niedziela, 15 marca 2015

WYNIKI LOSOWANIA !!! (Dotyczy Konkursu z dnia 6.03.15-13.03.15)




Nie teraz - właśnie czytam... 

Ma przyjemność ogłosić zwycięzców losowania* w konkursie ogłoszonym 
w dniu 06.03.2015r., w którym można było wylosować
jedną z 3 proponowanych książek: 



Zwycięzcy:
1. Lolantaczyta (Lolanta) - "Wenecja Vivaldiego" - L. Corona
2. Alicya Oss - "Cień kruczych skrzydeł" - G. Stein
3. Paula Rzemińska - "Nienawiść" J. Brown


Dodatkowo zwycięzcy zostaną powiadomieni o wygranej drogą elektroniczną. 
W odpowiedzi zwrotnej proszę podać adres, na który ma zostać wysłana książka.
Na odpowiedź czekam 5 dni.
@


SERDECZNE GRATULACJE DLA NAGRODZONYCH!

Życzę przyjemnej lektury :) 


Wszystkim uczestniczącym w zabawie jeszcze raz bardzo dziękuję. 

Mam nadzieję, że zostaniecie stałymi obserwatorami tej witryny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zajrzycie tutaj w wolnej chwili. Pamiętajcie, aby pozostawić po sobie jakiś drobny ślad. Z góry bardzo dziękuję za każdy komentarz :) 



Pozdrawiam serdecznie i życzę przyjemnego wieczoru.
Agnieszka Kolanowska - Nie teraz – właśnie czytam… 



* Losowanie odbyło się przy pomocy wcześniej przygotowanych losów, na których zamieszczono nazwy osób uczestniczących w konkursie. Osobą losującą była moja córka :)
Agnieszka K. autorka blogu: Nie teraz - właśnie czytam... 






sobota, 14 marca 2015

Małe zbrodnie małżeńskie - E.E. Schmitt - Istota małżeństwa w pigułce...

Kategoria: Utwór dramatyczny 
Wydawnictwo: Znak 
Liczba stron: 97



"Małe zbrodnie małżeńskie"
Eric-Emmanuel Schmitt

"Kochać to coś irracjonalnego, to niedzisiejsza fantazja, coś czego nie da się wytłumaczyć, coś, co nie jest praktyczne, coś, co samo w sobie jest swoim jedynym usprawiedliwieniem". str. 87
Swoją przygodę z twórczością Erica-Emmanuela Schmitta rozpoczęłam od krótkiego opowiadania „Oskar i Pani Róża”, ta niewielkich rozmiarów książeczka okazała się opowieścią po brzegi wypełnioną emocjami, życiową mądrością i pięknym przesłaniem. Dlatego sięgnęłam po kolejne opowiadanie autora i było to „Dziecko Noego”, które w moim odczuciu było niezwykle mądre, refleksyjne i kształcące. Następnie w moje ręce wpadła „Tajemnica Pani Ming” i tym krótkim opowiadaniem E.E. Schmitt oczarował mnie już w zupełności. W zasadzie delektowałam się każdym fragmentem tej osobliwej opowieści. Autor w fascynujący i bardzo wysublimowany sposób wyraża swoje myśli, może dla wielu będą to banały, jednak ja czytam jego opowiadania z niezwykłym przejęciem. E.E. Schmitt, to w moim odczuciu znakomity mistrz pióra, który za każdym razem mnie wzrusza, czaruje, urzeka i wprawia w wyjątkowy nastrój.

Czy podobało mi się kolejne spotkanie z twórczością Erica-Emmanuela Schmitta? Czy „Małe zbrodnie małżeńskie” są utworem godnym uwagi? W moim odczuciu zdecydowanie tak. Chociaż to nietypowy utwór, bo napisany w formie sztuki teatralnej. Rzadko sięgam po dramaty, dlatego na początku mimo sympatii do autora miałam wątpliwości, czy to dzieło spełni moje oczekiwania. A jednak zostałam kolejny raz oczarowana, powiem nawet więcej, nabrałam wielkiej ochoty na tego typu literaturę.

„Małe zbrodnie małżeńskie” zaciekawiły mnie od pierwszego akapitu i z każdą kolejna stroną potęgowały moją ciekawość. W tym krótkim opowiadaniu autor przedstawił świetny portret psychologiczny zagubionego w codziennej egzystencji małżeństwa. Takich małżeństw dookoła nas jest wiele, być może niejeden czytelnik będzie mógł nawet identyfikować się z głównymi bohaterami tej sztuki. Autor ukazał kwintesencję roli kobiety i mężczyzny w związku partnerskim. Myślę, że każdy z nas będzie mógł odnaleźć odrobinę siebie w sylwetkach bohaterów.

