sobota, 28 lutego 2015

Tańcząc na rozbitym szkle - K. Hancock

Kategoria: Literatura współczesna – społeczno-obyczajowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 605


"Tańcząc na rozbitym szkle"
Ka Hancock

"Moim zadaniem jest kochać moją żonę tak mocno, by czuła to przez wieczność. A przede wszystkim muszę być silny. Będzie mnóstwo czasu na to, by się załamać… po wszystkim. Na razie gromadzę każdy znużony śmiech, każdy słabnący dotyk, każdy smutny pocałunek – one wypalają znamię w moim sercu”. Str. 477


Inspiracją do przeczytania tej powieści były zamieszone na portalu lubimyczytac.pl bardzo pochlebne opinie na jej temat. Okazało się, że biblioteka w moim mieście nie posiada tej pozycji w swoim księgozbiorze, nie była ona również dostępna w Księgarniach Internetowych, gdzie zaopatruję się w nowości. Książkę w końcu udało mi się znaleźć w Księgarni Matras online, dzięki uprzejmości innej czytelniczki.  Zamówiłam ją bez zastanowienia i przyznam, że dotarła do mnie w błyskawicznym tempie. Warto było o nią powalczyć, gdyż książka okazała się powieścią, która wydobyła ze mnie całą gamę emocji. Ta pozycja jest niezwykle refleksyjna, piękna, poruszająca i jakże prawdopodobna.

Książka ukazuje bardzo ujmującą i piękną historię, która chwilami wywoływała we mnie gniew, ból i powodowała ogromny żal, a z moich oczu płynęły łzy. Było mi przykro i smutno, ale ta pozycja dała mi też nadzieję i wiarę w ludzi, w ich przyjaźń, ukazała potęgę miłości i rodziny. Bez wątpienia ta pozycja ukazuje najwyższe wartości, jakimi powinien kierować się człowiek.

„Tańcząc na rozbitym szkle” autorstwa K. Hancock jest debiutem literackim autorki, co tym bardziej zdumiewa i budzi mój podziw.  W tej książce autorce udało się wykreować bardzo wiarygodnych bohaterów, stworzyć fabułę, która chwyta czytelnika za serce, nie powodując uczucia przesłodzenia i infantylności, mimo tego, iż historia opiera się o głęboką i niezwykłą miłość dwojga nietuzinkowych ludzi. Przyznam, że bałam się, że właśnie za słodka i banalna okaże się ta powieść. Szczególnie wtedy, kiedy na odwrocie przeczytałam notkę zamieszczoną przez Publishers Weekly: „Poruszająca historia miłosna, która pozostanie w sercach czytelników na długo”. Bałam się, że książka kryje w sobie przeciętny romans, których bardzo nie lubię czytać. Tym czasem powieść okazała się bardzo głęboka i wartościowa, niosąca szalenie ważne przesłanie, które daje nadzieję i wiarę w człowieczeństwo.

Główni bohaterowie tej powieść to Lucy Houston i Mickey Chandler, których dzieje mamy okazję śledzić od momentu, kiedy po raz pierwszy się spotkali, aż do chwili, kiedy jako już małżeństwo próbują stawić czoła przeciwnościom losu, podejmując trudną i niezwykłą walkę o przetrwanie. Od początku wiadomym było, że małżeństwo tych dwojga ludzi niesie za sobą ogromne ryzyko. Lucy jest obciążona genetycznie chorobą nowotworową, w dzieciństwie utraciła ojca oraz matkę. Niemniej jednak w jej życiu przez cały czas uczestniczą dwie siostry, które łączy niezwykła bliskość. Natomiast Mickey zmaga się od wielu lat z cyklofrenią, czyli chorobą afektywną dwubiegunową. Często pobada w stany depresyjno-maniakalne, przez które jest nierzadkim gościem na oddziale psychiatrycznym, gdzie lekarze starają się ustabilizować jego stan.  Mimo tych przeciwności, bohaterów połączyło głębokie i wyjątkowe uczucie. Niestety los okazał się niezwykle okrutny wystawiając na bardzo ciężką próbę i tak już mocno skomplikowane życie dwojga młodych ludzi.

„[…] każde małżeństwo to taniec, czasem kłopotliwy, czasem dający wiele radości, a przez większość czasu po prostu spokojny. Z Mickeyem zaś czasami będzie musiała tańczyć po rozbitym szkle. Pojawi się cierpienie. Pod jego wpływem albo się cofniesz, albo wzmocnisz uścisk, by kontynuować taniec, aż w końcu znów będzie wam łatwo”.  Str. 179

Reasumując, książka „Tańcząc na rozbitym szkle” to bardzo emocjonalna i poruszająca powieść o niezwykłej walce z przeciwnościami losu, o trudnych wyborach, które niosą za sobą nieodwracalne konsekwencje, ale także o nieprzeciętnej miłości  dwojga nietuzinkowych ludzi, miłości, która ma w sobie ogromną siłę. Ta książka ukazuje również, jak ważna w życiu jest bliskość i wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół, bez nich trudno podjąć walkę o przetrwanie. Dodam, że autorka tak skonstruowała tę powieść, aby czytelnik miał możliwość wniknąć w umysły obojga bohaterów, dzięki czemu ta historia stała się bardziej intrygująca.
Ponadto bardzo spodobał mi się styl, jakim posługuje się autorka, który jest bardzo subtelny i  skrupulatny. W tej książce nie ma wulgaryzmów i sztampowości, dzięki czemu lektura tej książki była dla mnie niewątpliwie niezwykłą ucztą, która poruszyła najgłębsze zakamarki mojej duszy. Przyznam, że w trakcie jej czytania chwilami byłam szalenie poruszona, przez, co zdarzyło mi się uronić niejedną łzę.

Książka ukazuje ważny i trudny temat, dlatego warto sięgać po tego typu literaturę, gdyż otwiera ona nasze serca i umysły na otaczający nas, jakże skomplikowany i bezlitosny żywot. Z tą książką najlepiej usiąść, gdzieś w zacisznym i spokojnym miejscu, gdzie można całkowicie poddać się tej opowieści, aby móc w odosobnieniu i równowadze przeżywać tę niezwykłą historię.  Bez wątpienia polecam.

Moja ocena: 9/10 





Dymy nad Birkenau - S. Szmaglewska

Literatura faktu - autobiografia, obozy koncentracyjne, II wojna światowa
Wydawnictwo: Książka i Wiedza 
Liczba stron: 287

"Dymy nad Birkenau"
Seweryna Szmaglewska
 


Jeszcze żadna z przeczytanych dotąd przeze mnie książek związanych z tematyką II wojny światowej oraz obozami koncentracyjnymi nie zostawiła tak wielkiego śladu w mojej psychice i nie dostarczyła tak szokujących doznań. 

„Dymy nad Birkenau” Seweryny Szmaglewskiej to bardzo trudna i szokująca lektura, o której niełatwo pisać. Autobiografia autorki jest szalenie smutna, wstrząsająca, wręcz makabryczna. Przedstawia losy milionów śmiertelników skazanych na pobyt w obozach koncentracyjnych na terenie Oświęcimia. Bardzo trudno zrozumieć i wyobrazić sobie codzienny koszmar ludzi, którzy zmuszeni byli przebywać w lagrach. Warunki, w jakich musieli bytować, były dramatyczne. W obozach panował brud, smród, głód, brak wody i sanitariatów oraz fachowej opieki medycznej. Ludzie każdego dnia zmagali się z takimi chorobami jak: tyfus plamisty, czerwonka, świerzb, zapalenie stawów, zapalenie płuc, gruźlica, malaria. Do tego notoryczny brak wody, przez który więźniowie nie mieli możliwości dbać o higienę osobistą czy czystość ubrań i bielizny powodował, iż skazani zmagali się z wszawicą i  plagą pluskiew. W trakcie czytania tej książki ciarki przechodziły po moich plecach, momentami odczuwałam wstręt, obrzydzenie i gniew, chciało mi się krzyczeć. Ciągły strach, walka o przetrwanie, ciężka praca ponad siły, choroby, insekty, wieczny głód i pragnienie oraz wszechobecna śmierć to koszmar z jakim przyszło zmagać się więźniom obozów koncentracyjnych każdego dnia. Tym ludziom odebrano człowieczeństwo i obdarto ich z godności. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia w takich warunkach, to potworne i przerażające. 

