czwartek, 6 sierpnia 2015

"5 sekund do Io" - Małgorzata Warda

Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Media rodzina
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-8008-043-0
Liczba stron: 344

Moja ocena: 7,5/10


"(…) świat marzeń i iluzji. W prawdziwym świecie ludzie mają imiona, a nie nicki, i życiorysy dłuższe niż kilka tygodni w grze..."

Współczesny świat niesie za sobą całą gamę różnorodnych zagrożeń oraz pokus, którym ulegają coraz młodsi ludzie. Jedną z nich jest prężnie rozwijający się sektor gier komputerowych. Koncerny informatyczne wypuszczają na rynek kolejne, coraz mocniej zaawansowane oprogramowania, a ich nowoczesne technologie opierają się na znacznie odważniejszych, epatujących brutalnością i agresją grafikach, wprowadzają młodego człowieka w świat wirtualny z ogromną mocą. Przyciągają, nęcą i ostatecznie uzależniają, w pełni zacierając granicę między światem realnym a tym wirtualnym. Oferują nieograniczony dostęp do przemocy pod złudnym hasłem zbawiania świata. Pozwalają na to, aby młodzi ludzie poczuli się znacznie pewniej w nierzeczywistym świecie bowiem, oddają w ich ręce gry, które zapewniają szereg atrakcji i sprawności, których często brakuje w życiu codziennym. Coraz więcej młodzieży uwielbia tego typu rozrywkę i często zupełnie pogrąża się w świecie iluzji, gdzie brak kontroli i konsekwencji złego zachowania w efekcie poddaje ich umysły zupełnej stagnacji, często doprowadzając do depresji lub całkowitej degeneracji. Kolejny problem to brak kontroli i zainteresowania ze strony rodziców. Dorośli ludzie mają coraz mniej czasu dla swych pociech, ciągle podążają za kolejnymi dobrami materialnymi, rozwijają swoje pasje oraz zdobywają kolejne szczeble kariery zawodowej, jednocześnie zatracając istotę ludzkiego istnienia. Dokąd zaprowadzi nas tak prężnie rozwijająca się cywilizacja? Aż strach o tym myśleć!
"Oni tam od nowa budują sobie tożsamość! Tam są kimś, a tu nikim". Str. 263
Mikka vel Astrid główna bohaterka tej powieści jest nastolatką o dość skomplikowanej sytuacji rodzinnej bowiem po śmierci ojca, trafia wraz z siostrą do pogotowia opiekuńczego. Niestety w szybkim czasie siostry zostają rozdzielone i trafiają do różnych rodzin zastępczych. Zagubiona, samotna i niedowartościowana dziewczyna, codziennie zmaga się z zakrętami losu, aż pewnego dnia zostaje świadkiem nieludzkiej strzelaniny na terenie szkoły, do której uczęszcza. Napastnikiem jest młody chłopak, którego miała okazję poznać jakiś czas temu, uczestnicząc w konkursie poświęconym grom komputerowym. Czy wspomniana strzelanina miała jakikolwiek związek z najnowszej generacji grą, która w zaawansowany sposób pozwala przenieść się do wirtualnego świata Księżyca Io? Gra, która działa na narządy zmysłu, pozwala odczuwać ból i niewyobrażalny strach? Gdzie przemoc podąża w parze ze śmiercią oraz gdzie nie ma kontroli i żadnych ograniczeń? Tego Wam nie zdradzę, tylko odeślę do fantastycznej i intrygującej powieści Małgorzaty Wardy!
"Tak łatwo wpaść w pułapkę i wmówić sobie, że tu też dałoby się żyć". Str. 104
"5 sekund do Io", jest kolejną powieścią autorki, z którą miałam przyjemność się zmierzyć, aczkolwiek tym razem, było zupełnie inaczej. Małgorzata Warda oddała w ręce czytelnika książkę, której fabuła toczy się równorzędnie w dwóch zupełnie odmiennych światach, mianowicie w świecie realnym oraz wirtualnym. Nie znam się na fantastyce oraz grach komputerowych, jednakże mam wrażenie, że Małgorzacie Wardzie udało się podołać tej tematyce i rzetelnie oddać realia współczesnego świata oraz wyimaginowany świat, w jakim poruszają się młodzi ludzie za pomocą komputerów, konsol i innych tego typu urządzeń. Przyznam się, że chwilami miałam pewien problem, aby podołać temu dziełu bowiem nie jestem zwolenniczką literatury, której akcja toczy się w nierealnym świecie, a to głównie tam rozgrywa się fabuła tej powieści. Jednakże po przeczytaniu owej publikacji ostatecznie czuję się usatysfakcjonowana, książka była dla mnie nowym doświadczeniem i gdyby nie nazwisko autorki pewnie nie sięgnęłabym po nią z takim zapałem. Z pewnością kiedyś oddam ją w ręce mojej córki bowiem książka, niesie za sobą cenne przesłanie i może w pewnym sensie stanowić przestrogę, równocześnie będąc wspaniałą i wartościową rozrywką dla młodego człowieka. Polecam!
"– Co właściwie można robić w tej grze? [...] Jak daleko można się posunąć w tej iluzji? Czujesz ugryzienie zwierzęcia, silne pragnienie, dotykające cię dłonie... Gdzie leży granica tego, co można poczuć? – Nie ma granicy".