„Mam dwa mózgi. Nowoczesny i staroświecki. Nowoczesny szanuje twoją wolność, upaja się tolerancją, wykazuje zrozumienie. Staroświecki chce mieć cię na wyłączność, nie ma zamiaru się z nikim dzielić […] Jest jak gad o żółtych i przenikliwych oczach, czai się we mnie, czujny, niezmordowany...” str. 83

Bohaterowie tego dramatu to Lisa – malarka oraz jej mąż Gilles – pisarz. Małżeństwo, poznajemy podczas jednego z wieczorów, w którym Lisa próbuje przywrócić pamięć swojemu małżonkowi, pamięć, którą mężczyzna utracił z powodu urazu głowy. W początkowej fazie tej dyskusji małżonkowie nie są wobec siebie zupełnie szczerzy, maskując swoje prawdziwe uczucia, każdy z nich próbuje osiągnąć swój zamierzony cel. Dokąd zaprowadzi ich ta przedziwna rozmowa, jakie wnioski z niej wyciągną? Tego dowiedzcie się sami, sięgając po ten wspaniały utwór. 

"Co to znaczy kochać mężczyznę? To znaczy kochać go na przekór sobie, na przekór niemu, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w sposób, na który nikt nie ma wpływu. Kocham twoje pragnienia, a nawet awersje, kocham ból, jaki mi zadajesz, ból, którego nie odczuwam jako bólu, ból, o którym natychmiast zapominam, który nie pozostawia śladów. Kochać to znaczy mieć tę wytrzymałość, która pozwala przechodzić przez wszystkie stany, od cierpienia do radości, z tą samą intensywnością". str. 73 

Podsumowując, „Małe zbrodnie małżeńskie” nie dla wszystkich mogą okazać się pozycją godną uwagi,  przede wszystkim dlatego, że jest to dramat, czyli rodzaj sztuki na granicy teatru i literatury, nie każdemu taka forma może się spodobać. Dla mnie jednak było to ciekawe doświadczenie, które mnie zachęciło, a nie odwiodło od sięgania po takie dzieła. Ten krótki utwór ukazuje prawdziwą naturę kobiety i mężczyzny, ich przewrotność, szaleństwo i częstą niekonsekwencję. Efekt złych i dobrych wyborów, konieczność wzajemnego zaufania i szacunku, bez którego żaden związek nie jest w stanie przetrwać.

„Mężczyźni grzeszą egoizmem, kobiety egocentryzmem”. Str. 93


Schmitt w ten krótki dramat wplótł mnóstwo cennych spostrzeżeń, ukazał istotę małżeństwa, obnażył jego wady i zalety, świetnie pokazał rolę mężczyzny i kobiety w związku małżeńskim, uchwycił istotne szczegóły z życia każdego z nas, tym samym otworzył nam oczy na ważne kwestie, które mają ogromny wpływ na kondycję każdego związku partnerskiego. Tolerancja, szczera rozmowa, zaufanie i szacunek, wzajemne okazywanie uczuć, to wartości bez których żadne małżeństwo nie jest w stanie przetrwać. Dla wielu to pewnie banał, ale jakże wiele związków kuleje z powodu braku tych podstawowych fundamentów. 

Chociaż autor ma wielu przeciwników, a jego filozofia jest kojarzona wyłącznie z truizmem i sztucznością, jednak w moim odczuciu E.E. Schmitt to mistrz słowa i cennych spostrzeżeń, którego utwory odzwierciedlają rzeczywistość, być może czasem ukazują ją w krzywym zwierciadle, jednakże doskonale obnażają ludzką naturę. Z całym przekonaniem sięgnę po kolejne dzieła autora, cieszę się, że na mojej półce stoi jeszcze kilka nieprzeczytanych książek tego mistrza, pewnie niebawem ponownie zatopię się w kolejnym jego utworze. 

„Rozkład miłości! Termity! Te owady, które zżerają belki domów. Nie widać ich, nie słychać, chrupią się spokojnie, aż tu któregoś dnia dom się wali. Wszystko spróchniało w środku, zanim się ktokolwiek zorientował. Cały szkielet, struktura, wszystko, co miało podpierać ściany, przestało istnieć! Tak wygląda nasze małżeństwo! Lenistwo zastąpiło miłość, przyzwyczajenia zajęły miejsce uczuć, ze zewnątrz wygląda jak dom, jednak kolumny nie są już z drzewa a z kartonu”. Str. 79 


Moja ocena: 8/10


Podziękowania za udział w konkursie...


