piątek, 2 grudnia 2016

[PRZECZYTAJ FRAGMENT] "Zemsta i przebaczenie. Narodziny gniewu" – Joanna Jax


Jakiś czas temu miałam przyjemność zostać jedną z ambasadorek książki Joanny Jax Narodziny gniewu, która stanowi wstęp to sześciotomowego cyklu Zemsta i przebaczenie. Moja recenzję znajdziecie tutaj <klik>. Dziś zapraszam na nietypowy post, dzięki któremu możecie poznać jej fragment. 


________________________________________________________________________________

***

Hance Lewin drżały nogi, gdy pokonywała kolejne metry. Od antykwariatu Bralczyka dzieliło ją zaledwie kilkaset metrów, ale jej zdawało się, że wciąż stoi w jednym punkcie, jak gdyby czas się zatrzymał, a ona nie mogła przekroczyć tej bariery, która doprowadzi ją do celu. Gdy stanęła przed drzwiami antykwariatu, spostrzegła, że z witryny zniknął egzemplarz Mickiewicza. Nie zamieniono go na inną pozycję, jakby żadna z książek nie była godna, by zastąpić epopeję narodową. Pchnęła drzwi, usłyszała ten sam dźwięk dzwoneczka i znalazła się ponownie w ciemnym pomieszczeniu wypełnionym książkami. I chwilę potem kolejny raz stanęła twarzą w twarz z Igorem Łyszkinem.
Drżącym głosem przekazała mu informacje na temat Mosela i tak jak poprzednio usiadła na zydelku. Spuściła głowę i przez chwilę napawała się spokojem, który wypełnił jej skołataną strachem duszę.
– Jakub musi jak najszybciej opuścić to miejsce. Nie może cię narażać. Jeśli go znajdą, nie będzie ważne, czy to ty mu pomogłaś, czy ktoś inny. Wytłuką albo wywiozą całą kamienicę. A ty musisz być bezpieczna – powiedział stanowczo Igor.
– I gdzie się podzieje? Ja mu tego nie powiem – westchnęła.
– Pójdę z tobą i zabiorę go stamtąd. Mam metę na Pradze, kamienica jest zrujnowana, więc nikomu nie przyjdzie do głowy, że jeszcze kilka pomieszczeń się uchowało. Tylko pamiętaj, jestem dla ciebie Grzegorzem – podkreślił Łyszkin. – Chodźmy.
Zatrzymała go gestem ręki.
– Poczekaj… Chcę trochę z tobą pobyć.
Podszedł do niej i przykucnął. Nie mówili nic, on tylko ściskał jej dłoń, głaskał ją po policzku i dotykał włosów gestem, jakim ojcowie obdarzają swoje córki. Hanka uśmiechała się delikatnie, z lekko przymkniętymi powiekami, jak gdyby chciała zapamiętać te chwile, gdy wokół nie ma wojny, a ona jest przy boku mężczyzny, który prędzej dałby się zabić, niż pozwolił, aby ktokolwiek ją skrzywdził. Tak mówiła jej dusza, błąkając się w tym małym, ciemnym pomieszczeniu, szczęśliwa, radosna i bezpieczna.
Emil nie miał pojęcia, kim był mężczyzna, z którym jego siostra opuściła niepozorny antykwariat. Szedł za nimi w pewnej odległości i ze zdziwieniem stwierdził, że idzie z nim do domu. Gdyby nie fakt, że Hanka była w zaawansowanej ciąży, mógłby ją posądzić o posiadanie kochanka. Przed budynkiem mężczyzna zatrzymał się i z udawanym zainteresowaniem wpatrywał się w jedną ze sklepowych witryn, a jego siostra weszła do budynku. Zapewne sprawdzała, czy Emil już sobie poszedł, bo po chwili pokazała się w oknie i pokiwała dłonią w kierunku swojego towarzysza. Zatem, jeśli chciała to wszystko ukryć przed bratem, musiał być to ktoś mocno podejrzany. Przeszedł na drugą stronę ulicy i znalazł niewielką knajpę, z której zadzwonił na gestapo. Gdy rozmawiał z Bergerem, chciał zapewnienia, że jego siostrze nic się nie stanie, ponieważ to dzięki niej mogą wpaść na trop podejrzanych osobników. Emil naiwnie wierzył, że w tym świecie słowo coś znaczy i ktoś będzie liczył się z jego zdaniem. Nie dotarło do niego jeszcze, że dla gestapo czy innych Niemców jest tylko polskim śmieciem, którego wartość liczy się jedynie jego przydatnością.
Hanka pakowała jedzenie dla mężczyzn i żegnała się z Igorem, gdy usłyszała głos Mosela:
– Cholera jasna, Niemcy!
Na ulicy stała furgonetka, a z niej wysiadali żołnierze i zmierzali wprost do kamienicy, w której mieszkała Hanka.
– Nie możesz tutaj zostać – zdecydował Igor. – Uciekamy.
– Boże, dokąd, jestem w ciąży. Wszyscy wpadniemy – załkała.
– Uciekając, masz szansę, zostając – już nie. – Łyszkin pociągnął Hankę za rękę.
Wbiegli na ostatnią kondygnację i wyłamali drzwi na strych. Igor podbiegł do jednego wykuszu, potem do kolejnego i krzyknął:
