niedziela, 5 lipca 2015

"Najpiękniejsza na niebie" - Małgorzata Warda

Kategoria: literatura współczesna
Wydawnictwo: Black Publishing
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-8049-072-7
Liczba stron: 280

Moja ocena: 7,5/10


"Wieczne dziecko zaślepione urokiem matki".

Skojarzenia, które jako pierwsze powinny nasuwać się, kiedy słyszymy słowo mama? To dobroć, ciepło, spokój, łagodność, poczucie bezpieczeństwa, miłość. Mama, to ktoś, kto bez względu na okoliczności wyciąga do nas pomocną dłoń, jest zawsze gotowa służyć dobrą radą, przytulić i ukoić nasz smutek. Zawsze o nas pamięta i stara się zrozumieć, jest nieoceniona i niezastąpiona. W dzieciństwie jest dla nas największym darem, który otrzymaliśmy od życia. Kochamy ją miłością bezgraniczną, bowiem jest całym naszym światem. Kiedy dorastamy naszym wspomnieniom z dzieciństwa towarzyszy właśnie mama, a pamięć o niej zawsze ogrzewa nasze serca... 

Niestety nie każde dziecko ma to szczęście, aby wychowywać się u boku kochającej matki, która jak nikt potrafi otoczyć opieką i czułością. To smutne bowiem na świecie jest coraz więcej porzuconych dzieci, skazanych na łaskę losu. Domy dziecka, ogniska wychowawcze i inne tego typu instytucje przepełnione są niechcianymi i niekochanymi dziećmi. A te, które mają szczęście i trafiają do rodzin adopcyjnych, często przez całe życie marzą o tym, aby odnaleźć matkę biologiczną. Ale czy zawsze warto ją poznać?
"Jak mogłaś, mamo?! Co z ciebie za człowiek?! Kim ty w ogóle jesteś?! Bawisz się w Boga?! Ty nie masz serca!" str. 254
Sylwia od najmłodszych lat żyła w poczuciu odtrącenia, bowiem jako mała dziewczynka została porzucona przez swoją matkę, trafiła do domu dziecka, a następnie została adoptowana. Jednakże nowa rodzina nie była doskonała. Jej adopcyjna mama, chociaż bardzo się starała nie potrafiła obdarzyć Sylwii wystarczającą troską, dlatego dziewczynka nie czuła się przy niej zupełnie bezpiecznie. Jako dorosła kobieta sama została mamą, jednakże los nie był dla niej łaskawy i Sylwia zapadła na okrutną chorobę. Diagnoza była niczym wyrok, bowiem okazało się, że kobieta choruje na anemię aplastyczną, czyli upośledzenie funkcji szpiku - objawia się ono produkowaniem przez szpik kostny niewystarczającej ilości czerwonych i białych krwinek. Niezbędny stał się przeszczep, Sylwia w obawie o swoje życie i przyszłość córki postanowiła odnaleźć swoją biologiczną rodzinę. Dlatego zwróciła się z prośbą do Poli, dziennikarki śledczej, która mimo wielu wątpliwości i własnych problemów postanowiła pomóc Sylwii. Kobiety rozpoczęły trudną walkę z czasem, jednakże surowe i bezwzględne prawo skutecznie utrudniło szybkie dotarcie do bliskich Sylwii. W trakcie poszukiwań przyszło im zmierzyć się z niewygodną prawdą, odkryły sekrety, które zakłóciły ich dotychczasowe życie i wprowadziły w nie wiele chaosu.
"Wszystko żyło tu swoim życiem: grzyb piął się po ścianach, kłębu kurzu sunęły po podłogach, plamy od dziecięcych palców rozprzestrzeniały się na szybach". Str. 100
W moim odczuciu Małgorzata Warda bardzo realnie i obrazowo ukazała problem związany z porzucaniem dzieci, nie tylko od strony prawnej, gdzie procedury często stanowią wartość znacznie wyższą od potrzeby niesienia szybkiej pomocy. Autorka doskonale zobrazowała także rozterki i dylematy porzuconego dziecka oraz rodzin adopcyjnych. Świetne nakreśliła portrety psychologiczne dwóch kobiet, których życie kryje w sobie wiele tajemnic. Ta historia jest niczym złożona łamigłówka, którą czytelnik składa na podobieństwo puzzli, tworząc zaskakujący obraz. Fabuła toczy się dwutorowo, toteż śledząc czasy współczesne, chwilami przenosimy się do przeszłości, a tam poznajemy tę historię od zupełnie innej strony, bowiem widzimy ją oczami małego, porzuconego i zagubionego dziecka, potem nastolatki, a następnie dorosłej już kobiety. Ponadto autorka ukazała tę historię ze strony dwóch bohaterek, poznajemy nie tylko trudne życie Sylwii, ale także Poli, której przeszłość również kryje w sobie wiele tajemnic. Zakończenie przynosi pełną satysfakcję, bowiem zaskakuje i wywołuje wiele emocji.
"Dla smutku czas nie istniał" str. 206
Było to moje trzecie spotkanie z twórczością Małgorzaty Wardy, kolejny raz otrzymałam bardzo nostalgiczną, poruszającą i smutną historię. Ta powieść wywołuje ogrom emocji, wprowadza w umysł czytelnika melancholię i cierpienie, zupełnie przenika, chwilami rani serce. Mimo wielu tajemnic, które nieustannie odkrywałam na kartach tej powieści, nie była to dla mnie łatwa lektura, bowiem ta historia ma w sobie wiele goryczy i żalu, która powoli wypełnia umysł czytelnika.