Pragnę serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom za udział w konkursie.

Ogłoszenie wyników losowania nastąpi w najbliższą niedzielę
tj. 15.03.2015r. w godzinach wieczornych. 

Dodatkowo zwycięzcy zostaną powiadomieni o wygranej
za pośrednictwem poczty elektronicznej.
@

Mam nadzieję, że zostaniecie stałymi obserwatorami tej witryny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zajrzycie tutaj w wolnej chwili. Pamiętajcie, aby pozostawić po sobie jakiś drobny ślad. Z góry bardzo dziękuję za każdy komentarz :) 


Pozdrawiam serdecznie i życzę przyjemnego weekendu.
Agnieszka Kolanowska – Nie teraz – właśnie czytam… 


piątek, 13 marca 2015

Marcowych szaleństw książkowych cd...



Piątek 13-tego okazał się szczęśliwym dniem!


Chociaż na moich półkach nadal jest całe mnóstwo nieprzeczytanych książek, to i tak nie powstrzymało mnie to przed kolejnymi zakupami. Księgarnie kuszą atrakcyjnymi promocjami, do tego pojawiły się kolejne nowości, które ze względu na bardzo ciekawe opinie innych czytelników koniecznie chciałam posiadać. :) Ponadto jest całe mnóstwo tytułów, które bardzo mnie korcą i tak sukcesywnie, z miesiąca na miesiąc wypełniam swój prywatny księgozbiór. Radość mam z tego ogromną, nikomu tym nie szkodzę, kocham otaczać się książkami, uwielbiam je czytać i wąchać, ściągać i na nowo układać. Na szczęście moja kochana rodzinka mnie wspiera i nie kręci nosem, kiedy przychodzi kolejna paczka, a czasem nawet dwie... ;) 




Nie myślcie sobie, że było mi łatwo podjąć decyzję, które książki w tym miesiącu wybrać. Marzec obfituje w ciekawe premiery, do tego jest mnóstwo pozycji, które od dawna pragnę posiadać, toteż wrzucałam do koszyka, po to żeby za chwilę wyrzucać, potem znów wrzucałam i tak na przemian... aż w końcu, po wielkich trudach - UDAŁO SIĘ! Uff... :) 


I tak oto w dniu dzisiejszym dotarła do mnie paczka... Nie muszę chyba mówić, jak bardzo jestem szczęśliwa :) uśmiech mam przyklejony do twarzy i tak będzie jeszcze przez kilka następnych dni... :) 



W tym miesiącu udało mi się zdobyć, takie oto cudeńka... 



Na początek trzy książki... 





1. "Kasacja" - Remigiusz Mróz - Chyba nie muszę pisać dlaczego kupiłam tę książkę... to chyba najmocniej polecana pozycja w ostatnim czasie, o tej książce mówi się i pisze dosłownie wszędzie. Do tego przeczytałam kilka zachęcających opinii zamieszczonych na blogach: Pisany inaczej, All You Need Is Book oraz bardzo fajna recenzja na blogu UPOLOWANE STRONICE), ponadto przeczytałam świetny wywiad z Panem Remigiuszem zamieszczony na blogu LITERACKI ŚWIAT CYRYSI, który bardzo polecam. I tyle... dodam, że zacznę ją czytać jeszcze dzisiaj :) W końcu jutro wolna sobota ;) 

2. "Wieża Milczenia" - Remigiusz Mróz - kupiłam, bo to oczywiście jeden z najbardziej polecanych polski pisarzy na naszym rynku, świetną recenzję napisała autorka blogu Subiektywnie o książkach, do tego kryminał ten był w mega promocji z książką "Odwet" gratis! Trudno było nie skorzystać. 
  
3. "Odwet" - Kristina Ohlsson - bo była gratis do Wieży milczenia R. Mroza :) 


Następne trzy pozycje... 




1. "Une Due Śmierć" - M.J. Arlidge - po zapoznaniu się z recenzją zamieszczoną na blogu Pisany inaczej, od razu wrzuciłam ją do koszyka, po prostu musiałam ją mieć i jestem jej bardzo ciekawa :) 

2. "Wiem o Tobie wszystko" - Claire Kendal - tę pozycję dostrzegłam na portalu Lubimy czytać, jest to thriller psychologiczny, w stylu książki "Zanim zasnę" S. J. Watson, to w zupełności  wystarczyło aby przekonać mnie do jej zakupu. Kolejna książka, której jestem bardzo ciekawa. :) 

3. "Lśnienie" - Stephen King - już dawno miałam ochotę ją przeczytać, w przyszłym miesiącu obok stanie jeszcze "Doktor sen". Książki S. Kinga czytam od niedawna, za mną trzy jego powieści, dlatego ciekawa jestem kolejnych, chociaż dotąd unikałam literatury grozy - coś zaczyna się we mnie zmieniać. Poprzednie książki miałam z biblioteki, ponieważ powieści S. Kinga są bardzo popularne, te które wypożyczyłam były wyświechtane, brudne, aż klejące i śmierdzące papierosami, nie chcę więcej psuć sobie przyjemności czytania i dlatego tym razem kupiłam, mam na własność! Piękną i pachnącą :) 

Kolejne trzy książki... 