 „Przeciętna śmiertelność obu obozów kobiecych osiąga w okresie jesieni i zimy 1943/1944 liczbę trzystu zmarłych dziennie.” Str. 200

Z książki dowiadujemy się również o transportach milionów ludzi, głównie Żydów, w tym kobiet z małymi dziećmi, których najpierw ograbiono z wartościowych rzeczy, a następnie nieświadomych kierowano prosto do komór gazowych, po czym ich ciała palono w krematoriach.

„Nie można pomóc im, żeby przestali być stadem baranów pozwalających się zabijać, żeby rzucili się do gardeł, do oczu oprawców. Wolno jednak zbierać przedmioty zbytku, połamane tabliczki czekolady, zdeptane wianki fig. Nie mogąc być bratem, można być hieną.” Str. 217

Autorce w doskonały sposób udało się przedstawić wszystkie zatrważające fakty. Dzięki tej książce wszelkie zbrodnie popełnione przez nazistów nigdy nie zostaną zapomniane. W trakcie czytania tej lektury niejednokrotnie zapierało mi dech w piersiach, ta książka odbiera mowę, wstrząsa i niestety przygnębia. Śledząc wydarzenia opisane w tej pozycji odczuwałam ogromny ból, rozpacz, przerażenie i strach tych ludzi.  To bardzo ciężka lektura, o której nie można zapomnieć, to książka dla ludzi o bardzo odpornej psychice. Ja po przeczytaniu tej pozycji musiałam zrobić sobie przerwę z tematyką wojenną, ponieważ moja psychika i dusza została totalnie zmiażdżona i poraniona. 


Mimo tego, iż treść tej lektury jest bardzo trudna i szokująca, to jednak obowiązkowo należy się nią zapoznać, chociażby, po to żeby poszerzyć swoją wiedzę, ale przede wszystkim dlatego, aby nigdy nie zapomnieć o ludziach, którym przyszło zmierzyć się z okrucieństwem, jakim była II wojna światowa. Ta książka to świadectwo, które ukazuje okrucieństwo i niedorzeczność wojny, to hołd dla niewinnych ludzi, którzy zginęli w nieludzkich i absurdalnych okolicznościach. 

Moja ocena: 10/10 


Świadek na czterech łapach - D. Rosenfelt

Kategoria: Kryminał prawniczy 
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 324

"Świadek na czterech łapach”
 David Rosenfelt

Kto zdążył już mnie, choć troszeczkę poznać zapewne domyśla się, co skłoniło mnie do przeczytania tej książki. Oczywiście okładka z pięknym psiakiem rasy golden retriver. Jako, że jestem wielką miłośniczką psów, szczególnie psów rasy labrador i golden retriever, w momencie, kiedy zobaczyłam w bibliotece książkę z tą uroczą okładką, nie mogłam się oprzeć, żeby jej nie zabrać ze sobą.  Muszę przyznać, że to był trafny wybór. „Świadek na czterech łapach” D. Rosenfelta to bardzo lekki, ciekawy i zabawny kryminał prawniczy.

Głównym bohaterem tej książki jest Andy Carpenter, prawnik z ogromnym poczuciem humoru, dystansem do samego siebie oraz zamiłowaniem do psów rasy golden retriever. Andy lubi podejmować wyzwania, nie boi się spraw trudnych,  które z góry wydają się prowadzić do porażki, a ponieważ nie pracuje dla korzyści majątkowych, gdyż odziedziczył ogromny majątek, swoją pracę traktuje, jako coś, co daje mu ogromną przyjemność. Gdy do zaprzyjaźnionego schroniska trafia psiak imieniem Yogi, który jest oskarżony o pogryzienie właściciela i skazany na uśpienie, Andy błyskawicznie podejmuje się precedensowej obrony oskarżonego.  Więcej nie będę opisywać, przeczytajcie sami. Może nie jest to kryminał dla bardzo wymagających, o wysoce skomplikowanej fabule, jednakże książkę czyta się bardzo przyjemnie. Gwarantuję dobrą zabawę i miło spędzony czas.


Podsumowując, książka pt.: „Świadek na czterech łapach” to bardzo uroczy kryminał. Mnóstwo w nim zwrotów akcji i dobrego humoru, do tego prawnicze potyczki, intrygujące przemyślenia głównego bohatera, intensywne śledztwo i interesujące zakończenie sprawiają, że przy tej książce trudno się nudzić.
Krótko mówiąc ŚWIETNA ROZRYWKA!!! Polecam :)

Moja ocena: 7/10


Cięcie - V. Etzold

Thriller/kryminał
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 544


"Cięcie" - Veit Etzold 


Veit Etzold książką pt.: „Cięcie” zmroził krew w moich żyłach na kilka dni. Według mnie to znakomity debiut tego niemieckiego pisarza. Precyzyjny język powieści, nietuzinkowi bohaterowie, niesamowicie realne opisy zbrodni, mroczny klimat, fabuła wprost z piekła rodem, aż dreszcz po plecach przebiega. W moim odczuciu doskonały i bardzo wstrząsający thriller. Autor w znakomity sposób ukazał społeczeństwo, w jakim żyjemy, na co dzień oraz relacje międzyludzkie, które w głównej mierze opierają się na świecie wirtualnym, w którym każdego dnia, bez żadnych zahamowań ludzie pokazują swoją prywatność. Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to istotnie dzisiejsze czasy wydają się szalenie dziwaczne i chore. Bo rzeczywiście dla wielu liczba znajomych na serwisach społecznościowych jest ważniejsza od tego ilu ich jest w prawdziwym życiu, a jednym z większych problemów młodych ludzi wydaje się perspektywa, iż zostanie usunięty z listy znajomych na facebooku. 

„Bo dzisiaj relacja między ludźmi przeniosła się do internetu. To znaczy, że życie online staje się bardziej realne niż realne życie. Ktoś martwy, o ile żyje w sieci, uważany jest za żywego.” Str. 294

Główną bohaterką tej powieści jest Clara Vidalis, komisarz wydziału psychopatologii Komendy Policji w Berlinie. W dniu, w którym Clara otrzymuje płytę CD z przerażającym filmem przedstawiającym zamaskowanego mordercę, który podcina gardło młodej, przerażonej kobiecie, jej pozornie poukładane życie zostaje wystawione na ogromną próbę.  Od tej chwili życie Pani komisarz skupi się na odkrywaniu kolejnych, zmasakrowanych ciał oraz tajemnic, które skrywane były przez dziesiątki lat. To, co odkryje Clara okaże się bardziej przerażające niż jej najgorsze senne koszmary. Wyjątkowo podstępny i wszechobecny seryjny morderca, który nazywa siebie Bezimiennym poprowadzi perfidną i bezwzględną grę z Policją. Czy wygra ten pojedynek? Kto okaże się wielkim przegranym? Przekonajcie się sami czytając ten wyjątkowo okrutny i nieustannie trzymający w napięciu thriller. Gorąco polecam, szczególnie zwolennikom mocnych wrażeń.

