sobota, 18 kwietnia 2015

"Lśnienie" - Stephen King - Prawdziwe zjawisko psychiczne czy hipnoza grupowa?


Kategoria: powieść grozy/horror 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
ISBN 978-83-7648-809-7 
Liczba stron: 520 


"Lśnienie" - Stephen King 


"Na wprost - kto wie, jak daleko - strzela w niebo jeszcze wyższa góra, a jej poszarpany wierzchołek - zaledwie zarys - otaczała teraz aureola zachodzącego słońca. (…) W przejrzystym powietrzu wyobraźnia jakby nagle budziła się do życia i wymykała spod władzy rozumu, toteż osoba patrząca obserwowała bezradnie, jak sama spada coraz niżej i niżej, podczas gdy niebo i stoki zmieniają swe położenie, kręcąc powoli młynki, krzyk wypływa z ust niczym leniwy balonik, włosy i sukienka wydymają się…". str. 76

Moja przygoda z prozą Stephena Kinga nie trwa długo, bowiem nigdy nie byłam zwolennikiem gatunku grozy. Jednakże kolejny raz zaintrygowana bardzo pochlebnymi opiniami postanowiłam poznać powieść, która została okrzyknięta horrorem wszechczasów. Krótki opis mówiący o nawiedzonym hotelu i telepatycznych zdolnościach małego chłopca wydał mi się szalenie ciekawy. Nastawiłam się na dużą dawkę strachu, a nawet przerażenia. Może to zabrzmi kuriozalnie, ale chciałam się bać, odczuwać dreszcz na plecach, doświadczyć sił nadprzyrodzonych, które wprowadzą mnie w stan lęku, zburzą mój spokój i wywołają strach w nocnych ciemnościach. Tymczasem okazało się, że nie jest tak łatwo mnie przestraszyć, albo po prostu jestem już zanadto dorosła na tego typu książki? Ewentualnie nie powinnam zabierać się za gatunek, który nie do końca leży w moim guście czytelniczym? A może to tylko moje oczekiwania były za bardzo wygórowane? Zupełnie szczerze - nie wiem. Miałam ogromną ochotę na tę książkę, a w rezultacie czuję lekki niedosyt, bowiem powieść nie spełniła w pełni moich oczekiwań, jednakże absolutnie nie zawiódł niewątpliwy kunszt autora i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jest mi niezwykle trudno oceniać tę powieść, bowiem moje odczucia względem niej są dwojakie.

"Lśnienie" opowiada o skomplikowanych perypetiach trzyosobowej rodziny, w której skład wchodzi Jack Torrance, jego żona Wandy oraz syn Danny. Jack uzależniony od alkoholu pisarz, były nauczyciel języka angielskiego, w chwili życiowego niepowodzenia przyjmuje posadę dozorcy w górskim hotelu "Panorama", o który ma zadbać w okresie zimowego przestoju. Jackowi towarzyszy żona oraz jego pięcioletni syn Danny. Chłopiec obdarzony jest niezwykłą umiejętnością, która pozwala mu wnikać w ludzkie myśli, ten fakt chwilami bardzo niepokoi rodziców chłopca. Nawiedzony, odosobniony hotel, osadzony w surowym, górskim klimacie, zasypany śniegiem, zupełnie odcięty od świata wywołuje u Dannego osobliwy niepokój, wzbudza jego ciekawość, natomiast jego ojca doprowadza do niespotykanego obłędu.

Stephen King w tej powieści stworzył niebanalne portrety psychologiczne postaci, poprowadził narrację w taki sposób, aby czytelnik mógł śledzić przedstawioną historię z punktu widzenia różnych bohaterów, ukazał świat widziany okiem zagubionego dziecka, które nie potrafi odnaleźć się w skomplikowanych relacjach dorosłych. Postacią Jacka wprowadził czytelnika w świat osoby uzależnionej od alkoholu, obnażył jego zagmatwaną psychikę, pozwolił czytelnikowi na samodzielne dokonanie diagnozy tej postaci, poprzez ukazanie jego skomplikowanych relacji z rodzicami oraz braku akceptacji. W zasadzie większa część tej powieści to opis życia rodziny Torrence'ów oraz przyczyn ich złożonych relacji, ich wzajemnych uczuć, przemocy i wewnętrznych dylematów. Dopiero mniej więcej od połowy powieść nabiera tempa oraz złowrogiej atmosfery, bohaterowie doświadczają dziwnych omamów, wszystko się komplikuje i wymyka spod kontroli, w życie rodziny wkrada się zupełny chaos, zaczynają prowadzić wewnętrzna walkę z demonami.


Reasumując, "Lśnienie" autorstwa S. Kinga to ciekawa powieść grozy z klaustrofobicznym i złowrogim klimatem, świetnie stworzonymi postaciami oraz dobrze skonstruowaną fabułą. Miłośnicy tego gatunku powinni być w pełni usatysfakcjonowani. Osobiście nie do końca potrafiłam się wczuć w ten klimat, ale wynika to chyba z tego, że nie jestem pasjonatem tego typu literatury, wolę książki o bardziej rzeczywistej treści. Mimo tego nie skreślam twórczości Pana Kinga i nadal małymi kroczkami, bez pośpiechu będę sięgać po kolejne jego dzieła, aby jeszcze lepiej poznać niepodważalny kunszt autora. W najbliższym czasie z pewnością przeczytam drugi tom cyklu. 

"Jack przecknął się z lekkiego, nieprzyjemnego snu, w którym olbrzymie, niewyraźne sylwetki gnały go po śnieżnych, bezkresnych połaciach ku czemuś, co wziął zrazu za kolejny sen: ku rozbrzmiałej nagle w ciemnościach mechanicznej kakofonii - połączeniu brzęków, szczęków, buczenia, trzeszczenia, klekotów i zgrzytów". Str. 342

Moja ocena: 7,5/10


środa, 15 kwietnia 2015

Upolowane w kwietniu!