1. "Miłość na szkle" - Barbara Sęk - coraz chętniej sięgam po rodzimych twórców, stąd kolejna książka polskiej autorki pojawiła się na mojej półce. Ponadto ciekawą recenzją na temat tej powieści zachęciła mnie autorka blogu Z pasją o dobrych książkach, mam nadzieję, że ta pozycja dostarczy mi wielu ciekawych emocji. 

2. "Dotknięcie pustki" - Joe Simpson - na tę biografię miałam ochotę już od dawna, ale ciągle wyrzucałam ją z koszyka, po to żeby wybrać coś innego, tym razem postanowiłam ją pozostawić, tym bardziej, że ta książka powinna zainteresować również mojego męża :) 

3. "Althea & Olivier" - Cristina Moracho - z tą powieścią miałam chyba największy problem, temat wydaje się być bardzo ciekawy, taki jak lubię, boję się tylko, żeby forma jego przedstawienia nie była zbliżona do książki "Dziesięć płytkich oddechów" K.A. Tucker, to również bardzo wysoko oceniana pozycja, która w ogóle nie przypadła do mojego gustu. Mam nadzieję, że mimo, iż to młodzieżówka, to jednak tym razem mi się spodoba. Ostatecznie przekonała mnie opinia i zachęta autorki blogu Upolowane stronice, mam nadzieję, że nie będę rozczarowana :) 


Pomału kończę... następne trzy książki...




1. "Wolność urojona" - Edward Strun - ta pozycja zalicza się do fantastyki, po którą sięgam niezwykle rzadko, żeby nie powiedzieć w ogóle. Toteż, dlaczego kupiłam tę książkę? Otóż zachęciła mnie bardzo interesująca recenzja zamieszczona na blogu Książkowy świat Niki. :) Weroniko dziękuję za polecenie, mam nadzieję, że książka równie mocno przypadnie i do mojego gustu.

2. "Dwudziesta szósta ofiara" - Monika Siuda -  bo mam już jedną powieść tej autorki na półce, toteż musiałam mieć kolejną. Dziękuje Danusi z portalu LC, która powiedziała mi, że autorka wydało kolejną książkę, nie wiedziałam :) 

3. "Zabić drozda" - Harper Lee - na tę książkę miałam ochotę już od dawna, a kiedy ostatnio przeczytałam entuzjastyczną recenzję zamieszczoną przez autorkę blogu Czarne Espresso - postanowiłam, że w tym miesiącu dołączy do mojego księgozbioru. 


I ostatnie dwie, cieniutkie książeczki... 


1. "Myszy i ludzie" - John Steinbeck - nie przeczytałam jeszcze żadnej książki tego autora. Chciałam zacząć właśnie o tej, przez jakiś czas była niedostępna, ale pojawiła się ponownie w księgarniach, toteż kupiłam, bez zastanowienia. 

2. "Moje życie z OCD" - Laura Akkot - do kupienia tej cieniutkiej książeczki zainspirowała mnie właścicielka blogu Subiektywnie o książkach - Wiolu bardzo ciekawa recenzja, jest jeszcze wiele książek, o których pięknie piszesz, podziwiam Twoje osiągnięcia i sukcesy, z pewnością jeszcze nie raz sięgnę po książki, które polecasz :) 

Na tym koniec... Domyślacie się, jak bardzo cieszą mnie dzisiejsze paczki, wypełnione takimi perełkami :) Mam nadzieję, że mnie nie zawiodą... ;)

Nasunęła mi się taka mała dygresja, czy do każdej zakupionej książki nie można wkładać talonu na wolny czas, wtedy czytalibyśmy więcej, korzyść byłaby obopólna... ;)  Taki żarcik... ;) Bo radość ma ogromna! 