 Książka bierze udział w wyzwaniu: 

Kolejny rozdział. Blog pożeraczki książek <klik>



Zwiastun powieści "5 sekund do IO" Małgorzaty Wardy.
Serdecznie zapraszam!


wtorek, 4 sierpnia 2015

"Gringo wśród dzikich plemion" - Wojciech Cejrowski

Kategoria: literatura podróżnicza
Wydawnictwo: Bernardinum
Seria: Poznaj Świat
Rok wydania: 2011
ISBN 978-83-7380-940-6
Liczba stron: 302

Moja ocena: 9/10

"Jutro, złe czy dobre, będzie dopiero jutro - po cóż więc teraz mielibyśmy sobie jutrem zaprzątać głowy. Nie warto psuć dnia dzisiejszego! Na smutki będzie jeszcze czas..." 

Wojciech Cejrowski to postać bardzo kontrowersyjna o ekscentrycznym usposobieniu, nie boi się wygłaszać własnych, zgoła odmiennych poglądów, a jego sposób wypowiedzi jest dość cięty i niejednokrotnie wręcz cyniczny, toteż dookoła niego jest mnóstwo przeciwników. Wprawdzie ma wokół siebie także wielu entuzjastów, jednakże ja częściej spotykam się z negatywnym odbiorem jego osoby. Słowem Wojciecha Cejrowskiego albo się nienawidzi, albo darzy ogromną sympatią. Przyznam się, że dawno temu byłam w tej pierwszej grupie bowiem Wojciech Cejrowski, nieustannie grał mi na nerwach jak mało kto, a jego tupet i brak zahamowań oraz taktu w jego wypowiedziach niejednokrotnie mnie bulwersował i szokował, jednakże z biegiem czasu, moje odczucia względem niego ulegały diametralnej zmianie i przerodziły się w niebagatelną sympatię. Stało się tak za sprawą cyklu programów podróżniczych "Boso przez świat", które pozwoliły mi poznać postać p. Cejrowskiego z zupełnie innej strony. Już dawno miałam ochotę zagłębić słowo pisane p. Wojciecha, dlatego zachęcona przez innych czytelników postanowiłam wreszcie sięgnąć po jedną z jego książek. Na początek wybrałam publikację, która jest chyba najbardziej entuzjastycznie oceniana, mianowicie "Gringo wśród dzikich plemion". Od razu Wam zdradzę, że była to absolutnie genialna przygoda bowiem Wojciech Cejrowski ma ogromy talent do snucia zajmujących opowieści, zabarwionych wieloma ciekawostkami, świetnym humorem i absolutnie błyskotliwym morałem. Tę książkę po prostu pochłonęłam z ogromnym apetytem, a na koniec pozostał wyłącznie niedosyt. Chcę znacznie więcej, dlatego nie omieszkam sięgnąć po kolejne dzieła tego niezwykłego i odważnego podróżnika oraz genialnego gawędziarza.

"Gringo wśród dzikich plemion" autorstwa Wojciecha Cejrowskiego to wyjątkowa książka podróżniczo-przygodowa, która zabiera czytelnika w szaloną i niesamowitą podróż do odległej Amazonii, jednocześnie pozwalając oczami wyobraźni dotrzeć do ostatnich dzikich plemion. Mało, który biały człowiek potrafiłby przetrwać tak niebezpieczną wyprawę, dlatego tupet i pewność siebie, której autorowi nie brakuje, była nieodzownym elementem, który pozwolił mu dotrzeć do miejsc, o których nam nawet się nie śniło. Dodatkowo autor ma w sobie także wiele pokory względem ludzi zamieszkujących w zupełnej dziczy, potrafi ich słuchać i nie próbuje za wszelką cenę przekonywać do innego sposobu życia, zmieniać zwyczajów i wpływać na ich przekonania. Darzy ich ogromnym szacunkiem i niezwykle ceni ich odmienność.
"Biały, nawet ten najbardziej zadomowiony w dżungli i jej przyjazny, zawsze krok po kroku zmienia środowisko - to zew jego krwi. Stale tworzy i powiększa wokół siebie bąbel cywilizacji, z której przybył". Str. 220

Na szczególną uwagę zasługuje również forma wydania tej publikacji. Książka jest absolutnie warta swojej ceny. Twarda oprawa, wspaniałej jakości papier oraz piękne fotografie ukazujące najdziksze zakątki świata sprawiają, że obcowanie z tą książką jest szalenie przyjemne i wartościowe. Autor w tej publikacji dostarczył mi wielu intrygujących i solidnych informacji, które niejednokrotnie mnie zadziwiały i wprawiały w oszołomienie, nie miałam pojęcia o tym, jak żyją dzicy ludzie, jakie zagrożenia na nich czyhają i jak wspaniale potrafią się przed nimi chronić. Słowem bawiłam się wyśmienicie! 
"Gdyby wszystkim śmieciarzom ktoś przyznał zasiłki dla bezrobotnych, usiedliby przed telewizorami popijając piwo, a po ulicach ich miasta walałyby się sterty śmieci. Brak zasiłków zmusi ich do aktywności. To okrutne, powiecie? Nie jestem pewien. Wydaje mi się, że dzięki pracy ich życie nabiera sensu". Str. 177