"Najpiękniejsza na niebie" nie jest łatwą i przyjemną lekturą, to szalenie poruszająca książka o ogromnej samotności i odrzuceniu, o poszukiwaniu miłości i zrozumienia. Ta powieść ukazuje jak przykra jest walka z chorobą oraz jak skomplikowany bywa pojedynek o lepszą przyszłość dla swoich bliskich. To wyjątkowo wnikliwa i refleksyjna książka, która głęboko zapada w pamięć, wywołuje smutek i przygnębienie, niemniej jednak pokazuje jak ważna w życiu jest nadzieja i determinacja, jak wiele dzięki niej można osiągnąć. To bardzo cenna i mądra powieść, którą szczerze polecam!

Po lekturze tej książki utwierdziłam się w przekonaniu, że Małgorzata Warda jest pisarką, po której książki mogę sięgać z wielkim spokojem, bez obaw o rozczarowanie. Bez wątpienia jest wnikliwą obserwatorką, nie boi się trudnych tematów, a jej powieści ukazują historie, które mają odzwierciedlenie w realnym życiu.

"Gdy odchodzimy wie o tym tylko garstka ludzi". Str. 272


Książka bierze udział w wyzwaniu: 

środa, 1 lipca 2015

LIPIEC - zapowiedź recenzji na blogu Nie teraz - właśnie czytam...



Rozpoczął się okres urlopowy, dlatego liczę na znacznie więcej luzu. Skończyło się codzienne jeżdżenie z córką do szkoły, odrabianie lekcji i wiele innych obowiązków związanych z nauką... oj, jak ja czekałam na ten moment! 
Ponadto lipiec jest miesiącem, w którym wyjeżdżam na kilka dni odpocząć, mam nadzieję, że w tym czasie uda mi się nadrobić troszkę czytelniczych zaległości. Oby nie stało się zupełnie odwrotnie ;p 

Dzisiaj chcę zaprezentować książki, które po wielkich trudach wybrałam i zaplanowałam ich lekturę na ten miesiąc. Tradycyjnie jest ich więcej niż pewnie dam radę przeczytać, ale chcąc mieć większy wybór wybrałam ich, aż 14. Dodam, że jeszcze w połowie czerwca miały to być zupełnie inne publikacje, bo np. w lipcu bardzo chciałam przeczytać "Mistrza i Małgorzatę", aby odświeżyć sobie pamięć, tę książkę czytałam w liceum i pamiętam, że wtedy zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Miała pojawić się także książka "Piętnaście żywotów Harry'ego Augusta", która cierpliwie już czeka na mojej półce, ale jak widzicie kobieta zmienną jest i ostatecznie wyszło zupełnie inaczej niż planowałam wcześniej. Ale to wszystko dlatego, że na moich półkach pojawiły się kolejne, zupełnie nowe książki, do tego bardzo chciałam dać też szansę kilu pozycjom, które stoją na mojej półce już od dawna...



Oto książki, które będą mi towarzyszyć w tym miesiącu: 

1.   "Eleonora & Park" - Rainbow Rowell <RECENZJA> 
2.   "Moralność pani Piontek" - Magdalena Witkiewicz 
3.   "Wojna Afrodyty" - Andrea Busfield 
4.   "Maminsynek" - Natasza Socha 
5.   "Dziewiętnaście minut" - Jodi Picoult 
6.   "Sekret O'Brienów" - Lisa Genova 
7.   "Umarli mają głos" - M. Krajewski, J. Kawecki 
8.   "Prawo matki" - Diane Chamberlain 
9.   "5 sekund od IO" - Małgorzata Warda <RECENZJA>
10. "Razem będzie lepiej" - Jojo Moyes <RECENZJA> 
11. "Gringo wśród dzikich plemion" - Wojciech Cejrowski <RECENZJA> 
12. "Buźka" - Sophie Hannah <RECENZJA> 
13. "Znajdź mnie" - Michelle Knight <RECENZJA>
14. "Koronkowa robota" - Pierre Lemaitre 


Jako pierwszą z pewnością przeczytam powieść, po którą nie zdążyłam sięgnąć w zeszłym miesiącu i będzie to polecana przez Was "Eleonora & Park". Dalsza kolejność zależna od nastroju w danej chwili, ale tradycyjnie czekam na Wasze sugestie. Którą z zaprezentowanych książek polecacie mi najbardziej?  

A w czasie zdjęć standardowo towarzyszył mi mój kochany psiak Maksiu ;) Uwielbiam tę jego "głupciowatą" minkę i różowy nochal ;) 




Podsumowanie miesiąca - CZERWIEC 2015...



Kiedy zaczynał się czerwiec, miałam ogromny dylemat, które książki wybrać do przeczytania w tym miesiącu. Ostatecznie udało mi się zgromadzić pokaźny stos i wybrałam 13 książek z moich półek. Przyznam się, że po cichutku myślałam, że przeczytam je wszystkie... Niestety nie udało się i przeczytałam tylko 8 książek. Czerwiec kilka razy zaskoczył mnie nieplanowanymi zdarzeniami, dlatego były dni, kiedy nie starczało mi czasu na długie chwile z lekturą... ale cóż, głowa do góry przed nami okres urlopowy, mam nadzieję, że w lipcu nadrobię trochę zaległości! 