Oczywiście to jeszcze nie koniec w tym miesiącu, gdyż  czekam na kilka książek, które będą w sprzedaży dopiero w drugiej połowie marca. Już zacieram ręce i zaciskam pasa... ;) 

Pozdrawiam cieplutko... 
Agnieszka Kolanowska - autorka blogu Nie teraz - właśnie czytam... 

czwartek, 12 marca 2015

Książka na jeden wieczór...




Mój wybór nie był przypadkowy :)
Jutro nowa dostawa książek... a wśród nich "Kasacja" Remigiusza Mroza, którą zaplanowałam na weekend :)

Dlatego tym razem nie miałam problemu z wyborem kolejnej książki. Uff...
Stąd, coś krótkiego na jeden wieczór. Liczę na przyjemne doznania z Panem Schmittem, do tej pory mnie nie zawiódł, mam nadzieję, że tak będzie i tym razem :) 



"Małe zbrodnie małżeńskie" - Eric Emmanuel Schmitt - autor którego twórczość pomału mnie uwodzi. Mam nadzieję, że i tym razem randka z Panem Schmittem, będzie ekscytująca i pełna przyjemnych doznań :) 

Dzieła E.E. Schmitta są bardzo różnie oceniane przez innych czytelników. Do tej pory miałam przyjemność przeczytać "Oskara i Panią Różę", "Dziecko Noego" oraz "Tajemnicę Pani Ming". Wszystkie te krótkie opowiadania głęboko zapadły w moją pamięć, dostarczały mi wielu wzruszeń i cennych przemyśleń, krótko mówiąc bardzo przyjemnie łaskotały moją duszę. Sposób wyrażania myśli i emocji Pana Schmitta bardzo mi odpowiada, dlatego  mam nadzieję, że i to krótkie opowiadanie dostarczy mi samych wartościowych wrażeń. 

Białe róże dla Matyldy - M. Zimniak

Kategoria: Literatura współczesna 
Wydawnictwo: Prozami 
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 298




"Białe róże dla Matyldy" - Magdalena Zimniak 


„Ból i euforia nadają smak naszej wędrówce na ziemi”.  
Książka stała na mojej półce już od dnia premiery i chociaż kusiła mnie każdego dnia, to bezustannie sięgałam po inne powieści. W końcu zachęcona bardzo wysoką oceną oraz pochlebnymi recenzjami postanowiłam ostatecznie sięgnąć po najnowszą powieść Magdaleny Zimniak pt.: „Białe róże dla Matyldy”. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i po lekturze tej powieści, mimo moich obaw, absolutnie nie odczuwam rozczarowania, wręcz przeciwnie nabrałam ogromnej chęci, aby poznać cały dorobek twórczy Pani Magdaleny Zimniak. Przyznam się, że dopiero od niedawna czytam prozę współczesnych polskich pisarzy, toteż pomału przekonuję się, że jednak na naszym rynku jest coraz więcej polskich twórców, po których książki naprawdę warto sięgać.  

„Rozpaczaliśmy razem pół nocy. To też smak życia”. Str. 169

„Białe róże dla Matyldy” to powieść, która zaoferowała mi sporą dawkę napięcia oraz różnorodne emocje. Historia przedstawiona w tej powieści z każdą kolejną stroną coraz mocniej mnie zdumiewała, najpierw powodując uczucie żalu i współczucia, które następnie przerodziło się w niedowierzanie, brak zrozumienia oraz odrazę. Autorce udało się wykreować intrygujący portret psychologiczny kobiety, która na skutek poniżania i krzywdzenia w okresie dorastania, zatraca się w swoim bólu i gniewie, krzywdząc siebie oraz wszystkich, których na swój kuriozalny sposób jednak kocha. Kobiety, która jak się później okazuje ma mocno zaburzoną osobowość, popada w coraz większą paranoję, a jej chory umysł doprowadza do dramatycznych wydarzeń.

„Choruję nie wyłącznie z tego powodu, aby mieć kontrolę. W moim życiu do tej pory nie było miłości, dlatego wydawało się jałowe i puste. Zły stan zdrowia przewraca wszystko do góry nogami. Zaczynają mnie kochać, a przynajmniej takie mam wrażenie. Rozkwitam dzięki temu, czuje się bogata duchowo. To jednak coś więcej. Ja również zaczynam kochać i świat zyskuje nowy wymiar”. Str. 102.