Reasumując, "Gringo wśród dzikich plemion" W. Cejrowskiego to bardzo mądra i cenna książka, która dostarcza wspaniałych wrażeń i interesującej wiedzy, którą samemu trudno byłoby zdobyć. Natomiast autor obdarzony jest ogromnym talentem gawędziarskim, dzięki temu potrafi w błyskotliwy i szalenie zajmujący sposób opowiadać o swoich wspaniałych podróżach. Przyznam, że po lekturze tej publikacji mój podziw względem odwagi i uporu, jaki niewątpliwie posiada p. Cejrowski, jest niebagatelny, a tą książką udowodnił, że jego oryginalna osobowość stanowi niezbędny czynnik, aby takie podróże w ogóle odbyć. Niejednokrotnie narażał swoje bezpieczeństwo, a nawet życie, ale za każdym razem skrzętnie i zawzięcie realizował swój plan. Rzekłabym, że autor jest jedną z tych osób, które wyrzuca się drzwiami, a on i tak wejdzie oknem, aby osiągnąć zamierzony cel. Czytając "Gringo wśród dzikich plemion" niejednokrotnie śmiałam się w głos oraz delektowałam wyjątkowo cennymi puentami, jakie autor zamieszczał pod każdym kolejnym rozdziałem. Słowem, jeżeli lubicie literaturę podróżniczą, to gorąco zachęcam do lektury niniejszej książki, dla mnie stanowiła nie tylko świetną rozrywkę, dostarczyła mi także interesującej wiedzy i wprowadziła w świat, którego nigdy nie zdołam posiąść. Wojciech Cejrowski podczas swoich podróży dokonał niemożliwego i za to należy mu się szacunek i uznanie.
"Są na Ziemi takie miejsca, gdzie pieniądze się nie liczą. W świecie Dzikich walutą jest praca, sól, żelazne groty do strzał, noże, siekiery, strzelby. Wielką moc nabywczą mają także: znajomość czarów i umiejętność leczenia, męstwo w walce, mądrość, którą potrafimy służyć innym, lub - i to Was pewnie zadziwi - dobra Opowieść". Str. 49


 Książka bierze udział w wyzwaniu: 

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

SIERPIEŃ - Zapowiedź recenzji na blogu Nie teraz - właśnie czytam...


Dzisiaj chcę zaprezentować książki, które ostatecznie wybrałam i postanowiłam przeczytać w tym miesiącu. Czy uda mi się zrealizować ten plan? Byłoby pięknie, co z tego wyjdzie? Czas pokarze... ale dołożę wszelkich starań, aby je przeczytać :) Część publikacji pochodzi z lipcowego stosiku, pojawiło się też kilka nowych powieści oraz jeden egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa JUPI. W drodze jest jeszcze jedna książka od autora, który zwrócił się do mnie z prośbą o recenzję, ale jej tytułu jeszcze dzisiaj Wam nie zdradzę ;) W tym miesiącu bardzo chciałabym wrócić do klasyki i przypomnieć sobie lekturę "Mistrza i Małgorzaty" M. Bułhakowa, ta książka zachwyciła mnie dawno temu, czy teraz też zrobi na mnie tak ogromne wrażenie, mam nadzieję, że tak... 
Oto książki, które będą mi towarzyszyć w tym miesiącu: 

1.   "Umarli mają głos" - M. Krajewski, J. Kawecki <RECENZJA>
2.   "Dziewiętnaście minut" - J. Picoult
3.   "Sekret O'Brienów - L. Genova <RECENZJA>
4.   "Prawo matki" - D. Chamberlain 
5.   "Wojna Afrodyty" Andrea Busfield 
6.   "Mistrz i Małgorzata" - M. Bułhakow 
7.   "Inna bajka" - K. Bulicz-Kasprzak <Do recenzji>
8.   "Dotyk ciemności" - C.J. Roberts 
9.   "Moralność pani Piontek" - Magdalena Witkiewicz 
10. "Nie jedz tej książki" - D.Sinden, N. Catlow <RECENZJA>

W najbliższym czasie ukarzą się jeszcze zaległe recenzje dwóch książek, które przeczytałam w lipcu, niestety nie udało mi się ich dla Was zrecenzować. Dlatego jutro obiecany już "Gringo wśród dzikich plemion" W. Cejrowskiego, natomiast w środę "5 sekund do Io" M. Wardy.

W tym miesiącu pojawi się także mały konkurs, nagrodą będzie książka. Dlatego bądźcie czujni! 


Tymczasem miesiąc rozpoczynam literaturą faktu "Umarli mają głos" M. Krajewskiego i J. Kaweckiego. Dalsza kolejność zależna od nastroju w danej chwili, ale tradycyjnie czekam na Wasze sugestie. Którą z zaprezentowanych książek polecacie mi najbardziej?  