Dzisiaj do mych drzwi zapukał listonosz i wręczył mi takie, oto paczuszki :) 





W tym miesiącu udało mi się upolować na wyprzedażach kilka książek, toteż uzbierał się taki stosik ;) Kolejną sowę dostałam w prezencie od męża... ;) 




Agnieszka, autorka bloga Blog kulturalny robi w tym miesiącu wyprzedaż swoich książek cena była bardzo atrakcyjna, wszystkie książki za 5 zł. (Agnieszko dziękuję za szybką wysyłkę, książki są w idealnym stanie) - upolowałam takie perełki: 


"Dom tęsknot" P. Adamczyk - nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ta będzie pierwsza. Powieść jest tak wysoko oceniana, że nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji. 

"Christiane F. Życie mimo wszystko" Ch.V. Felscherinow, S. Vokovic - któż z mojego pokolenia nie czytał książki "My, dzieci z dworca ZOO"? Ja w każdym razie zaliczam się do tych, którzy przeczytali i dla, których książka stała się przestrogą. Teraz po wielu latach chętnie przeczytam, jak potoczyły się losy najsłynniejszej narkomanki na świcie. 





"Inka. Zachowałam się jak trzeba" P. Szubarczyk - ten album i tak chciałam kupić, tym bardziej cieszę się, że mam go za tak niską cenę. 

Jedna z najbardziej wstrząsających, wzruszających, ale i budujących historii czasów wojny i powojennej rzeczywistości. Historia młodziutkiej sanitariuszki AK Danki Siedzikówny "Inki" to opowieść, wobec której żaden czytelnik nie przejdzie obojętnie. 







Natomiast w antykwariatach internetowych wynalazłam takie książki: 


"Wszystkiego co wiem o zarządzaniu nauczył mnie pies" Martin P. Levin - co tu dużo tłumaczyć, KOCHAM LABRADORY! Kiedy zobaczyłam książkę z labkiem na okładce zwyczajnie musiałam ją mieć! Koniec, kropka :) 

"Lektor" B. Schlink - Dawno temu widziałam film, który bardzo mnie poruszył. Teraz chcę poznać również książkę :)  







"Dewiant" C. McFadyen - jakiś czas temu czytałam "Cień" i "Maskę śmierci" tego autora, obie książki dosłownie wbiły mnie w fotel. "Dewiant" jest trzecią częścią serii, niedostępną w żadnej bibliotece w moim mieście. Długo na nią polowałam, w końcu mi się udało i to za 8 zł., toteż moja radość jest jeszcze większa :) 











Szalenie miła niespodzianka od autora książki "Sędzia od Świętego Jerzego" M. Tequila, do której miałam przyjemność pisać recenzję. Autor obdarował mnie tomikiem swoich wierszy wraz z dedykacją :) "Klęczy cisza niezmącona"Bardzo dziękuję. 






To dopiero początek moich szaleństw książkowych w tym miesiącu. Książki, które prezentuję dzisiaj, to powiedzmy, takie upolowane zupełnie przypadkiem. Kwiecień to kolejny miesiąc, który obfituje w premiery powieści, których jestem bardzo ciekawa. Nie dam rady wszystkich kupić, tym bardziej, że w koszyku od zeszłego miesiąca są książki, na które już nie starczyło mi funduszy. Będę miała wielki problem, które zostawić, a które tym razem odrzucić. Nie wiem, jak tego dokonam, chciałabym je wszystkie, a tak się niestety nie da. Niebawem podzielę się z Wami tym, na co ostatecznie się zdecydowałam. 

Oczywiście jest w tych dylematach troszkę i Waszej zasługi, bo kusicie mnie tymi recenzjami strasznie ;) Stąd stos upragnionych książek coraz większy, a fundusze ciągle ograniczone ;) 

Pozdrawiam Wszystkich Moli Książkowych :) Miłego dnia :) 
Agnieszka / Nie teraz - właśnie czytam... 




poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Liebster Blog Award


   
Liebster Blog Award


Jakiś czas temu zostałam nominowana do tej zabawy prze dwie sympatyczne blogerki. Musiało minąć troszkę czasu zanim udało mi się odpowiedzieć na te wszystkie pytania i ułożyć kolejne. Przepraszam za zwłokę, ale dla mnie doba jest zdecydowanie za krótka. Ponieważ nominacje były dwie, postanowiłam odpowiedzieć na wszystkie pytania w jednym poście. Oczywiście bardzo dziękuję za nominację do tej uroczej zabawy. 


Jako pierwsza nominowała mnie Paula Rzemińska blog: Chcę coś znaczyć w świecie książek

Oto jej pytania: 

1. Najlepsza książka, jaką czytałaś w tym roku? (niekoniecznie wydana w 2015 roku).
Trudno wybrać tę jedną, jedyną… ale mogę wyróżnić powiedzmy trzy, to te które otrzymały ode mnie największą ilość gwiazdek (10/10).
Wśród rodzimych twórców wyróżnię: Barbarę Sęk i jej "Miłość na szkle" oraz Piotra Matusiaka za książkę "Na marginesach życia". Obie książki mocno zagnieździły się w moim umyśle. Ta pierwsza w moim odczuciu zwyczajnie genialna, ta druga jest ściśle związana z zawodem, który wykonuję, cenię ją za ukazanie tematu w bardzo rzetelny i prawdziwy sposób, łącznie z wszelkimi kolokwializmami, które zawiera, a bez których ta książka nie mogłaby oddać istoty zagadnienia. 
Wśród zagranicznych twórców wyróżnię książkę Heidi Hassenmüller "Anioły stąd odeszły"

2. Czytając wolisz ciszę, czy włączasz jakąś muzykę?
Zdecydowanie wolę ciszę!

3. Co sądzisz o śnieżnobiałych stronach w książkach?
Bardzo je lubię, zwłaszcza, że książki, które są wydane na tych pięknych śnieżnobiałych kartach, pachną zdecydowanie ładniej, niż te szare i szorstkie ;) A ja uwielbiam je wąchać ;) Ale oczywiście nie pogardzę żadną książką…

4. Zdarzyło ci się kupić książkę tylko ze względu na okładkę nie wiedząc, o czym ona jest?
Zanim kupię książkę staram się najpierw zaznajomić z opiniami innych czytelników na jej temat, oczywiście, jeżeli książka ma urzekającą okładkę, pewnie szybciej wpadnie w moje oko. Głupoty popełniam raczej z powodu bardzo niskiej ceny książki, bywa, że wtedy coś mnie zamroczy i kupię powieść, która jest słaba i nie warta uwagi…