Tak prezentował stosik książek, które wybrałam na czerwiec: 


A takie książki udało mi się przeczytać i zrecenzować: 

1. "Na wysokim niebie" - Danuta Awolusi <RECENZJA> 
2. "Milcząca siostra" - Diane Chamberlain <RECENZJA>
3. "Krucha jak lód" - Jodi Picoult <RECENZJA>
4. "Żółte ptaki" - Kevin Powers <RECENZJA>
5. "Przyjaciele zwierząt" - Anton Marklund <RECENZJA>
6. "Najpiękniejsza na niebie" - Małgorzata Warda <RECENZJA W PRZYGOTOWANIU>

oraz egzemplarze recenzenckie, które otrzymałam w czerwcu:


1. "Pisane słońcem" - Maciek Roszkowski <RECENZJA> - za możliwość przeczytania tej książki dziękuję autorowi. 
2. "Kiedy cię poznałam" - Cecelia Ahern <RECENZJA> - za książkę dziękuję autorce bloga Lustro Rzeczywistości. 



W rezultacie przeczytałam 2823 strony, czyli statystycznie czytałam ok. 94 strony dziennie!

Od początku roku przeczytałam 54 książki, moim tegorocznym wyzwaniem jest przeczytać 100 książek, jest ogromna szansa, że uda mi się zrealizować ten plan!  

***
W czerwcu do mojej biblioteczki dołączyło sporo nowych publikacji, nadal upajam się ich wyglądem oraz zapachem. Mój księgozbiór powiększył się o 21 książek! Jak tu się nie cieszyć? 

Tradycyjnie nie mogę się zdecydować, które przeczytać w pierwszej kolejności. Jeszcze dzisiaj na blogu ukarze się zapowiedź lektur, które wybrałam na lipiec.


Ponadto od czerwca biorę udział w nowych wyzwaniach czytelniczych: 

Recenzje Ami
Opasłych tomisk nie było wiele (liczą się jedynie te książki, które mają minimum 400 stron) - w tym miesiącu przeczytałam tylko 3 powieści, które spełniały ten warunek - w tym wyzwaniu osiągnęłam wynik - 1 483 str.
Dzosefinn's Books
W czerwcu udało mi się przeczytać książki o łącznej wysokości (+19,3 cm) - mój wzrost to 1,76 cm, także spore wyzwanie przede mną... 

***
W maju postanowiłam zwiększyć swoją aktywność fizyczną, niestety w czerwcu na tym gruncie poniosłam totalną porażkę... przebiegłam tylko 26,13 km i spaliłam 1 969 kcal... marnie! Wiem, że nie jestem typem sportowca, ale myślałam, że osiągnę znacznie lepszy wynik... :( Nie wiem czy lipiec będzie lepszy... przede mną urlop, dlatego przede wszystskim zamierzam odpoczywać z książką w ręku ;) 

***
Udało mi się także popracować nad nowym wyglądem bloga. Teraz jest jaśniej i bardziej przejrzyście... Nie jestem jeszcze w pełni usatysfakcjonowana, bowiem marzy mi się zupełnie inne tło, nie z ptakami, a z sowami... niestety nie udało mi się takiego znaleźć... może pomożecie? 



Na koniec muszę napisać, że bloggowanie to bardzo fajna sprawa, przede wszystkim dlatego, że poznałam mnóstwo sympatycznych i ciekawych osób :) Staram się odwiedzać również Wasze blogi, piszecie świetne recenzje, a ja często korzystam z Waszych propozycji. Dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny! Cieszę się, że jesteście! 

Pozdrawiam i życzę Wam rajskich i zaczytanych wakacji! 

wtorek, 30 czerwca 2015

"Przyjaciele zwierząt" - Anton Marklund

Kategoria: literatura współczesna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Tłumaczenie: Natalia Pecyna
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-7976-254-5
Liczba stron: 312

Moja ocena: 7,5/10


"Bóg zsyła cholerstwa, żeby człowiek mógł się czegoś nauczyć…".

O autyzmie czytałam już kilka książek, ale chyba żadna z nich nie wpłynęła tak druzgocąco na moją psychikę. Poprzednie publikacje poruszały mnie, wywoływały współczucie, dawały większą świadomość, jakim trudem i wyzwaniem jest wychowywanie dziecka dotkniętego autyzmem. "Przyjaciele zwierząt" autorstwa Antona Marklunda to bardzo oryginalna publikacja, bowiem wcale nie traktuje o dokładnym przebiegu tego zaburzenia, w zasadzie koncentruje się wokół jednego tragicznego incydentu, o którym opowiadają bohaterowie tej powieści. Autor na kartach tej książki pomału snuje swą opowieść, pozwalając każdemu z bohaterów tej historii ukazać to jedno szokujące zdarzenie z własnej perspektywy, bardzo spokojnie wprowadzając czytelnika w szczegóły, które ostatecznie doprowadziły do tak dramatycznego w skutkach epizodu.

