wzrusza ale chwilami również przeraża i zdumiewa. W niesłychany sposób pobudza wyobraźnię i skłania do przemyśleń. Dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się niniejszą pozycją, dla mnie czas spędzony nad tą książką był czasem wypełnionym ogromnymi emocjami. Autor ukazał mi Indie, których nie miałam okazji poznać osobiście, pokazał zupełnie inny obraz więzienia, gdzie bezwzględne tortury, ból, głód i karygodne warunki są na porządku dziennym, ale przeniósł mnie również oczami wyobraźni do niezwykłej, hinduskiej wioski, pokazał życie wspaniałych ludzi, którzy żyją z dala od cywilizacji, w zgodzie z naturą. Dzięki tej powieści przeniosłam się w miejsca, w których nigdy nie chciałabym się znaleźć, ale byłam także w pięknym zakątku świata, czyli wspomnianej małej hinduskiej wiosce, która zachwyciła mnie swoją prostotą i w której pewnie nigdy nie będzie mi dane być.

„… sprawiedliwość to nie tylko kara dla winowajców. To także sposób, w jaki staramy się ich ocalić”. Str. 172

Moja ocena: 10/10