Czytelnicze podsumowanie miesiąca - LIPIEC 2015



Kiedy wybierałam lektury na lipiec wydawało mi się, że przeczytam ich znacznie więcej, przecież zaczęły się wakacje, okres urlopowy, a mnie wydawało się, że będzie mnóstwo czasu na lekturę! Tymczasem okazało się, że czytelniczo lipiec wypadł bardzo słabo i ostatecznie przeczytałam tylko 6 książek. To najgorszy mój wynik ;) Cóż... okazuje się, że nie samymi książkami człowiek żyje i czasem są ważniejsze sprawy... np.: rodzina! Przede mną sierpień, który zapowiada się bardziej spokojnie, może tym razem nadrobię troszkę więcej zaległości? ;) 

Tak prezentował stosik książek, które wybrałam na lipiec: 


A takie książki udało mi się przeczytać i zrecenzować: 

1. "Eleonora & Park" - Rainbow Rowell <RECENZJA> 
2. "Razem będzie lepiej" - Jojo Moyes <RECENZJA> 
3. "Buźka" - Sophie Hannah <RECENZJA> 
4. "Znajdź mnie" - Michelle Knight <RECENZJA> 
5. "Gringo wśród dzikich plemion" - Wojciech Cejrowski <Do recenzji> 
6. "5 sekund od IO" - Małgorzata Warda <Do recenzji> 

Ponadto w lipcu na blogu pojawiła się również moja recenzja książki, którą przeczytałam w czerwcu: 

"Najpiękniejsza na niebie" - Małgorzata Warda <RECENZJA>





W rezultacie przeczytałam 2164 strony, czyli statystycznie czytałam ok. 70 stron dziennie!

Od początku roku przeczytałam 60 książek, moim tegorocznym wyzwaniem jest przeczytać  ich 100 , nadal jest szansa, aby podołać temu wyzwaniu! 

***
W lipcu do mojej biblioteczki dołączyło sporo nowych publikacji, a przy okazji wyjazdu na urlop udało mi się wyszperać w nadmorskich namiotach z tanią książką sporo ciekawych książek z czego się ogromnie cieszę! Ponadto otrzymałam jeden egzemplarz recenzencki oraz nareszcie udało mi się wygrać książkę w konkursie zorganizowanym przez Wydawnictwo Replika

Reasumując, mój księgozbiór w lipcu powiększył się o 27 książek! Jak tu się nie cieszyć? 


Egzemplarz recenzencki, którego nie prezentowałam jeszcze na blogu od Wydawnictwa JUPI, za który bardzo dziękuję! Już niebawem ukaże się moja recenzja! Aktualnie... pod moim uważnym okiem, książka testowana jest przez moją dziesięcioletnią córkę ;) 

Udział w konkursie zorganizowanym przez Wydawnictwo Replika, przyniósł mi powieść Iwony J. Walczak "Dom złudzeń. Iga", wraz z dedykacją autorki. Serdecznie dziękuję! Wreszcie dopisało mi szczęście i wygrałam książkę! Moja radość jest ogromna! :) 

Ponadto od czerwca biorę udział w wyzwaniach czytelniczych: 

Recenzje Ami
Opasłych tomisk nie było wiele (liczą się jedynie te książki, które mają minimum 400 stron) - w tym miesiącu przeczytałam tylko 1 powieść, która spełniła ten warunek - dlatego w tym wyzwaniu osiągnęłam bardzo słaby wynik - 464 str. 
Dzosefinn's Books
W lipcu udało mi się przeczytać książki o łącznej wysokości (+14,7 cm) - w tym wyzwaniu biorę udział od czerwca i od tego czasu przeczytałam książki o łącznej wysokości 34 cm. Mój wzrost to 1,76 cm, także nadal spore wyzwanie przede mną... 


A podczas lektury i wszelkich prac nad blogiem, zawsze towarzyszy mi mój wspaniały przyjaciel Maksiu, którego już poznaliście :) 

Jeszcze dzisiejszego wieczora ukarzą się zapowiedzi czytelnicze na sierpień, a już jutro recenzja wspaniałej książki "Gringo wśród dzikich plemion" Wojciecha Cejrowskiego. 

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze i Waszą obecność! Natomiast ja przepraszam za swoją nieobecność u Was, powodem tego był mój urlop, teraz postaram się na bieżąco zaglądać też na Wasze blogi, w końcu to od Was czerpię swe inspiracje czytelnicze! 

Pozdrawiam i życzę Wam rajskich i zaczytanych wakacji, przecież nadal trwają! 



piątek, 31 lipca 2015

"Znajdź mnie" - Michelle Knight, Michelle Burford

Kategoria: literatura faktu
Wydawnictwo: ZNAK Literanova
Tłumaczenie: Dorota Malina
Rok wydania: 2014
ISBN 978-83-240-2601-2
Liczba stron: 304

Moja ocena: 9/10




"Niewidzialna - taka się czułam przez niemal cztery tysiące dni…" 


Patrzę na ten migający kursor i mocno zastanawiam się, jakich słów użyć, aby przedstawić dramat kobiety, która zdecydowała się podzielić tak traumatycznymi i bolesnymi doświadczeniami? Tak sobie myślę, że może tę książkę najlepiej byłoby jednak przemilczeć?