5. Jest autor, którego wszystkie książki oczarowały cię prócz jednej, jedynej?
Oczywiście, jeżeli autor ma w swoim dorobku mnóstwo książek, trudno o to, żeby któraś w końcu nie rozczarowała. Z pewnością mój ukochany Harlan Coben, nie tylko jedną książką mnie rozczarował, ale moja miłość do niego nie maleje, czekam na kolejne i wierzę, że w końcu ponownie mnie zaczaruje i sprawi, że nie będę mogła oderwać się od jego nowej powieści ;)

6. Zdarzyło się, że nie dokończyłaś czytania egzemplarza recenzenckiego przed napisanie opinii?
Na moim koncie egzemplarzy recenzenckich nie jest wiele. Ale nigdy nie zdarzyło mi się nie doczytać książki i pokusić się o napisanie recenzji na jej temat. To nieuczciwe. Poza tym niezwykle rzadko zdarza mi się nie ukończyć książki, raczej męczę się do ostatniej strony w nadziei, że jednak czymś mnie zachwyci…

7. Co twoim zdaniem wyrządzi książce większą krzywdę - film czy serial na jej podstawie?
I jedno i drugie może wyrządzić krzywdę. Wszystko zależy od reżysera, scenarzysty, aktorów itd… Oczywiście może, ale nie musi.

8. Kreatywna destrukcja - dlaczego się sprzedaje?
Nie mam pojęcia, dlaczego się sprzedaje, widać jest zapotrzebowanie na tego typu publikacje. Moja córka ma w domu to "coś" dziwnego, systematycznie poddaje to różnym eksperymentom i świetnie się przy tym bawi. Ale ona ma dopiero 10 lat i taki sposób zabawy może ją intrygować, nie sądzę aby osoby w poważniejszym wieku zainteresowały się taką formą kreatywności ;) Ale może się mylę?

9. Najlepsza ekranizacja książki?
Ponieważ w ostatnim czasie nie oglądam zbyt wielu filmów, to na myśl przychodzi mi dawno obejrzana ekranizacja "Aniołów i demonów" D. Browna, wtedy wydawało mi się, że film dobrze oddaje klimat książki. 
Na myśl nasuwa mi się jeszcze ekranizacja "Władcy pierścienia", ale w tej kwestii mam ograniczone możliwości oceny, bowiem nie czytałam książki, natomiast film w moim odczuciu był genialny. 

10. Czy nastoletni autorzy powinni wydawać książki?
Dlaczego nie, jeżeli obdarzeni są nadzwyczajnym talentem?

11. Masz ulubione wydawnictwo?
Przede wszystkim lubię książki, ale gdyby nie Wydawnictwa to nie byłoby tylu pięknych publikacji. Absolutnie nie ujmując największej zasługi samym twórcom. 
Mogę wyróżnić kilka ulubionych Wydawnictw: Znak za E.E. Schmitta, Papierowy Księżyc oraz  Replikę za J. Ketchuma, Wydawnictwo Dolnośląskie za J. Nesbo, Albatros za H. Cobena i K. HosseiniegoNasza Księgarnia za M. Zusaka oraz serię Zbliżenia, Rebis za E.E. Remarque'a Zysk i S-ka za D. Chamberlain i J. Picoult (lektura tych książek jeszcze przede mną, ale część stoi już na mojej półce i czeka na swoją kolej, na razie cieszą moje oko).

12. Wolisz ebook, audiobook czy papierową książkę? (pomijając fakt, że audiobook to moim zdaniem nawet nie jest czytanie).
Ponad wszystko kocham książki papierowe, są bezkonkurencyjne! Nie posiadam czytnika ebooków, ale od czasu do czasu jestem obdarowana książką w tej formie i czytanie ich na tablecie, czy laptopie jest okropną męką nie tylko dla moich oczu, nie wiem jak byłoby gdybym posiadała czytnik (może powinnam rozważyć taką ewentualność) póki, co nie jestem do tego w ogóle przekonana. Audiobooki? Owszem, bywa, że ich słucham, ale tylko, wtedy, kiedy nie mogę usiąść spokojnie z książką, bo np. smażę kotlety ;), naleśniki;), czy np. sprzątam… ;) albo przed snem, kiedy w mojej głowie kotłują się różne myśli przez, które nie mogę usnąć, wtedy głos lektora sprawia, że szybciej odlatuję do krainy snów… ;)


Jako druga nominowała mnie właścicielka bloga: Iza Reads

Oto jej pytania: 

1. Ile najwięcej książek udało Ci się przeczytać w ciągu miesiąca.
Biorąc pod uwagę wyłącznie bieżący rok, to w styczniu było ich 12.

2. Jaka jest Twoja ulubiona książka.
Trudno wybrać tę jedyną, ale wyróżnię "Złodziejkę książek" M. Zusaka, "Tysiąc wspaniałych słońc" K. Hosseiniego, "Życie z Merlem" T. Kerasote i oczywiście moja ukochana książka "Marley i ja. Życie, miłość i najgorszy pies świata" J. Grogan - kocham labradory, a ta książka w sposób zabawny i prawdziwy ukazuje zmagania osób, które zdecydowały się na psa tej rasy.

3. Gdzie najczęściej kupujesz książki.
Najczęściej w księgarniach internetowych. Moje ulubione to: aros.pl, nieprzeczytane.pl oczywiście kupuję również na allegro, w antykwariatach internetowych i w księgarniach, które oferują w promocyjnych cenach książki nowe, związane z końcówkami nakładów np.:  (oczytani.pl, 3telnia.pl)

4. Czy jest taka książka, która Cię rozczarowała?
Rozczarowała mnie jedna z ostatnich powieści mojego ukochanego Harlana Cobena "Sześć lat później" oraz "Dziesięć płytkich oddechów", powieść, po której spodziewałam się wielkiego wow! Tymczasem było zupełnie odwrotnie.

5. Czy jest książka, której nie znosisz?
Nie ma chyba takiej książki, której nie znoszę. Chyba, że cofnę się do czasów liceum, mam potworne skojarzenia z "Dziadami" A. Mickiewicza, to była droga przez piekło! Wstyd? No trudno, nic nie poradzę, że nie umiałam jej przegryźć. 

