środa, 29 marca 2017

[RECENZJA PREMIEROWA] "Marlene" – Hanni Münzer



„[…] człowiek musi wątpić, gdyż poszukiwanie prawdy zaczyna się od stawiania pytań. Kto wątpi, ten myśli”.  

Każda wojna odbija piętno w sercach tych, którzy byli zmuszeni się z nią zmierzyć. Pochłania miliony ofiar, wśród nich jest także ludność cywilna. Zaprząta umysł, wyzwala ogrom emocji, w tym instynkt przetrwania, który prowokuje do zachowań dalekich od przekonań i głęboko zakorzenionego stylu bycia. Łamie psychikę i bardzo mocno wpływa na koleje losu. W obliczu wojny ludzie nabierają pokory, szlachetności, niebywałej odwagi, która pozwala im walczyć i pomagać słabszym, wielu też paraliżuje strach, który zmusza ich do biernej akceptacji okrutnej rzeczywistości. Jednak są również tacy, którym wojna odbiera rozum, popychając do nieludzkich zachowań — zupełnie odczłowieczając!
„Sąd Okręgowy w Zweinrücken skazał młodą kobietę na rok ciężkiego więzienia. Przestępstwo jej polegało na tym, że podarowała kanadyjskiemu jeńcowi pomarańczę”. (str. 45)
Marlene Hanni Münzer stanowi kontynuację bestselerowej powieści Miłość w czasach zagłady, którą jakiś czas temu miałam przyjemność przeczytać. Chociaż pierwszy tom zdobywa różnorakie opinie, mimo tego nadal uważam, że to dobra książka i zupełnie nie rozumiem ocen w postaci jednej gwiazdki. Jednak każdy z nas odbiera książki na swój, indywidualny sposób i jak widać, co jednych zachwyca, innych zupełnie nie przekonuje. Taka nasza natura.

Po lekturze drugiego tomu odnoszę wrażenie, że autorka poczyniła niemałe postępy, tworząc powieść, która w mojej opinii pochłania uwagę czytelnika od pierwszej strony, nie pozwalając mu się z niej wydostać, dopóki nie pozna do końca historii bohaterów. Mimo sporej objętości — narracji, która zawiera mnóstwo opisów, nie tylko miejsc czy zdarzeń, ale przede wszystkim emocji — tę opowieść pochłania się niczym dobrze skonstruowany thriller. Zżyłam się z bohaterami, śledząc ich losy z dużym zaangażowaniem, niepokojem i napięciem. Według mnie pisarce udało się zbudować bardzo zajmującą, chwilami poruszającą, bolesną, a nawet szokującą intrygę, wciągając bohaterów w odmęty II wojny światowej. Część akcji rozgrywa się za drutami jednego z największych nazistowskich obozów zagłady Auschwitz-Birkenau. To tam, w jednym z „ekskluzywnych” bloków ląduje główna bohaterka wraz z dwudziestoma innymi więźniarkami oraz enigmatyczną madame Jolantą. Pozostałym skazańcom wydaje się, że kobiety rządzą się tam specjalnymi przywilejami, toteż nienawidzą ich i potępiają. Tymczasem one przeżywają prawdziwą gehennę, każdego dnia zaspokajając nieokiełznaną chuć hitlerowskich esesmanów. A jednak w tych dramatycznych okolicznościach rodzi się miłość, która pewnego dnia zmusza Marlene do podjęcia brzemiennej w skutkach decyzji. Bohaterka bowiem staje w obliczu bezwzględnego dylematu. Czy zdecyduje się zabić ukochanego, aby nieodwracalnie zmienić losy fanatycznej wojny i ocalić życie milionów ludzi?
„Dwadzieścia jeden kobiet, które czują, oddychają, żyją. Jeśli spróbujesz uciec, wszystkie zginą. Zostaniemy rozstrzelane, bez wyjątku, każda z nas. Każda odpowiada życiem za pozostałe”. (str. 199).
W moim odczuciu Hanni Münzer napisała kolejną książkę, w której sprawnie łączy fakty historyczne z fikcją literacką, nadając tej opowieści bardzo realny wymiar. Autorka wplata w fabułę rozdziały, które nazywa „odpryskami wojny”, zamieszczając w nich autentyczne epizody. Świetnie kreśli na kartach obraz nazistowskiej propagandy, społeczeństwa nasyconego hitlerowską indoktrynacją, szerzącym się antysemityzmem, demagogią, która wyzwalała w niemieckim społeczeństwie ogromną nienawiść, ale i strach. Autorka tą książką zwraca też uwagę na ludzi, którzy potrafili znaleźć w sobie odwagę, jednocześnie wykazując się ogromną empatią i altruizmem. To właśnie te jednostki w ramach pogardy przystępowały do oddziałów ruchu oporu, sprzeciwiającego się rządom Adolfa Hitlera, tym samym narażając się na prześladowanie i tortury często prowadzące do śmierci.