Moja ocena: 8/10


Leniwa sobota...


Uwielbiam sobotę, kiedy od samego 

rana nie muszę nigdzie pędzić...



Pozdrawiam życząc przyjemnego dnia i pasjonującej
lektury na weekend...


piątek, 27 lutego 2015

Z cyklu - czytam sobie...

Mam nadzieję, że już nic mnie w dniu dzisiejszym
nie oderwie od książki...
Czytam sobie i dobrze mi z tym... :)


Ogród kości - T. Gerritsen

Kryminał medyczny 
Wydawnictwo: Albatros 
Liczba stron: 416


"Ogród kości" - Tess Gerritsen 



Przeczytałam większą część kryminałów Tess Gerritsen, mogę pokusić się na stwierdzenie, że jest ona jedną z moich ulubionych autorek w tym gatunku.

„Ogród kości” w moim odczuciu to zdecydowanie jedna z lepszych pozycji tej autorki. Kryminał już od pierwszych stron zrobił na mnie olbrzymie wrażenie i pochłonął mnie tak bardzo, że trudno było rozstać się z tą książką. 


Przede wszystkim kryminał jest świetnie skonstruowany, a stworzone postacie są bardzo wiarygodne i intrygujące, wobec czego książka wydaje się autentyczną historią, która wydarzyła się bardzo dawno temu. 

Przedstawione w tej książce losy ludzi dzieją się na dwóch płaszczyznach wiekowych, w czasie teraźniejszym oraz w XIX wieku. Opisy ówczesnych metod badań mrożą krew w żyłach, sekcje oraz badania ginekologiczne ciężarnych kobiet wykonywane były gołymi rękoma, na skutek, czego zarazki przenoszono w zastraszającym tempie. Książka ukazuje nam również bezduszne metody pozyskiwania zwłok, które następnie wykorzystywano w celach naukowych. Przerażającym jest to, że w tamtych czasach rzeczywiście tak to wyglądało. W trakcie czytania tej pozycji czuje się klimat mrocznego, XIX-wiecznego Bostonu. Znakomite opisy ówczesnego życia przenikały do mojej świadomości sprawiając, iż w mojej wyobraźni malowały się obrazy tamtejszych ulic, kamienic, powozów i strojów. Ponadto autorka stworzyła niesamowity klimat grozy, który powodował, iż w trakcie czytania chwilami odczuwałam kuriozalny strach, wstręt, a nawet przerażenie.

W moim odczuciu kryminał zasługuje na bardzo wysoką ocenę, gdyż dostarcza czytelnikowi wielu emocji, emocji tak silnych, że chwilami odczuwamy na plecach zimny dreszcz. 

Myślę, że ta pozycja zaspokoi apetyt miłośników mocnej literatury. Ponadto książka dostarcza intrygującej wiedzy na temat ówczesnej medycyny.
Dodam, że autorka z wykształcenia jest lekarzem, dzięki czemu jej kryminały z 
medycznego punktu widzenia są bardziej wiarygodne i dobrze skonstruowane. 

Moja ocena: 9/10


Lot nad kukułczym gniazdem - Ken Kesey

Literatura współczesna - Proza światowa 
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 368



"Lot nad kukułczym gniazdem" - Ken Kesey 


Dawno temu miałam okazję zobaczyć ekranizację tej książki. Jej tytuł pojawił się również w czytanej przeze mnie autobiografii pt.: „Dzień, w którym umilkły głosy”, którą to główny bohater czytał wielokrotnie. Równocześnie przeczytałam gdzieś, że książka była zakazana w wielu amerykańskich szkołach ze względu na pojawiające się w niej wulgaryzmy oraz gloryfikowanie aktywności przestępczej. Zaciekawiona postanowiłam zapoznać się z tą tak wysoce ocenianą pozycją, dlatego pobiegłam szybko do mojej ulubionej biblioteki. Stała na półce, jakby czekała specjalnie na mnie. Przeczytałam i niewątpliwie byłam pod jej wrażeniem. Warto było ją przeczytać, bo książka absolutnie jest genialna. 


„Lot nad kukułczym gniazdem” to książka o zagubieniu, bólu, strachu, o problemach egzystencji ludzi zamkniętych na oddziałach psychiatrycznych, o codziennej bitwie dobra ze złem, o walce o godność i człowieczeństwo. To również książka o bezwzględnej i chorej władzy nad ludźmi, a także o rodzącej się przyjaźni. Tym razem nie będę streszczała fabuły, gdyż w doskonały sposób została już ona opisana na wielu portalach. Przeczytajcie ją koniecznie sami. 

Napiszę tylko, że rzeczywiście „Lot nad kukułczym gniazdem” K. Keseya wpływa w zdumiewający sposób na czytelnika, skłania do refleksji, intryguje, nierzadko przeraża i szokuje, ale momentami, także bawi. Książka jest ponadczasowa, dlatego zdecydowanie można ją zaliczyć do klasyki literatury. Gorąco zachęcam do jej przeczytania! Z tą pozycją OBOWIĄZKOWO należy się zapoznać.

Moja ocena: 9/10

Dzień w którym umilkły głosy - K.Steel i C. Berman

Literatura faktu - autobiografia 
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 267


"Dzień, w którym umilkły głosy"
 Ken Steel i Claire Berman

Na tę książkę natknęłam się jakiś czas temu na portalu lubimyczytac.pl, zapoznałam się z opisem oraz opiniami na jej temat i od razu wiedziałam, że powinnam ją przeczytać. W końcu udało mi się ją upolować w bibliotece. Już po przeczytaniu pierwszych stron wiedziałam, że to był dobry wybór. Książka pochłonęła mnie tak bardzo, że zarwałam przez nią dwie noce nie mogąc się od niej oderwać.

„Dzień, w którym umilkły głosy” K.Steele’a i C. Berman to niezwykłe studium psychologiczne schizofrenika paranoidalnego. Autor w bardzo przystępny i zrozumiały sposób ukazuje codzienne zmagania osoby chorej umysłowo.

Ken Steele, jako 14 letni chłopiec po raz pierwszy usłyszał w swojej głowie głosy, głosy które uporczywie nakłaniały go do czynów samobójczych. Działo się to w latach 60-tych, kiedy to schizofrenia dla wielu zwykłych ludzi była jeszcze czymś nieznanym i wstydliwym, przed czym należy uciekać. Wtedy schizofrenia była wielką niewiadomą, czymś co budziło ogromny strach, w tamtych czasach ludzi którzy chorowali umysłowo, najprościej było izolować, aby nie stanowili zagrożenia dla społeczeństwa, mimo iż w głównej mierze byli zagrożeniem dla samych siebie. 

Tak było w przypadku Kena, głównego bohatera tej opowieści, który w chwili osiągnięcia pełnoletniości pozostał bez wsparcia najbliższych. Rodzice nie radząc sobie z chorobą i zachowaniem syna wysłali go do innego miasta, aby jako pełnoletnia osoba rozpoczął własne, „dorosłe” życie. Ken przez wiele lat zmagał się z chorobą żyjąc w swoim zdeformowanym świecie, w nieustającej psychozie i walce z wewnętrznymi demonami, podejmował kolejne próby samobójcze, nie mając wsparcia osób mu najbliższych. Przez lata samotnej egzystencji przybywał w wielu szpitalach i ośrodkach dla umysłowo chorych, a jego doświadczenia były zatrważające.

„Czy oni nie rozumieją, że jestem chory – chory na głosy, chory na siebie, chory na wszystko? Zatrzymajcie świat, próbowałem wysiąść. Znów mi się nie udało.”