Gratulacje dla autorki!
Podsumowując, lektura tej książki dostarczyła mi wielu różnorodnych emocji, czytałam ją z ogromnym zaciekawieniem, nie było w niej miejsca na nudę, ani zmęczenie. Autorka stworzyła historię, która z każdą kolejną stroną potęgowała moje napięcie i wzbudzała coraz większą ciekawość, wywoływała uczucie zgorszenia i wzburzenia, po to, aby w dalszej części zupełnie mnie zszokować i zaskoczyć zakończeniem. Książka odkrywa bardzo mroczną tajemnicę rodzinną, wyzwala ogromny niepokój, zadziwia, a chwilami nawet paraliżuje swoją treścią, pobudza do refleksji i z całą pewnością głęboko zapada w pamięć. Bez wątpienia polecam. 
„Przeczytałam Biblię i poczułam się zafascynowana. Stary Testament jest przejrzysty, sprawiedliwość bywa okrutna, lecz jasna. Nowy Testament jest dużo bardziej pogmatwany. Jezus to król manipulacji. Uczynił się najmniejszym, żeby przez to być największym. Poniósł pozorną klęskę, która okazała się triumfem. Opłacało się”. Str. 143

Tak zupełnie na marginesie przyznam, że patrząc na tę subtelną i piękną okładkę nigdy nie pomyślałabym, że książka zawiera tak szokującą historię, raczej kojarzyła mi się z powieścią o miłości.

Moja ocena: 8/10




środa, 11 marca 2015

Marcowych szaleństw książkowych ciąg dalszy...


W niedzielę Wydawnictwo Znak skusiło mnie świetną promocją,
wszystkie książki udało mi się kupić za jedyne 2,90 zł., grzech było nie kupić ;)
Wczoraj nadeszła paczka...
I, co z tego, że to wersje kieszonkowe... ;) Chociaż raczej ich unikam ze względu na drobną czcionkę, moje oczy są i tak już mocno nadwyrężone, ale przyznam, że literki dosyć duże :)
Toteż cieszę się ogromnie! :) 



Do torebki, będzie jak znalazł... :)

1. "Uzależnieni. Jak narkotyki skrzywdziły moją rodzinę" - E. Burton -Philips - Uzależnieni to dramatyczna opowieść matki o walce z nałogiem synów. 

2. "Zrozumieć bez słów" - N. Rossiter - Historia samotnej, młodej matka wychowująca synka cierpiącego na autyzm. 


3. "Kometa i ja" - S.D. Wolf - Opowieść o przyjaźni między człowiekiem i psem, lubię takie historie... uwielbiam psiaki :) 


4. "Marzenie Kate" - P. Callahen Henry - Historia trzydziestopięcioletniej kobiety, która nosi w sercu bolesną tajemnicę sprzed lat.  

5. "Nikt nie chciał słuchać" - I. Kerr, A. Kerr - opowieść o skrzywdzonym przez okrutnego ojca rodzeństwie. 

6. "Szukając Emmy" - S. Holmes - Mała Emma znika bez śladu. Opowieść o sile matczynej miłości i o tym jak wiara i nadzieją pozwalają pokonać nawet najtrudniejsze chwile. 





Bardzo lubię czytać takie książki, a o ile mi wiadomo zostały wydane tylko w wersji kieszonkowej, bynajmniej nigdzie nie spotkałam w innej. 

Dlatego moja radość jest tym większa, że za tak niską cenę... Bardzo lubię zakupy w Wydawnictwie Znak :) 

Pozdrawiam... :) 


wtorek, 10 marca 2015

Dzień Mężczyzn...


Właśnie się dowiedziałam, że dzisiaj Dzień Mężczyzn :)  

Dlatego Wszystkim Panom składam szczere życzenia... 
Dużo uśmiechu, pogody ducha, wiary we własne możliwości...
Abyście mogli odkrywać świat na nowo, cieszyć się życiem i realizować soje pragnienia... 
Wszystkiego Najlepszego !!! 



Pozdrawiam Was serdecznie :)
Agnieszka K 
Nie teraz - właśnie czytam... 


poniedziałek, 9 marca 2015

Czas na nową powieść...



Książka już od jakiegoś czasu stoi na mojej półce i powiem, że mam na nią ogromną ochotę...


Powieść "Białe róże dla Matyldy" Magdaleny Zimniak cieszy się bardzo dużym uznaniem wśród innych czytelników, od jakiegoś czasu pomału przekonuję się do prozy współczesnych polskich pisarzy... i przyznam, że istotnie jest całe mnóstwo dobrze piszących rodzimych twórców, tylko ja wcześniej trafiałam na niewłaściwych... ;) 

Moje obawy, co do tej pozycji wynikały wyłącznie z okładki ;) choć pięknej, to jednak w moim wypadku kojarzącej się bardziej z książką o miłości, a przyznam, że nie przepadam za literaturą, której cała fabuła opiera się wyłącznie na wątku miłosnym... 