Chociaż to niełatwe zadanie, niemniej jednak postanowiłam podzielić się z Wam emocjami, które towarzyszyły mi podczas lektury tej szokującej i dotkliwej publikacji, bez wątpienia zasługuje na to autorka tejże opowieści. To bardzo smutne i wstrząsające, że historia opowiedziana przez Michelle Knight nie jest jedynym tego typu epizodem, na całym świecie, nawet w tym momencie są kobiety bezzasadnie więzione, a co gorsza wiezione są również dzieci. Myślę, że ta książka może stanowić doskonałą przestrogę, aby nigdy nie ufać przypadkowo spotkanym ludziom, nawet jeżeli są oni nam w minimalnym stopniu znani. Myślę, że bardzo ważne jest, aby rozmawiać na ten temat z bliskimi i przestrzegać dzieci, przecież one tak łatwo dają się zwieść…
"Mogę sobie wyobrazić ból, jaki przeżywa matka zaginionego dziecka - jak to jest nie wiedzieć, gdzie jest albo przez jakie męczarnie przechodzi nasza pociecha…" str. 181
Michelle Knight główna bohaterka tej opowieści przeszła przez piekło na ziemi. Wychowywana w rodzinie patologicznej, w braku poczucia bezpieczeństwa, molestowana seksualnie przez krewnego, jako nastolatka postanowiła uciec z domu. Wbrew pozorom, życie na gigancie było znacznie bardziej znośne, niż te wśród bliskich. Jednakże po kilku miesiącach Michelle zostaje zmuszona do powrotu do domu, gdzie nadal brak odpowiedniej opieki, miłości rodzicielskiej i wsparcia. Dla tak młodej dziewczyny takie życie jest niczym innym, jak drogą przez mękę, ból i poniżenie. Jednakże trudne dzieciństwo było niczym porównaniu z tym, co miało nadejść. Jako młoda kobieta i mama, ciągle walczy z przeciwnościami losu i jakby tego zagubienia, cierpienia i smutku było mało pewnego dnia, zostaje porwana przez ojca swojej koleżanki.
"W życiu nie powinnam wsiadać do tej ciężarówki - powiedziałam. Nigdy nie daję się podwozić nieznajomym, ale on uśpił moją czujność, bo to tata Emily". Str. 184
Od tej chwili Michell doświadcza wyłącznie poniżenia, cierpienia oraz niewyobrażalnych potworności, których wprost nie sposób sobie wyobrazić. Przez ponad dziesięć lat jest więziona w domu chorego oprawcy, każdego dnia katowana, poniżana, gwałcona i głodzona.
"Spadam w ciemności, spadam bardzo szybko, mam bolesne blizny i potłuczone serce. Jestem sparaliżowana. Jak mogłam nie rozpoznać wszystkich znaków i nie zorientować się, o co chodzi, zanim było za późno? Teraz wiem, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Jestem sparaliżowana". Str. 191
Kiedy przewracałam kolejne karty tej książki nieustannie nasuwała mi się myśl, że chyba wolałabym umrzeć, niż przechodzić przez tak potworne męki. Czy potraficie sobie wyobrazić sytuację, w której przez ponad dziesięć lat jesteście podstępnie więzieni i upokarzani, całkowicie ograniczeni i pozbawieni możliwości decydowania o własnych potrzebach oraz higienie osobistej? Skuci łańcuchami oraz gwałceni i bici każdego dnia? Bo ja nie! Jednak Michelle dzięki niezłomności i sile charakteru przetrwała bowiem, miała dla kogo żyć. Tą iskierką był jej syn, o którym rozmyślała każdego dnia, a ta myśl pozwoliła jej przetrwać niewyobrażalną gehennę.
"Czekam na tę szczególną chwilę, kiedy znów będę wolna, a w moim życiu nie będzie już zmartwień, bólu ani łez. Chcę po prostu być szczęśliwa. Chcę słyszeć wokół siebie śmiech i nie czuć już bólu. Kiedyś nadejdzie wyjątkowy dzień, w którym zacznę żyć jak ten piękny motyl. I już nie będzie mi smutno". Str. 175
Lektura tej publikacji była dla mnie ogromnym wyzwaniem, bo i jak z obojętnością czytać o tak nieludzkim traktowaniu młodej kobiety przez lubieżnego i koszmarnego oprawcę? Moje emocje były na granicy wytrzymałości bowiem, była to jedna z bardziej wstrząsających książek, jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Byłam wściekła, zdegustowana i poruszona, czułam niemalże fizyczny ból, którego doświadczyła autorka tej książki. Mój umysł i ciało było chwilami sparaliżowane i pogrążone w cierpieniu i smutku bowiem sama jestem kobietą i nie wyobrażam sobie, aby doświadczać tak wielkiej udręki. Jest to kolejna przeczytana przeze mnie publikacja, która ukazuje najgorsze zezwierzęcenie człowieka, dla którego nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia.
"Wydaje mi się, że człowiek musi w pewnym sensie umrzeć, żeby przetrwać coś takiego" str. 117
Reasumując, "Znajdź mnie" autorstwa Michelle Knight to szokująca i bolesna opowieść, która przekracza granice ludzkiego wyobrażenia. Niemniej jednak cieszę się, że ją przeczytałam bowiem ta publikacja poza okrucieństwem i potężną traumą ukazuje siłę i niezłomność ludzkiego charakteru, ogromną wolę życia mimo tak wielkich przeciwności losu. Michelle Kinight tą publikacją udowadnia, że pamięć o bliskich może odrobinę wyciszyć ból i smutek oraz dać trochę ukojenia, że warto żyć nadzieją w lepsze jutro, nie poddawać się tylko walczyć bowiem w końcu nadejdzie wybawienie. Książka ku przestrodze, skłaniająca do refleksji nad człowieczeństwem bowiem, gdzie leży granica, która definiuje, że jesteśmy już gorsi od zwierząt? W jaki sposób unikać takich sytuacji? Wreszcie jak wrócić do normalnego życia, po tak traumatycznych doświadczeniach? W mojej głowie nadal kotłuje się mnóstwo myśli i ciągle nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak przejść przez taki koszmar! Jeżeli macie siłę i odwagę zmierzyć się z tą historią, gorąco polecam!
"Mówią, że czas leczy rany, ale tutaj to chyba nieprawda… Po tym koszmarze już nigdy nie wyzdrowieję". Str. 257