6. Czy czytasz książki w innych językach?
Nie, nie czytam książek w innych językach.

7. Co sądzisz o książkach Stephana Kinga?
Moja przygoda z prozą Pana Kinga rozpoczęła się niedawno. "Misery", "Przebudzenie", "Pan Mercedes" to książki, które udało mi się już przeczytać. Aktualnie oddaję się lekturze "Lśnienia" i póki, co jest świetnie. Z pewnością na tym nie zakończę mojej przygody z Mistrzem Kingiem ;)

8. Jaka książka pozytywnie Cię zaskoczyła?
"Dziecko śniegu" debiutującej autorki Eowyn Ivey. Nigdy nie przypuszczałabym, że książka o baśniowym charakterze tak mnie oczaruje. Co zrobić, zakochałam się w tej powieści.

9. Jaka książka Cię przeraziła?
Przerażają mnie książki Jacka Ketchuma. "Dziewczyna z sąsiedztwa"  "Jedyne dziecko" i ostatnio przeczytana "Przejażdżka", a zwłaszcza dołączone do niej opowiadanie "Chwasty". Ale bardzo lubię twórczość tego autora i wiem czym grozi czytanie jego książek. Niemniej jednak i tak po nie sięgam. Chyba lubię od czasu do czasu poczuć się przerażona! ;)

Książki, które przeraziły mnie do granic możliwości, zszokowały i odebrały mowę to: reportaż W. Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć" oraz "Nienawiść" S. Srokowskiego. To jedne z tych książek, po których nie można spać, jeść, mówić! A kiedy się je czyta, chce się krzyczeć i płakać! Bowiem lektura tych książek boli i przeraża! 

10. Jaką książkę planujesz kupić w najbliższym czasie?
Hmm… wcale nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie ;) bowiem, jako książkoholiczka, która nałogowo kupuje książki, mam w planie kupić ich kilka. Z pewnością niebawem wstawię mój kwietniowy stosik... ;) 

11. Jaki jest Twój ulubiony film?
"Leon zawodowiec" oraz "Wielki błękit" w reżyserii Luca Besson z moim ukochanym J. Reno. Kocham, uwielbiam i oglądam za każdym razem, kiedy powtarzają je w TV.


Moje pytania:
1. Okładka książki, która zachwyciła Cię od pierwszego spojrzenia.
2. Bohater książki, z którym mogłabyś się identyfikować.
3. Co wolisz? Opasłe tomy, czy powieści napisane w rzeczowy i zwięzły sposób? 
4. Jak piszesz recenzję? Odkładasz książkę i natychmiast zasiadasz do pisania, czy może potrzebujesz kilku dni, aby poukładać w głowie myśli? Robisz jakieś notatki w trakcie czytania, zaznaczasz tekst w książce? A może robisz jeszcze coś zupełnie innego?
5. Jaki gatunek literacki preferujesz najbardziej?
6. Co jest głównym zapłonem do tego, abyś kupiła nową książkę?
7. Kupujesz książki, czy wypożyczasz z biblioteki? Co sprawia Ci większą satysfakcję upolowana książka w księgarni, antykwariacie, czy w bibliotece?
8. Kto jest Twoim zdecydowanym numerem jeden wśród pisarzy?
9. Polska, czy zagraniczna literatura? Jaką wolisz? 
10. Czy jest książka, która zajmuje szczególne miejsce w Twoim księgozbiorze? Jeśli tak to, jaka i dlaczego?
11. Czy jest książka, do której wracasz, czytałaś ją więcej niż jeden raz, albo masz w planie przeczytać ponownie?
12. Czy myślisz o tym, żeby napisać swoją powieść? A może masz już głęboko ukryte dzieło w swojej szufladzie?

Nominuję:


niedziela, 12 kwietnia 2015

"Sekretne życie pszczół" - S.M. Kidd - Dokąd zawiedzie Cię przeznaczenie?

Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 352


"Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd 

"Pszczoły miodne potrzebują nie tylko fizycznego kontaktu z całą kolonią, ale również wsparcia w jej systemie społecznym. Kiedy odizoluje się pszczołę od jej sióstr, wkrótce umiera". 
Do przeczytania tej powieści w zasadzie nikt nie musiał mnie zachęcać i nawet najbardziej negatywne opinie, a i z takowymi się zetknęłam nie odwiodłyby mnie od lektury tej książki. Mój pierwszy kontakt z prozą Sue Monk Kidd odbył się za sprawą fascynującej powieści pt.: "Czarne skrzydła". <klik> Ta książka zachwyciła mnie od pierwszych stron i była prawdziwą ucztą dla mojej duszy, toteż bez wahania sięgnęłam po "Sekretne życie pszczół", bowiem byłam szalenie ciekawa, czy i ta powieść dostarczy mi tak cennych i niezwykłych przeżyć.  Jakie były moje wrażenia podczas lektury tej książki? Z pewnością mnie nie zawiodła, niemniej jednak nie zachwyciła, tak mocno jak wspomniane "Czarne skrzydła".