Niemniej jednak po zapoznaniu się z recenzjami innych czytelników wygląda na to, że błędna była moja interpretacja... ;) 

Tym bardziej mam nadzieję, że ta powieść mnie nie rozczaruje :)


           Jednym zdaniem, nie oceniaj książki po okładce! 

Mam nadzieję, że po jej przeczytaniu będę tego samego zdania... ;) 

niedziela, 8 marca 2015

Na marginesach życia... - Piotr Matysiak

Kategoria: Literatura faktu  
Wydawnictwo: Nakom
Rok wydania: 2014 
Liczba stron: 326



"Na marginesach życia.
Zapiski kuratora sądowego"

Piotr Matysiak

„Gdy mnie ktoś zapytał: „Kuratorze, czym jest margines życia, ale taki szczyt szczytów?, bez wahania przytoczyłbym tę sprawę. Katowanie dzieci i gwałcenie własnej matki – nie znam mocniejszych spraw, chyba  że duszenie na oczach dzieci”. 

„Na marginesach życia. Zapiski kuratora sądowego” autorstwa Piotra Matysiaka, to zbiór opowiadań, które powstały w oparciu o codzienną, niezwykle niewdzięczną pracę kuratora sądowego wydziału rodzinnego. Książka ta została napisana przez człowieka, który jest obdarzony niespotykanym powołaniem do niesienia pomocy ludziom znajdującym się na, tak zwanym marginesie życia. Ludziom, których codzienna egzystencja najczęściej opiera się wyłącznie o instynkt przetrwania, gdzie nie obowiązują żadne normy. Niestety nasze społeczeństwo przesiąknięte jest niewyobrażalną patologią. Piotr Matysiak tą niebanalną  publikacją ukazuje, jak bardzo dysfunkcyjne jest nasze społeczeństwo i robi to w bardzo dosadny i bezkompromisowy sposób, nie ubarwiając mocno zaburzonej ludzkiej egzystencji, ani własnych spostrzeżeń. Być może dla wielu osób ta książka przez bardzo wulgarny i wymowny styl wypowiedzi, będzie trudna do zniesienia, jednakże w mojej opinii bez takiego języka nie można było w sposób rzetelny i obiektywny ukazać beznadziejności naszego systemu, autentycznej patologii oraz bardzo trudnej pracy ludzi, wykonujących ten zawód. Gdyby książka została napisana pięknym i wysublimowanym stylem nie ukazałaby w miarodajny sposób zjawiska patologii. Autor często określa swoich podopiecznych mianem patoli czy meneli, można byłoby powiedzieć, że tym samym odziera ich z  godności i człowieczeństwa, ale jak mówić o ich godności i człowieczeństwie, jeżeli molestują seksualnie własne dzieci, stosują przemoc fizyczną i psychiczną względem swoich bliskich, kobiety będące w ciąży nadużywają alkoholu, nigdy nie trzeźwiejąc, tym samym skazując jeszcze nienarodzone dziecko na upośledzenie? Nie dziwię się, że autor tak dobitnie i soczyście wyraził swoje spostrzeżenia. Tylko taka forma oddaje prawdziwość i beznadziejność zjawiska, jakim jest całkowita demoralizacja społeczeństwa dotkniętego patologią. Niestety kurator odwiedzający domy swoich podopiecznych musi wykazać się wysoką kulturą osobistą i utrzymać swoje emocje na właściwym poziomie, chociaż bez wątpienia nie jest to łatwe zadanie.

„- Bo widzisz ona jest w ciąży. Czwarty miesiąc, a podobno chleje już od tygodnia – relacjonuje, co ustalił z sąsiadami. […]  to, że jest w ciąży, gówno ją obchodzi. Jak będzie rodziła to pewnie w amoku alkoholowym, a dziecko przyjdzie na świat z uzależnieniem od alkoholu i fasem, czyli alkoholowym zespołem płodowym – uszkodzone, upośledzone, zachlane jak mamusia. […] Dlatego jestem za przymusową sterylizacją takiego elementu. Mam w dupie poprawność polityczną i dziesięć przykazań”. Str. 133-134

Ten wysoce wymowny i bezwzględny zbiór mini reportaży w bardzo dosadny sposób ukazuje beznadziejność ludzkiego życia, olbrzymią przemoc, alkoholizm, molestowanie seksualne w każdej postaci, kazirodztwo, niewyobrażalne ubóstwo, ludzką bezradność i utopię, codzienną wegetację rodzin dysfunkcyjnych, krótko mówiąc całkowitą demoralizację oraz upośledzone ludzkie umysły. Mówiąc kolokwialnie - totalne bagno.