Johannes jest siedemnastoletnim, autystycznym chłopcem, który dość mocno wyróżnia się w grupie rówieśników, nie tylko wyglądem zewnętrznym, ale także nietuzinkową osobowością. Przez swoją "inność" spowodowaną autyzmem, chłopiec każdego dnia zmaga się z odrzuceniem przez rówieśników. Chcąc im zaimponować i zdobyć ich sympatię decyduje się na zachowania, które ostatecznie pogrążają go w oczach grona nauczycielskiego. Rodzice Johannesa z powodu zupełnego braku wsparcia ze strony szkoły, jak i środowiska społecznego wydają się całkowicie zagubieni i bezsilni. Mimo wielkiej miłości, jaką darzą swojego syna, nie potrafią sprostać codziennym problemom. Zupełnie bezradni i zdezorientowani sami zaczynają popełniać błędy, a w ich życie powoli wkrada się chaos, pojawiają się konflikty, przygnębienie oraz rozdrażnienie. Niestety żadne z nich nie jest w stanie przewidzieć, jak ich zachowanie wpłynie na zaburzony umysł młodego człowieka.
"Jeśli ktoś pokazał najmniejszą słabość, wszyscy biegli tam i mu dokuczali, dziobali jak kury, przerażeni, że sami mogą być zdemaskowani jako słabeusze i stać się kolejną ofiarą". Str. 273
Anton Marklund stworzył niebanalną historię, która może być ogromną nauką, nie tylko dla rodziców opiekujących się zaburzonymi dziećmi, ale dla każdego z nas. Życie pisze różne scenariusze, niektórych sytuacji nie sposób przewidzieć, jednak szalenie istotne jest, aby kierować się w życiu rozsądkiem, nie dać się ponieść emocjom zwłaszcza jeżeli jesteśmy bacznie obserwowani przez nasze dzieci. Czasem, zupełnie przypadkiem i w pełnej nieświadomości możemy przekazać im naukę, która w przyszłości może skutkować dramatycznymi konsekwencjami.
"Kłócimy się, kiedy jesteśmy zestresowani albo zdenerwowani czymś, co nas czeka. Za często to robimy, mówimy sobie, coś czego nie mamy na myśli". Str. 189
Autor w tej niebanalnej powieści udzielił głosu zarówno Johannesowi, jak i jego rodzicom, tym samym ukazał wewnętrzne rozterki każdego z nich, obnażył ich wątpliwości, smutki i rozważania, ukazał, jak odnoszą się do wspólnego życia i zaistniałej sytuacji. Książka ukazuje również kolejny ważny aspekt, mianowicie jak istotne w życiu jest wsparcie i pomoc. Mam wrażenie, że rodzice Johannesa byli pozostawieni zupełnie sami, nikt nie udzielił im stosownej pomocy, a przecież wychowanie dziecka z autyzmem jest niezwykle ciężkie i bardzo często trudne emocjonalnie do zniesienia. 

W moim odczuciu nie jest to powieść, którą autor napisał w jakiś szczególny, czy wydumany sposób, w moim odczuciu Anton Marklund napisał ją bardzo zrozumiałym i przystępnym językiem, dokładnie oddając charakter codziennych dylematów i wewnętrznych rozważań zwyczajnych ludzi. Jednakże mimo iż książkę czyta się bardzo szybko, to jednak ma ona ogromnie przygnębiający wydźwięk, tak przynajmniej wpływała na mnie. Jest w niej dziwna melancholia wywołująca ogromny smutek, w trakcie lektury tej powieści bardzo mocno odczuwałam bezradność rodziców Johannesa. Słowem to bardzo trudna  i  melancholijna książka.

Reasumując, "Przyjaciele zwierząt" nie są łatwą i przyjemną powieścią. Lektura tej książki wywołuje u czytelnika przygnębienie, a nawet odrętwienie i ogromnie trudno o niej przestać myśleć. To bardzo smutna książka o wielkiej samotności, bezsilności i zagubieniu, które w konsekwencji prowadzą do przykrych, wręcz dramatycznych wydarzeń. Jednakże mimo tego, że jest to bardzo trudna publikacja, to jednak stanowi bardzo ważną i cenną naukę dla każdego nas. Książka zapada głęboko w pamięć, skłania do refleksji i przeanalizowania własnych zachowań. Uświadamia jak ważne w życiu jest, wsparcie i zrozumienie oraz to jak czujnym i ostrożnym należy być podczas wygłaszania własnych poglądów, jak bardzo należy uważać na zachowania wywołane stresującą sytuacją.  Czasem życie wystawia nas na próbę, właśnie wtedy należy zachować zimną krew i nie dać zagłuszyć w sobie zdrowego rozsądku bowiem emocje nie są dobrym doradcą.


"Nie powinno się przejmować tym, co mówią ludzie. Ale i tak się to robi". Str. 182
 Książka bierze udział w wyzwaniu: 

Czerwcowy stosik # 4 - UPOLOWANE!



Wszędzie kuszą i wabią różnymi promocjami, dlatego nie mogłam się oprzeć i skorzystałam z pewnej wyprzedaży. Udało mi się kupić książki w bardzo niskiej cenie. Do tego w końcu znalazłam książkę, na którą polowałam już od dawna!  


Świat Książki często kusi wspaniałymi wyprzedażami, dlatego wreszcie skorzystałam i nabyłam trzy książki w atrakcyjnej cenie: 


"Wojna Afrodyty" - Andrea Busfield
Cena: 8,90 zł.

Saga rodzinna, opowieść o wojnie, miłości, rozstaniu i burzliwej historii Cypru od połowy lat 50. do czasów współczesnych. Wydaje się być idealna dla mnie, miłośniczki twórczości K. Hosseiniego. Chyba nie wytrzymam i przeczytam ją już w lipcu ;) 
 ***
"Na imię mam jestem" -Mariusz Maślanka
Cena: 2,99 zł. 