Główną bohaterką tej powieści jest czternastoletnia Lily, szalenie samotna, zagubiona, skrzywdzona i niedowartościowana dziewczynka, która we wczesnym dzieciństwie straciła matkę. Wychowaniem Lily zajmuje się nieczuły i surowy ojciec, który każdego dnia okazuje dziewczynce wyłącznie niechęć i brak zainteresowania. Jego twarde zasady i brak czułości względem córki, pogrążają Lily w coraz większej rozpaczy. Jedyną życzliwą osobą w jej otoczeniu jest czarnoskóra służąca imieniem, Rosaleen. Kiedy ojciec Lily wyjawia córce gorzką prawdę na temat tragicznej śmierci jej matki, jednocześnie obarczając ją winą, Lily postanawia uciec z domu w poszukiwaniu bezpiecznego i ciepłego miejsca, gdzie zostanie zaakceptowana i obdarowana prawdziwą miłością. W ucieczce towarzyszy jej czarnoskóra służąca, która sama znalazła się w kłopotliwej sytuacji. W trakcie ich niebezpiecznej oraz trudnej drogi towarzyszy im strach, głód i zmęczenie, jednakże w rezultacie trafiają do malowniczego Tiburonu, gdzie zostają otoczone opieką przez trzy czarnoskóre siostry. Czy odnajdą szczęście i zrozumienie w tej pachnącej miodem, otoczonej pasiekami i skąpanej w słońcu, swojskiej krainie? Aby się o tym dowiedzieć przeczytajcie tę książkę, która zauroczy Was niezwykłymi aromatami słodkiego miodu, herbaty i pszczelego wosku. Będziecie mogli zatracić się w urzekających odgłosach przyrody, gdzie słychać brzęczenie pszczół, szelest drzew, śpiew ptaków, cichy szmer wielobarwnych łąk oraz szum rzek, gdzie łagodny i ciepły wiatr otuli Wasze zmysły i serca dając prawdziwe ukojenie i rozluźnienie.
"(…) Widzisz, Lilly, kiedy ty albo ja słyszymy o jakimś nieszczęściu, może to nas na chwilę zasmucić, ale nie wali się od razu cały nasz świat. Jest tak, jakby nasze serca miały wbudowaną barierę ochronną, która nie pozwala, by ból nas przytłoczył. Ale May tego nie ma. Wszystko w nią wnika: całe cierpienie, które dotyka innych ludzi". Str. 114
Sue Monk Kidd kolejny raz zachwyciła mnie nieszablonowym stylem, autorka posługuje się pięknym językiem, niezwykle barwnym i subtelnym, jej opisy przyrody i zdarzeń są szalenie sugestywne i smaczne, przyznam, że w cudowny sposób działały na moją wyobraźnię. Autorka stworzyła bardzo refleksyjną opowieść, która ma słodko-gorzki smak, jednak jej słodycz nie jest banalna i mdła, a gorycz wynika z trudnych i traumatycznych doświadczeń małej dziewczynki, która zagubiona w świecie dorosłych próbuje odnaleźć szczęście i zrozumienie. Oprócz tego ukazała Amerykę lat 60. XX wieku, gdzie niewolnictwo, rasizm i dyskryminacja były nieodzownym elementem ówczesnego życia. Ta książka dostarczyła mi różnorodnych emocji, bowiem w trakcie jej czytania towarzyszył mi uśmiech, żal, czasem w oku zakręciła się łza, chwilami byłam rozdrażniona, a nawet zła, często zaniepokojona losem bohaterek. Jednocześnie byłam oczarowana niezwykłymi opisami przyrody, smaków i zapachów, ponadto autorka przemyciła do tej powieści mnóstwo ciekawych spostrzeżeń na temat tajemniczego życia pszczół i zrobiła to w bardzo interesujący i nienużący sposób. Jedyne, co drażniło mnie w tej powieści, to wątki religijne, rytuały czarnoskórych kobiet, które w przesadny sposób czciły posąg Maryi. Bóstwo, które otoczyły nadmierną opieką i fanatycznie wierzyły w jego cudowną moc. Ta część opowieści była dla mnie najmniej interesująca, wręcz męcząca. Ale to wynika wyłącznie z moich subiektywnych przekonań i z pewnością nie wpływa na wartość tej książki.
"Żyję w ulu ciemności, a ty jesteś moją matką. (…) Jesteś matką tysięcy". Str. 193 
Reasumując, "Sekretne życie pszczół" S.M. Kidd to bardzo ciepła, wartościowa i budująca powieść o niezwykłej i bezinteresownej przyjaźni, o poszukiwaniu drogi do własnego szczęścia i wewnętrznej równowagi. Książka obnaża także skomplikowaną i przekorną ludzką naturę, brak tolerancji i dyskryminację rasową oraz to, jak trudno zapomnieć i przebaczyć. Ponadto w genialny i efektowny sposób przybliża fascynujące i skomplikowane życie pszczół, których rola i znaczenie dla utrzymania człowieka jest niepodważalnie decydująca. Mimo, iż książka nie oczarowała mnie tak mocno, jak wspomniane "Czarne skrzydła", to absolutnie mnie nie zawiodła. Ta powieść dostarczyła mi wspaniałych doznań, przeniosła na kilka chwil w wyjątkowe miejsce, gdzie natura żyje w symbiozie z człowiekiem, delektowałam się jej smakiem, poruszyła mnie i skłoniła do refleksji, z pewnością pozostawiła ślad w mojej pamięci. 

"- Ja też nie wiem, czy mam przed sobą jakąś przyszłość.
- Dlaczego? Nie jesteś sierotą.
- Nie - odparł. - Jestem Murzynem." Str. 142

" - Nie możemy myśleć o tym, żeby zmienić kolor naszej skóry - oświadczył. - Powinniśmy myśleć o tym, żeby zmienić świat". Str. 250


Moja ocena: 7,5/10



czwartek, 9 kwietnia 2015

"Sędzia od Świętego Jerzego" - M. Tequila - Społeczeństwo nie ufa politykom. Nie znosi ich!


Kategoria: kryminał psychologiczno-obyczajowy
Wydawnictwo: NOVAE RES
Data wydania: marzec 2015
Liczna stron: 116