 Książka bierze udział w wyzwaniu: 

Kolejny rozdział. Blog pożeraczki książek <klik>






czwartek, 30 lipca 2015

"Buźka" - Sophie Hannah

Kategoria: thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Marta Kisiel-Małecka
Rok wydania: 2015
ISBN 978-83-08-05586-1
Liczba stron: 388

Moja ocena: 8/10


"Nie można dojść do prawdziwego emocjonalnego wyzwolenia, jeśli nie przyjmie się do wiadomości, że świat składa się zarówno ze zła, jak i z dobra". 

Czy potraficie sobie wyobrazić sytuację, w której jako świeżo upieczona mama wracacie do domu po dniu pełnym emocji, a w kołysce leży obce dziecko? Mała niewinna istotka, ubrana w ten sam pajacyk, mająca ten sam kolor oczu, bardzo przypomina ukochaną córeczkę, jednakże nią nie jest! Tak traumatycznych przeżyć doświadcza główna bohaterka powieści "Buźka", znanej już wcześniej czytelnikom, pod tytułem "Twarzyczka".

Alice Fancourt główna bohaterka tej książki była bardzo sceptycznie nastawiona do propozycji swojej teściowej, aby wyjść z domu, odpocząć i zaznać chwili relaksu, a córeczkę pozostawić pod opieką ojca. Przecież to nic złego i niewłaściwego, kiedy nowo narodzonym dzieckiem przez kilka godzin zajmie się kochający mąż i ojciec. Tymczasem Alice miała w sobie wiele wątpliwości, instynkt matki podpowiadał jej, aby pozostać przy córeczce, jednakże ustąpiła i wedle sugestii teściowej opuściła dom na kilka godzin. Kiedy wróciła, przeżyła ogromny wstrząs bowiem według niej dziecko leżące w łóżeczku absolutnie nie jest jej córeczką. Niemniej jednak mąż stanowczo zaprzecza, twierdząc, że Alice postradała zmysły, albo cierpi na depresję poporodową, gdyż dziecko w jego przekonaniu jest w stu procentach ich ukochaną pociechą. Kto mówi prawdę, a kto kłamie? Czy Alice faktycznie postradała zmysły i uległa paranoi? I dlaczego w dniu, kiedy mają nadejść wyniki testu DNA, Alice wraz z dzieckiem w tajemniczych okolicznościach znika? W tej powieści nic nie jest jednoznaczne i klarowne, a z każdą kolejną stroną czytelnik odkrywa nowe druzgocące fakty, które wprawiają w oszołomienie i zwątpienie.
"Teraz widzę, że tragedie nie zawsze spadają niczym grom z jasnego nieba. Czasami nadciągają niczym zła pogoda, podkradają się i zostają na dłużej, z każdym mijającym dniem przybierając na sile". Str. 49-50
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Sophie Hannah i przyznaję, że autorce świetnie udało się wyprowadzić mnie na manowce i zupełnie zaskoczyć zakończeniem. Pisarka w sprytny sposób zasiała w mojej głowie niepokój, który potęgował z każdą kolejną przeczytaną stroną. Wprowadziła mnie w świat, gdzie tylko z pozoru wszystko jest właściwe i uporządkowane, ale im głębiej wnikałam w umysł głównej bohaterki, tym mocniej byłam zdumiona, a nawet zszokowana. Postaci, które wykreowała Sophie Hannah, są bardzo wyraziste, autentyczne i absolutnie nieprzerysowane. Ta książka to przede wszystkim bardzo wnikliwe studium psychologiczne skrzywdzonej i zagubionej kobiety, która pragnie mieć kochającą rodzinę. Alice sama doświadczyła utraty rodziców na skutek, czego doznała w życiu wielu przykrych i ciężkich chwil. Rodzina to coś, co daje stabilizację, spokój i bezpieczeństwo, tymczasem nasuwa się pytanie, czy Alice uda się odnaleźć tę równowagę u boku jednego z najbogatszych i szanowanych mężczyzn w miasteczku oraz jego ekspansywnej matki? 
"Robiąc karierę, przy odrobinie szczęścia pięć dni w tygodniu będziesz spędzać z ludźmi, którzy cię podziwiają i szanują. (…) Lecz jeśli dziełem swojego życia uczynisz rodzinę, będziesz spędzać każdą chwilę z ludźmi, którzy nie tylko cię podziwiają i szanują, ale też kochają". Str. 139
Narracja pierwszoosobowa pozwala czytelnikowi mocno wtopić się w umysł głównej bohaterki, tak mocno, że chwilami odczuwałam swoisty chaos, ból oraz ogromne cierpienie, którego ona doświadczała. Na uwagę zasługuje także postać męża Alice, człowieka o bardzo pogmatwanej psychice, którego do końca trudno było mi rozgryźć i przewidzieć jego strategię.