Ta autobiografia momentami jest wyjątkowo osobista. Podziwiam autora za niezwykłą odwagę, której niewątpliwie mu nie brakowało, gdyż opisał najintymniejsze szczegóły ze swojego bardzo trudnego życia. Całe szczęście Ken Steele na swojej drodze spotkał kilku mądrych, przejmujących się losem chorych umysłowo ludzi. Ludzi, którzy pomogli mu opanować chorobę, która w pełni przejęła nad nim kontrolę i rozpocząć normalne, poukładane życie.

„Dzisiaj inaczej zdefiniowałbym schizofrenię – jako biologiczne zaburzenie mózgu, z którym można sobie poradzić przy właściwym leczeniu farmakologicznym i psychoterapii, z jednoczesnym wsparciem ze strony rodziny i osób w podobnej sytuacji". 


Ta książką pokazuje, jak ważne dla ludzi chorych umysłowo jest wsparcie osób najbliższych, zrozumienie i tolerancja. Nie bójmy się, pomagajmy im, bo w obecnych czasach przy odpowiednim wsparciu i terapii ci ludzie mogą normalnie żyć, pracować, a nawet założyć własne rodziny. 

Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą autobiografią. Niewątpliwie jest to lektura, która otwiera nasz umysł na zupełnie inny, nierzeczywisty, pełen złudzeń i głosów świat. 

Jedna z lepszych książek jakie miałam okazje przeczytać. 

Moja ocena: 10/10 



Wszechświat kontra Alex Woods - G. Extence

Literatura współczesna 
Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 424

"Wszechświat kontra Alex Woods"
Gavin Extence

"Mózg każdego człowieka tworzy pełny, unikalny wszechświat, który zawiera wszystko, co znamy: wszystko, co widzimy i czego dotykamy, wszystko, co czujemy i co pamiętamy. W pewnym sensie mózg tworzy naszą rzeczywistość. Bez mózgu nie ma nic." Str. 65.


Książkę pt.: „Wszechświat kontra Alex Woods” dostałam w prezencie od mojej córci na dzień mamy. Zaczynając czytać tę powieść nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać, czytałam ją na wakacjach, bez dostępu do Internetu, a z recenzji z tyłu książki wynikało tylko tyle, że to powieść niezwykle wciągająca, zabawna, wzruszająca i zachęcająca do myślenia.
Jaki był dla mnie Wszechświat Alexa Woodsa? Na pewno momentami zabawny, ale przede wszystkim niezwykle wzruszający i refleksyjny. Rzeczywiście ta powieść skłoniła mnie do niebanalnych przemyśleń na temat życia i śmierci. Po jej przeczytaniu jeszcze bardziej zaczęłam rozważać aspekty związane z eutanazją, z prawem do decydowania o własnym losie, z możliwością odejścia w spokoju i z zachowaniem godności.

Książka ukazuje nam przeciętną, ale jednocześnie oryginalną biografię nastolatka, jego niezwykłą przyjaźń z dorosłym mężczyzną, Panem Petersonem. Ich przyjaźń dla wielu wydawałaby się dość kontrowersyjna i dziwna, z jednej strony dorosły mężczyzna, a z drugiej strony dziecko, potem nastolatek. Ale kto powiedział, że przyjaźń między małym chłopcem, a dorosłym mężczyzną jest czymś złym i niestosownym, skoro tylko oparta jest na właściwych relacjach i wzajemnej akceptacji? Okazuje się, że taka przyjaźń obu stronom może dać wiele pozytywnych doświadczeń i wzajemnej korzyści. 
Dla Alexa, który wychowuje się bez ojca, a w środowisku rówieśniczym postrzegany jest, jako dziwadło, znajomość z panem Petersonem ma ogromne znaczenie, Alex jest w stanie dla niego wiele poświęcić. Dla Pana Petersona, samotnego wdowca przyjaźń z tak nietuzinkowym chłopcem jest niezwykle ważna. Alex mimo swojego młodego wieku staje się dla niego kimś wyjątkowym, kimś, na kogo może liczyć w najtrudniejszych momentach swojego życia.

„Wszechświat kontra Alex Woods” G. Extance’a to znakomita powieść o nietypowej, ale jednocześnie niezwykłej przyjaźni, o trudach dokonywania właściwych wyborów, o tym jak niejednokrotnie ciężko postępować w życiu wbrew ogólnie przyjętym normom, po to by żyć w zgodnie z własnym sumieniem.

Lektura tej książki była dla mnie oryginalnym doznaniem, była wyjątkową ucztą dla mojej duszy, była czymś więcej niż tylko kolejną przeczytaną powieścią, na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci. Książka rzeczywiście momentami mnie bawiła, ale przede wszystkim wiele się z niej nauczyłam. Duże ukłony w stronę autora, tym bardziej, że to jego debiut. Gratuluję i czekam na kolejne powieści.

Moja ocena: 9/10


Ostatnie książkowe zakupy w lutym...

W tym tygodniu udało mi się zdobyć kilka książek w bardzo atrakcyjnych cenach, czyli za około 1/4 ceny okładkowej :) Z czego bardzo się cieszę... 


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, które uwielbiam. Książki z półki tzw. "lekko uszkodzone". Nie udało mi się dopatrzeć tych uszkodzeń ;)

Jest coś dla mnie i dla mojej córci :) 






















Oraz książki kupione na Allegro, używane ale w świetnym stanie :)  
Sukcesywnie poszerzam moją kolekcję J. Picoul i już niebawem zacznę moją przygodę z tą autorką :)

Na "Księgę przeznaczenia" trafiłam zupełnie przypadkowo, książka dosyć wysoko oceniana przez innych czytelników. Przyznam, że jestem jej bardzo ciekawa :) Może ktoś już czytał? 





Radość moja jest olbrzymia, każda nowa książka cieszy niezmiernie...
Zaczynam weekend... :)

Moje drzewko pomarańczowe - Jose M. de Vasconcelos’a

Literatura piękna 
Wydawnictwo: Muza 
Liczba stron: 192


"Moje drzewko pomarańczowe"
 Jose Mauro de Vasconcelos’a



Pewnie gdyby nie portal lubimyczytać.pl nigdy nie trafiłabym na tę książkę i byłaby to dla mnie wielka strata. Całe szczęście istnieją portale dla miłośników literatury, z których często czerpię swoje inspiracje do sięgania po lektury, o których wcześniej nie słyszałam.

„Moje drzewko pomarańczowe” Jose M. de Vasconcelos’a to krótkie, ale jakże doskonałe dzieło. W tej niedługiej historii, opowiedzianej przez niespełna sześcioletniego chłopca, zawarta jest niezwykła mądrość i bezmiar skrajnych emocji. Książka skłania czytelnika do zastanowienia się nad wszechobecną, szeroko pojętą patologią, która niestety od wieków gości w wielu rodzinach i dotyka niewinne dzieci. 


Mały Zeze to bardzo wrażliwy i nad wiek dojrzały, niespełna sześcioletni chłopiec, któremu jak każdemu dziecku w tym wieku zdarza się spłatać komuś psikusa. Niestety Zeze za swoje psoty ponosi srogą karę, którą wymierzają mu rodzice oraz starsze rodzeństwo. W domu w obronie chłopca staje wyłącznie jedna z sióstr. Kiedy rodzice chłopca przeprowadzają się do innego domu, Zeze zaprzyjaźnia się z małym drzewkiem i ucieka w krainę fantazji.  Pewnego dnia Zeze nawiązuje znajomość z bogatym Portugalczykiem, który dla chłopca staje się kimś wyjątkowym, kimś, dzięki komu chłopiec w końcu czuje się potrzebny i kochany. To właśnie dla niego Zeze zmienia swoje postępowanie. 