"Sędzia od Świętego Jerzego" - Michael Tequila



"Najbardziej nie odpowiada im rząd. Uważają, że jest niekompetentny i skorumpowany, że dba tylko o siebie i najbogatszych".
Polityka przetaczała się przez moje życie odkąd pamiętam i to bynajmniej nie za sprawą mojej pasji do niej, lecz za pośrednictwem mojego taty, dla którego ekonomia, polityka, czy historia to motywy przewodnie każdej dyskusji. Toteż podczas wszelkich spotkań rodzinnych temat szeroko pojętej sceny politycznej oraz działalności polityków był wątkiem przewodnim naszych dialogów. Moje wszelkie próby odejścia od tego nudnego i bardzo irytującego dla mnie tematu kończyły się fiaskiem. W efekcie końcowym za każdym razem wywiązywała się żarliwa dyskusja. Mimo tych wieloletnich rozważań na tematy polityczne i ekonomiczne naszego kraju, nigdy nie zafascynowałam się polityką, ani gospodarką, zaciekawiła mnie jedynie historia. Nasuwa się pytanie, skąd zainteresowanie powieścią, której fabuła porusza się wokół sceny politycznej? Otóż książka zaliczana jest do kategorii powieści psychologiczno-obyczajowej z wątkiem kryminalnym w tle, a taki gatunek jest w moim guście czytelniczym, do tego przeczytałam kilka pochlebnych recenzji, a sam autor pisze o niej w bardzo zachęcający sposób. Dlatego postanowiłam zmierzyć się z tym niewątpliwie budzącym wiele wątpliwości zagadnieniem. Czy było warto? O tym za chwilę…
W pierwszej kolejności chciałabym napisać kilka słów o samym autorze, który niestety dotąd nie był mi znany. Michael Tequila jest poetą i pisarzem polsko-australijskim, w swoim dorobku literackim posiada trzy tomiki wierszy: "Współczesność, czyli kontestacje antypodów", "Klęczy cisza niezmącona" i "Oniemiałość" , a także powieść, która została wydana w postaci e-booka pt.: "Plener zagubionych uczuć". Oprócz tego autor prowadzi cieszący się dużą uwagą blog na swojej stronie autorskiej www.MichaelTequila.com. Z wykształcenia jest doktorem nauk ekonomicznych i ma za sobą bardzo urozmaiconą karierę zawodową, piastował takie stanowiska jak np.: nauczyciel akademicki, psychoterapeuta czy zawodowy tłumacz polsko-angielski. Przez wiele lat przebywał poza granicami naszego kraju, między innymi w Grecji, Kolumbii i Australii, obecnie mieszka w Polsce.
Bohaterowie, którzy stali się kluczowymi postaciami tej powieści, to: Orlando - sędzia sportowy, człowiek o niezłomnym charakterze, bardzo szlachetny i nieskorumpowany, który przez wiele lat przebywał poza granicami naszego kraju, Leon Garalis - przywódca największej partii opozycyjnej - Nowych Kreacjonistów, bardzo nieprzewidywalny, oskarżycielski, niezwykle porywczy i ostry gracz polityczny, oraz Leon Słabosilny - Premier należący do Partii Ewolucjonistów, polityk o łagodnym usposobieniu, zrównoważony i unikający publicznych konfliktów.
Orlando vel.  Sędzia, został podstępem zmuszony do objęcia stanowiska głównego sędziego Igrzysk Sportowych Partii i Organizacji Politycznych, jak poradzi sobie w tej nietypowej dla niego roli? Jak potoczą się losy bohaterów podczas igrzysk,  czy Sędzia odniesie spektakularny sukces, czy też zupełną porażkę, i jaką rolę w czasie igrzysk odegrają najważniejsi przywódcy wspomnianych partii? Tego dowiedzcie się sami sięgając, po tę nietuzinkową i bardzo przenikliwą powieść.
Autor wykreował niezwykle przejrzyste i frapujące postaci, przedstawił świat polityki w bardzo oryginalny i wyrafinowany sposób. Styl, jakim posługuje się Michael Tequila jest szalenie estetyczny, autor dba o wszelkie szczegóły, posługuje się piękną polszczyzną, przyłapałam się nawet na tym, że w trakcie czytania opisu stadionu byłam nim zauroczona i niezwykle skupiona na tekście, a takie detale, które często nic nie wnoszą w powieść, zazwyczaj czytam mało uważnie, bez większego zainteresowania.  Tym razem było zupełnie inaczej, bo lektura tej powieści odbywała się w zupełnej ciszy i skupieniu, chłonęłam każde słowo. W moim odczuciu autor charakteryzuje się lekkim i przejrzystym piórem, co powoduje, że nawet tak trudny i dla wielu ciężki temat, jakim jest polityka staje się całkiem przyjemny w odbiorze, bowiem podany jest z w prześmiewczy sposób, jakby w krzywym zwierciadle, jednocześnie ukazując w bardzo jasny i zrozumiały sposób obecne realia. Michael Tequila jest bystrym obserwatorem, jego spostrzeżenia na temat sceny politycznej są niezwykle trafne i w doskonały sposób obnażają jej wszelkie wady i bolączki. Ponadto autor znakomicie ukazuje współczesną rzeczywistość oraz dylematy, z jakimi zmagają się przeciętni mieszkańcy naszego kraju. Z mojego opisu wynika, że książka nie posiada żadnych wad, otóż posiada, ale w moim odczuciu tak małe, że nie mają większego wpływu na moją ocenę tej powieści.

"Ludzie tutaj są niby tacy sami jak gdzie indziej, a równocześnie inni. Wszyscy wyszli z ustroju, w którym władze wszystko organizowały: pracę, zaopatrzenie, mieszkanie, szkołę, wczasy. Teraz jest inaczej. Teraz obowiązuje zasada: radź sobie sam! Społeczeństwo podzieliło się. Ci, którym dobrze się powodzi, milczą, nie obnoszą się z tym. Większość jest zadowolona ze swojego życia, ale jest to milcząca większość. Pozostała część społeczeństwa, solidne kilkanaście procent, to ludzie nieszczęśliwi, jest im źle, fatalnie, parszywie". Str. 36

Reasumując, "Sędzia od Świętego Jerzego" to istotnie bardzo intrygująca satyra, która w wyśmienity i przystępny sposób obnaża fałszywy świat sceny politycznej, nieustanną walkę o władzę, wzajemne oskarżenia, kłamstwa i przepychanki. Ukazuje polityków, którzy mają na względzie wyłącznie własne korzyści, toteż nie bacząc na konsekwencje swoich poczynań oszukują, manipulują i przekraczają wszelkie granice moralności. Michael Tequila posługuje się doskonałym warsztatem pisarskim, jego niezwykła finezja, poczucie humoru, lekkość i zaskakujące zakończenie to znaczące walory tej niedługiej powieści. W mojej opinii ta krótka forma książki jest znaczącą zaletą, bowiem trudno byłoby mi śledzić losy bohaterów, tak mocno związanych z polityką i poglądami na jej temat, gdyby powieść była znacznie większej objętości. Te niewiele ponad sto stron, w zupełności wystarczyło, aby ukazać istotę zagadnienia. Lektura tej powieści była dla mnie ciekawym i nowym doświadczeniem, przeczytałam książkę, której tematem przewodnim jest scena polityczna, a mimo tego nie odczuwałam znużenia i bawiłam się wybornie. Warto było sięgnąć po tę niedługą, ale jakże, wartościową powieść. Polecam.