– Tędy. Na ten daszek i to małe podwórko z tyłu. Tam, gdzie suszy się pranie. Jakub, ty wychodź pierwszy, przytrzymasz Hankę.
– Nie dam rady, Boże, nie dam rady…
Hanka wpadła w panikę, ale Łyszkin nawet jej nie słuchał. Niemal siłą wypchnął ją przez okienko na dach sąsiedniego budynku i wyszedł za nią. Lewinówna z trudem łapała równowagę na pochyłym dachu, aż w końcu zaczęła przemierzać go na czworakach. Dotarli do jednego z kominów i zatrzymali się. Teraz czekało ich trudniejsze zadanie. Może dla sprawnych, młodych mężczyzn nie była to rzecz skomplikowana, ale dla ciężarnej kobiety – niemal karkołomna. Kolejny raz tracili cenny czas, pomagając Hance zejść najpierw na budynek szopy, a potem na podwórko. Gdy byli już na ziemi, usłyszeli strzały. Dobiegli do jednej z klatek oficyny i przedostali się na ulicę. Postanowili się rozdzielić. Hanka z trudem łapała oddech, gdy w końcu wsiedli z Igorem do jednej z riksz. Gdy już oddalili się nieco od domu Lewinówny, ta obejrzała się i zobaczyła sąsiadów wychodzących z rękami splecionymi z tyłu głowy. Zaczęła bezgłośnie płakać i wtuliła się w Łyszkina. Cieszyła się, że jej brata nie było w tym czasie, bo i on mógł podzielić niepewny los mieszkańców kamienicy.
Ruiny kamienicy na warszawskiej Pradze w istocie nie dawały poczucia, że da się tam mieszkać. Hanka była zdruzgotana i pomyślała, że zatoczyła krąg: od walącej się chałupy, przez salony najlepszych hoteli i dworków, by powrócić do życia w niedoli. Z trudem przeszła po gruzowisku i ledwie przecisnęła się przez otwór w murze, zasłonięty szeroką deską. Wszędzie leżały szczątki mebli, bibelotów i fragmenty ubrań, a w powietrzu unosiły się tumany kurzu. Dotarli w końcu do zdezelowanych drzwi i otworzyli je. Na szczęście wnętrze nie wyglądało tak tragicznie. Był to niewielki pokój, mały korytarzyk i kawałek pomieszczenia, które niegdyś zapewne było kuchnią, a w tym momencie jedynie jej nędznym fragmentem, oddzielonym od reszty budynku częściowo zburzoną ścianą. W pokoju stały dwa łóżka, stół i ogromna trzydrzwiowa szafa, która sprawiała wrażenie tak solidnej, że nawet artyleryjski pocisk nie dałby jej rady.
Igor od razu ułożył Hankę na jednym z łóżek i pocałował ją w czoło. Ta tylko uśmiechnęła się słabo i odwróciła głowę w stronę ściany, patrząc bezwiednie na jej fakturę pokrytą wzorami kwiatów.
– Nie powinniśmy jej zabierać. Omal nie wpadliśmy – warknął Jakub Mosel.
Ciężka pięść Łyszkina wylądowała na twarzy Mosela. Ten zatoczył się i upadł na podłogę.
– Naraziłeś ją, zachowałeś się jak bezmyślny głupiec, a teraz chciałeś ją zostawić?! Póki co ja tutaj rządzę i to ja podejmuję decyzje. Dopóki nie znajdziemy dla niej bezpiecznego schronienia, zostaje.
Jakub podniósł się z podłogi, przetarł dłonią krwawiący nos i wyszedł na zewnątrz.
– Same kłopoty przeze mnie – mruknęła Hanka, odwracając się w stronę Igora.
– Nawet tak nie mów. Wciąganie cię w tę historię było skrajnie nieodpowiedzialne. Wiem, co powiesz. Jest wojna i powinniśmy sobie pomagać, ale zrozum, dla mnie ważniejsze jest twoje bezpieczeństwo, zdrowie, szczęście… Nawet gdybym miał nigdy więcej cię nie zobaczyć. Ale w tej sytuacji będę się o ciebie troszczył bez względu na wszystko. Poszukam ci bezpiecznego lokum i dopiero wtedy wypuszczę z rąk. Tymczasem jesteś skazana na moje towarzystwo, czy ci się to podoba, czy nie – powiedział stanowczo Łyszkin.
– Podoba mi się. – Uśmiechnęła się.
– A teraz odpoczywaj, ja muszę załatwić kilka spraw i porozmawiać z Moselem.
Złapała go za rękaw koszuli.
– Igor, wiem, że proszę o wiele, ale czy mógłbyś powiadomić mojego brata, gdzie jestem?
– Mogę go powiadomić, że żyjesz i nic ci nie jest, ale nie mogę nikomu zdradzić, gdzie jesteśmy… – mruknął.
– Dobrze, rozumiem, w takim razie pozostaw mu w skrzynce jakąś informację. Na pewno się o mnie martwi – powiedziała żałośnie Hanka i podała adres brata.
– Obiecuję, że to zrobię. – Uśmiechnął się do niej.
Nachylił się i pocałował Hankę w czoło. Ta po chwili zasnęła, zmęczona zarówno niebezpieczną ucieczką, jak i ciągłym lękiem. Teraz jednak, mimo że leżała na zdezelowanym łóżku, w zakurzonych ruinach bez wygód, czuła się bezpiecznie, a jej lęki na chwilę jakby przysnęły, dając wytchnienie jej myślom.