„Jest nerwowy, bo mało zarabia. Jakoś to znosiła. Nie przeczuwała, że z biegiem lat będzie coraz gorzej. Uderzenia z otwartej ręki. Później pięści. Nie pamięta nawet, kiedy ukrywała pierwsze siniaki. Za każdym razem wierzyła, że to już ostatni raz. Gdy chodziła poobijana, sąsiedzi i znajomi odwracali się. Każdy udawał, że nic nie widzi. […] Ksiądz na kazaniu często mówił, że małżeństwo jest w doli i niedoli, że trzeba cierpieć czasem, bo Bóg tak chce. Małżeństwo to sakrament, którego trzeba się trzymać za wszelką cenę. I ona nosiła to brzemię ofiary, modląc się do Boga żeby dał jej siłę, bo są dzieci i dla nich żyje […]”. Str. 23

Nie jest łatwo odnosić się do tego typu literatury, która traktuje o tak trudnym i bolesnym zjawisku, jakim jest szeroko pojęta patologia. To jedna z tych książek, podczas których od czasu do czasu należy się zatrzymać, aby odetchnąć, zdystansować się i zastanowić nad sensem życia oraz otaczającym nas światem. Ta publikacja całkowicie obnaża niezrozumiałą naturę człowieka, gdzie ludzkie okrucieństwo sięga samego dna. Dlatego w mojej opinii autorowi należy się uznanie i szacunek, nie tylko za napisanie tej książki, chociaż wykazał się niezwykłą odwagą, aby w tak bezkompromisowy sposób przedstawić ten olbrzymi problem. Aprobata i podziw należy się przede wszystkim za siłę i niezłomność umysłu do wykonywania tak trudnego i niestety niedocenianego zawodu, jakim jest praca kuratorów sądowych, szczególnie tych pracujących w wydziałach rodzinnych, gdzie ogromna odpowiedzialność jest gigantycznym obciążeniem dla psychiki.

„Dlaczego, kurwa, muszę udawać, że to nie robi na mnie żadnego wrażenia? Bo jestem, kurwa, jebany sąd, patrzący na wszystko z góry, mimo że nie zgadzam się z tym, co przewija mi się przed oczami każdego dnia? Niech jeden z drugim, zamiast czytać suche fakty i notatki, przyjdzie tu i sam popatrzy – jak wygląda prawdziwe życie. Bądź twardy, jebany kuratorze, bądź twardy. To twoja praca”. Str. 147

Bardzo dosadne, ale jakże prawdziwe. Każdy z nas jest istotą, która ma swoje granice wytrzymałości. W tym zawodzie przekraczane są one niemalże każdego dnia. Kurator wchodząc do domów swoich podopiecznych niejednokrotnie, jest narażony na przykry i obrzydliwy widok osób sprawujących opiekę nad małoletnimi, na widok brudnych, głodnych i całkowicie zaniedbanych, a także bitych dzieci, przy tym każdego dnia naraża swoje życie i zdrowie. Taka praca musi odbić się negatywnie na psychice. A jednak kuratorom nie jest obojętny los ich podopiecznych, dlatego każdego dnia, z pełnym poświęceniem i ogromnym zaangażowaniem wykonują tę żmudną i niewdzięczną pracę, często poświęcając im więcej czasu niż swoim bliskim.  Całe szczęście w tym zawodzie bywają również chwile radości, kiedy byli podopieczni spotkani po wielu latach okazują się ludźmi, którzy rozpoczęli życie zgodne z ogólnie przyjętymi zasadami społecznymi. Dla takich momentów warto wykonywać ten ciężką pracę. 

Na końcu książki zawarta jest informacja, mówiąca o tym, że powstanie część druga, w której zawarte będą opowiadania o kurateli karnej. Mam nadzieję, że stanie się to w niedługim czasie, bez wątpienia po nią sięgnę. 

Czy polecam "Na marginesach życia" P. Matysiaka? Z całym przekonaniem tak, ale ostrzegam bowiem to bardzo trudna i szokująca pozycja. 

„Czym się różni kura od kuratora? Kura znosi jajka, a kurator zniesie wszystko”. Str. 321 

Moja ocena: 10/10 


„Sumienie. Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wygląda sumienie ludzi, dla których najważniejsze są instynkty – zwłaszcza przeżycia? Czy mają taki sam szacunek do zwierząt, jak wy? Czy szanują innych, tak jak wy to robicie? Nie. Ich postrzeganie świata jest specyficzne. To, co dla was jest złe, obrzydliwe i straszne – dla nich jest normą. Normą środowiska w którym przyszło im żyć. Str. 158-159