„Moje drzewko pomarańczowe” to piękna, ale jakże smutna historia maltretowanego przez najbliższych małego chłopca. Autor w wyjątkowy sposób opisuje uczucia małego dziecka, w którego sercu gości ogromny ból, smutek i brak zrozumienia. Książka napisana jest lekkim językiem, czasem bawi i wywołuje uśmiech, ale równocześnie bardzo przytłacza i rozrywa serce czytelnika na milion małych kawałków.

Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą pozycją. „Moje drzewko pomarańczowe” Jose M. de Vasconcelos’a to wzruszająca książka o braku zrozumienia, cierpieniu, ale i o niezwykłej przyjaźni.

„Zabiję, to nie znaczy, że złapię za pistolet i zrobię bum! To nie jest tak. Zabija się w sercu. Przestaje się kochać. No i w końcu ta osoba umiera.” Str. 171

Moja ocena: 9/10

czwartek, 26 lutego 2015

Najgorsza rzecz, jaką zrobiła - A. Kuipers

Literatura współczesna - Seria: Zbliżenia
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Liczba stron: 232




"Najgorsza rzecz, jaką zrobiła" - Alice Kuipers 




To moje szóste spotkanie z książką z serii ZBLIŻENIA publikowanych przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia. „Najgorsza rzecz, jaką zrobiła” autorstwa Alice Kuipers to kolejna niełatwa książka, odnosząca się do kwestii związanych z utratą bliskiej osoby w nagłych i szokujących okolicznościach. Ta historia przedstawiona jest w formie pamiętnika pisanego przez nastolatkę imieniem Sophie, która w dramatycznych okolicznościach straciła siostrę. Pisanie przez Sophie pamiętnika jest dla niej formą terapii, dlatego nie od razu dowiadujemy się, w jakich okolicznościach umarła siostra głównej bohaterki. Sophie poznajemy w chwili, kiedy próbuje odzyskać panowanie nad własnym życiem, które utraciła na skutek ciężkich przeżyć. Dowiadujemy się o jej zaburzonych relacjach z matką, przyjaciółką, nauczycielami, rówieśnikami, a nawet terapeutką. Dziewczyna w swoim pamiętniku często wraca pamięcią do momentów spędzanych z siostrą przed wypadkiem i pomału przybliża nam okoliczności dramatu. Sophie żyje w ogromnym poczuciu winy, czuje się odtrącona i oddala się od przyjaciół oraz bliskich nie pozwalając sobie pomóc.  

„Najgorsza rzecz, jaką zrobiła” to poruszająca i smutna książka o kruchości życia ludzkiego, o tym, że los potrafi być bardzo okrutny i nieprzewidywalny. To opowiadanie skłania do refleksji nad istotą naszego życia, nad wartościami takimi jak przyjaźń i rodzina. Ponadto ukazuje, jak niezwykle trudno odnaleźć w sobie siłę, aby po ciężkich przeżyciach żyć dalej, nie poddawać się i nie odrzucać wsparcia bliskich nam osób. Mimo, iż książka przybliża nam trudny temat i ukazuje niezwykle smutne wydarzenia, na które często absolutnie nie możemy mieć wpływu, to daje również nadzieję i pokazuje, że z czasem każdy z nas może uporać się z głębokim smutkiem i rozpocząć nowe życie.

Przede mną jeszcze kilka książek z tej serii, z pewnością je przeczytam, kilka z nich już stoi na mojej półce. 


Moja ocena: 7,5/10

Cytat - J. Grogan - "Marley i ja"


"Psu jest wszystko jedno, czy jesteś biedny czy bogaty, wykształcony czy analfabeta, mądry czy głupi. Daj mu serce, a on odda ci swoje". 
           John Grogan - "Marley i ja. Życie, miłość i najgorszy pies świata". 

Nasz Maksiu, lat 12 :) 

Wieczór z książką...

Zaczyna się moja ulubiona chwila... Robi się cicho, spokojnie i nastrojowo... Sięgam po książkę i odpływam do świata moich bohaterów... 


Nienawiść - J. Brown

Literatura współczesna - Seria: Zbliżenia 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Liczba stron: 392




"Nienawiść"- Jennifer Brown


Ta książka to w moim odczuciu absolutnie doskonała pozycja, jestem pod jej olbrzymim wrażeniem. Wydobyła ze mnie bezmiar różnorodnych emocji, chwilami, zapierało mi dech, łzy same napływały do mich oczu, odczuwałam ogromny smutek i było mi okropnie przykro, niemalże czułam fizyczny ból. Ta powieść zainteresowała mnie od pierwszego akapitu i w trakcie jej czytania nie istniałam dla nikogo. Przeżywałam wszystkie ciężkie chwile wraz z bohaterami tej historii i mimo, iż przeczytałam ją już jakiś czas temu, to w mojej głowie nadal tkwią wszystkie wydarzenia opisane w tej książce i pewnie na długo w niej pozostaną. Jedna z lepszych powieści, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. 

Valerie Leftman ma 16 lat i mimo, iż jest dobrą uczennicą w szkole nie cieszy się wielką sympatią. Każdego dnia wyśmiewana i upokarzana przez rówieśników, w domu, w otoczeniu najbliższych również nie odnajduje zrozumienia. Narażona na ciągłe kłótnie rodziców i brak zainteresowania z ich strony postanawia stworzyć listę, listę w której zapisuje nazwiska osób, których nienawidzi. Pewnego dnia poznaje chłopca imieniem Nick, który zmaga się każdego dnia z podobnymi dylematami, tak jak Val jest wyśmiewany w szkole i mimo swojej inteligencji i wrażliwości oraz fascynacji twórczością Szekspira, wydaje się być niedoceniony i nierozumiany przez otoczenie. Oboje bardzo zagubieni, wspierają się wzajemnie każdego dnia. Razem dopisują do listy nazwiska kolejnych, znienawidzonych osób. Niestety niewinna zabawa prowadzi do olbrzymiej tragedii.

„Nienawiść” J. Brown to książka o braku zrozumienia, ogromnym zagubieniu, cierpieniu, braku wsparcia ze strony dorosłych, o ogromnej nietolerancji i nienawiści, jaką często darzą się ludzie, ale także o wybaczaniu, sile przyjaźni i trudnej walce z przeciwnościami. Książka porusza poważny problem związany z brakiem akceptacji ludzi różniących się od ogólnie przyjętych norm, ten brak aprobaty, szyderstwo i odrzucenie w konsekwencji mogą prowadzić do bardzo tragicznych skutków. Ta pozycja zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Szokowała, przerażała i wzbudzała ogromne emocje, ale także skłaniała do refleksji nad otaczającym mnie światem. Tę książkę powinien przeczytać każdy. Z czystym sumieniem zachęcam do zapoznania się z tą lekturą, gdyż ta pozycja ma ogromną siłę przekazu, po jej przeczytaniu nie można pozostać obojętnym.

Moja ocena: 10/10

Opowieść ojca. Przez mongolskie stepy w poszukiwaniu cudu - R.Isaacson

Literatura faktu - Seria: Zbliżenia 
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Liczba stron: 384




„Opowieść ojca. Przez mongolskie stepy w poszukiwaniu cudu” - Rupert Isaacson
 
Ta pozycja to piękna i wzruszająca książka napisana przez ojca autystycznego chłopca.

