środa, 14 września 2016

[RECENZJA] "Wybacz mi" – Gabriela Gargaś

Kategoria: literatura współczesna / obyczajowa

Wydawnictwo: FILIA
Rok wydania: 2016
ISBN 978-83-8075-141-5
Liczba stron: 428
Moja ocena: 7/10
„Nie jest prawdą, że samotność zawsze boli tak samo. Ona potrafi dozować swój ciężar, doskwiera, dając o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Ale bywa i tak, że ciężar samotności przygniata, miażdży, łamie. To ten ból, kiedy jesteś przy drugim człowieku tak blisko, że wasze ciała się stykają, a on cię nie zauważa”. 
Czy można odczuwać bolesną samotność, żyjąc w długoletnim związku, będąc otoczoną gromadką dzieci, mając piękny dom i niezły status społeczny? Okazuje się, że można! Ten problem dotyczy wielu małżeństw, w których brakuje uczucia, zrozumienia, wspólnych celów. Ludzie niepatrzący w tym samym kierunku, na dłuższą metę nie są w stanie tworzyć pomyślnego małżeństwa, darzyć się szacunkiem, być przyjaciółmi, partnerami — przecież motyle nie trzepocą w brzuchu przez wszystkie lata trwania związku. Kiedy pojawia się proza życia, dwoje ludzi musi łączyć coś więcej, niż tylko namiętność, szalona miłość czy chęć opuszczenia domowego gniazda.

Gabriela Gargaś — z wykształcenia jest ekonomistką, z zamiłowania bibliofilką. Jej powieści cieszą się niesłabnącą popularnością. Za życiowe motto obrała sobie słowa Phila Bosmansa „Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem”, sama określa siebie, jako optymistkę i indywidualistkę. Bo o marzenia trzeba walczyć!

„Są chwile, na które z niecierpliwością czekasz, i takie, które bolą. Takie, które chciałabyś, by się nie kończyły, i takie, o których chcesz jak najszybciej zapomnieć. Chwile, z których składa się twoje życie”. (str. 107).
Klaudia to dojrzała, 40. letnia kobieta — żona, matka i niespełniająca się w zawodzie właścicielka niedużej firmy sprzątającej. Od lat mieszka w Anglii, gdzie jej mąż zaangażowany jest w karierę zawodową. Ona każdego dnia zajmuje się firmą i prowadzeniem domu. Jest nadgorliwą żoną i matką, każdy z domowników może liczyć na jej pomoc, wszystkich wyręcza w codziennych obowiązkach — jednak czy dzięki temu jej bliscy czują się szczęśliwsi?
„[…] próby uszczęśliwiania innych sprawiają czasami, że ludzie czują się nieszczęśliwi”. (str. 45).
Dzieci, choć dorosłe — sprawiają wrażenie zupełnie niedojrzałych, nieustabilizowanych, ciągle poszukujących własnej, słusznej drogi bowiem wzorce, które czerpały z ogniska domowego okazały się niewłaściwe. W rezultacie wywołały chaos, brak porozumienia, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. Klaudia po wielu latach małżeństwa czuje się sfrustrowaną, zagubioną i nieszczęśliwą kobietą, której każdego dnia towarzyszy samotność, smutek i tęsknota za rodzimym krajem. Pewnego dnia otrzymuje list od matki, wyjeżdża do Polski, gdzie odsłaniają się przed nią bolesne tajemnice sprzed lat, a także nowe, emocjonujące perspektywy. Czy Klaudia pogodzi się z gorzką prawdą, którą przyjdzie jej odkryć i czy odważy się zawalczyć o własne szczęście?
W życiu małżeńskim ludzie też się przytulają, kochają, mówią sobie czułe słowa. Wyrażają swoją miłość czułymi gestami. Małżeństwo nie polega tylko na pracy, praniu, sprzątaniu i wymianie kilku zdań przy kolacji czy obiedzie. (str. 36)
„Oszczędzamy, pracujemy, bierzemy kredyty, ale tak naprawdę nie żyjemy. Życie dla pieniądza to wcale nie jest życie”. (str. 39).
Autorka skonstruowała fabułę, która znakomicie oddaje rzeczywistość. Jako osoba na co dzień pracująca w zawodzie, który pozwala na obserwację relacji partnerskich, dostrzegam niebywałą spójność. Gabriela Gargaś zwraca uwagę czytelników na ważne aspekty życia w rodzinie, wartości, których często brakuje. Czytelnicy obdarzeni empatią doskonale odnajdą się w tej historii, jednak większość z nas nie potrafi zrozumieć innych, dopóki sami nie znajdą się w podobnej sytuacji. Ta książka może uświadomić bądź przestrzec przed błędami, jakie popełniamy, budując związek, a następnie rodzinę. Pisarka na kartach kreśli ważne definicje, o partnerstwie, szacunku, zaufaniu, zrozumieniu, wspólnych ideach, które składają się na prawidłowe relacje — a także są motorem dla naszych dzieci, które jako czujni obserwatorzy czerpią z nas wzorce. Jeśli brakuje tych elementów, rodzą się problemy, zaburzające nie tylko relacje między partnerami, ale także między rodzicami, a ich pociechami. Autorka zwraca uwagę na okres dojrzewania i konsekwencje braku porozumienia, niezbędnej uwagi czy rozmowy. Nie zasłaniajmy się nadmiarem obowiązków bowiem skutki, bywają bardzo bolesne!
„Najłatwiej jest ocenić drugiego człowieka, jednocześnie nie potrafiąc samemu stanąć przed lustrem i spojrzeć sobie w twarz. (str. 217).
Gabriela Gargaś napisała tę powieść w bardzo lekki, chwilami zabawny, ale i szalenie poruszający sposób, przemycając istotne treści, które niewątpliwie skłaniają do głębszych refleksji. Ukazała losy bohaterów z kilku perspektyw, pozwalając czytelnikowi poznać punkt widzenia kluczowych postaci. To wielowątkowa, porywająca, ciekawie skonstruowana historia, poruszająca wiele niebłahych zagadnień. Chwilami przewidywalna, jednak autorce udało się kilka razy mnie zaskoczyć. Powieść czyta się bardzo swobodnie, przyjemnie, mimo tego nie jest pozbawiona wad. Największe zastrzeżenia mam do korekty, która w przypadku tej książki została potraktowana bardzo nierzetelnie. Chwilami miałam wrażenie, że zupełnie została pominięta — nieczęsto o tym wspominam w recenzjach, jednak tym razem nie były to wyłącznie literówki, ale błędy stylistyczne, interpunkcyjne czy gramatyczne — to trochę niekorzystnie rzutuje na całość. Jestem zaskoczona, że przytrafiło się to tak lubianemu, od lat cenionemu przeze mnie Wydawnictwu. Jednak wierzę, że było to jednorazowe niedopatrzenie. Z chęcią sięgnę też po wcześniejsze książki pisarki. 