***
________________________________________________________________________________

Planujecie przeczytać tę powieść?
________________________________________________________________________________

Kolejny fragment znajdziecie już jutro u Krysi, autorki bloga Literacki Świat Cyrysi ~~~ Serdecznie zapraszam! 


13 komentarzy:

  1. Pamiętam ten fragment bardzo dobrze, jest naprawdę wymowny. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też doskonale go pamiętam! :) To prawda, wymowny i może stanowić świetną zachętę do sięgnięcia po tę powieść... Ja już przebieram nóżkami na myśl o kolejnym tomie ;). Również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, bo książka jest naprawdę warta uwagi :). Polecam ją gorąco! Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Ta książka jest świetna, wyczekuję klejnej części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Justynko, też wyczekuję kolejnej części :)

      Usuń
  4. Polecam wszystkim przeczytać tę powieść. Nie zawiedziecie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod Twoimi słowami! :)

      Usuń
  5. Świetny pomysł z zamieszczeniem fragmentu. Ja już po recenzji zainteresowałam się tą książką :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że to ciekawy pomysł, takie większe fragmenty pozwalają na wstępną ocenę stylu autorki, a ten z pewnością budzi ciekawość... jak zresztą wiele innych z tej książki :)
      Bardzo się cieszę, że udało mi się zainteresować książką, pozostaje mi życzyć udanej lektury - gwarantuję, że taka będzie :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że jak najwięcej osób skusi się na tę książkę, bo jest naprawdę fenomenalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na to liczę i byłabym bardzo zaskoczona, gdyby komuś się nie spodobała :) Masz rację Krysiu, jest fenomenalna, tym samym autorka postawiła sobie bardzo wysoką poprzeczkę, zwłaszcza, że ma być 6 tomów :) Jestem ogromnie ciekawa kolejnych części :)

      Usuń
  7. Jestem bardzo ciekawa tej książki i na pewno ją przeczytam :)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku :)
Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Z góry uprzejmie dziękuję :)