Moja ocena: 8/10



Za możliwość przeczytania powieści "Sędzia od Świętego Jerzego"
dziękuję autorowi książki Panu Michaelowi Tequila.

<źródło>



wtorek, 7 kwietnia 2015

Książka za recenzję - "Sędzia od Świętego Jerzego" - Michael Tequila



Moje plany czytelnicze musiały ulec drobnej zmianie. Dzisiaj otrzymałam od autora moją pierwszą książkę w wersji papierowej - "Książka za recenzję".
Z przyjemnością przeczytam i podzielę się z Wami moimi wrażeniami i przemyśleniami
na temat tej powieści
.

"Sędzia od Świętego Jerzego" - Michael Tequila
Kategoria: kryminał psychologiczno-obyczajowy
Wydawnictwo: NOVAE RES
ISBN 978-83-7942-566-2
Data wydania: marzec 2015
Liczba stron: 116


Opis: Premier i pretendent do jego stanowiska, Leon Garolis, postanowili zmierzyć się w organizowanych corocznie Sportowych Igrzyskach Partii i Organizacji Politycznych. Traf chciał, że do kraju po dłuższej emigracji wrócił zawodowy sędzia sportowy Orlando - człowiek o orientacji politycznej odmiennej od poglądów większości obywateli kraju. Wśród niespokojnych wydarzeń został on zmuszony do objęcia stanowiska głównego sędziego igrzysk, jedynej osoby bezstronnie oceniającej wydarzenia na wielkim stadionie. Sędzia okazał się ponadto człowiekiem z charakterem...
Intrygująca satyra, która w jaskrawy sposób punktuje wszystkie przywary i bolączki polityków oraz życia politycznego kraju. Zabawna i ironiczna, ale przede wszystkim bardzo prawdziwa. Być może, gdyby politycy rozwiązywali swoje porachunki na arenie sportowej, w końcu również do tego środowiska wkradłyby się zasady fair play.



Zatem zaczynam... :)




"Kryminalistka" - Joanna Jodełka ... Cichną sowy. Za chwilę będzie świt!

Kategoria: kryminał psychologiczny
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Liczna stron: 319


"Kryminalistka" - Joanna Jodełka

"A ty, jeśli nie masz dość empatii, odłóż natychmiast tę książkę! Oddaj ją komuś. Zostaw na śmietniku. Daj dziecku, niech porwie. Co mnie to obchodzi. Ale nie czytaj dalej. Po co masz mi się przyglądać? Nie będę ładna!"

"Kryminalistka" autorstwa Joanny Jodełki, to znakomita powieść, dzięki, której autorka stała się moim kolejnym, tegorocznym odkryciem wśród rodzimych pisarzy. Pomyśleć, że do tej pory tak rzadko sięgałam po książki polskich autorów. Obecnie mam sporo do nadrobienia, co absolutnie mnie nie martwi, gdyż wygląda na to, że przede mną sporo ciekawych doznań. Toteż życzę sobie, aby każda kolejna książka stanowiła dla mnie tak miłą niespodziankę, jaką niewątpliwie była najnowsza książka autorki.
Joanna Jodełka zaoferowała czytelnikowi bardzo tajemniczą i intrygującą powieść, którą tak naprawdę trudno jednoznacznie sklasyfikować, bowiem w moim odczuciu "Kryminalistka" absolutnie nie jest typowym kryminałem. W tej powieści można śmiało odnaleźć kilka gatunków, co powoduje, że książka ma szansę trafić w gusta znacznie większego grona czytelników. Nastawiłam się na tradycyjny kryminał, tymczasem otrzymałam coś zupełnie innego, co absolutnie nie wywołało mojego niezadowolenia. Dla mnie ta książka to w głównej mierze powieść psychologiczno-obyczajowa z intrygującym wątkiem kryminalnym w tle. Ponadto autorce udało się nakreślić bardzo ciekawy portret psychologiczny głównej bohaterki, która wcale nie jest tak jednolita, mdła i naiwna, jak wydawało mi się na początku. Na domiar tego powieść ma dość interesująco i obrazowo poprowadzony wątek miłosny, gdzie główni bohaterowie oddają się dosyć pikantnej przygodzie erotycznej. Przyznaję, że opisy tych aktów działają na wyobraźnię, chociaż osobiście nie przepadam za tego typu wątkami, jednak w tej książce bynajmniej mi to nie przeszkadzało. Niewątpliwie stało się tak za sprawą wyczucia i dobrego smaku autorki, przez co wątek erotyczny nie zdominował powieści i nie zmienił jej w typowe romansidło. 
Przyznam, że to dość nietypowy kryminał psychologiczny, który został napisany lekkim piórem, książkę czyta się bardzo przyjemnie i z ogromnym zainteresowaniem. W trakcie lektury "Kryminalistki" byłam zupełnie pochłonięta fabułą tej książki i w zasadzie nie istniałam dla nikogo, toteż nie docierały do mnie żadne bodźce zewnętrzne, całe szczęście tradycyjnie czytałam nocą, wobec tego nikogo nie uraziłam swoim brakiem zainteresowania, tym co dzieje się dookoła mnie. Bardzo lubię tego typu literaturę, wtedy naprawdę trudno oderwać mnie od lektury.
"Czy wtedy myślałam? Nie wiem, a jeśli, to chyba bezmyślnie". Str. 117

Główną postacią tej powieści jest Joanna, niedoceniona autorka przeciętnych kryminałów. Bohaterkę cechuje bardzo delikatna i wrażliwa natura, powiedziałabym, że wręcz bardzo naiwna, a momentami nawet irytująca i mdła. Joanna jest żoną Krzysztofa, autora bardzo poczytnych i popularnych poradników. Mąż Joanny to facet z dużym poczuciem własnej wartości, przemądrzały i nadęty elegancik odnoszący sukcesy zawodowe. Relacje małżonków są dość złożone i dalekie od ideałów.
Joannę poznajemy w chwili, kiedy brudna, z posklejanymi i zmierzwionymi włosami, w nienajlepszym stanie fizycznym i psychicznym siedząc na ławce w parku, analizuje ostatnie, traumatyczne przejścia w swoim życiu. Jednocześnie próbuje walczyć z własnymi słabościami i dylematami oraz znaleźć wyjście z bardzo skomplikowanej sytuacji, w jakiej się znalazła.