Reasumując, w moim odczuciu "Buźka" autorstwa Sophie Hannah to trzymający w napięciu i bardzo nieobliczalny thriller psychologiczny, który wciąga niczym bagno, wprowadza w umysł czytelnika chaos i zagubienie po to, żeby na koniec zupełnie zaskoczyć i zszokować. "Buźka" nie jest łatwą i lekką w odbiorze książką, podczas której można błądzić myślami wysoko w obłokach, a i tak nic nam nie umknie, nic bardziej mylnego bowiem to bardzo skomplikowana powieść, która nieustannie skłania czytelnika do myślenia i analizowania, dzięki czemu stanowi ciekawą i bardzo frapującą rozrywkę. Mnie się podobała, dlatego serdecznie polecam. Z przyjemnością sięgnę po inne powieści tej pisarki.


"(…) nikt nie prosi się o bycie ofiarą, nikt na to nie zasługuje". 

Książka bierze udział w wyzwaniu: 
Kolejny rozdział. Blog pożeraczki książek <klik>

środa, 29 lipca 2015

Stosik # 3 - Pamiątki z wakacji...


Po chwilowej nieobecności spowodowanej wyjazdem na urlop wracam z bardzo przyjemnym stosikiem nowych lektur. Wyszperałam je w namiotach z tanimi książkami, których jest mnóstwo na całym wybrzeżu... :) Cóż... w nadmorskich kurortach chyba tylko ceny książek są na tyle atrakcyjne, że nie sposób im się oprzeć ;) dlatego prawie każdego dnia polowałam na kolejne lektury... szperałam, przeglądałam, sortowałam i tak udało mi się wygrzebać sporo interesujących publikacji... ;) 

Oto efekt moich łowów: 
  
***
"Jeden dzień" - David Nicholls
Emma i Dexter spotykają się w noc po ceremonii zakończenia studiów. Jutro każde pójdzie własną drogą. Gdzie będą w ten dzień za rok? I każdego następnego roku? 
Przyznam, że gdyby nie zachęcająca recenzja oraz przekonująca dyskusja na temat tej powieści z autorką bloga Niebieska zakładka, pewnie nigdy nie zwróciłabym uwagi na tę książkę... dlatego, kiedy tylko ją dostrzegłam nie zastanawiałam się ani chwili...  

"Włoskie buty" - Henning Mankell
Na niewielkiej bałtyckiej wyspie mieszka samotnie Frederick Welin. Jego jedynymi towarzyszami są stary pies i równie wiekowy kot oraz pojawiający się od czasu do czasu hipochondryczny listonosz. Niezmącone niczym życie trwa aż do momentu, w którym na otaczającym wyspę lodzie pojawia się kobieca postać. Okazuje się, że to Harriet, miłość życia Fredericka, kobieta, którą ten wiele lat temu opuścił bez słowa. Dawna kochanka żąda spełnienia złożonej kiedyś obietnicy. Dziwna prośba pociągnie za sobą lawinę zdarzeń, zmuszą one Frederika do powrotu do życia i rozliczenia się z przeszłością. 
Na tę powieść miałam ochotę już od dawna... ;) 

***
"Płytkie nacięcie" - Karin Slaughter
Doktor Sara Linton, pediatra i koroner w Heartsdale w stanie Georgia, znajduje poćwiartowane zwłoki niemowlęcia w toalecie przy torze wrotkarskim. Chwilę później widzi, jak jej trzynastoletnia pacjentka celuje z pistoletu do swojego kolegi. Tylko interwencja komendanta policji Jeffreya Tollivera ratuje chłopakowi życie, dziewczynka niestety ginie. Sekcja zwłok niedoszłej zabójczyni ujawnia szokujące fakty... 

"Tajfun" - Charles Cumming
W rządzonym przez Brytyjczyków Hongkongu pojawia się tajemniczy chiński dysydent. Amerykański wywiad, który chce zdestabilizować reżim w Pekinie, planuje operację z jego udziałem. Agent CIA Miles Coolidge rozpoczyna grę, która może oznaczać dramatyczne konsekwencje dla dziesiątek tysięcy muzułmańskich mieszkańców Chin. Kilkanaście lat później szpieg Joe Lennox, który ma z Amerykaninem osobiste porachunki, musi ścigać się z czasem, by zapobiec tragedii na międzynarodową skalę i ocalić ukochaną kobietę. 
Na tę powieść miałam chrapkę od dawna... ;) 

***
"Chce się żyć" - Maciej Pieprzyca
To oparta na prawdziwych wydarzeniach, niepokorna, a zarazem pełna ciepła i humoru opowieść o ogromnej woli życia osoby skazanej przez świat na milczenie. 
Kolejna książka, na którą polowałam od dawna... 