Czy można żyć wyobrażeniem miłości i bliskości, ciągle ukrywać się za uśmiechem i kłamstwem? Brzmi intrygująco, a cena nie pozwoliła mi przejść obok tej publikacji obojętnie ;) 
  ***
"Pora na życie" -Cecelia Ahern 
Cena: 6,99 zł. 

W ostatnim czasie przeczytałam najnowszą powieść autorki "Kiedy cię poznałam", fabuła nie rzuciła mnie na kolana, ale styl jakim posługuje się autorka jest wart uwagi, dlatego postanowiłam sięgnąć po inną powieść C. Ahern, tym bardziej, że książkę polecała mi Angelika z Lustra Rzeczywistości. 
  
***
"Życie z Merlem" -Ted Kerasote
Cena: 10,99 zł. 

Tę książkę upolowałam na allegro! Wreszcie! Szukałam jej od dawna, ale ciągle była niedostępna. Kiedyś, zupełnie przypadkiem trafiłam na nią w bibliotece. Przeczytałam i zakochałam się w tej powieści! 

Opis:
Merle i Ted odnaleźli się na pustyni w stanie Utah. Merle był psem w wieku około dziesięciu miesięcy, zmuszonym samemu walczyć o swój byt i szukającym kogoś, komu mógłby oddać swoje serce. Ted miał lat czterdzieści jeden, lubił pisać o zwierzętach i właśnie rozglądał się za szczeniakiem, którego mógłby wychować na prawdziwego druha. 
Zabawna, fascynująca i czuła książka. "Życie z Merlem" jest wzruszającą historią miłosną, która przekonuje, że partnerstwo pomiędzy psem i człowiekiem może przeistoczyć się w związek silniejszy niż można to sobie wyobrazić. 

Nigdy, żadna książka nie poruszyła mnie tak mocno jak jak historia Teda i Merle'a. Nie potrafiłam jej doczytać, bo łzy przysłaniały mi litery... kocham tę powieść, przede wszystkim za jej mądrość! Niezwykle refleksyjna, często zabawna i bardzo poruszająca! Książki, które bawią i jednocześnie uczą są dla mnie niezwykle cenne. Ta powieść właśnie taka jest! 

Jeżeli kochasz psy miłością prawdziwą, szczerą i nieograniczoną przeczytaj tę książkę! Z pewnością się nie rozczarujesz! 

Ogromnie się cieszę, że posiadam swój egzemplarz "Życia z Merlem", długo polowałam na tę powieść... będę do niej wracać, już wczoraj udało mi się znaleźć kilka ulubionych fragmentów :) 


Tymi książkami kończę swoje książkowe szaleństwa w tym miesiącu. Niebawem pojawi się podsumowanie czerwca...



Pewnie zauważyliście, że na blogu pojawiły się zmiany... ciągle pracuję nad wyglądem tej strony, wciąż nie mogę poczuć pełnej satysfakcji, ale mam nadzieję, że teraz jest jaśniej i bardziej czytelnie :) Podzielcie się swoimi refleksjami w komentarzach ;) 

niedziela, 28 czerwca 2015

"Żółte ptaki" - Kevin Powers



Kategoria: literatura wojenna
Wydawnictwo: Insignis  
Tłumaczenie: Michał Strąków
Rok wydania: 2012
ISBN 978-83-63944-12-4
Liczba stron: 285



Moja ocena: 9/10




"Świat wszystkich nas zmienia w kłamców".

"Żółte ptaki" Kevina Powersa to książka, o której jest mi niezwykle trudno pisać, bowiem nie sposób wyrazić emocji, które towarzyszyły mi w trakcie lektury tej nietuzinkowej i bardzo głębokiej powieści. Od pierwszej chwili zachwycił mnie wysmakowany styl, jakim posługuje się Kevin Powers, niezwykle poetycki, bardzo sugestywny, chwilami porażający i szalenie intymny. 

Kevin Powers jest magistrem sztuk pięknych. Jako siedemnastolatek zaciągnął się do armii Stanów Zjednoczonych. W latach 2004-2005 służył, jako strzelec karabinu maszynowego w armii amerykańskiej w Iraku, w miastach Mosul i Tal Afar. "Żółte ptaki" są debiutancką powieścią autora, książka została napisana na podstawie osobistych doświadczeń Kevina Powersa z okresu wojny w Iraku.

"Wojna próbowała nas zabić wiosną..."
Tymi słowami autor rozpoczyna swą opowieść o traumatycznych i dotkliwych przeżyciach żołnierzy biorących udział w bezsensownej wojnie rozgrywającej się na terenie Iraku, w mieście Tal Afar. Murphy oraz Bartle, główni bohaterowie tej książki są dwojgiem bardzo młodych i zagubionych w realnym świecie mężczyzn, zaciągają się do armii Stanów Zjednoczonych i wyjeżdżają na wojnę, która stanowi dla nich swoistą ucieczkę przed nieciekawą codziennością. Niestety w ich umysłach brakuje świadomości, jak trudną i wstrząsającą drogę obrali. W tych specyficznych okolicznościach, między Marphem, a Bartlem rodzi się niezwykła przyjaźń, jednakże te kilka miesięcy w Iraku zupełnie odmieni ich życie, zniszczy ich psychikę, odbierze godność i poczucie bezpieczeństwa, bowiem jeden z nich ginie, a drugi musi nauczyć się z tym żyć. Ale jak dalej trwać, jeżeli złożyło się obietnicę matce przyjaciela, że się wróci z nim do domu? I, co tak naprawdę wydarzyło się w Iraku, że tak trudno otrząsnąć się ze wspomnień i wyrzutów sumienia?

