poniedziałek, 4 kwietnia 2016

"Urzędnik" - Sławek Michorzewski

Kategoria: kryminał / czarna komedia  

Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: luty 2016
ISBN 978-83-7856-976-3
Liczba stron: 337

Moja ocena: 8/10

Twórczość Sławka Michorzewskiego jest mi znana od dawna, do tej pory miałam przyjemność przeczytać wszystkie powieści autora i nie ukrywam, że za każdym razem sięgam po nie z ogromną przyjemnością i ciekawością! Książki Pana Sławka są jak beczka z dynamitem, grożą głośnymi wybuchami śmiechu i obłędnym szaleństwem, słowem można się przy nich niesamowicie rozerwać! Dlatego, kiedy w moje ręce, trafiła kolejna publikacja autora, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że chcę ją przeczytać — niewątpliwie zaliczam się do grona fanek tak oryginalnego i niebanalnego stylu, jaki posiada ten utalentowany i bardzo kreatywny twórca.

Sławek Michorzewski – rocznik 1970, absolwent Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego. Pisarz, felietonista Gazety Wyborczej, w której prowadzi rubrykę pod tytułem „Ale cyrk”. Twórczość Michorzewskiego skierowana jest do dorosłych czytelników z mocnym poczuciem humoru i dystansem do otaczającej rzeczywistości. Jego utworów nie da się sklasyfikować w jednym gatunku literackim bowiem doskonale łączy cechy literatury absurdu, kryminału i czarnej komedii. Autor w swoim literackim dorobku posiada trzy książki, są to „Wspulnicy”, „Cyrk” oraz „Opowiadania bez puenty”. W ubiegłym roku swojej  ponownej premiery doczekał się "Cyrk", tym razem w postaci audiobooka, głosu udzielił znany aktor Janusz Chybior. Niniejsza powieść jest czwartą książką w dorobku autora i stanowi kontynuację „Wspulników"
 na chwilę obecną dostępna wyłącznie w formie e-booka, jednak pod koniec bieżącego roku ukaże się również w wersji tradycyjnej.   

W "Urzędniku" autor kolejny raz serwuje całą plejadę zwariowanych i niesztampowych postaci, zaczynając od starszego komisarza skarbowego Mariana Sopla, przez gangstera Jajco i jego goryla Gumę, seryjnego mordercę i hodowcę wszy, pluskiew, pcheł, kleszczy i innej tego typu zarazy — Grzegorza Gołębia, aż po nieustraszonego komisarza Kleofasa Bzichota i jego aspiranta Bożydara Dąbka. Oczywiście w tej opowieści przewija się jeszcze wiele innych bardzo zabawnych postaci, które musicie poznać już sami, czytając niniejszą książkę. Ta historia jest tak szalona, zakręcona i groteskowa, że nie sposób streścić jej fabuły, aby nie psuć zabawy innym czytelnikom. Książka od początku do samego końca zaskakuje kolejnymi niedorzecznymi wydarzeniami, akcja pędzi w tak zawrotnym i dynamicznym tempie, że w zasadzie odbiorca w żadnym momencie nie jest w stanie przewidzieć, co wydarzy się na następnej stronie, nie mówiąc o zakończeniu tej zdumiewającej historii. Sławek Michorzewski permanentnie zaskakuje szaleńczymi pomysłami, wprowadzając w tę opowieść mnóstwo brawury oraz komicznych i abstrakcyjnych sytuacji, wywołując u czytelnika kolejne ataki śmiechu i iście szaleńczy nastrój. 
„- O mamusiu! Prawie mi serce stanęło! E, co ja gadam…? - Sopel poprawił się na krześle, wyłączając pikający telefon. - Przecież ja nie mam serca, tylko pompę przetaczającą płyn ustrojowy(str. 23).
Za każdym razem, kiedy mam przyjemność obcować z prozą Pana Sławka, nachodzi mnie pewna refleksja, cóż za niedorzeczny chochlik wkradł się w umysł autora, że potrafi on kreować tak zakręcone i hardcorowe historie oraz bohaterów, noszących znamiona zwykłych ludzi, a jednak niebywale sprytnie sparodiowanych i perfekcyjnie ukazanych w krzywym zwierciadle. To zdumiewające, żeby w tak sprawny, przemyślany i groteskowy sposób tworzyć opowieści zawierające tak ogromną dawkę absurdu, jednocześnie w znakomity sposób łączyć elementy komedii i kryminału — zupełnie nie przekraczając granicy żenady czy zniesmaczenia. Wyrazy uznania dla imponującej wyobraźni i poczucia humoru autora, kolejny raz jestem pod niemałym wrażeniem. Cóż, niedorzeczność, komizm, impulsywni i zakręceni bohaterowie, wartka akcja na granicy totalnego szaleństwa to, cechy charakterystyczne dla prozy Sławka Michorzewskiego i przyznam się, że moim marzeniem jest zobaczyć ekranizację serii z komisarzem Bzichotem i aspirantem Dąbkiem. Gdyby została nakręcona przez dobrego reżysera, który podszedłby do tematu z wyobraźnią i stosownym dowcipem, obsadzając w głównych rolach odpowiednich aktorów, moglibyśmy na ekranach kin wreszcie zobaczyć arcyzabawny film, który nie budziłby poczucia zażenowania i wstydu. Żywię nadzieję, że doczekam takiej chwili.

