Wydawnictwo: Prozami
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 298
"Białe róże dla Matyldy" - Magdalena Zimniak
„Ból i euforia nadają smak naszej wędrówce na ziemi”.
Książka stała na mojej półce już od dnia
premiery i chociaż kusiła mnie każdego dnia, to bezustannie sięgałam po inne powieści. W końcu zachęcona bardzo wysoką oceną oraz pochlebnymi recenzjami
postanowiłam ostatecznie sięgnąć po najnowszą powieść Magdaleny Zimniak pt.: „Białe
róże dla Matyldy”. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością
tej autorki i po lekturze tej powieści, mimo moich obaw, absolutnie nie odczuwam rozczarowania, wręcz przeciwnie nabrałam ogromnej chęci, aby poznać cały dorobek twórczy Pani Magdaleny Zimniak. Przyznam się, że dopiero od niedawna czytam prozę współczesnych polskich pisarzy, toteż pomału przekonuję się, że jednak na naszym rynku jest coraz więcej polskich
twórców, po których książki naprawdę warto sięgać.
„Rozpaczaliśmy razem pół nocy. To też
smak życia”. Str. 169
„Białe róże dla Matyldy” to powieść, która
zaoferowała mi sporą dawkę napięcia oraz różnorodne emocje. Historia przedstawiona w tej powieści z
każdą kolejną stroną coraz mocniej mnie zdumiewała, najpierw powodując uczucie
żalu i współczucia, które następnie przerodziło się w niedowierzanie, brak
zrozumienia oraz odrazę. Autorce udało się wykreować intrygujący portret
psychologiczny kobiety, która na skutek poniżania i krzywdzenia w okresie
dorastania, zatraca się w swoim bólu i gniewie, krzywdząc siebie oraz
wszystkich, których na swój kuriozalny sposób jednak kocha. Kobiety, która jak się później okazuje ma mocno zaburzoną osobowość, popada w coraz większą paranoję, a jej chory umysł doprowadza do
dramatycznych wydarzeń.
„Choruję nie wyłącznie z tego powodu, aby
mieć kontrolę. W moim życiu do tej pory nie było miłości, dlatego wydawało się
jałowe i puste. Zły stan zdrowia przewraca wszystko do góry nogami. Zaczynają
mnie kochać, a przynajmniej takie mam wrażenie. Rozkwitam dzięki temu, czuje
się bogata duchowo. To jednak coś więcej. Ja również zaczynam kochać i świat
zyskuje nowy wymiar”. Str. 102.
![]() |
Gratulacje dla autorki! |
„Przeczytałam Biblię i poczułam się zafascynowana. Stary Testament jest przejrzysty, sprawiedliwość bywa okrutna, lecz jasna. Nowy Testament jest dużo bardziej pogmatwany. Jezus to król manipulacji. Uczynił się najmniejszym, żeby przez to być największym. Poniósł pozorną klęskę, która okazała się triumfem. Opłacało się”. Str. 143
Tak zupełnie na marginesie przyznam, że patrząc na tę subtelną i piękną okładkę nigdy nie pomyślałabym, że książka zawiera tak szokującą historię, raczej kojarzyła mi się z powieścią o miłości.
Niedawno dostałam wielką paczkę od wortalu Granice.pl i własnie tam znalazła się ta lektura, więc na pewno się z nią zapoznam.
OdpowiedzUsuńOkladka i tylul wogole do mnie nie przemawiaja ale za to po zapoznaniu sie z recenzcja wszystko zmienia postac rzeczy. Moze.......... kto wie?
OdpowiedzUsuń