"Poczułem się lepiej na myśl o tym, że zabijamy go wspólnie i że dzięki temu żaden z nas nie będzie miał pewności, że to właśnie on był tym, który rzeczywiście tego dokonał" str. 33

W moim odczuciu Kevin Powers stworzył szalenie realną, niezwykle emocjonalną i mądrą powieść, która wkrada się w umysł czytelnika z ogromną mocą, zapiera dech, paraliżuje i zdumiewa swoją treścią. O tej książce nie da się zapomnieć, trudno o niej pisać, bowiem, żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co czułam w trakcie czytania tej powieści. To bardzo osobliwa książka z gatunku literatury wojennej, która nie stanowi wyłącznie suchego opisu działań bojowych na terenie Iraku. Ta książka to przede wszystkim podróż w głąb ludzkiego umysłu, umysłu poharatanego dźwiękami i obrazami wojny, gdzie w okrutny i bezduszny sposób giną ludzie, gdzie strach i panika stają się bodźcem do popełniania błędów, wyzwalają złe zachowania i instynkty, które skłaniają do zabijania drugiego człowieka.  

"Weszliśmy w uliczki. Zobaczyliśmy szczątki nieprzyjaciół, zalegające w miejscach, w których wpadli w zasadzkę, popychaliśmy je butami, odsuwając od broni. Sztywne zwłoki puchły w słońcu, zmieniając się w siedliska zarazy. Niektóre leżały zgięte pod dziwnym kątem, z wykrzywionymi plecami, uniesionymi lekko nad ziemią, inne były karykaturalnie wręcz powykręcane, niczym poddane rozkładowi echo jakiejś makabrycznej geometrii".  Str. 157

Nie jest łatwo po tak traumatycznych i okrutnych doświadczeniach wrócić do normalnego i poukładanego życia. Kevin Powers w tej powieści w bardzo ekspresyjny i mistrzowski sposób ukazał wewnętrzną walkę i rozdarcie weterana wojennego, obnażył jak druzgocący i wyniszczający wpływ na ludzką psychikę ma wojna.  Dla mnie ta publikacja stanowiła wstrząsające, ale także głębokie przeżycie, bowiem w trakcie jej lektury miałam wrażenie, że z wielką intensywnością przenikam umysł bohatera tej powieści, wertuję jego najintymniejsze myśli, dotykam jego zranionej duszy, w której tkwią odłamki złych i bolesnych doświadczeń. Zdaję sobie sprawę, że ta książka nie na każdego wpłynie w podobny sposób, bowiem tak jak wspominałam wcześniej ta publikacja nie jest typową literaturą wojenną, która ukazuje sam konflikt zbrojny, jego przyczyny i dokładny przebieg. Osoby, które szukają tego typu treści mogą poczuć się rozczarowane. Mam wrażenie, że ta powieść to jedna z tych książek, które w różny sposób wpływają na czytelnika.  

"Czujesz się tak, jakby twoje życie było żerdzią wystającą poza krawędź klifu - posuwanie się naprzód jest niemożliwe, nie z powodu braku chęci, lecz z uwagi na brak miejsca. Perspektywa kolejnego dnia stoi w sprzeczności z prawami fizyki. Nie możesz też zawrócić. Chcesz więc spaść, odpuścić, poddać się, ale nie jesteś w stanie. I przypomina ci o tym każdy twój oddech. I tak to trwa". Str. 169
 "Nic nie czyniło nas wyjątkowymi. Ani życie, ani śmierć. Ani nawet przeciętność". str. 24
Reasumując, "Żółte ptaki" Kevina Powersa, to w moim odczuciu bardzo emocjonalne i liryczne dzieło, które z ogromną siłą porusza, wstrząsa, a nawet paraliżuje umysł czytelnika. Zachwyca stylem i sposobem wyrażania myśli. Nie pozwala o sobie zapomnieć, chwilami rzuca na kolana, zupełnie elektryzuje i dotyka z wielką siłą. Z pewnością skłania do refleksji, bowiem wojna uwalnia z człowieka najgorsze instynkty, dlatego w głowie pojawia się myśl, jak my zachowalibyśmy się w obliczu podobnych wydarzeń. 

"Żółte ptaki" to powieść o przyjaźni, wojnie i jej traumatycznych skutkach, o wewnętrznej drodze człowieka biorącego czynny udział w absurdalnym konflikcie zbrojnym, o ogromnych zagubieniu, którego powodem jest zwątpienie we własną godność i lojalność. 

Jeżeli macie ochotę na podróż w głąb zbłąkanego i poranionego ludzkiego umysłu, sięgnijcie po tę powieść, która z pewnością pozwoli Wam z dużą siłą poczuć ból i bezsilność byłego żołnierza. 
"Kiedy staram się naprawić wspomnienia, nie daję rady. Gdy usiłuję wyrzucić je z głowy, powracają tym szybciej i z jeszcze większą siłą. Nie osiągam spokoju. Co z tego. Zasłużyłem sobie na to". Str. 81


 Książka bierze udział w wyzwaniu: 



wtorek, 23 czerwca 2015

"Kiedy cię poznałam" - Cecelia Ahern


Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Akurat
Tłumaczenie: Agata Kowalczyk
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-287-0020-8
Liczba stron: 416


Moja ocena: 7/10


"Ludzie to coś, co najbardziej mi wżyciu przeszkadza. Przeszkadza mi, że tak wielu z nich jest pozbawionych zdrowego rozsądku, że potrafią być tak niesamowicie rozczarowujący, zacofani, niedoinformowani, a ich poglądy bywają tak błędne, pełne uprzedzeń i niebezpieczne, że nie mogę ich słuchać".