Chociaż „Urzędnik” stanowi kontynuację „Wspulników” tak naprawdę jedyną cechą wspólną są kreacje komisarza Kleofasa Bzichota i jego aspiranta Bożydara Dąbka, toteż obie publikacje można czytać niezależnie od siebie. Nie mogę też nie wspomnieć, że książka zawiera liczne inwektywy, a mimo tego w wyśmienity sposób ukazuje ludzkie przywary, bardzo charakterystyczne dla różnych grup społecznych. Według mnie w tego typu opowieściach wulgaryzmy nie są niczym zdrożnym, czy rażącym, albowiem doskonale oddają charakter oraz okoliczności, w których znajdują się bohaterowie niniejszej książki.

Reasumując, „Urzędnik” Sławka Michorzewskiego to znakomicie skonstruowany kryminał grubo okraszony absurdem i wyśmienitym dowcipem, który zupełnie absorbuje uwagę czytelnika, utrzymując go w prawdziwie wariackim i pozytywnym nastroju. Ta książka to idealne antidotum na smutki, zły nastrój, depresję czy przemęczenie po całym tygodniu ciężkiej pracy. Drogi Czytelniku, jeśli cechuje Cię pokaźne poczucie humoru, dystans do realnego świata, lubisz się śmiać i dobrze bawić, koniecznie sięgnij po tę książkę! Jednak ostrzegam, czytanie jej grozi ostrymi napadami śmiechu oraz przewlekłym bólem brzucha! 
„– Jakby to pani powiedzieć… Obawiam się, że będziemy musieli tę choinkę zabezpieczyć jako dowód rzeczowy, a pani musi zostać przesłuchana. Posiadanie takiego drzewka jest nielegalne. To marihuana, narkotyk.
– Co nielegalne? Jaki narkotyk? Drzewko na święta, święta choinka jest nielegalna? Choinka z Madagaskaru wam się nie podoba?! – głos rudej jędzy wszedł od razu na wysokie tony.
– A pani to kto?!
– Rżąca Biruta jestem, sąsiadka z naprzeciwka. A bo co?!– A to dobrze, że to pani, i tak mieliśmy do pani iść. Ja właśnie tłumaczę, staram się wytłumaczyć paniom, że ten człowiek sprzedał wam zamiast choinki krzak marihuany i to nie z Madagaskaru, tylko hodowanej tu u nas w Gdyni.
– No jasne, w Gdyni… A pomarańcze na święta jak co roku mamy z Wejherowa – zadrwiła Biruta, robiąc przy tym minę jak modliszka przed zjedzeniem kochanka. (Str. 151)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Sławkowi Michorzewskiemu.





18 komentarzy:

  1. Już po imionach i nazwiskach bohaterów widać, że śmiechu jest sporo! Uwielbiam czarny humor więc w tej pozycji odnalazłabym się stuprocentowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bawiłam się świetnie, dlatego polecam :) Bardzo jestem ciekawa Miłko, jak odebrałabyś tę książkę :)

      Usuń
  2. Mnie ta książka nie zainteresowała, ale jeśli lubisz czarny humor, absurd, ironię i jednocześnie lekturę na wysokim poziomie intelektualnym i emocjonalnym, to polecam Ci "Świat według Garpa" Irvinga, o którym niedawno pisałem. Facet tak sprawnie łączy czarną komedię z dramatem, że dosłownie z jednej sceny na jedne stronie wyjesz ze śmiechu, a na następnej się wzruszasz. Super. Polecam. :)

    PS: Ładny ten czytnik, taki biały, zgrałby się z moim smartphonem. Jeszcze go u Ciebie nie widziałem. Długo go masz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałeś czytać Urzędnika? Mnie ta książka podobała się bardzo, zresztą jak każda tego autora, teraz czyta mój mąż i bawi się wyśmienicie :).
      "Świat według Garpa" stoi już na mojej półce i czeka w kolejce :) Bez wątpienia przeczytam :).