Wybacz mi Gabrieli Gargaś to bardzo kobieca publikacja, każda z czytelniczek znajdzie w niej cząstkę siebie, i chociaż bohaterki popełniają błędy, bywają irytujące, chwilami naiwne, niepozbawione wad, noszące w sobie żal, to potrafią też walczyć o własne marzenia, mierzyć się z trudnościami, które zesłał na nie nie zawsze przychylny los, naprawiają błędy, wyciągając konstruktywne wnioski. Autorce udało się przemycić wiele z osobistego optymizmu, który mimo odczuwalnej nutki nostalgii, wzruszenia, przede wszystkim dostarcza wielką dawkę pozytywnej energii, napędzającej do realizacji marzeń. Bo nigdy nie jest za późno, aby zawalczyć o własne szczęście, jednak zawsze jest niewłaściwy moment, aby czuć się niespełnionym i samotnym. Miłość bywa bolesna, rozczarowuje, jednak czy w imię uczucia, które dawno wygasło, warto zapominać o własnych pragnieniach? Zachęcam do lektury!

„Romanse rodzą się z braku miłości, zrozumienia, kiedy serce woła: Mam dość!.


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji
serdecznie dziękuję:


6 komentarzy:

  1. Jestem już po lekturze. Fabuła jest przewidywalna, ale ogólnie to dość dobra książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle piękna recenzja, która daje prawdziwy obraz poruszanej tematyki. Czytając o błędach popełnianych przez nadgorliwe kobiety, żony i matki, nasunęła mi się refleksja, że może ta książka byłaby pomocną lekturą na "warsztatach dla rodziców" i w "szkołach dla rodziców", skoro w lekki sposób porusza tak ważne treści, jak relacje w rodzinie, okres dojrzewania, dbanie o siebie - by samemu być szczęśliwym, ale też by inni, zwłaszcza nasze dorastające dzieci, patrząc na nas, nauczyli się, jak sięgać po szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jetem ciekawa zarówno tej książki, jak i ogólnie twórczości Gabrieli Gargaś, więc pewnie niedługo sięgnę po ten tytuł. Tylko szkoda, że aż tyle różnych błędów wkradło się do powieści. Widać, że wydawnictwo zaoszczędziło na korekcie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Polska literatura kobieca to dla mnie kwestia trochę burzliwa, mam wrażenie, że wiele z książek zaliczanych do tej grupy jest trochę "na jedno kopyto". Z drugiej strony unikając jej ciężko doszukać się perełek :) Chętnie się za nią rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam, ale czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku :)
Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.
Z góry uprzejmie dziękuję :)