Dzięki uprzejmości Angeliki, autorki bloga Lustro Rzeczywistości udało mi się znacznie szybciej poznać twórczość Ceceli Ahern, bardzo popularnej i uwielbianej przez czytelniczki pisarki. Tym samym najnowsza książka autorki "Kiedy cię poznałam" stała się moją pierwszą jej powieścią, którą miałam okazję przeczytać. Czy proza Ceceli Ahern oczarowała mnie równie mocno, jak inne czytelniczki? O tym opowiem Wam za chwilę…

Jasmine jest kobietą sukcesu, pełną energii i zapału, zupełnie oddaną swojej pracy oraz siostrze z zespołem Downa. Pewnego dnia zostaje zmuszona do odejścia z pracy, jednocześnie otrzymuje tzw. urlop ogrodniczy, który przez okres jednego roku nie pozwala jej na ponowne zatrudnienie. Zdesperowana i całkowicie zagubiona, zmuszona do nieoczekiwanej zmiany dotychczasowego trybu życia, traci poczucie własnej wartości i nie potrafi odnaleźć się w zupełnie nowej sytuacji. Pełna lęku o własną przyszłość cierpi na bezsenność, dlatego nocami podgląda burzliwe życie swojego sąsiada Matta, prezentera lokalnej stacji radiowej, który jest postacią bardzo kontrowersyjną, o burzliwej osobowości. Jasmine darzy go nienawiścią ze względu na jego sporne poglądy dotyczące ludzi z zespołem Downa. Ze względu na przesyt wolnego czasu kobieta postanawia założyć ogródek przed swoim domem. Praca nad tym nowym wyzwaniem staje się dla niej odkrywczym doświadczeniem, pomaga jej w zagłuszeniu nadmiaru wspomnień z dzieciństwa, daje ukojenie, czy też zwyczaje wypełnia nużące i bezbarwne życie. Tymczasem Matt również zostaje pozbawiony pracy. Między sąsiadami nawiązuje się nieoczekiwana relacja, która wprowadza w ich życie mnóstwo zaskakujących sytuacji, często zabawnych, ale także burzliwych i niepokojących, bowiem oboje są bardzo uparci, dlatego prowadzą ze sobą nieustanną walkę. Każdy z nich zmaga się z przeciwnościami losu, ale ich wzajemna relacja wyzwala w nich nowe spojrzenie na ich dotychczasowe życie i otaczający świat.
"Im głębiej kopię w ziemi, tym głębiej kopię w sobie". Str. 310

Moje odczucia po lekturze tej powieści są nieco ambiwalentne, dlatego jestem trochę rozdarta pisząc tę recenzję, bowiem książka z pewnością ma swoją niebanalną wartość, jest mądra i kryje w sobie wiele cennych spostrzeżeń i wskazówek, jednakże w moim odczuciu nie należy do powieści, które z dużą intensywnością wpływają na emocje czytelnika. To chwilami bardzo nostalgiczna, ale jednocześnie podnosząca na duchu opowieść, z której bohaterami będzie mógł identyfikować się niejeden czytelnik. Jednakże powieść nie zawiera dynamicznej i burzliwej akcji, jest swoistym wewnętrznym monologiem głównej bohaterki skierowanym do znienawidzonego sąsiada. Autorka zastosowała narrację pierwszoosobową, dzięki której czytelnik poznaje całą historię z perspektywy Jasmine, która snując swe rozważania zwraca się do Matta. Myślę, że to dość nietypowy zabieg, który  nie koniecznie musi spodobać się wszystkim czytelnikom. Chociaż mnie osobiście nie narracja przeszkadzała, a raczej brak ukazania tej historii również z perspektywy np.: Matta, myślę, że to dałoby znacznie szerszy i ciekawszy odbiór tej powieści. Ale to wyłącznie moje odczucia.

Zdecydowaną zaletą tej książki jest ciekawe i realne ukazanie przez autorkę problemu związanego z zaburzonymi relacjami w rodzinie, ich wpływu na dalsze, dorosłe już życie. Dodatkowo Cecelia Ahern w piękny sposób ukazała rozterki i dylematy osoby z zespołem Downa oraz wkład pracy i niezbędne zaangażowanie ludzi opiekujących się osobami dotkniętymi tym zaburzeniem. Pokazała jak poprowadzić ich przez życie, aby nie czuli się ubezwłasnowolnieni i ograniczeni, jak dać im odrobinę swobody i wolności. Mimo tego, że Heather, siostra Jasmine wydawała mi się nadto zaradna i sprawna jak na osobę dotkniętą zespołem Downa, to jednak wzbudziła moją ogromną sympatię i stała się ulubioną postacią z tej książki.
"Zamiast przeżywać własne życie, wzięłam na siebie rolę jej przewodnika, a w pewnym sensie też matki". Str. 404
Warto też wspomnieć o intrygującym zakończeniu, które z pewnością stanowi ciekawy finał tej historii, jednakże ostatecznie muszę przyznać, że nie jest to powieść, która w stu procentach zaspokoiła moje oczekiwania. Chociaż styl, jakim posługuje się autorka zasługuje na uznanie, bowiem w moim odczuciu Cecelia Ahern pięknie buduje zdania, doskonale wyraża uczucia, jednocześnie rzetelnie ukazując losy bohaterów, przez co fabuła sprawia wrażenie autentycznej i wiarygodnej. W tej powieści z pewnością można znaleźć wiele cennych i ujmujących cytatów, a niewątpliwy kunszt autorki absolutnie nie podlega dyskusji i trudno byłoby mi jej cokolwiek w tej kwestii zarzucić.