      PS. Dziękuję, czytnik to mój nowy nabytek, walory estetyczne też miały istotne znaczenie przy jego zakupie ;) mam go od miesiąca :).

      Usuń
    2. Nie, ja od polskich autorów to fantastyka i stricte kryminał/thriller. Nie ma czasu na wszystko. ;)
      Cieszy mnie to. Ja w Irvingu upatruję szansę na wielkiego pisarza, po którego chętnie sięgnę.

      PS: Kurdę, myślałem o moim S4 białym, a teraz widzę na drugim zdjęciu że Ty też masz. :) Masz gust, nie powiem. :D

      Usuń
    3. No tak, rozumiem! Jednak może powinieneś dać szansę Panu Sławkowi :) Dobra zabawa, pod warunkiem, że masz poczucie humoru i dystans :) Ja bardzo lubię jego twórczość, dlatego polecam! Ale oczywiście nic na siłę ;)
      PS. Haha... mam :) Staram się ;p

      Usuń
  3. Choinka świetna; p Z chęcią rezerwę się przy takiej książce.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Polecam, świetna rozrywka :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze okazji poznać twórczości autora, ale jeśli można się przy niej rozerwać to chyba powinnam spróbować;)
    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj można :) Teraz czyta mój mąż i świetnie się bawi :)
      Również pozdrawiam i już biegnę przeczytać :)

      Usuń
  5. Ach! Jest wreszcie opinia o "Urzędniku"! :) Nie ukrywam, że wyglądałam jej z niecierpliwością, bo po udanym spotkaniu ze "Wspulnikami" byłam ciekawa, czy kontynuacja tej książki nie będzie spartolona i naszpikowana przedobrzeniem groteski i czarnego humoru. Chcę to przeczytać i skuszę się na pewno na tę lekturkę, ale poczekam na wersję w papierze, bo lubię moje książki ozdabiać papierowymi fiszkami, a czytnik niekoniecznie lubi być tak poklejony. ;)
    Dzięki za Twoją wartościową notkę "Urzędniku". :)
    Moc serdeczności ślę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie, czyli zwykłego, przeciętnego czytelnika, autor trzyma poziom i książka nie jest przedobrzona, wręcz przeciwnie jest świetnie i zabawnie skonstruowana, nasycona tak niebywałymi, przy tym bardzo dowcipnymi sytuacjami, że w trakcie lektury nie mogłam uwierzyć, że Pan Sławek mógł wykoncypować taką historię :) Naprawdę bawiłam się wybornie, teraz obserwuję, jak dobrze bawi się mój mąż, który jest totalnie pochłonięty lekturą, i od czasu do czasu wybucha głośnym śmiechem, co rusz przytaczając mi kolejne zabawne zdarzenia! Jest dobrze! ;) Myślę, że i Tobie książka spodobałaby się równie mocno, jak "Wspulnicy" :)
      Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam cieplutko i życzę dobrej nocy :*

      Usuń
  6. Nie znam tego autora, pierwszy raz widzę jego nazwisko i tytuły książek. Nie powiem, czuję się lekko zaintrygowana twórczością pana Michorzewskiego, ale nie wiem czy odnajdę się w jego historiach. Trochę nie po drodze mi z komediami kryminalnymi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej serii, ale jakoś mnie nie zainteresowała na tyle, bym chciała ją natychmiast poznać. Chociaż nie skreślam jej całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kryminał okraszony absurdem, takie zestawienia z chęcią zgłębiam. Jeśli będę miała okazję to na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze słyszę i o autorze i o książce, ale chyba nie jest to lektura dla mnie. Fabuła jakoś mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzadko sięgam po takie książki, ponieważ niestety większość reklamowanych jako zabawne, w praniu wychodzą po prostu źle. Autora nie znam, ale chętnie przeczytam którąś z jego książek, skoro tu humor jest na poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię kryminały i lubię książki z humorem, więc myślę, że powieść, w której znajdę i to i to, przypadnie mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku :)
Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Z góry uprzejmie dziękuję :)