Taką postacią jest Marlene, Niemka urodzona w szlacheckiej rodzinie, jako Anna von Dürkheim, to głównie jej losy śledzimy na kartach powieści. Jest odważną, zdeterminowaną, skłonną do poświęceń, silną kobietą. Od chwili wybuchu wojny walczy przeciwko totalitarnemu rządowi, każdego dnia narażając swoje życie w brawurowym stylu. Bez wątpienia wzbudza podziw i sympatię, chociaż chwilami wydaje się, że jej postać wyjątkowo sprawnie wychodzi z pewnych opresji. Niemniej jednak los doświadcza ją w wyjątkowo okrutny sposób, rodząc u czytelnika szereg rozmaitych emocji. Drugi tom można czytać bez zgłębiania pierwszej części, jednak znajomość Miłości w czasach zagłady, z pewnością pozwoli lepiej zrozumieć przesłanki, którymi kierowali się bohaterowie.
„Zło pochłonęło nie tylko ciała pomordowanych, lecz również wyciągnęło ręce po dusze tych, którzy przeżyli. Bo zło jest wiecznie nienasyconym molochem". (str. 467)
Reasumując, nie jest to książka, która stanowi kompendium wiedzy z przebiegi II wojny światowej, jednak z pewnością oddaje jej realia, ukazując przy tym siłę miłości, przyjaźni i hartu ducha, zwraca też uwagę na wartości, których coraz mniej we współczesnym świecie. Zachęcam do lektury!
„[…] prędzej czy później wojna zawsze zaczyna pożerać własny ogon. Ludzie w końcu zaczynają tęsknić za dobrem i pięknem i budzi się to, co stanowi o człowieczeństwie: silniejszy zaczyna pomagać słabszemu, ten, kto ma wiele, dzieli się z tymi, którzy nie mają nic". (str. 43-44)
  ____________________________________________________________________

Kategoria: literatura współczesna / z wojną w tle 
Cykl: Miłość w czasach zagłady / tom II
Wydawnictwo: Insignis
Przekład: Łukasz Kuć
Rok wydania: 2017
ISBN 978-83-65315-97-7
Liczba stron: 552
Moja ocena: 8,5/10 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji 
serdecznie dziękuję:

15 komentarzy:

  1. Mam pierwszą część i na tę również czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam pierwszej części, ale skoro można zacząć od drugiego tomu, to mam zamiar po niego sięgnąć. Zło jest rzeczywiście nienasycone, jednak człowiek zawsze ma wybór. Chętnie zapoznam się z tą historią, mając nadzieję, że odnajdę w niej coś dla siebie lub coś swojego z moich refleksji na temat wojny, która jest wielkim złem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam! Mnie bardzo podobały się obie części, ale drugi tom według mnie lepszy :). Niestety człowiek nie zawsze ten wybór ma, bywa tak, że jest zniewolony, zostaje mu odebrane prawo decydowania o własnym losie, wtedy trudno zachować zasady i nie robić rzeczy, których nigdy nie zrobiłoby się będąc wolnym człowiekiem... chyba, że wybierze się śmierć!

      Usuń
  3. Pierwszą część już na szczęście mam i teraz pozostaje mi tylko znaleźć dla niej czas :)
    P.S. Jeśli kiedyś będziesz otwierała jakąś szkołę robienia zdjęć, czy coś takiego, to pamiętaj, że chcę być Twoją uczennicą :D Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzę Ci Kochana, żeby ten czas się znalazł... sobie zresztą też ;).
      PS. Haha! Rozbawiłaś mnie! Naprawdę! Będę miała Ciebie na uwadze, kiedy zdecyduję się otworzyć szkołę "fotografii książek" :P Buziaki :*

      Usuń
  4. I mnie wyprzedziłaś, ale środa jeszcze trwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy zawsze jestem u Ciebie, nie mogę skupić się na tekście po oglądam zdjęcia. Coś wspaniałego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję dziewczyny :* To miłe, ale mimo wszystko czytajcie ;P

      Usuń
  6. Gdyby nie fakt, że nie czytałam pierwszej części, czym prędzej bym się na nią rzuciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę, że spodobałaby Ci się ta książka... Możesz czytać bez znajomości I tomu, autorka na końcu dosyć sprawnie wyjaśnia wszystkie wątki... Ze znajomością "Miłości w czasach zagłady" jest odrobiną łatwiej ;) Pozdrawiam cieplutko :*

      Usuń
  7. Oczywiście będę się powtarzać, ale cóż... Piękne zdjęcia Agnieszko, mogłabym godzinami się w nie wpatrywać! Gratuluję! :)
    Zachęciłaś mnie do poznania owej historii. I gdy tylko znajdę troszkę wolnego czasu, to z przyjemnością sięgnę po oba tomy.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam pierwszej części, ale ta mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku :)
Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Z góry uprzejmie dziękuję :)