sobota, 1 kwietnia 2017

[RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] "Carpe diem" – Diane Rose


„Pragnę dostać od życia jak najwięcej, właśnie teraz, nie później, bo jestem boleśnie świadoma tego, że później może nigdy nie nadejść”.

Sześćset dni życia, a kontrolę nad Waszym dalszym istnieniem przejmuje ślepy los! Taka perspektywa potrafi odebrać nadzieję i zupełnie przewartościować dotychczasowe priorytety. Co zrobić w tak krótkim czasie? Poddać się — zamknąć w czterech ścianach, odliczać każdy dzień — pogrążając się w coraz większym smutku? Czy żyć pełną piersią — stawiać pewne kroki do przodu, dalej realizować marzenia, celebrować każdy dzień — nie patrząc za daleko w przyszłość? Literacki debiut Diane Rose  Carpe diem w bardzo lekkim, ale niepozbawionym trudnych emocji stylu zwraca uwagę na ludzi, którym przyszło żyć z wyrokiem śmierci — w swoistym zawieszeniu — każdego dnia, czekając na przeszczep. Czy mają prawo do szczęścia — miłości, która może mieć intensywny przebieg, ale bardzo krótki, raniąc przy tym rozkochane serce wyjątkowo boleśnie?
„Byłam egoistką. Byłam okrutna, ale chciałam kochać i być kochana. Chciałam go zatrzymać jak najdłużej, chociaż wiedziałam, że na niego nie zasługuję”. 
Diane Rose – blogerka, recenzentka, studentka, miłośniczka róż herbacianych, a przede wszystkim książkoholiczka. Na co dzień ambitna, impulsywna, zadziorna, obdarzona poczuciem humoru i zdeterminowana w dążeniu do celu. Prowadzi stronę autorską: dianerose.pl oraz blog recenzencki: recenzjezpazurem.pl.

Rosalie Hart, 22-letnia studentka prawa, wydaje się pełną energii, mocno stąpającą po ziemi dziewczyną, która z pasją realizuje swoje ambicje, dba o zdrowie i z wielką determinacją walczy o własną niezależność. Rose mieszka ze starszym bratem, jego żoną i ich dwójką dzieci. Rodzeństwo jest bardzo zżyte, łączy ich wyjątkowa nić porozumienia. Razem dźwigają także ogromny balast, którym jest poważna wada serca u Rosalie. Lekarz bowiem postawił diagnozę, która w brutalny, nagły sposób odebrała dziewczynie nadzieje — oferując jej około 600 dni życia. Jeśli w tym czasie nie znajdzie się dawca serca dla Rose, dziewczyna umrze. Mimo tak surowej diagnozy Rosalie nie użala się nad sobą i chociaż pogodziła się z trudnym losem — nie wierząc, że w tak krótkim czasie pojawi się dawca  nadal studiuje, czerpiąc z życia każdą cenną chwilę. Nie rezygnuje z codziennego joggingu, dba o sylwetkę, z jeszcze większym zaangażowaniem uczęszcza na uczelnię, spotyka się z przyjaciółmi, po prostu żyje! Dziewczyna egzystuje w myśl zasady „carpe diem”, chwytając to, co przyniesie kolejny dzień  nie robiąc planów, nie żywiąc nadziei na odległe jutro. Przecież każdy dzień, może być tym ostatnim, po którym nie doczeka kolejnego wschodu słońca. Pewnego dnia na jej drodze pojawia się 27-letni Daniel, młody, pozbawiony empatii lekarz, stojący przed decyzją o wyborze specjalizacji. Tych dwoje, choć pozornie tak różnych połączy niecodzienne uczucie, tylko czy tajemnica Rose pozwoli im cieszyć się tym niepewnym szczęściem?
„Poznałem odpowiednią dziewczynę, w odpowiednim czasie, w cholernie niesprzyjających okolicznościach. Los jest bardzo niesprawiedliwy”.
Diane Rose, większości znana, jako autorka bloga Recenzje z pazurem, wtargnęła na rynek wydawniczy z książką Carpe diem, stawiając sobie od razu wysoką poprzeczkę. W mojej opinii jest to bowiem debiut, obok którego trudno przejść obojętnie. Historia Rosalie i Daniela nasycona jest nie tylko pełną gamą emocji, daje także bardzo realny obraz trudności, z jakimi zmagają się osoby obciążone chorobą, pozostawiającą małe nadzieje na powrót do zdrowia. To książka, która ma w sobie ikrę i z dużą intensywnością zmusza czytelnika do głębszych refleksji nad ulotnością życia.
„Przyjaźń to największy skarb na świecie, ale tylko wtedy, kiedy możesz się nią dzielić”.
Autorka wykreowała postaci pełne temperamentu, charyzmy, zbudowała fabułę, która prowadzi odbiorcę przez kolejne dni życia nie tylko osoby chorej, ale także tych, którzy są obok niej. Rodzina, bliscy, przyjaciele oni też zmagają się z własnymi dylematami, chcą być wsparciem, ale każdy z nich miewa chwile zwątpienia. Czują frustrację, żal, smutek i ogromny strach, jednak nieustannie duszą w sobie negatywne emocje. Patrzeć i mieć świadomość, że bliska nam osoba toczy nierówną walkę z chorobą, to szalenie bolesne i przygnębiające doświadczenie. Jednak Diane Rose udało się w bardzo przystępny, słodko-gorzki, ale pozbawiony patosu sposób ukazać wszystkie aspekty tego zjawiska. Postacią wzbudzającą ogromną sympatię, dającą nadzieję jest brat Rosalie, James. To jego postawa, nacechowana wyrozumiałością, a także pogodnym usposobieniem i niezwykłą troskliwością, nadaje tej historii lekkości. Ta powieść tętni uczuciami, ma w sobie sporą dawkę humoru, eteryczności, ale i potężną porcję wzruszających momentów. Autorka bowiem wystawiła swoich bohaterów na niebanalną próbę, której niezwykle trudno sprostać — śledziłam ich losy z ogromnym zaciekawieniem, zupełnie tracąc przy tym poczucie czasu. To jedna z tych książek, od której trudno oderwać uwagę. 