"Wielkie małe życie" - Dean Koontz 
Miłość jest jak kiełbasa, nigdy nie ma się jej dosyć - twierdzi Trixie, czworonożna pisarka, a także wybitna łowczyni piłeczek tenisowych, surferka oraz top modelka, której nikt nie może zarzucić, że stale nosi futro...
Wspomnienie o Trexie, niezwykłej, inteligentnej i pięknej golden retrieverce, to pełna humoru, wzruszeń i chwil przejmujących dreszczem opowieść o miłości człowieka i psa. O bliskości, odkrywaniu siebie nawzajem, uczeniu się, jak kochać, jak się dziwić, jak być Tu i TERAZ, i jak akceptować życie we wszystkich jego przejawach... 
Czyli wszystko to co kocham, uwielbiam i do tego podane przez D. Koontz'a! 

***
"Ostateczne wyjście" - Natsuo Kirino
Co się stanie, gdy przekroczysz pewną granicę? Gdy odkryjesz w sobie pragnienie, by czynić niewyobrażalne zło? Czy pozwoliłbyś wplątać się w morderstwo? W imię przyjaźni? By uciec od swojej ponurej egzystencji? 

"Dziunia" - Anna M. Nowakowska 
Dziuniość to stan umysłu, który może być kłopotliwy. Więc ostrożnie z tą książką. Nie ma twardych dowodów na zaraźliwy charakter dziuniości. Z drugiej strony nie istnieją dowody pozwalające twierdzić, że czytającemu nic nie grozi. Aberracje potrafią się udzielać. Zostałeś ostrzeżony. 
Na tę książkę też polowałam od jakiegoś czasu... ;) 

***
"Jasper Jones" - Craig Silvey
W małym australijskim miasteczku pewnego letniego wieczoru trzynastoletniego Charliego Bucktina wyciąga z domu miejscowy rozrabiaka Josper Jones. Chłopcy odkrywają w buszu ciało nieżyjącej dziewczynki i postanawiają na własną rękę wykryć sprawcę potwornej zbrodni. Rozwój wypadków jest nieoczekiwany, wręcz szokujący... 

"Kochany Jim" - Christian Moerk 
Trzy siostry. Trzy baśnie. I tajemnica mroczna jak noc. 
Kiedy trzy siostry i ich ciotka zostają znalezione martwe w domu na przedmieściach Dublina, wydaje się, że tajemnica ich przedwczesnej śmierci nigdy nie zostanie rozwikłana. Jednak Niall, młody pracownik poczty, w pojemniku na odrzucone przesyłki znajduje tajemniczy dziennik...
 
***
"Gargulec" - Andrew Davidson
Mężczyzna, który cudem uniknął śmierci w wypadku samochodowym, z rozległymi oparzeniami trafia do szpitala. Ocknąwszy się za śpiączki, planuje samobójstwo. Życie w potwornie okaleczonym ciele jest dla niego torturą nie do zniesienia. Odmianę w szeregu jednostajnych dni przynoszą odwiedziny Marianne Engel - chorej na schizofrenię rzeźbiarki, która uwalnia z marmuru gargulce i daje im swoje serca... 
Liczę na nietuzinkową lekturę :) 
Wpadło Wam coś w oko? Zapraszam do dyskusji... :) 


Kochani... małymi kroczkami wracam do rzeczywistości i nadrabiam zaległości, dlatego postaram się (oczywiście w miarę możliwości) zajrzeć na Wasze blogi i zobaczyć, co ciekawego przeczytaliście w tym czasie, kiedy ja wypoczywałam... czyli głównie: spacerowałam, troszkę czytałam, zażywałam kąpieli słonecznych, uciekałam przed deszczem, osłaniałam się przed wiatrem, zajadałam się nadmorskimi smakołykami i prawie każdego dnia polowałam na książki, ale przede wszystkim spędzałam cudowne i niezapomniane chwile z moją kochaną rodzinką ;) 

Akumulatory mam naładowane, jak nigdy... chociaż przyznam, że jestem troszkę rozleniwiona ;) jednakże jak najszybciej zabieram się do pracy nad kolejnymi tekstami, toteż wkrótce na blogu pojawią się trzy nowe recenzje książek, które udało mi się przeczytać w ostatnim czasie, mianowicie: "Buźka" S. Hannah, "Znajdź mnie" M. Knight oraz "Gringo wśród dzikich plemion" W. Cejrowskiego... oj, lektura tej książki była niezwykłą przygodą w głąb Amazonii, niestety tylko oczami wyobraźni... ale o tym opowiem Wam już niebawem... :) 

Tymczasem zapraszam na mały przegląd moich widokówek z wakacji... ;) 





Pozdrawiam ciepło i życzę Wam równie przyjemnego wypoczynku... :)