W tym miejscu muszę napisać o narracji, która w moim odczuciu jest genialnie poprowadzona. Albowiem nie jest jednolita, tylko stosowana naprzemiennie. Raz narratorem w pierwszej osobie jest Joanna, dzięki czemu czytelnik ma możliwość wniknąć w zagmatwany umysł bohaterki, ponadto otrzymujemy również narrację trzecioosobową, która ma charakter swoistej retrospekcji wszystkich zdarzeń. W moim odczuciu ten zabieg daje znacznie ciekawszy obraz całej fabuły, ukazuje losy bohaterów z różnej perspektywy, dzięki czemu książkę czyta się z jeszcze większym zaciekawieniem.

"Cały świat we mnie nie chce umierać. Wiem to. Jestem przecież planetą dla miliardów bakterii. Żyją we mnie i na mnie od zawsze. Żywię je. Co dwadzieścia minut nowe pokolenie. Żyją sobie, nie wiedząc, że czeka je zagłada. Mój koniec. Ich apokalipsa". Str. 190

Reasumując, jestem pod ogromnym wrażeniem prozy Joanny Jodełki. "Kryminalistka" wywołała u mnie szereg skrajnych emocji, szczególnie postać Joanny, głównej bohaterki tej powieści, której najpierw bardzo współczułam, następnie zaczęła mnie denerwować, jej naiwność była irytująca i nie do zaakceptowania, po czym zupełnie mnie zaskoczyła. Autorka wykreowała wiele ciekawych postaci, które są niezwykle barwne i zróżnicowane, ale nieprzerysowane. Każda postać odgrywa znaczącą rolę w całej fabule. Joanna Jodełka nie stosuje zbędnych i męczących opisów, intryga jest znakomicie skonstruowana i dobrze przemyślana, przez co powieść czyta się jednym tchem i w ogromnym napięciu. Byłam bardzo ciekawa jak autorka zakończy tę historię i przyznam, że udało się jej zupełnie mnie zaskoczyć, finał tej historii stał się dla mnie dużą niespodzianką . Mam nadzieję, że będzie kontynuacja tej powieści, gdyż odnoszę wrażenie, że nie wszystko zostało w stu procentach wyjaśnione i dopowiedziane.
"Ale jeśli dalej trzymasz ją w ręce… w pociągu, w łóżku, na fotelu w toalecie, gdziekolwiek, cofnij się ze mną w czasie. I nie zgaduj, co się ze mną stało. I nie myśl, że mnie poznasz. Ja sama nie poznaję tego kogoś, kto teraz jest mną". Str. 7

Czy polecam najnowszą powieść Joanny Jodełki pt.: "Kryminalistka"? Chyba Was nie zaskoczę, jeśli powiem, że tak, i to z pełnym przekonaniem! Jestem bardzo ciekawa innych książek autorki, toteż z pewnością niebawem po nie sięgnę. Mam nadzieję, że będą równie interesujące.
Moja ocena: 8/10

niedziela, 5 kwietnia 2015

Zajączek z niespodzianką!




Zajączek zaskoczył mnie bardzo tego roku...
Nie spodziewałam się, że mnie odwiedzi i zostawi tak miłą niespodziankę!
Dziękuję Zajączku! 



Z tej książki ucieszyłam się najbardziej... Uwielbiam twórczość Ericha Marii Remarque'a! To najnowsza powieść tego mistrza pióra! :) 


"Kochaj bliźniego swego" - E.E. Remarque 
Po ucieczce z nazistowskich Niemiec główni bohaterowie powieści - niemiecki polityk Josef Steiner, syn żydowskiego Fabrykanta Ludwig Kern i studentka Ruth Holland - próbują bezskutecznie zapuścić korzenie w sąsiednich krajach: ich przymusowa wędrówka pod groźbą wydalenia, czasem na skraju żebraczej egzystencji, biegnie przez Czechosłowację, Austrię, Szwecję i Francję, ale przebywając nielegalnie, często bez pracy, wszędzie spotykają się z obojętnością, perfidią i wyzyskiem, wbrew biblijnemu przykazaniu. Może w Ameryce, która części z nich zapewni schronienie, będzie inaczej. 

Czytałam książkę "Na zachodzie bez zmian" <Recenzja> to jedna z tych powieści, która bardzo głęboko zapadła w mojej pamięci i jest jedną z moich ulubionych tego autora. Ponadto miałam jeszcze przyjemność poznać inne powieści E.E. Remarque'a: "Noc w Lizbonie", "Łuk triumfalny", "Czas życia czas śmierci" oraz "Droga powrotna". Bardzo je wszystkie polecam! Czytałam już bardzo dawno temu, aktualnie nie podejmę się napisania recenzji, gdyż nie udałoby się już wiernie oddać fabuły i wartości tych książek, za dużo czasu minęło od ich przeczytania. 


A to zupełna niespodzianka, przyznam, że nie trafiłam jeszcze na tę książkę, nie jest mi znana autorka ani jej twórczość... 





"Ocalenie Atlantydy" - Z. Oryszyn 
Dramatyczna, wstrząsająca i jednocześnie zaskakująca czarnym humorem opowieść o powojennym życiu przesiedleńców z ziem wschodnich, którzy znaleźli się na nieznanym im poniemieckim Dolnym Śląsku i w nieznanym im ustroju. O ich sposobach przeżycia w nowej, absurdalnie niebezpiecznej rzeczywistości - w czasach gdy wszystko było takie polityczne światopoglądowe. 

Przyznaję, że jestem bardzo ciekawa tej powieści. 











Książka E.E. Remarque'a z pewnością pokrzyżuje moje plany na kwiecień, gdyż z pewności przeczytam ją jeszcze w tym miesiącu... teraz zmykam na świąteczny obiad w gronie najbliższych... Wam również życzę smacznego... 


Pozdrawiam Was serdecznie, mam nadzieję, że i Was w te Święta spotykają tak urocze niespodzianki... życzę Wam tego! 
Wesołych Świąt! 

Agnieszka 
Nie teraz - właśnie czytam...