Bohaterowie stanowią mocną stronę tej historii, ich wewnętrzne portrety są wyraziste, ale nie są przerysowane czy pozbawione wad, przez co wywołują różnorodne emocje. Chwilami złoszczą, wzbudzają brak zrozumienia, rodzą też współczucie i sympatię. Ponadto Diane Rose stosuje zajmującą pierwszoosobową narrację, pozwalając czytelnikowi poznać tę opowieść zarówno z perspektywy Rose, jak i Daniela. Carpe diem niesie w sobie także nietuzinkowe zakończenie, które wywołało moje zdziwienie i pozwoliło poczuć pełną satysfakcję z lektury. Słowem, autorka oddała w ręce czytelników powieść, która nie jest wyłącznie kwintesencją dobrego romansu zbudowanego na emocjach, to także książka z konkluzją, każdy czytelnik podczas lektury niejednokrotnie pogrąży się w zadumie, być może wyciągnie wnioski, wyeliminuje błędy i zmieni nastawienie do życia? Jeśli lubicie powieści podążające nurtem New Adults, pełne intensywnych uczuć, bohaterów zmagających się z trudami codzienności, pogubionych w swych niełatwych decyzjach, koniecznie sięgnijcie po literacki debiut Diane Rose! 
„Każdy ma prawo przeżyć miłość, każdy. Nieważne, ile dni mu zostało…”.
Rekomendując:
Carpe diem to napawający nadzieją, swoistym przesłaniem portret ukazujący istotę rodziny, przyjaźni i miłości. To zadziwiająco emocjonalna powieść, skłaniająca do głębszych refleksji. Dzięki historii Rosalie i Daniela czytelnik odbywa fascynującą duchową podróż, ukazującą nie tylko granice strachu, ale także codzienną wewnętrzną walkę o prawo do odrobiny szczęścia, pokrętnie okraszonego egoizmem. Powieść pełna miłosnych rozterek, ale także bólu, nierównej potyczki z chorobą i gasnącej nadziei. Znakomity debiut, który jednocześnie bawi, niepokoi i wzrusza, rozrywając serce odbiorcy na milion drobnych kawałków. Polecam!
„Jeśli kogoś naprawdę kochasz, to nie opuścisz go, gdy zacznie spadać na dno. Będziesz po prostu robił wszystko, by go stamtąd wyciągnąć”.