Rupert Isaacson wraz z żoną Kristin wyruszyli w niezwykłą i magiczną podróż na Syberię, do oddalonej mongolskiej wioski, krainy szamanów, dzikich koni i reniferów oraz nieskażonej przyrody, aby uleczyć o swojego syna Rowana.

Pomysł Ruperta dla wielu wydawałby się absurdalny i szalony, jednak po przeczytaniu tej książki nie mam wątpliwości o słuszności jego decyzji i jestem pełna podziwu dla wytrwałości, cierpliwości oraz woli walki o zdrowie Rowana. Czytając tę książkę miałam możliwość poczuć i poznać to, z czym zmagają się rodzice dzieci zmagających się z autyzmem, czyli całościowym zaburzeniem rozwoju. Dzieci autystyczne sprawiają wrażenie odciętych od 
świata rzeczywistego, odizolowanych i zamkniętych głęboko w sobie, są bardzo wrażliwe, nadpobudliwe i często nieprzewidywalne. Rodzice dzieci autystycznych muszą wykazać się niebywałą cierpliwością, spokojem i wytrwałością. Rupert i Kristin podjęli wiele prób uzdrowienia swojego syna Rowana, niestety żadna nie przyniosła oczekiwanego efektu, dlatego wyruszyli do Mongolii, gdzie tylko cud mógł ozdrowić chorego chłopca.

„Opowieść ojca” Ruperta Isaacsona to książka nie tylko o autyzmie, ale przede wszystkim o ogromnej miłości, poświęceniu i przekraczaniu własnych granic. Książka jest przejmująca, chwilami nawet przerażająca i przykra, ale daje nadzieję i pozwala wierzyć w istnienie sił nadprzyrodzonych. Czytając tę powieść miałam możliwość znaleźć się w niezwykłym miejscu, wśród szamanów i ludzi żyjących w zgodzie z naturą. Wraz z Rowanem i jego rodzicami odbyłam interesującą podróż w miejsca, do których pewnie nigdy nie uda mi się dotrzeć. Byłam świadkiem niezwykłych zdarzeń i zjawisk. Doświadczyłam wielu emocji związanych z trudami takiej podróży. Dlatego szczerze zachęcam do przeczytania tej książki, nie jest ona łatwa i zawsze lekka w odbiorze, ale mimo wszystko warto, chociażby tylko oczami wyobraźni doświadczyć tego, z czym zmagali się bohaterowie tej powieści.

Moja ocena: 8/10

Niewdzięczna pamięć - J. Bernlef

Literatura współczesna - Seria: Zbliżenia 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Liczba stron: 217


"Niewdzięczna pamieć" - J. Bernlef 

„Niewdzięczna pamięć” Bernlefa, to książka, w której autor ukazuje czytelnikowi, co dogłębnie czuje i myśli człowiek, który zapadł na demencję starczą. Autor poprzez narrację pierwszoosobową wprowadza czytelnika w głąb umysłu głównego bohatera.  Ta książka nie jest lekką i prostą opowieścią o nieuniknionej starości czy demencji starczej. Książka jest przede wszystkim niezwykle wnikliwym opisem egzystencji człowieka, który z powodu choroby zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością, w którego głowie jest wyłącznie chaos. Ten chaos i zagubienie odczuwa również czytelnik śledząc losy bohatera, ta opowieść, choć niedługa ogromnie przytłacza, przeraża, a chwilami nawet męczy. 

Maarten Klein, główny bohater książki z każdym dniem czuje się coraz bardziej zagubiony. Myli teraźniejszość z przeszłością, przestaje rozpoznawać najbliższych, a jego życie w błyskawicznym tempie zamienia się w największy koszmar, który prowadzi do obłędu. Mózg Maartena w zastraszającym tempie umiera. Luki w pamięci, bezradność, zagubienie z każdym dniem są coraz większe i mimo, iż bohater podejmuje trudną walkę z chorobą, niestety przegrana jest nieunikniona.
  
„Niewdzięczna pamięć” to książka, która była dla mnie niezwykle ciężka w odbiorze, im głębiej brnęłam w tę historię, tym bardziej czułam się przygnębiona i oszołomiona, a w mojej głowie był coraz większy zamęt. Chyba właśnie ten efekt chciał uzyskać autor, bo dokładnie tak czuł się główny bohater. Książka wypełniona jest ogromnym cierpieniem, które sama odczuwałam niemalże fizycznie i psychicznie, niestety prowadzi do tragicznego zakończenia. Demencja starcza to choroba, której nie da się wyleczyć, można tylko troszkę opóźnić proces jej rozwoju, w efekcie i tak prowadzi do całkowitej utraty pamięci, a w konsekwencji do śmierci. Dlatego czy polecam tę książkę? Nie wiem, mnie przygnębiła i przeraziła. Dlatego decyzję o sięgnięciu po tę pozycję pozostawiam Wam Drodzy Czytelnicy. Książka na pewno uczy pokory, dlatego doceniajmy każdą chwilę naszego życia i nie marnujmy czasu na to, co mało ważne.

Moja ocena: 7/10

Szczeniak.Jak labrador ocalił chłopca z ADHD - Liam Creed

Literatura faktu - Seria: Zbliżenia 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 288


"Szczeniak. Jak labrador ocalił
chłopca z ADHD" -  Liam Creed


Na tę książkę natknęłam się zupełnie przypadkiem, i kiedy wpadła w moje ręce to zobaczyłam na okładce pięknego szczeniaka w postaci małego labradorka. Od razu wiedziałam, że koniecznie muszę ją przeczytać. Wiadomym jest, iż jestem wielką miłośniczką psów, a w szczególności psów rasy labrador retriever, toteż żadna książka z labradorem na okładce nie może zostać przeze mnie pominięta. Do tego, kiedy przeczytałam, że jest to również książka o chłopcu z ADHD tym bardziej nie mogłam jej odłożyć na bok. Bardzo lubię czytać książki o ludziach upośledzonych, trudnych czy odbiegających od ogólnie przyjętych norm, gdyż poszerza to moje horyzonty, zmienia światopogląd i pozwala odpowiednio postrzegać ludzi pokrzywdzonych przez los. Dzięki takim książkom łatwiej rozmawiać z ludźmi cierpiącymi z powodu swojej odmienności, łatwiej im pomagać, czy po prostu ich zrozumieć, aby przypadkiem, czy zwyczajnie nieświadomie ich nie skrzywdzić, bądź np. źle ocenić. Wielu ludziom przez niewiedzę zdarza się nieodpowiednio kogoś potraktować, wręcz nawet skreślić uważając go za przypadek beznadziejny, czy też niemożliwy do zrozumienia. 

Tak właśnie było z bohaterem książki pt. „Szczeniak. Jak labrador ocalił chłopca z ADHD” autorstwa L. Creed’a. Chłopiec imieniem Liam od małego doprowadzał swoich bliskich do obłędu. Nauczyciele oraz środowisko rówieśnicze całkowicie spisało go na straty, uważając, że Liam jest zwyczajnie trudny, konfliktowy i nie do zniesienia. Tym czasem okazuje się, że chłopiec choruje na ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Do tego jest wyjątkowo trudnym przypadkiem. Na szczęście nie wszyscy w pełni skreślają chłopca. Jeden z nauczycieli Liama daje chłopcu szansę proponując udział w programie telewizyjnym. Celem programu jest pokazanie jak tzw. „dzieci trudne” radzą sobie ze szkoleniem małych i niesfornych labradorów, aby wykształcić je na psy niosące pomoc i oparcie ludziom niepełnosprawnym. Udział Liama w tym programie daje chłopcu zupełnie nowe możliwości i zmienia jego dotychczasowe zachowanie. Powodem zmiany jest niezwykła przyjaźń, jaka rodzi się między Liamem, a jego podopiecznym - psem labradorem zwanym Areo.  Chłopiec zupełnie inaczej zaczyna postrzegać otaczający go świat, nawiązuje nowe przyjaźnie z rówieśnikami i w końcu daje powody do dumy swoim rodzicom. 

Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie, gdyż napisana jest z punktu widzenia chłopca dotkniętego syndromem ADHD. Jest niezwykle ciepła i daje wielką nadzieję, uczy, aby nie przekreślać ludzi, tylko dawać im szansę na poprawę, nawet jeżeli dzieje się to przy pomocy mniej konwencjonalnych metod, ale podobno cel uświęca środki. W końcu na każdego jest jakiś sposób, trzeba tylko go lepiej poznać, spróbować zrozumieć i dobrze poszukać, a na pewno znajdziemy skuteczną metodę. W tym przypadku był to pies. Z doświadczenia wiem, że psy czasem sprawiają cuda, mój labek niejednokrotnie swoim niewinnym spojrzeniem spowodował, iż złamałam swoje zasady. 

Jedyne, czego zabrakło mi w tej książce to większej ilości opisów przygód związanych z tymi szalonymi psiakami. Labradory potrafią niesamowicie rozbawić, ale i wyprowadzić z równowagi niemalże każdego, wtedy książka byłaby bardziej zabawna, tym czasem cała historia skupia się głównie na chłopcu z syndromem ADHD. Niemniej jednak gorąco zachęcam do zapoznania się z tą pozycją, w trakcie jej czytania będzie na pewno miło, momentami zabawnie, czasem wzruszająco, ale i bardzo pouczająco. Polecam.

Moja ocena: 7/10

Notatki samobójcy - M.T. Ford

Literatura współczesna - Seria: Zbliżenia 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Liczba stron: 280


"Notatki samobójcy" - Michael Thomas Ford 


"Dziwnie to brzmi: zabić się. Jakby człowiek chciał zamordować samego siebie. Ale zabijanie ludzi to coś złego, a samobójstwo według mnie - nie. To przecież moje życie, nie? Wolno mi je zakończyć, jeśli taka jest moja wola" Nie uważam tego za grzech" [...] Dlaczego można kogoś skazać na śmierć, ale jemu samemu nie pozwala się o niej zadecydować?" str. 61  
Książka „Notatki samobójcy” Michaela Thomasa Forda, to książka, poruszająca bardzo ważną kwestię, która aktualnie jest wysoce częstym zjawiskiem występującym wśród nastolatków, mam tu na myśli problem związany z falą samobójstw wśród młodzieży. Jeżeli już tak młodzi ludzie targną się na swoje życie to, dokąd zmierza ten świat? Przecież wydawałoby się, że dzieciństwo to okres, kiedy człowiek powinien być beztroski i szczęśliwy. Niestety otaczający nas świat bywa bardzo surowy i bezwzględny, a na nasze dzieci czeka za rogiem mnóstwo pokus i zagrożeń. Nastolatkowie często czują się osaczeni i zagubieni, po czym nawet najmniejsza błahostka w ich życiu narasta do tak wielkiego dylematu, że nagle tak młody człowiek w akcie desperacji sięga po nieodpowiednie środki. 

W takiej sytuacji rodzi się pytanie, gdzie wsparcie ze strony rodziców, opiekunów czy nauczycieli? Niestety dzieci mają niezwykły talent do ukrywania swoich emocji i przy codziennych obowiązkach dorosłych, a także często braku wystarczającej znajomości własnego dziecka, łatwo jest przegapić moment, w którym nastolatek przestaje sobie radzić ze swoimi problemami i chwyta po najgorsze z możliwych rozwiązań. 

Sięgając po tę książkę, nie miałam pojęcia, że to będzie tak ciekawa pozycja. Książka napisana jest w formie notatek piętnastoletniego chłopca, który po nieudanej próbie samobójczej trafia do szpitala psychiatrycznego. W tym samym czasie na oddziale przebywają również inne dzieciaki, które nie poradziły sobie w życiu z różnymi problemami. Chłopak poddawany jest terapii, niestety w początkowej fazie nie przynosi ona żadnych pozytywnych skutków, a piętnastolatek nie chce wyjawić prawdziwego powodu, dla którego próbował się zabić. Mimo, że książka porusza ważne kwestie, napisana jest w niezwykle lekki i zabawny sposób, przez co często wywołuje uśmiech, a nie przygnębienie. Nie potrafię określić, co takiego ta książka w sobie ma, ale mnie bardzo poruszyła i skłoniła do refleksji, toteż na długo pozostanie w mojej pamięci.  Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą pozycją, świetna książka dla rodziców, ale i zagubionych nastolatków, toteż  polecam ją z czystym sumieniem.
Książka często wywołuje uśmiech na twarzy i wzrusza, bywa, że i zdumiewa, ale przede wszystkim porusza bardzo poważne aspekty życia, tematy tabu, dlatego dla tych, którzy są nietolerancyjni może być szokująca i trudna do zaakceptowania. 

"Patrzyłem, jak bezgłośnie poruszają ustami. A im dłużej patrzyłem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że dokładnie tak zachowuje się większość ludzi. Poruszają ustami, ale nie mówią nic ważnego. Tylko słowa, słowa, słowa...". str. 71

Moja ocena: 9/10

środa, 25 lutego 2015

Chcę przeczytać - Kasacja R. Mróz

Koniecznie muszę przeczytać tę książkę... Czytaliście już? Ciekawa jestem Waszych opinii na jej temat :) 

Ta książka z całą pewnością znajdzie się w moim koszyku podczas marcowych szaleństw... Już nie mogę się doczekać :D



Środa...Wieczór... Relaks...

Tradycyjnie czas na relaks, czyli coś na pokrzepienie umysłu, coś dla podniebienia i coś dla duszy... :) Pozdrawiam Wszystkich Czytelników i życzę przyjemnego wieczoru... Założę się, że większość moli książkowych siedzi własnie nad ciekawą książką... ;P 


Dziewczyna z sąsiedztwa - Jack Ketchum

Kategoria: Thriller/ Powieść grozy  
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc 
Liczba stron: 301



"Dziewczyna z sąsiedztwa" - Jack Ketchum 

"Absolutnie szokująca... Nie jest jedynie obietnicą przerażenia, ale naprawdę w nie wprawia". Stephen King tak podsumował tę książkę. 

„Dziewczyna z sąsiedztwa” to druga przeczytana przeze mnie powieść Jacka Ketchuma i w pełni zgadzam się ze S. Kingiem, książka nie tylko szokuje, ale autentycznie przeraża i zdumiewa swoją treścią. 
Początek łagodny i spokojny, nic nie zapowiadało, że w dalszej części książka wywoła na mojej twarzy grymas bólu, bo ból odczuwałam niemalże fizycznie. Eskalacja ogromnej przemocy względem nastoletniej dziewczyny opisanej w tej książce była przerażająca i doprowadzała mnie do szaleństwa. 

„Dziewczyna z sąsiedztwa” czy „Jedyne dziecko” to nie są łatwe i przyjemne w odbiorze książki, przede wszystkim dlatego, że tematy w nich poruszane nie są wyłącznie fikcją literacką, czy chorą wyobraźnią samego autora. Z tak okrutnym światem spotykamy się często niemalże każdego dnia w świecie rzeczywistym, toteż historie przedstawiane w powieściach Jacka Ketchuma są nieludzko prawdziwe. Poruszają kwestie moralności, ludzkiego sumienia, empatii i pokazują najbardziej ponurą ludzką naturę, ogromną przemoc, gigantyczną nienawiść i niewyobrażalną paranoję. 