Reasumując, "Kiedy cię poznałam" Ceceli Ahern, to chwilami nostalgiczna, zabawna, ciepła i refleksyjna książka, która kryje w sobie wiele mądrej i cennej treści. To powieść o wewnętrznym przeobrażeniu, które zupełnie odmienia postrzeganie otaczającego nas świata, zmusza do zmiany priorytetów i zastanowienia się nad własnym życiem. Ta historia chwilami mnie wzruszała, a nawet śmieszyła i z pewnością zmusiła do przeanalizowania własnego życia. Niemniej jednak zabrakło mi w niej emocji, tych, które rzucają czytelnika na kolana, które powodują przyspieszone bicie serca, które wkradają się w umysł czytelnika z wielką siłą, zupełnie absorbują i nie dają o sobie zapomnieć. Dlatego książkę polecam osobom gustującym w nostalgicznych, ale ciepłych historiach, w których brak dynamicznej fabuły, gdzie romans nie jest wątkiem przewodnim, a jedynie jego tłem, gdzie autor pomału snuje swą opowieść, pozwalając czytelnikowi zagłębić się w dylematy i rozważania jednego bohatera.
"Teraz rozumiem, że nigdy nie zastygamy w miejscu, nasza podróż nigdy się nie kończy, bo nigdy nie przestaniemy się rozwijać i rozkwitać: kiedy gąsienica myślała już, że świat się skoczył, stała się motylem." Str. 413
Książka bierze udział w wyzwaniu: 



Za możliwość przeczytania książki "Kiedy cię poznałam" Ceceli Ahern
serdecznie dziękuję Angelice, autorce bloga Lustro Rzeczywistości.




sobota, 20 czerwca 2015

Czerwcowy stosik #4 - UPOLOWANE!





Zgodnie zapowiedzią, dzisiaj prezentuję kolejny stosik, tym razem odsłona literatury obyczajowej z małym wyjątkiem ;) 



***
"Czuły punkt" - Dominika Van Eijkelenborg
O tej książce przeczytałam różne opinie, bardziej  i mniej pochlebne, jednakże ja jestem bardzo ciekawa tej publikacji i postanowiłam sama sprawdzić, jak odbiorę tę książkę, tematyka bardzo w moim guście. 
"Na przekór" - Irena Dobosiewicz 
Kolejna dobrze oceniana książka, nie mogłam się oprzeć, uwielbiam taką literaturę. 



***
"Musiałam umrzeć" -Marina Achmedowa
Po zapoznaniu się z recenzją na blogu Ruda Recenzuje, zapragnęłam przeczytać tę książkę, bardzo lubię literaturę przedstawiającą świat muzułmański. 
"Szczygieł" - Zbigniew M. Nowak 
Swoją piękną recenzją kolejny raz przekonała mnie Ola z Aleksandrowych myśli :)



***
"Już nigdy Pan nie będzie smutny" - Baptiste Beaulieu
Kolejny raz piękną recenzją przekonała mnie autorka bloga Ruda Recenzuje, książka musiała trafić na moją półkę! :) 
"W głąb lawendowych uliczek" - Klaudia Kopiasz 
Po przeczytaniu wspaniałej recenzji awioli z bloga Subiektywnie o książkach, postanowiłam nabyć tę niedługą książkę, mimo iż publikacja ta posiada pewne wady, to jednak ciekawi mnie debiut tak młodej pisarki. 


***
"Moralność Pani Piontek" - Magdalena Witkiewicz
Niedawno przeczytałam "Pierwszą na liście" <Moja RECENZJA> tej autorki, książka bardzo przypadła do mojego gustu czytelniczego, dlatego nie wahałam się ani chwili, aby nabyć najnowszą powieść pisarki. 



***
"Gringo wśród dzikich plemion" - Wojciech Cejrowski
Książka z gatunku literatury podróżniczej, czyli tej, którą bardzo lubię i cenię. Już dawno miałam ochotę poznać twórczość tego dla wielu kontrowersyjnego i odznaczającego się dość niekonwencjonalnym sposobem bycia Pana ;) Ostatecznie przekonała mnie sympatyczna konwersacja na temat twórczości W. Cejrowskiego z autorem bloga Świat Bibliofila i tak książka jest już u mnie, będzie idealna na wakacje! 




Wszystkie książki zakupiłam na stronie nieprzeczytane.pl. 


To już koniec moich szaleństw książkowych w tym miesiącu. Cieszę się, że moi bliscy wspierają mnie w mojej pasji i nie muszę tłumaczyć się z każdej zakupionej książki... ;) Dziękuję! 

I jak? Wpadło Wam coś w oko? Czekam na Wasze komentarze... :)