 ____________________________________________________________________

Kategoria: literatura współczesna /obyczajowa 
Wydawnictwo: Videograf SA
Rok wydania: 2017 / PREMIERA: 6 kwietnia 
ISBN 978-83-65315-97-7
Liczba stron: 464
Moja ocena: 8/10 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji 
serdecznie dziękuję Diane Rose oraz:


19 komentarzy:

  1. Dziękuję za cudowną recenzję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast bardzo dziękuję za zaufanie, przyjęcie do grona ambasadorek i lekturę, która dostarczyła mi niezapomnianych emocji! <3

      Usuń
  2. Uwielbiam takie książki, poruszane tego typu tematy, muszę koniecznie przeczytać 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem musisz koniecznie przeczytać, to naprawdę udany, wart uwagi debiut! :)

      Usuń
  3. No cóż chyba się skuszę :) książka zbiera same pozytywne opinie, więc pewnie warto :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tej książki, choć wątpię, czy uda mi się ją przeczytać w kwietniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w ostatnim czasie tyle premier, że nie wiadomo, na które się decydować! Dlatego dodam, że "Carpe diem" czyta się znakomicie, do tego emocje sięgają zenitu, zakończenie totalnie mnie zaskoczyło!

      Usuń
  5. Od dawna mam w planie przeczytać :) Zrobię to z tym większym zainteresowaniem, że ta historia, napisana przez młodą autorkę, która mogłaby być moją córką, wydaje się nieść głębokie, ważne dla każdego człowieka przesłanie. Już spływają entuzjastyczne opinie, więc mam nadzieję, że ja również odbiorę "Carpe diem" pozytywnie.
    Ciekawa byłam Pani opinii :), Pani Agnieszko. W każdym razie, jak tylko złapię wolną chwilę, po 6 kwietnia odwiedzę księgarnię :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem zwolenniczką romansów, a także książek określanych nurtem NA, nie jestem też młodą czytelniczką, a jednak zaryzykowałam i debiut Diane Rose porwał mnie, poruszył, a także skłonił do refleksji - to wartościowa książka, po którą naprawdę warto sięgnąć. Bardzo mocno kibicuję młodej Autorce! Cieszę się, że planuje ją Pani przeczytać, ja z pewnością, kiedyś podarują ją mojej córce ;). Pozdrawiam serdecznie :).

      Usuń
    2. Dziękuję za podpowiedź, moja córka właśnie wchodzi w wiek pełnoletni :), więc może też jej zaproponuję albo wręcz będzie to prezent na 18-tkę :)

      Usuń
    3. Zatem śmiało może przeczytać! :) Napisana lekkim, bardzo przystępnym językiem, do tego porusza najczulsze struny wrażliwości... Uroczy prezent na 18-te urodziny :).

      Usuń
  6. Bardzo chętnie przeczytam tę książkę, tym bardziej, że napisała ją tak znana blogerka ;)
    PS KOOOCHAM Twoje zdjęcia!!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niesamowite uczucie czytać książkę kogoś, kogo wcześniej znało się z zupełnie innej perspektywy :) Kibicuję Dianie całym sercem!
      PS. KOCHAM takie wyznania! Dziękuję Joasiu <3

      Usuń
  7. Zawsze bardzo cieszy, kiedy trafiają w nasze ręce udane debiuty. :)
    Teraz na książkę się nie skusze, zbyt dużo już czeka w kolejce, ale może za jakiś czas. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też mam na nią smaczka. Może się skusze już w kwietniu, zobaczymy. Skoro przekonujesz,że warto, może dam radę? heheeh
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi bardzo ciekawie :) Może po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy myślę, że nie sięgnę po daną książkę, ze względu na daną tematykę, czy chociażby niezbyt ciekawy opis, ty mi udowadniasz, iż pierwsze wrażenie jest zgubne. xD Jakoś nie zaciekawiła mnie z początku książka "Carpe diem". Nie czytam obyczajówek i romansów, bo wydają mi się nudne. O wiele bardziej wolę czytać thrillery/horrory. xD Trzeba się jednak przełamać i sięgnąć po te gatunki, ponieważ mogą okazać się ciekawe. Myślałam, że to będzie tylko historyjka bajkowa jak wiele romansideł. W tym przypadku to nie wszystko, bo odgrywa się tutaj walka z czasem o życie. Sięgnę po nią w najbliższym czasie. :D
    Dziękuję również za odpowiedź na e-mailu. Mam jeszcze kilka pytań, które zadałam w odpowiedzi na poprzednią wiadomość. :D Aj dręczycielka ze mnie, wybacz. :D
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń
  11. Po takiej pozywtynej recenzji, nie pozostaje mi nic innego, tylko sięgnąć po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku :)
Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Z góry uprzejmie dziękuję :)