„…Byliśmy „tylko dziećmi”. Byliśmy własnością. Należeliśmy do naszych rodziców ciałem i duszą. To oznaczało, że czekała nas zagłada w obliczu każdego prawdziwego niebezpieczeństwa ze strony świata dorosłych, a także oznaczało to bezradność, upokorzenie i złość”. 

Od dawien dawna przemoc w rodzinie i maltretowanie dzieci jest na całym świecie tematem bardzo kontrowersyjnym i niestety trudnym do zwalczenia. Skutki takich zachowań są niewyobrażalnie trudne do zlikwidowania, często nawet w przypadku maltretowania prowadzą do śmierci, albo tak silnego urazu, który w konsekwencji doprowadza do całkowitego zdemoralizowania. 

„… Byli czymś dużo gorszym. Przypominali bardziej sforę psów lub kotów albo rój morderczych, czerwonych mrówek… Byli jak kilka różnych gatunków zwierząt w jednym. Istotami rozumnymi, które tylko z pozoru przypominały ludzi, jednak nie miały dostępu do ludzkich uczuć…”

W trakcie czytania tej opowieści przypomniała mi się od razu książka D.J. Morrisa pt.: "Zwierzę zwane człowiekiem", którą czytałam dawno temu. Desmond Morris w tej pozycji przedstawia prawdziwą naturę człowieka, ukazuje w niej istotę ludzką, jako osobę, która ma głęboko zakorzenione instynkty i mechanizmy, których źródłem było zachowanie wywodzące się od zwierząt. Krótko mówiąc opisuje istotę ludzką, jako zwierzę, które tylko nazywa siebie człowiekiem, jednak ma w sobie mocno zagnieżdżone najgorsze, zwierzęce instynkty, których często nie potrafi pohamować, mimo iż jest istotą myślącą. Bohaterzy książki J. Ketchuma dokładnie pasują do tego opisu. 
Powieści Jacka Ketchuma, z którymi zdążyłam się zapoznać do tej pory, były dość trudne w odbiorze. Natomiast historie w nich przedstawione są bardzo autentyczne, pełne napięcia i dramatycznych wydarzeń. Jednakże mimo tego, iż przerażały i szokowały, to jednak trudno nie doczytać ich do końca, gdyż wciągają czytelnika, jak bagno. 


Podsumowując, „Dziewczyna z sąsiedztwa” to kolejna książka dla osób o mocnej psychice, ta pozycja zapada głęboko w pamięć, przeraża i ukazuje okrutny świat, jaki nas otacza. Dlatego nie polecam jej osobom o delikatnej naturze, książka jest chwilami drastyczna i przepełniona sadyzmem, wyłącznie dla osób lubiących mocną literaturę. 

Moja ocena: 9/10

Jedyne dziecko - J. Ketchum

Thriller/Powieść grozy 
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc 
Liczba stron: 324




"Jedyne dziecko" - Jack Ketchum 

To było moje pierwsze spotkanie z  twórczością Jacka Ketchuma i przyznam, że autor bardzo mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że to będzie tak mocna i szokująca lektura.  

W trakcie czytania tej powieści chwilami odbierało mi mowę, targały mną koszmarne odczucia, a kiedy dotrwałam do zakończenia byłam bardzo wzburzona i wstrząśnięta. Zaczynając czytać tę pozycję spodziewałam się dobrze napisanego kryminału, niemniej jednak, kiedy przeczytałam posłowie i dowiedziałam się, iż do napisania tej książki skłonił autora obejrzany na kanale HBO program dokumentalny, ścięło mnie z nóg. Okazuje się, opisane wydarzenia w tej pozycji inspirowane były prawdziwymi wydarzeniami. 

Nie będę opisywała fabuły tej książki. Napiszę tylko, że ta pozycja skłania do refleksji na temat prawa obowiązującego na całym świcie oraz kwestii związanych z wychowywaniem i znęcaniem się nad dziećmi, czyli wszechobecną patologią i przemocą w rodzinie. Jack Ketchum w tej książce doskonale przedstawił relacje panujące w wielu rodzinach, gdzie ojciec bywa okrutnym i bezwzględnym dyktatorem, natomiast reszta rodziny żyje w ciągłym napięciu i ogromnym stresie.  Ponadto autorowi świetnie udało się przedstawić zawiłości i bezduszne procedury związane z pracą sądów i prawników, Jack Ketchum w doskonały i bardzo realistyczny sposób przedstawił ten problem.

Podsumowując książka wstrząsnęła mną do granic możliwości. Polecam przeczytanie tej pozycji, jednakże przestrzegam, jest to lektura dla osób o mocnych nerwach. "Jedyna dziecko" to jedna z tych książek, które pozostawiły głęboki ślad w pamięci. 

Moja ocena: 9/10

Sztuka słyszenia bicia serca - J.P. Sendker

Literatura współczesna - proza światowa 
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 368 


"Sztuka słyszenia bicia serca" - Jan Philipp Sendker 



„[…] życie do dar. Którym nie wolno nam wzgardzać. Dar pełen zagadek, gdzie cierpienie nierozerwalnie splata się ze szczęściem, i wszelkie usiłowania, aby mieć jedno bez drugiego, są skazane na niepowodzenie.” 


„Sztuka słyszenia bicia serca” to debiutancka powieść niemieckiego pisarza Jana-Philippa Sendkera. Na okładce przeczytałam, iż w Niemczech pojawiła się już kontynuacja tej pięknej i wysoce wysmakowanej powieści. Mam nadzieję, że niebawem ukaże się również w Polsce. Czekam z olbrzymią niecierpliwością, gdyż ta pozycja wywarła na mnie niebywałe wrażenie, przeniosła mnie do świata magii, zapachów, dźwięków oraz niesłychanych odgłosów przyrody. 

„Sztuka słyszenia bicia serca” to wspaniała powieść, która przywodzi na myśl najpiękniejsze bajki z mojego dzieciństwa. Bajki, rozpoczynające się słowami: Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w odległej krainie… W czasie czytania tej powieści na kilka chwil przeniosłam się do takowej krainy, gdzieś w birmańskiej wiosce, w której żyją ludzie w zgodzie z naturą, według tego, co wskazują gwiazdy, gdzie brak szeroko rozwiniętej cywilizacji, gdzie w głównej mierze słychać pomruki przyrody, a nie pędzące samochody. W takiej właśnie krainie toczą się losy niezwykłych ludzi. Pisząc krótko dla mnie obcowanie z tą powieścią było znakomitym przeżyciem.  Książka była cudownym lekiem dla mojej duszy, dawała mi ukojenie, wprawiała w zachwyt i nostalgię, a także skłaniała do refleksji. 

Ta powieść pokazuje, jak płytkie bywa życie ludzi żyjących w luksusie, bez żadnych niedogodności. Nawet swobodna umiejętność widzenia ogranicza zmysły słuchu, węchu czy smaku, które dają bardziej intrygujący obraz postrzeganego przez nas świata i pozwalają docenić to, co niezauważalne dla ludzkiego oka. 

„Sztuka słyszenia bicia serca” to magiczna opowieść o samotności, poświęceniu, zaufaniu, wrażliwości, ale i bezgranicznej miłości, a także o ogromnym przywiązaniu i oddaniu. Książka napisana niezwykle subtelnym językiem. Gorąco zachęcam do jej przeczytania. Dla mnie ta powieść była znakomita. Z przyjemnością będę ją polecać moim znajomym.

Ta książka zajmuje szczególne miejsce na mojej półce. 

Moja ocena: 10/10